Komisja Spraw Zagranicznych, obradująca pod przewodnictwem posła Pawła Kowala (KO), przewodniczącego Komisji, zrealizowała następujący porządek dzienny:
– prezentacja tez exposé ministra spraw zagranicznych.
W posiedzeniu udział wzięli: Radosław Sikorski wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych wraz ze współpracownikami oraz Jan Malicki, Edyta Płaneta-Siewierska, Anna Siewierska, Marian Staszewski stali doradcy Komisji.
W posiedzeniu udział wzięli pracownicy Kancelarii Sejmu: Marta Artymińska, Bartosz Bąk – z sekretariatu Komisji w Biurze Komisji Sejmowych.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dzień dobry.
Otwieram posiedzenie Komisji Spraw Zagranicznych.
Stwierdzam kworum na podstawie wyłożonej listy obecności.
Witam panie posłanki i panów posłów. Przede wszystkim witam naszego szczególnego gościa, pana Radosława Sikorskiego, wiceprezesa Rady Ministrów i ministra spraw zagranicznych wraz ze współpracownikami. Witam delegację Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Porządek dzienny dzisiejszego posiedzenia to prezentacja tez exposé ministra spraw zagranicznych. Informuję, że jutro podczas posiedzenia Sejmu pan premier przedstawi priorytety polskiej polityki zagranicznej na 2026 r. Dzisiaj Komisja zapozna się z jej głównymi tezami. Posiedzenie Komisji Spraw Zagranicznych na dzień przed sejmową debatą jest utrwalonym zwyczajem, który umożliwia posłom zapoznanie się i przygotowanie do jutrzejszej debaty oraz daje możliwość panu premierowi na wstępne poznanie opinii posłów. Dlatego nie chcielibyśmy dzisiaj czynić publicznej dyskusji na temat tego dokumentu. Jest to zebranie wewnętrzne, posiedzenie wewnętrzne, które pozwala nam przygotować się do jutrzejszego posiedzenia.
Proponuję zatem, żeby dzisiejsze posiedzenie miało charakter zamknięty – jest to formalność, dlatego zgłaszam to formalnie – i odbyło się jedynie z udziałem posłów, pana premiera i towarzyszących mu współpracowników oraz pracowników Kancelarii Sejmu. Chodzi o to, żeby w posiedzeniu nie brali udziału przedstawiciele mediów. Nie ma też transmisji. Taki jest charakter posiedzenia zamkniętego.
Zgodnie z art. 165 ust. 1 regulaminu Sejmu proszę o wyłączenie transmisji, jeżeli nie usłyszę sprzeciwu, żeby to było posiedzenie zamknięte. Nie słyszę. W związku z tym uznaję, że państwo przyjęli taką propozycję.
A zatem zgodnie z art. 156 ust. 1 regulaminu Sejmu proszę o wyłączenie transmisji oraz o pozostanie na sali tylko osób upoważnionych, czyli pracowników Kancelarii Sejmu, oczywiście pań i panów posłów oraz przedstawicieli ministerstwa. Informuję, że żadne informacje niejawne nie mogą być przekazywane na tej sali. Oznacza to, że pan premier nie będzie przekazywał informacji, które miałyby charakter kwalifikowany, byłyby tajne, zastrzeżone itd. Jest to zarezerwowane dla innego rodzaju posiedzenia. Nasze posiedzenie jest zamknięte i to wszystko, ale nie mówimy tutaj największych tajemnic. Składam wniosek o zamknięcie posiedzenia. To już było. Stwierdzam, że państwo zaakceptowali ów wniosek.
Przystępujemy do realizacji porządku dziennego. Proszę pana premiera o przedstawienie informacji.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Wysoka Komisjo, panie przewodniczący, dziękuję bardzo za zaproszenie. Pan przewodniczący wspomniał już o utrwalonym zwyczaju, który mam zaszczyt honorować. Jest też drugi zwyczaj, który dopiero staram się utrząść, a mianowicie exposé polonijne w Senacie. Sprawy Polaków i Polonii uważam za bardzo ważne, a w exposé ogólnym siłą rzeczy byłoby to zaledwie parę akapitów. Dlatego w dniu jutrzejszym, z góry uprzedzam, nie będzie nic o Polonii. Tak było bodajże od roku 2014 i teraz tak jest ponownie – będąc ministrem, składam sprawozdania z polityki polonijnej na forum izby wyższej. Uważam, że jest to także uhonorowanie roli Senatu. Proszę o zrozumienie.
Panie przewodniczący, moi współpracownicy dzisiaj rano pytali mnie, czy udostępnić państwu posłom skrót, streszczenie przemówienia. Chciałbym się upewnić, czy dotarło. Jeżeli dotarło, to może nie będę powtarzał tego, co już znacie, tylko dla oszczędności czasu możemy przejść do pytań i odpowiedzi, dlatego że zazwyczaj to budzi największe zainteresowanie.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Panie premierze, może na rozgrzewkę kilka zdań. Przyjmijmy, że dotarło. Na rozgrzewkę kilka zdań, żeby nie zaczynać od pierwszego pytania. Może dosłownie kilka minut, co pan czuje, co panu leży na sercu, wygłaszając swoje wystąpienie.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
To, co chyba wszyscy czujemy, to to, że po pierwsze, nadal niepokoi nas wynik wojny, agresji rosyjskiej przeciwko Ukrainie i to, że rozchwiana jest sytuacja pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi. Dosłownie wczoraj Stany Zjednoczone w Organizacji Narodów Zjednoczonych wstrzymały się od głosu nad rezolucją w obronie Ukrainy i nienaruszalności jej granic. Jest to jeden z symptomów tego, że jedność transatlantycka już nie jest tak jednoznaczna, jak była kiedyś. Towarzyszą temu napięcia w dziedzinie gospodarczej, cła, ale też braki czy groźby, szantaże, jeżeli chodzi o minerały krytyczne. Z kolei w Polsce mamy spolaryzowaną dyskusję o roli Polski w Unii Europejskiej, jak też o samej Unii Europejskiej. Najlepszym tego dowodem są kontrowersje wokół programu, który ma doprowadzić do dozbrojenia się Europy, programu SAFE, o czym też będę mówił, który jeszcze nie ma swojego finału w postaci podpisu prezydenta.
Obydwaj wróciliśmy z Kijowa, więc wiemy, że z jednej strony sytuacja jest tam niezła w tym sensie, że nie ma zagrożenia pęknięcia frontu, a wręcz Ukraińcy czynią pewne nieduże postępy na niektórych odcinkach, ale z drugiej strony sytuacja humanitarna ludności cywilnej jest krytyczna. Nie pamiętam, czy pan przewodniczący też był, ale razem z przewodniczącą KE, z szefem Rady, z całą grupą premierów i ministrów udaliśmy się do elektrociepłowni nr 4 w Kijowie zniszczonej w wyniku kolejnych kilkakrotnych masowych uderzeń dronów i rakiet balistycznych, co odcięło pół miliona ludzi już na dłużej od dostaw przede wszystkim ciepła, bo z prądem jeszcze nie jest tak źle. System elektrociepłowniczy na Ukrainie jest na skraju wydolności. Przed wojną, przed anszlusem Krymu – mieliśmy briefing ministra energetyki, byłego premiera – produkowali 54 GB elektryczności rocznie, teraz produkują 10 GB, czyli jedną piątą, i idzie to w dół. Rosjanie, nie mogąc wygrać na froncie, próbują spowodować, żeby nie tylko urzędy, szkoły, szpitale przestały pracować, ale żeby nie było też prądu dla fabryk broni. Wtedy obrona ukraińska załamałaby się.
Chyba też wszyscy czujemy, że poruszają się płyty tektoniczne świata i że organizacje, które kiedyś służyły bezpieczeństwu, OBWE, sama ONZ, straciły na wiarygodności, są proponowane inne formuły, moim zdaniem gorsze dla Polski. Także w Polsce mamy polityków, którym wydaje się, że to całe gadanie o prawach człowieka, o porządku międzynarodowym to jest tylko bajka dla naiwnych, a tak naprawdę liczy się twarda siła wojskowa oraz potęga pieniądza i gospodarki. Tego chyba nie ma w skrócie, ale moim zdaniem to jest trochę tak jak z dziesięcioma przykazaniami – wszyscy jesteśmy grzesznikami, nie zawsze są one szanowane, ale są punktem odniesienia. Widzę tutaj podobieństwo. Dobrze jest, żeby był punkt odniesienia, jakie są rezolucje, co to jest prawo międzynarodowe, jakie są zasady współżycia między państwami. Prawo pięści, prawo dżungli będzie dobre, ale tylko dla najsilniejszych, do których my nie należymy.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Startujemy z pytaniami?
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Tak, może tyle.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Poseł Dziedziczak, poseł Sellin. Kolejnych będę zapisywał. Panie pośle, proszę.
Poseł Jan Michał Dziedziczak (PiS):
Bardzo dziękuję.
Szanowni państwo posłowie, panie premierze, trzy krótkie pytania, w tym dwa związane z naszymi relacjami ze Stanami Zjednoczonymi. Wspomniał pan, że narzędzia alternatywne wobec ONZ nie budzą pana entuzjazmu, ale my nie mamy na to wpływu, one powstały. Mamy zaproszenie. Czy mógłby pan nam przedstawić plusy i minusy kwestii przystąpienia do Rady Pokoju? Podejmując decyzję, jakie pan rozważał za i przeciw? To jest pytanie numer jeden. Pytanie numer dwa – jak pan skomentuje wystąpienie stałych przedstawicieli Stanów Zjednoczonych w sprawie programu SAFE, które pojawiło się w Brukseli, o którym mało mówi się w mediach mainstreamowych, a które moim zdaniem jest bardzo poważne. I pytanie trzecie, ono nie jest złośliwe, całkowicie bez emocji – jakby pan mógł przedstawić strategię, z którą MSZ, pan minister pojechał do Indii, Pakistanu. O co chodziło tak naprawdę…
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
O nic.
Poseł Jan Michał Dziedziczak (PiS):
…w tych reakcjach? Czy byłby uprzejmy na zamkniętym posiedzeniu troszkę rozwinąć tę sprawę? Dziękuję.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dziękuję bardzo.
Może od razu udzielę głosu panu ministrowi, dlatego że na gorąco będzie lepiej.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Tak. Zaczynając od końca – wizytę w Indiach uważam za bardzo udaną. Najciekawszymi elementami rozmów było to, że niewiele miesięcy wcześniej mieli tam wizytę Putina. Indie, jak pan poseł wie, znowu starają się być w pewnym sensie liderem grupy państw niezaangażowanych. Zabiegają o nie i Rosja, i Chiny, i ostatnio Stany Zjednoczone. Wymiana poglądów na temat wojny w Ukrainie, jak też pewnego rodzaju relacja z tego, co mówił Putin, były dla mnie bardzo ciekawe. Indie już nie są w pełni demokracją. W kraju, w którym jest olbrzymia mniejszość muzułmańska, mamy dosyć populistyczno-religijny… Jak pan wie, Indie są w stałym konflikcie z Pakistanem. Dosłownie w zeszłym roku mieli nawet starcie wojskowe w powietrzu. Wygrał Pakistan, zestrzelił bodajże siedem samolotów indyjskich. A z kolei Hindusi oskarżają Pakistan, nie bez powodu, o szkolenie i wysyłanie terrorystów kaszmirskich. Zresztą mieszkałem w hotelu, w którym był jeden z tych ataków. Jest to bardzo napięte. Prasa hinduska – kiedyś byłem autorem, „Statesman”, Kolkata, publikował moje reportaże – podnieciła się tym, że parę miesięcy wcześniej byłem w Pakistanie. Ja z kolei powiedziałem – mam nadzieję, że mogę liczyć na zrozumienie pana posła – że nam nie podobało się to, że Indie wysłały 80 żołnierzy na ćwiczenia „Zapad”. Oni powiedzieli, co im się nie podobało, ja im powiedziałem, co nam się nie podobało.
Nie ma jedności poglądów między Polską a Indiami czy Polską a Pakistanem. Jest to rzecz zupełnie naturalna, ale partner nadal ważny. Olbrzymi rynek. Jedno z najciekawszych ćwiczeń intelektualnych na resztę tego stulecia jest takie, kto wygra rywalizację systemową między systemem autorytarnym, komunistycznym, ale bardzo dynamicznym chińskim a niepełną, ale jednak pluralistyczną indyjską demokracją. Trzeba to śledzić, ale nie liczyć na pełną jedność poglądów. W sprawie Rosji zapewniam pana posła, że nie zgodziłby się pan z politykami indyjskimi. Nie znaczy to, że nie należy jeździć do Indii i nie przekonywać ich.
Stali przedstawiciele w sprawie SAFE. Po pierwsze, nie wiem, na ile oni naprawdę reprezentują stanowisko Waszyngtonu i Pentagonu, a na ile są pod wpływem lobbingu czy jakichś sugestii niższych szczebli. Wielokrotnie rozmawiałem o sprawach dozbrajania się Europy z wysokimi przedstawicielami administracji amerykańskiej, w tym na konferencji monachijskiej z dowódcą EUCOM, dowódcą europejskim, który jest jednocześnie supreme allied commander, najwyższym dowódcą NATO, generałem Grynkewichem. Pytam ich z bolszewicką szczerością: „Panowie, chcecie, żebyśmy się dozbroili. Nie możemy wszystkiego kupić w Stanach Zjednoczonych. Czy rozumiecie, że to musi oznaczać także inwestycje w europejski przemysł obronny?”. Jeżeli mamy dwa strumienie finansowania, strumień budżetów narodowych i strumień europejski, to pamiętajcie, że zdecydowana większość zakupów uzbrojenia jest z budżetów narodowych, gdzie nie ma żadnych ograniczeń. Jak pan wie, na przykład Polska kupuje głównie w Stanach Zjednoczonych i w Korei. Ale wtedy, gdy tworzymy instrument europejski z pieniędzy czy z pożyczek Unii Europejskiej, nie powinniście mieć do nas pretensji, że jest preferencja europejska, dlatego że jeżeli chodzi o programy amerykańskie, na pewno słyszał pan o programie „Buy American”. Jest tu przywrócenie pewnej wzajemności.
Ale powiem więcej. Jak pan wie, Amerykanie proponują nowy podział obowiązków i ciężarów wewnątrz NATO. Na NATO i swoje zdolności w Europie Amerykanie chcą wydawać mniej, chcą, żeby Europa wydawała więcej, a jednocześnie spodziewają się, że Europa będzie kupowała jeszcze więcej od nich. Te dwie dynamiki jednocześnie są nie do utrzymania. Jeżeli mamy amerykańskie czołgi, to przynajmniej amunicję do nich powinniśmy mieć produkowaną najlepiej w Polsce. Nie możemy się totalnie uzależniać. Dla ułatwienia podam panu, że Ukraińcy bardzo systematycznie się uniezależnili, i to zarówno od Chin, jak i od Stanów Zjednoczonych, dlatego że polityka amerykańska może się zmienić. Trzeba to sobie… Rozumiem, że to, że jakichś dwóch ambasadorów wydało oświadczenie, nie może być dla nas poleceniem. Oni mają interesy swojego przemysłu, a my nasze potrzeby bezpieczeństwa.
Może jeszcze jeden przypis. Rozumiem, że jesteśmy nie w trybie tajnym, tylko zamkniętym, ale proszę zachować to dla siebie.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
I tak będzie opublikowany stenogram.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Będzie stenogram. OK. No to nie wymienię nazwiska, ale bardzo wysoki przedstawiciel…
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Mogę na dwie minuty ogłosić przerwę.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Nie, nie ma potrzeby. Dziękuję za uwagę.
Mówię do bardzo wysokiego przedstawiciela administracji amerykańskiej: „Słuchaj, nie lobbujecie nas w sprawie SAFE, bo przecież wasze firmy i tak nie są w stanie w tej chwili wypełnić kontraktów, które mają, a mają dziesięcioletnie koszyki zamówień”. On mówi: „Wiem, faceci płacą sobie bonusy po 50 mln dolarów, a fabryki pracują na jedną zmianę przez cztery dni w tygodniu”. Nie możemy czekać aż któraś z wielkich fabryk może zacznie pracować pięć dni w tygodniu, dlatego że amunicję potrzebujemy mieć niezależnie od tego, co oni tam zdecydują.
Rada Pokoju. Duży temat, który był przedmiotem, jednym z trzech punktów na forum Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Na ten temat powstała notatka naszego Departamentu Spraw Globalnych. Zasugerowałem, żeby może rozszerzyć ją na uczestników Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jak może potwierdzi pan przewodniczący Bosak, kwestia Rady Pokoju w odniesieniu do ONZ budziła zainteresowanie. Rozszerzyliśmy tę sprawę.
Zacznijmy od tego, że na przykład we wczorajszym głosowaniu w ONZ w sprawie Ukrainy ze względu na czwartą rocznicę inwazji rosyjskiej większość krajów, które weszły do Rady Pokoju, nie poparła Ukrainy. To jest twardy fakt. Może pan sprawdzić głosowanie. Jak pan wie, do Rady Pokoju, pomimo zaproszenia, przedstawiciela nie przysłała Stolica Piotrowa, a sam Ojciec Święty wyraził zbulwersowanie statutem Rady Pokoju, ponieważ jest on bardzo egzotyczny, z dożywotnim przewodniczącym, który za trzy lata przestanie być funkcyjnym w swoim kraju, z prawem do mianowania następcy. A więc potencjalnie miałaby to być funkcja dziedziczna. Konta będą pod kontrolą przewodniczącego. Rada Pokoju niby wynika z rezolucji ONZ w sprawie Palestyny, ale Rada Pokoju wspomniana w rezolucji w sprawie Palestyny miała być przez 18 miesięcy ciałem przejściowym pomiędzy rządami Hamasu a apolitycznym rządem palestyńskim. A tu przyzna pan, że w statucie jest powiedziane, że Rada Pokoju będzie miała swoją siedzibę i przedstawicielstwa dyplomatyczne, ale nie wiemy, gdzie będzie siedziba, czy na Florydzie, czy w Katarze, czy w Gazie, ile będzie kosztowała, chociaż mogę się domyślić, kto ją zbuduje. Statut ustanawia jednowładztwo przewodniczącego. Literalnie statut stanowi, że głosowania są większością, chyba że przewodniczący zdecyduje inaczej. Proste? Proste. To przełamie oczywiście niemoc w Radzie Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych, ale wajchę można przestawić w drugą stronę też za daleko.
Argument „za” przytaczany przez pana prezydenta i jego ludzi jest w zasadzie jeden, że jak coś się dzieje, to dobrze przy tym być, ale ryzyk związanych z uczestnictwem jest znacznie więcej. Przede wszystkim jest ryzyko, że uczestnicy będą legitymizowali decyzje, na które nie będą mieli żadnego wpływu. Nie wiemy, co Rada Pokoju zdecyduje na przykład o drugiej fazie pokoju w Strefie Gazy. Po pierwsze, jest ryzyko firmowania polityki, z którą możemy się nie zgodzić. Po trzecie, chyba pan zauważył, że żaden duży kraj Unii Europejskiej nie przystąpił do Rady Pokoju. Uważam, że dla Polski to, co się stało, jest optymalne. To znaczy nie przystąpiliśmy, ale Polska wysłała przedstawiciela. Publicznie to chwaliłem. Mam nadzieję, że pan to zauważył. A więc nie daliśmy powodu… Nie okazaliśmy braku szacunku prezydentowi Trumpowi, ale nie bierzemy na swoją hipotekę decyzji, na które nie mamy wpływu. Dziękuję.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dziękuję bardzo.
Proszę o zabranie głosu pana posła Sellina.
Poseł Jarosław Sellin (PiS):
Panie premierze, rozmawiamy dzisiaj o planach polityki zagranicznej Polski na bieżący rok, więc właśnie tego będę się ściśle trzymał w swoich pytaniach. Po lekturze skrótu, jak pan to nazwał, chcę zadać trzy pytania. Po pierwsze, czytamy w skrócie, że relacje między Stanami Zjednoczonymi a Europą znalazły się w trudnym położeniu. Dla Polski jest to szczególne wyzwanie, gdyż sojusz i bliskie związki ze Stanami Zjednoczonymi od dekad były filarem naszej polityki zagranicznej. Dziś i w tej sprawie społeczeństwo jest zdezorientowane, co widać w badaniach opinii publicznej. W związku z tym mam pytanie, czy planuje pan w tym roku jakąś rozmowę z wszystkimi liderami partii tworzącej koalicję rządową, żeby uzmysłowić liderom, co jest w polskim interesie narodowym, jeżeli chodzi o bilateralne relacje ze Stanami Zjednoczonymi. W punkcie szóstym skrótu dosyć dobrze i prawidłowo opisana jest waga relacji transatlantyckiej w kontekście amerykańskim, dlatego że przecież widzimy w pana… tzn. może nie w pana obozie politycznym, ale w koalicji rządowej, że są siły polityczne tworzące rząd, którego pan jest wicepremierem, które w antytrumpizmie, który przekształca się w antyamerykanizm, i to taki wprost, czasami z językiem przypominającym peerelowskie lata 80., widzą jakąś swoją nadzieję na przyszłość na wzmocnienie swojej pozycji politycznej. Również premier pańskiego rządu pozwala sobie czasami na zbyt daleko idące filipiki w stosunku do obecnego przywódcy Stanów Zjednoczonych. Moim zdaniem to też nie buduje dobrych relacji. Czy planuje pan jakieś spotkanie polityczne na ten temat – z pana wrażliwością i zrozumieniem wagi relacji transatlantyckich – żeby wewnątrz koalicji rządowej, która tworzy pański rząd, nie było takich wycieczek?
Drugie pytanie. Czytam w skrócie, że pozostajemy otwarci na współpracę w ramach Bukareszteńskiej Dziewiątki oraz inicjatywy Trójmorza. Tutaj jednak chciałbym trochę cofnąć się w czasie i zapytać, co pański resort i pański rząd zrobił w sprawie wzmocnienia Bukareszteńskiej Dziewiątki i rozwoju inicjatywy Trójmorza w ostatnich dwóch latach. Myślę, że to będzie odpowiedź dosyć krótka, ale bardziej interesuje mnie, co pan zamierza zrobić w tej sprawie w roku 2026.
I trzecie pytanie. Dowiedzieliśmy się niedawno, że Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego rozpoczął prace nad raportem o stratach, które Polska poniosła na skutek agresji sowieckiej w latach II wojny światowej, a potem podporządkowania Moskwie przez 45 lat PRL. I słusznie. Taki raport na tzw. drugą nóżkę jest potrzebny. Ucierpieliśmy z dwóch stron, i ze strony Niemiec hitlerowskich, i ze strony Związku Sowieckiego. Dobrze, żeby taki raport powstał, może kiedyś się przyda, jak będą jakieś okoliczności polityczne, które spowodują, że z Rosją będzie można na ten temat rozmawiać. Ale od kilku lat mamy raport związany ze stratami, które Polska poniosła ze strony Niemiec. Pytanie jest takie, czy to nie jest tylko odwrócenie uwagi od tego, że wasz rząd jest kompletnie nieczynny, jeżeli chodzi o stawianie twardo sprawy reparacji wojennych ze strony Niemiec na podstawie raportu, co do którego merytoryczności nikt nie miał żadnych zastrzeżeń, co najwyżej do polityczności, ale do merytoryczności nikt nie miał żadnych zastrzeżeń. Widzimy tu bardzo duże zaniechania z waszej strony i po prostu brak woli walki, jeżeli chodzi o kierunek niemiecki i reparacje wojenne. Dziękuję.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dziękuję bardzo.
Proszę bardzo.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Znowu zacznę od końca. Co do merytoryczności – ja niestety mam uwagi, wątpliwości. Czy domaganie się od Niemców zapłaty za Jedwabne było merytoryczne? Mam tu swoje wątpliwości. Może lepiej siedzieć cicho w tej sprawie? Wie pan, o Jedwabnym różnie ludzie mówią, jak tam było. Jak pan wie, gdyż pisała o tym już w odpowiedzi na interpelację poselską pani minister Fotyga, reparacje zostały przyznane Polsce w umowie poczdamskiej. Niestety Związek Radziecki, jak to ma w zwyczaju, przywłaszczył je sobie. Dlatego z prawnego punktu widzenia domaganie się reparacji może dawać dużo satysfakcji domagającym się, natomiast prawnie jest niewykonalne. Kwestionuję domniemanie w pańskim pytaniu, że im głośniej będziemy się domagać, tym większa szansa na to, że dostaniemy. Poprzedni rząd przez osiem lat bardzo głośno się domagał i nawet kładł całość stosunków polsko-niemieckich na szalę reparacji, a suma przelewów, jak pan wie, za osiem lat wyniosła zero. A w tej chwili jesteśmy w dialogu o innego rodzaju gestach, które może nie będą zerowe.
Dziękuję za poparcie idei wyliczenia strat także na kierunku wschodnim. Powiem więcej, my liczymy także straty bieżące w wyniku rosyjskiej agresji na Ukrainę. Są to rzeczy wymierne, jak na przykład użycie wojska w obronie polskiego nieba, cały koszt operacji logistycznej, straty gospodarcze w wyniku tego. Oczywiście są też korzyści, ale są i straty. Pod koniec wojny przyjdzie moment, gdy rosyjskie aktywa, które Unia Europejska zamroziła, będą przedmiotem roszczeń, oczywiście roszczeń Federacji Rosyjskiej o zwrot, oczywiście roszczeń Ukrainy o zadośćuczynienie ich stratom, ale Ukraina nie jest jedynym krajem, który poniósł straty w wyniku agresji, nazwanej tak przez Zgromadzenie Ogólne ONZ. A więc przygotowujemy się na to, żeby zgłosić także swoje roszczenia. Mam nadzieję, że cała Wysoka Komisja uzna, że jest to myślenie w dobrym kierunku.
B9 i Trójmorze. Powiem o tym w exposé, ale jak pan wie, są to inicjatywy raczej prezydenckie. Raczej jest to powiedzenie, że jeżeli prezydent Nawrocki będzie chciał kontynuować inicjatywę prezydenta Dudy, to może na nas liczyć. Zgadzam się z tym, co powiedział mi kiedyś prezydent Duda, że trzeba utrzymywać różne formaty, dlatego że nie wiadomo kiedy który się przyda. Na przykład w obliczu uwiądu – nie z naszej winy – Grupy Wyszehradzkiej, gdyż przyzna pan, że w tej chwili trudno współpracuje się z Węgrami, mamy inne formaty, gdzie głos Węgier jest rozwodniony.
Jeżeli chodzi o Trójmorze, wie pan, że pierwotnie miał to być program wielkich inwestycji infrastrukturalnych w połączenia gazowe, elektroenergetyczne i inne w naszym regionie. Co do zasady zgoda, tylko nie ma pieniędzy. Wedle mojej najlepszej wiedzy na fundusz Trójmorza zdecydowanie najwięcej pieniędzy za waszych rządów wpłaciła Polska. A jeżeli chodzi o wielkie pieniądze z Ameryki, jakieś amerykańskie pieniądze wpłynęły, ale nie w tak ambitnym wymiarze, w jakim miały wpłynąć. Mówimy bodajże o 100 mln dolarów. Wiele autostrad czy gazociągów za 100 mln dolarów nie da się zbudować. A więc zgoda, ale pod warunkiem, że będziemy pamiętali, że zdecydowana większość środków na cel Trójmorza i tak przyjdzie z Unii Europejskiej. Może to być jakiś wsad na badania wykonalności czy na złożenie skutecznych wniosków, ale to Unia Europejska wyrównuje stan infrastruktury w naszym regionie.
Zgadzam się, w demokracji mamy różnorodność poglądów. Nie ma obowiązku kochania Unii Europejskiej. Wiemy, że mamy ostrą antyunijną retorykę, palenie flag, porównywanie z Trzecią Rzeszą, ze Związkiem Radzieckim ze strony raczej prawicowej, mamy też lewicowy antyamerykanizm, który w Europie jest dosyć rozpowszechniony, przyzna pan, który jeszcze nasilił się po tragicznych wydarzeniach w Gazie. W koalicji rządowej też jest inne rozkładanie akcentów, ale polityka zagraniczna musi być jedna. Zresztą chcę panu zwrócić uwagę, gdyż było to przedmiotem naszych rozmów w ramach Komisji w poprzednich latach, na ewolucję poglądów byłego ambasadora Polski w Stanach Zjednoczonych, pana Marka Magierowskiego. Proszę czytać to, co pisze o administracji Trumpa. Przyzna pan, że nawet na prawicy jest duża rozbieżność poglądów.
Stosunki amerykańsko-unijne pogorszyły się moim zdaniem nie z inicjatywy Unii Europejskiej. Unia Europejska nie wysuwa żądań terytorialnych wobec Stanów Zjednoczonych, a Stany Zjednoczone wysuwają żądania terytorialne wobec unijnego kraju. To nie Unia Europejska inicjowała nakładanie arbitralnych ceł, jak się okazało nielegalnych, na Stany Zjednoczone. To nie ważni politycy unijni mówią o potrzebie rozwiązania amerykańskiej federacji. To były minister prezydenta Trumpa Elon Musk wzywa do rozwiązania Unii Europejskiej. Boleję nad pogorszeniem się stosunków amerykańsko-unijnych, ale nie Unia Europejska była tego inicjatorem.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dziękuję bardzo, panie ministrze.
Do jednej, a właściwie do dwóch rzeczy odniosę się, zanim udzielę kolejnego głosu. W Kancelarii Sejmu i w Komisji zamówiłem trochę ekspertyz dotyczących potencjalnych strat państw trzecich. Jest to temat, który jeżeli mogę, chciałbym prosić, żeby jutro go wyeksponować. Myślę, że możemy nawet znaleźć jakieś rozwiązanie w formie komisji nadzwyczajnej czy podkomisji. Informuję wszystkich, że badamy możliwości prawne, żeby mieć forum do dokumentowania tego, wzywania świadków różnych wydarzeń, gromadzenia dokumentacji. Jest to ciekawe. Nie mamy tego dokończonego, ponieważ wymaga to jeszcze pewnych studiów prawnych, ale powiem tak – bardzo się cieszę, że element ten jutro się znajdzie. Jeżeli można go wyeksponować, to będzie bardzo dobrze.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Mówimy teraz o stratach w wyniku wojny.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Tak.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
O tym nie będzie w exposé, to mówię w odpowiedzi na pytanie. Doprecyzuję, że jest to zadanie, którego podjęło się Ministerstwo Finansów, które bodajże zleciło to jednemu z renomowanych think tanków. Jest to duże, masywne zadanie. Moim zdaniem nie da się tego zrobić w dyskusji.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Trzeba mieć do tego jakąś metodę.
Jeszcze sprawa Grenlandii. Jeżeli pan minister będzie jutro o tym mówił, to ja ze swej strony jestem zainteresowany, jak od strony prawnej, międzynarodowej kwalifikujecie wypowiedzi prezydenta Trumpa. Pytam czysto badawczo, czy mamy tutaj do czynienia faktycznie z żądaniami terytorialnymi, czy z politycznym gadaniem. Czy da się to złapać od strony prawnomiędzynarodowej jako żądanie przejęcia czyjegoś terytorium, czy po prostu jest to pewien rodzaj specyficznej polemiki, specyficznej retoryki politycznej?
Teraz udzielam głosu panu posłowi Szewińskiemu.
Poseł Andrzej Szewiński (KO):
Dziękuję bardzo.
Panie przewodniczący, panie premierze, Wysoka Komisjo, chciałbym poprosić o komentarz dotyczący nowej strategii bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych i następnie nowej strategii obronnej, z których jednak wynika, że po pierwsze, Europa jest na trzecim, czwartym miejscu, jeżeli chodzi o gradację. Pierwsza jest zachodnia hemisfera, następnie Indo-Pacyfik i Europa. Kwestia jest następująca. Na ostatnich trzech szczytach NATO za największe zagrożenie dla krajów demokratycznych, dla Paktu Północnoatlantyckiego była uznana Federacja Rosyjska. W ostatnich dokumentach, jeżeli chodzi o strategię bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych, nie jest expressis verbis ujęte, że Federacja Rosyjska stanowi największe zagrożenie dla Paktu Północnoatlantyckiego. Jest tam informacja, że jest to jakieś zagrożenie dla europejskich krajów sojuszu. Stoimy troszeczkę okrakiem. Moje pytanie brzmi, jaki jest komentarz pana premiera.
I druga kwestia, która również wynika ze strategii, ze zmiany architektury bezpieczeństwa. Poruszę temat SAFE. Oczywiście był wake-up call od administracji Donalda Trumpa: „Bierzcie odpowiedzialność za tę część świata, w której jesteście, czyli za Europę”, ale teraz weszły poprawki w Senacie odnośnie do wprowadzenia instrumentu finansowego, z których wynika, że środki, z których będziemy później spłacać instrument finansowy, nie będą w dyspozycji MON. Myślę, że jest to pozytywna przesłanka dotycząca na przykład relacji ze Stanami Zjednoczonymi czy też z Koreą Południową. Ministerstwo Obrony Narodowej będzie miało środki na wielomiliardowe kontrakty. Przykład samych Apache to 10 mld, ale mamy też IBCS, HIMARS, Abramsy itd., itd.. Dziękuję bardzo.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dziękuję bardzo.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Ponownie zaczynając od końca – uważam, że to dobra poprawka. Po pierwsze, nie spowoduje tego, że w przyszłości, gdy zagrożenie jeszcze może istnieć, budżet obronny będzie obniżony o koszt spłaty pożyczki. Mówimy o czasie za ponad dekadę, ale mimo wszystko. Jest także drugi powód. Ustawa jest po to, żeby tworzyć fundusz równoległy do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, z którego mogą czerpać też inne resorty. To jest de facto przedmiotem decyzji pana prezydenta. SAFE będzie, tylko pytanie jest, czy będzie jedynie dla wojska, czy także dla innych resortów. W tej chwili nie ma sposobu, a mają tam być olbrzymie pieniądze dla Straży Granicznej, dla SOP, dla Policji plus na obronę cywilną. A więc oczywistym jest, że skoro pieniądze dostaną inne resorty, to nie tylko MON powinien spłacać pożyczkę. Jak rozumiem ma być zapis o tym, że SAFE będzie spłacany przez Skarb Państwa, a nie przez konkretny resort. Wydaje mi się, że jest to rozsądne.
Ma pan rację, że strategia narodowa USA już nie identyfikuje Rosji jako zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych. Jeszcze parę lat temu mieliśmy ważnych senatorów, którzy mówili o tym, że Rosja jest najważniejszym zagrożeniem. Jeszcze niedawno, za poprzedniej kadencji, Stany Zjednoczone wydawały wręcz pieniądze na wzmacnianie Ukrainy, bodajże 64 mld dol. Dzisiaj nie wydają nic, zero. To, co było wydane w zeszłym roku, to była końcówka. Było to tylko pierwsze 20 dni stycznia, przed inauguracją. Wedle mojej wiedzy, ale niepotwierdzonej, więc proszę się nie powoływać, zostały tam niewydane 4 mld, a w tym roku nie ma nawet planów uchwalenia jakichkolwiek pieniędzy na wzmacnianie Ukrainy wobec Rosji. Jest powiedzenie, tak jak pan wspomniał, że kraje wschodniej flanki subiektywnie uważają, że Rosja jest dla nich zagrożeniem. Są to niepokojące sformułowania.
Nie wiem, czy wczoraj pan przewodniczący był do końca konferencji. Mieliśmy łączenie z głównym negocjatorem amerykańskim w sprawie potencjalnego pokoju w Ukrainie, który powiedział otwartym tekstem, że Stany Zjednoczone uważają się za mediatora, nie biorą żadnej ze stron. W kontekście negocjacji ma to jakiś sens, ale są sygnały, że Stany Zjednoczone rozważają wielki reset gospodarczy z Rosją. My myślimy o tym, żeby najpierw uzyskać bezpieczeństwo, żeby Rosja wycofała się ze zbrodni wojennych, z kryminalnej polityki, dopiero potem, za jakiś czas, może pod innym kierownictwem można myśleć o jakiejś normalizacji stosunków gospodarczych – a tu myśli się już. Nas może to niepokoić, mam nadzieję, że wszystkich na tej sali, ale – teraz patrzę na prawą stronę stołu – nie możemy udawać, że tego nie ma, że wszystko jest jak za Reagana. Nie jest. Stany Zjednoczone już raz zrobiły reset za demokratów. Klapa, ale teraz znowu planują reset. Dla nas zawsze jest to jakieś wyzwanie. Chyba odpowiedziałem.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dziękuję bardzo.
Teraz udzielę głosu przewodniczącemu Dziedzicowi. Chciałem też poinformować, że jak widzę, mam wyczerpaną listę mówców. Jeżeli ktoś jeszcze chciałby się zgłosić, to teraz jest na to czas – i zamknę listę mówców. Dziękuję bardzo.
Poseł Adam Dziedzic (PSL-TD):
Bardzo dziękuję.
Panie przewodniczący, panie ministrze, myślę, że dyplomacja gospodarcza i promocja interesów gospodarczych Polski teraz jest bardzo ważną i istotną kwestią nawet pod kątem umów, które się pojawiły, oczywiście w odniesieniu do krajów spoza Unii Europejskiej. Promocja interesów polskiej gospodarki, polskich przedsiębiorców na rynkach zagranicznych, jak i ściąganie kapitału zagranicznego do Polski jest bardzo ważne i istotne. Jak widzi pan możliwość wzmocnienia tzw. dyplomacji gospodarczej, dyplomacji handlowej po to, żeby zwiększyć też odporność oraz budować markę polskiego przemysłu i polskich produktów? Bardzo dziękuję.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dziękuję.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Dziękuję za to pytanie. Będzie o tym mowa w exposé. Wszyscy wiemy, wspomniałem już o tym, że na przykład Chiny próbowały zaszantażować cały Zachód dostawami najpierw magnesów, a potem pierwiastków krytycznych. Zachód po prostu przespał sprawę. W pewnym sensie jest ona symetryczna, dlatego że z kolei Stany Zjednoczone reglamentują dostawy układów scalonych do Chin, ale jest to znana polityka od wielu lat, a jeżeli chodzi o pierwiastki krytyczne, stało się tak pod zasięgiem radarów na przestrzeni ostatnich 20 lat. Oczywiście jest to elementem odporności. Mimo że nie wszyscy wzięli udział, pojechałem na konferencję w Waszyngtonie zwołaną przez Departament Stanu właśnie po to, żeby w gronie sojuszniczym wspólnie zastanowić się, co można z tym zrobić. Dla mnie jest to przykład dobrze rozumianego przywództwa amerykańskiego. Identyfikujemy problem, który jest dla nas wspólny, po czym używamy władzy zwoływania i proponujemy rozwiązania dobre dla demokracji, a ograniczające możliwość szantażu przez autokrację. Gdyby tak działali, nie byłoby kryzysu w stosunkach amerykańsko-europejskich.
Promocja interesów gospodarczych to jest coś, co mamy stale na uwadze. Nie ma takiej mojej wizyty zagranicznej poza Europę, w której nie ma komponentu gospodarczego. Staram się to robić na zasadzie tworzenia mini polskich dni w krajach zamorskich. Zrobiłem to w Singapurze, Malezji, Indiach, planuję w Maroku, Algierii, były takie dni w Egipcie. Z ministrem spraw zagranicznych jedzie dwóch, trzech wiceministrów z innych resortów, które akurat widzą tam swoje interesy. Na przykład na Filipiny zabrałem MON, żeby sprzedać więcej polskich helikopterów, gdzieś indziej Ministerstwo Cyfryzacji, gdyż a nuż kupią Blika, itd. Plus zabieram kilka polskich firm. Wtedy powstaje większa otwartość na przyspieszenie spraw między danym krajem a nami. Fajnie to działa.
Mam też sugestię, że tak mogłaby wyglądać część aktywności prezydenta. W przyszłym miesiącu mamy wizytę pary królewskiej Szwecji. Poprzednio mieliśmy króla Danii. Jak myślicie, co oni robią? Przywożą misje gospodarcze, dlatego że w ciepełku głowy państwa każdy chce się ogrzać. Wtedy lepiej robi się interesy. Są takie miejsca, gdzie premier w wirze bieżącego zarządzania nie zawsze ma czas, a z prezydentem biznes chętnie by poleciał. Wtedy jest gwarancja przyjmowania na najwyższych szczeblach. Jest to bardzo dobra, honorowa, pożyteczna dla kraju rola.
Dziękuję, że wspomniał pan o inwestycjach w Polsce, ale oczywiście wie pan, że nasze firmy już tak okrzepły, że inwestują też za granicą, w tym w zamożniejszych krajach. Chcę zwrócić uwagę tylko na jedną rzecz. Czasami czytam w moim zdaniem niedouczonych analizach eurosceptycznych, że jeżeli ktoś u nas zainwestuje, jak już uruchomi produkcję i ma zyski, to prędzej czy później będzie chciał odprowadzić dywidendę, czyli wysłać pieniądze z powrotem do swojej siedziby czy do kraju pochodzenia. Mamy taki rodzaj badacza, który robi z tego koszt naszego członkostwa w Unii Europejskiej. A chciałbym zauważyć dwie okoliczności. Po pierwsze, jakbyśmy nie byli w Unii Europejskiej, dywidenda nadal byłaby płacona. Po drugie, jak nasi inwestują za granicą – oczywiście na razie bilans inwestycji mamy taki, że więcej jest inwestycji zagranicznych w Polsce – to my też chcemy, żeby móc repatriować dywidendę. To nie jest koszt, to są wzajemne korzyści.
Tym, którzy by chcieli wyjść z Unii Europejskiej – a mamy w Polsce takich polityków – trzeba stale zadawać pytanie: czy naprawdę chcecie bariery celnej na Odrze i na Karpatach? I to w dwie strony. Przecież cła obowiązywałyby i na import z tych krajów, i na eksport do tych krajów. Przecież byłaby to katastrofa. Będę o tym mówić. Uczmy się na błędach innych. Brytyjczycy gorzko żałują wyjścia z Unii Europejskiej. 63% społeczeństwa chciałoby wrócić. Ponieważ pan poseł jest z Polskiego Stronnictwa Ludowego, zdradzę statystykę, którą pozyskałem. Wiedziałem, że tak jest, ale nie wiedziałem, jak bardzo. 69% brytyjskich rolników, którzy w 90% procentach głosowali za brexitem, dzisiaj zeznaje, że osobiście na tym stracili. Już nie mówię o gospodarce jako całości, tylko szczegółowo o rolnikach.
I ostatnia kwestia to mój apel właśnie do bratniego stronnictwa. Nie wyprzedzajmy faktów. I w ministerstwach zajmujących się gospodarką jako całością i w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi analizy co do wpływu potencjalnego członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej jeszcze się nie zakończyły, one dopiero trwają. Tak samo Unia Europejska jeszcze tego nie zbadała. Wszyscy wiemy, że Ukraina ma żyźniejsze gleby i większe gospodarstwo, ale jeżeli będzie na przykład kupowała od nas zdolności przetwórcze albo jeżeli polscy rolnicy będą mogli kupić tam ziemię i rozwinąć skrzydła, to wydaje mi się, że efekty trzeba bilansować, a nie skupiać się tylko na wyzwaniach. Wyzwania będą, nie uciekniemy przed tym. Jak myśmy weszli do UE, to nasi kierowcy wypchali z rynku zachodnioeuropejskich kierowców tirów. Ukraińcy są tańsi, już z nami konkurują. Po pierwsze, musimy to wszystko dokładnie przebadać, a po drugie, znaleźć sposoby na amortyzację, czyli okresy przejściowe, fundusze amortyzacyjne itd. Da się to zrobić, tym bardziej że model wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej wcale nie jest jeszcze zdecydowany. Może się tak zdarzyć – mówię teraz czysto hipotetycznie – że jeżeli Ukraina dostałaby wielkie fundusze na odbudowę, może już nie potrzebować albo po prostu możemy jej nie dać funduszy strukturalnych czy funduszy na rolnictwo.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dziękuję bardzo.
Poproszę o zabranie głosu pana przewodniczącego Fogla.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Dziękuję bardzo.
Panie przewodniczący, panie ministrze, zanim przejdę do konkretnych pytań, pozwolę sobie na dwie uwagi. Jedna dotyczy kwestii reparacji. Przy moim ogromnym szacunku dla pani minister Fotygi myślę, że zdajemy sobie tutaj sprawę, a minister spraw zagranicznych zdaje sobie sprawę w dwójnasób, że odpowiedź na interpelację poselską nie jest dokumentem wiążącym w myśl prawa międzynarodowego. O ile doceniam być może użyteczność tego bon motu w publicystycznych debatach, myślę, że w kwestii reparacji nie powinniśmy się na tym specjalnie zatrzymywać.
Druga sprawa. Praktycznie w każdej wypowiedzi pojawiają się nam Stany Zjednoczone, ale jak sam pan minister stwierdza, sojusz polsko-amerykański opiera się na ponadpartyjnym poparciu w obu naszych krajach i korzystnej współpracy w wielu dziedzinach. Jest to osobny podrozdział wystąpienia, więc trudno od tego abstrahować. Wobec tego jedna uwaga. Musimy rzeczywiście bardzo racjonalnie, a czasami nawet drobiazgowo podchodzić do dzisiejszej polityki amerykańskiej. Rzeczywiście to, co tu wybrzmiało na temat postrzegania Rosji, jest prawdziwe w kontekście narodowej strategii bezpieczeństwa, ale już narodowa strategia obrony jednak używa języka nieco bardziej zbliżonego do naszego punktu widzenia. Jednak Rosja jest tam persistent but manageable threat. Rzeczywiście ma to znaczenie, więc nie wylewajmy dziecka z kąpielą.
Skoro jesteśmy już przy Stanach Zjednoczonych, chciałbym wrócić niecały rok wstecz. Kiedy spotkaliśmy się tutaj w zeszłym roku przed exposé pana ministra, pan poseł Dziedziczak pytał o kryzys, jeżeli chodzi o szefów placówek, w tym również w Waszyngtonie. Pan minister wówczas mówił (cytuję): „Pyta pan poseł, jaki jest pomysł na Bogdana Klicha. Mój pomysł na Bogdana Klicha jest następujący, że jego nominację ambasadorką podpisze Rafał Trzaskowski”. Jak wiemy, plan ten spalił na panewce. W związku z tym powtarzam pytanie: jaki jest pomysł na rozwiązanie problemu braku pełnomocnych przedstawicieli RP w wielu stolicach, w tym w Waszyngtonie?
Drugie pytanie. Trochę zejdźmy z naszych wielkich partnerów. Poza zasadniczymi, dosyć oczywistymi kwestiami, które pan minister wymienia tutaj w zarysie tezowym, jakie są plany na ten rok, jeżeli chodzi o inne kierunki? Gdzie zamierzamy być może otworzyć nowe placówki, gdzie zamierzamy wzmocnić obsadę? Może pan minister byłby łaskaw wymienić trzy mniej oczywiste kierunki działań. Gdzie nastąpi jakaś intensyfikacja? Dziękuję.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Chyba wypada mi przeprosić Wysoką Komisję za nietrafną prognozę, za to, że Rafał Trzaskowski nie wygrał. Na swoją obronę mam do powiedzenia tylko to, że ja za nim głosowałem, a pan przewodniczący pewnie nie.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Też uważam, że jest to na moją obronę.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Ale mówiąc poważnie, przecież pan wie, że to za rządu Prawa i Sprawiedliwości doprecyzowano sposób powoływania szefów placówek. Przedtem było to nieformalne, a ustawa o służbie zagranicznej expressis verbis określiła, że prezydent powołuje na wniosek ministra spraw zagranicznych. Ten fakt, ta procedura, to powiązanie roli konstytucyjnej prezydenta i prerogatywy ministra zostało potwierdzone przez pana prezydenta Andrzeja Dudę, który za mojej kadencji, w ostatnim roku swojej prezydentury podpisał 24 nominacje. Wystarczy kontynuować dobre decyzje pana prezydenta Dudy. W tej chwili jest 50 niepodpisanych wniosków. Po to, żeby w miejsce kierowników placówek byli pełnokrwiści ambasadorowie, potrzeba tylko jednej rzeczy. Pan wie, co to jest. Potrzeba podpisu prezydenta.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Który jest dysponentem tego podpisu.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
A który nie podpisuje. Co ja panu na to poradzę? Zgodnie z ustawą złożyłem wnioski. Państwo oczywiście wiecie lepiej niż opinia publiczna, jak skomplikowana jest procedura. Trzeba wyłonić kandydata, trzeba mieć jego zgodę, trzeba go prześwietlić przez kontrwywiad. Zgodnie z PiS-owską ustawą musi się odbyć posiedzenie konwentu, na którym jest przedstawiciel prezydenta. Zresztą zaoferowałem prezydentowi, że jeżeli na posiedzeniu konwentu jego przedstawiciel zgłosi kategoryczny sprzeciw, jestem gotów wstrzymać dalsze procedowanie takiej kandydatury do czasu mojej osobistej rozmowy z panem prezydentem. Mam nadzieję, że zgodzimy się, że jeżeli nie są to kandydaci spoza służby zagranicznej, tylko zawodowi dyplomaci, to musi być jakiś merytoryczny powód, a nie tylko widzimisię, że ktoś komuś coś powiedział pięć lat temu. Jak w każdej instytucji jedni się lubią, inni nie. Dopiero potem jest zgoda państwa przyjmującego, dopiero jest opinia tego grona, jest jeszcze premier i dopiero wtedy kandydat jest gotowy do złożenia wniosku przeze mnie. Złożenie podpisu przez pana prezydenta to jest ostatni akcent.
Polem sporu jest to, czy jest to prawo, czy obowiązek. W świetle ustawy, o której mówię, moim zdaniem jest to obowiązek, dlatego że pan prezydent nie może powołać ambasadora wedle własnego widzimisię. Jak ja nie złożę wniosku, to pan nie może być ambasadorem. Są takie rzeczy, które pan prezydent może robić bez oglądania się na kogokolwiek. Są to jego prerogatywy. Prerogatywą prezydenta jest nadawanie orderów, jest prawo łaski, jest nadawanie obywatelstwa w trybie prezydenckim. I nikt tego nie kwestionuje. Ale w trybie, gdzie jest kontrasygnata premiera, gdzie jest wniosek ministra, to nie jest prerogatywa, jest to dopełnienie pewnego procesu prawnego. A pan prezydent chce kontrolować politykę kadrową MSZ. Nie mogę się na to zgodzić. Kto odpowiada za pracę ambasadorów chociażby przed Wysoką Komisją? Ludzie pana prezydenta? Ja odpowiadam. Jak któryś dostanie zarzuty prokuratorskie, co jak wiemy, nie jest sytuacją hipotetyczną, to ja za niego odpowiadam. Mamy teraz sytuację, że co, że pan prezydent nie odwoła mi ambasadora, który ma zarzuty prokuratorskie, bo nie? Przecież jest to nienormalne.
A jeżeli chodzi o potwora Klicha, chciałbym wiedzieć, o co tak naprawdę wam chodzi. Senator, były minister, dosyć spokojny człowiek. Proszę przeczytać, co poprzedni ambasador, którego stawiacie za wzór, zanim został ambasadorem, pisał o ówczesnym prezydencie Stanów Zjednoczonych, panu Bidenie. Każdemu zdarza się tweet, którego potem się żałuje.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Po to, żeby było jasne – przywołałem pana ministra Klicha, ponieważ pan minister odnosił się do niego.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
I proszę zobaczyć – już o tym wspomniałem – co dzisiaj ambasador Magierowski pisze o obecnym prezydencie Stanów Zjednoczonych. A prezydent Trump jest wyjątkowo mało pamiętliwym politykiem. Muszę przyznać, że czasami nawet mnie to zdumiewa. J.D. Vance, zdaje się, porównywał go z Hitlerem.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Nie tylko on, ale nie bądźmy drobiazgowi.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Ale tak wprost, był w tej sprawie bardzo klarowny. Marco Rubio był bardzo krytyczny. Obecny burmistrz Nowego Jorku nazwał prezydenta Trumpa faszystą, a mimo to jak wygrał, dostał zaproszenie do Białego Domu. Będziecie uważali, że jakiś tweet Klicha sprzed dziesięciu lat teraz uniemożliwia mu pełnienie funkcji. Przecież to jest bzdura. Funkcjonuje normalnie. Są tu jakieś pozamerytoryczne powody. Zamachu smoleńskiego nie udowodniliście, więc Klich nie jest zamachowcem. To samo ambasador Schnepf. Wiceminister w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Doskonale wiem. Pan wówczas był ministrem również w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Tak. I co? I nagle potwór, bo tatuś, jak miał 24 lata, dostał takie, a nie inne rozkazy? Ubek dziadek Cenckiewicza wam nie przeszkadza i to taki ubek od wyciągania paznokci, śledczy UB? Nie możemy oceniać ludzi po przodkach, tylko po ich pracy. A Schnepf jest bardzo doświadczonym, skutecznym ambasadorem. Był ambasadorem w Kostaryce, był ambasadorem w Hiszpanii, był ambasadorem w Stanach Zjednoczonych, był dobrym ambasadorem. I co? Teraz nagle będziemy mu wypominać przodków? Ale OK, rozumiem, tylko że ja muszę wybierać najlepszych z tych, jakich mam. Z prezydentem Dudą bywało różnie, ale ambasadorowie, o których mnie poprosił, żeby ich zostawić, służą do dzisiaj, dlatego że ja dotrzymuję umów. W Pekinie, w Watykanie, w Kanadzie, w Rumunii nadal mamy ambasadorów prezydenta Dudy w tym sensie, że prosił, żeby ich zostawić. A tu co? Ani jednego podpisu. Rozumiem, Klich, Schnepf to potwory, ale żaden z pięćdziesięciu? A większość z nich to są tacy, którzy służyli w ciągu ośmiu lat Zjednoczonej Prawicy. Mówię o zawodowych dyplomatach. I co? Żaden z nich nie zasługuje na podpis?
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Rozumiem, że pan minister mnie pyta.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
To pan wywołał temat.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Sądzę, że to nie jest to grono. Ja dlatego zadałem, panie ministrze, to pytanie, że myślę, że dobrze by było z punktu widzenia naszych interesów, żeby nie zamieniać tego w debatę czy w skargę pana ministra wobec Wysokiej Komisji, tylko pytałem, jaki jest plan na znalezienie porozumienia z panem prezydentem. Oczywiście możemy się spierać co do tego, czy podpis jest przymusem, czy jest prawem, ale tak czy siak podpis jest na końcu ścieżki. Myślę, że po prostu dobrze by było… A wiem, że były nawet tego typu doniesienia, co prawda tylko medialne, że jesteśmy na drodze do jakiegoś porozumienia. Myślę, że wszyscy byśmy sobie tu życzyli, żeby porozumienie zostało osiągnięte.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Może Komisja przyjmie jakiś dezyderat. Tak mi przychodzi do głowy.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Panie przewodniczący, chcę pana zapewnić, że jestem pierwszy do zgody, ale do granicy mojej odpowiedzialności konstytucyjnej. Za służbę zagraniczną na koniec ja odpowiadam.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Zrobiło się ciekawie, ale muszę wrócić do prowadzenia posiedzenia.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Była jeszcze druga część pytania.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Oczywiście pan przewodniczący Fogiel ma rację, że odpowiedź na interpelację poselską nie rodzi skutków prawnomiędzynarodowych.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Przepraszam, wychodzi marszałek Bosak, więc chciałbym poinformować, że spotkanie mamy zaplanowane do godz.16:00. Na liście mówców są jeszcze marszałek Terlecki, poseł Bliźniuk, poseł Bodnar, marszałek Bosak i poseł Konieczny.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Pan przewodniczący Komisji akurat na pewno wie, że już nota dyplomatyczna jak najbardziej rodzi skutki międzynarodowe, a w nocie dyplomatycznej skierowanej przez rząd PiS do Republiki Federalnej Niemiec słowo „reparacje” nie pojawia się.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Zgodnie z propozycją pańskiego dzisiejszego wiceministra.
Jeszcze zapytam tylko o kierunki nieoczywiste.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Nie rozumiem.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Pan minister Bartoszewski forsował to rozwiązanie.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Chwila moment. Ale Bartoszewski nie był wtedy członkiem rządu.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Ale rząd Zjednoczonej Prawicy był rządem otwartym, przyjmującym również uwagi opozycji.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Tak, tak, ja pamiętam, jak realizowaliście postulaty opozycji.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Teraz przechodzimy do…
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Jeszcze pytałem o tzw. kierunki nieoczywiste.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Nieoczywiste kierunki czego?
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Pytałem, czy gdzieś będą otwierane nowe placówki.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Jasne. Po pierwsze, dziękuję za to, że w pańskim pytaniu zawarte jest słuszne domniemanie, że mapa polskich placówek musi się zmieniać w zależności od mapy naszych interesów. Kiedyś były mi robione pretensje o to, że w niektórych miejscach zamykałem, a w innych otwierałem.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Dlatego pytam o otwierane, nie o zamykane.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Dobrze, dobrze, zamykanie też ma swoje uzasadnienie, i to zarówno w Polsce, jak i za granicą. Zamknąłem trzy rosyjskie konsulaty. Protestuje pan? Chyba nie.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Nie neguję tego.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Każda placówka – a jednoosobowych mamy bardzo mało, bardzo dużych typu Waszyngton czy Berlin też mamy bardzo mało – średnio kosztuje od kilku do kilkunastu milionów złotych rocznie. A więc nie jest tak, że można sobie wszędzie otwierać placówki, dlatego że wszędzie mamy jakiś interes. Trzeba wybierać. Trzeba wybierać priorytety. Mapa interesów też się zmienia. Kiedyś otworzyłem placówkę w Sewastopolu, w Doniecku. Nie mamy tam już placówek z oczywistych względów. Polacy podróżują, w niektórych miejscach zaczyna być ich bardzo dużo, potem przemieszczają się, wobec czego na przykład aspekt polonijny konsulatów też jest ruchomy. Są miejsca, które rosną gospodarczo, gdzie trzeba wzmocnić chociażby dział ekonomiczny, a są takie, które osuwają się w jakąś stagnację. Wtedy redukuje się albo personelu, albo wręcz placówki.
Wie pan, ciekawostka. Reprezentując Unię Europejską, w zeszłym roku byłem w Zimbabwe. Wspomagał mnie nasz obecny ambasador w Republice Południowej Afryki, który był ambasadorem w Zimbabwe wtedy, gdy zamykałem tę placówkę. Pytam go: „Panie ambasadorze, tak z perspektywy czasu co pan sądzi o tamtej decyzji?”. Mówi mi: „Panie ministrze, trzeba było zamknąć sześć, siedem lat wcześniej”. Zimbabwe osunęło się w kompletny niebyt gospodarczy. Była to placówka otwarta za czasów PRL do walki z apartheidem. A z tego był robiony zarzut. Albo na przykład Kostaryka. Czy naprawdę w Kostaryce mamy ważne polskie interesy? Mam nadzieję, że z perspektywy czasu jest trochę inne podejście. Przeglądanie mapy placówek dzieje się ciągle. Nie chcę teraz deklarować, gdzie będę otwierał, gdzie będę zamykał.
Jest jeszcze dodatkowa zmienna. Od ponad dekady każdy obywatel Unii Europejskiej w kraju, w którym jego kraj nie ma konsulatu, ma prawo zwrócić się do konsulatu dowolnego innego kraju Unii Europejskiej. Korzystamy z solidarności europejskiej, inni korzystają z naszej. Zresztą bardzo często okazuje się, że nasi konsulowie są lepiej wyposażeni niż z krajów zamożniejszych od nas. Mają mobilne stanowiska, telefony satelitarne itd. Był to jeszcze poprzedni mój wysiłek modernizacyjny.
Wie pan, czasami są bardzo różne sytuacje. Na przykład w Damaszku nigdy nie zamknęliśmy formalnie placówki, ale obecności de facto nie było, więc musimy ją odtworzyć. Przez dziesięć lat nieobecności budynek zmurszał. Wiadomo, jak jest, jak się nie mieszka. Po to, żeby wprowadzić się ponownie – niby nie jest to otwarcie nowej placówki, ale de facto trochę jest – nie musimy składać żadnych not ani nic, ale trzeba zrobić remont za kilkaset tysięcy dolarów. Czasami są takie wyzwania. Sprawa jest ciągle pod naszym nadzorem. Jeżeli ma pan jakieś sugestie, to chętnie rozważę. Przypominam o mojej deklaracji szereg lat temu, że dla byłego podwładnego, pana ministra Antoniego Macierewicza, byłem gotów otworzyć specjalnie konsulat w Kandaharze.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dziękuję bardzo.
Proszę o zabranie głosu pana marszałka Terleckiego.
Poseł Ryszard Terlecki (PiS):
Panie premierze, wczoraj czy przedwczoraj słuchaliśmy w mediach wypowiedzi marszałka Czarzastego w Zgromadzeniu Narodowym Ukrainy, który zapewniał – wydaje mi się, że przynajmniej tak sugerował – w imieniu Polski, a nawet Europy, że Ukraina wkrótce zostanie członkiem Unii Europejskiej. Chciałbym zapytać, na ile bądź czy w ogóle ta wypowiedź, ta deklaracja była uzgodniona z rządem, czy marszałek miał w tej sprawie jakieś pełnomocnictwa rządowe. Przy okazji tego pytania chciałbym też spytać o inny kraj, któremu obiecywaliśmy wsparcie w dążeniu do Unii Europejskiej. Myślę tu o Mołdawii. Myślę też o krajach zachodnich Bałkanów, które wstąpiły do NATO, spełniły warunki bądź dalej spełniają kolejne warunki, a do Unii Europejskiej wciąż nie są przyjmowane. Jakie jest stanowisko Polski w tej sprawie?
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Ta wypowiedź oczywiście jest mi znana, ale nie przypominam sobie, żeby pan marszałek Czarzasty użył słowa „wkrótce”, które zresztą jest nieostre. Wkrótce różne rzeczy rozstrzyga się też dekadami. Sprawdziłem, że marszałek Czarzasty nie wymienił daty, a skoro nie wymienił daty, to nie odszedł do linii rządu ani nie złamał solidarności europejskiej. Data, jak pan wie, jest przedmiotem żywej dyskusji, tak jak było za naszych czasów, za czasów naszego wchodzenia. Są hipotetyczne rozważania o jakimś częściowym czy tylko politycznym członkostwie.
Wydaje mi się, że wielu ludzi dobrej woli chciałoby dodać otuchy Ukraińcom, ale dla nas chyba najważniejsze jest to, żeby Ukraina wykonała swoją pracę. Ukraina jeszcze nie w pełni wdrożyła umowę stowarzyszeniową, którą zamknęliśmy za polskiej prezydencji i która de facto integruje ją gospodarczo z Unią Europejską, z jednolitym rynku, ale to jeszcze nie zostało wykonane w pełni. Potem są rzeczy podstawowe. Grupa rozdziałów, które chcieliśmy otworzyć za naszej prezydencji, co nam uniemożliwili nacjonaliści węgierscy, to klaster pierwszy, sprawy podstawowe, czyli rządy prawa, demokracja, walka z korupcją, a wiemy, że różnie z tym tam bywa, co jest oczywiste, jeżeli chodzi o kraj pod stanem wojennym. Musimy zachęcać Ukrainę, ale nie składać obietnic na wyrost. Pan marszałek oczywiście wie, że Polska też złożyła obietnice na wyrost. Komu? Reszcie Unii Europejskiej. W naszym traktacie akcesyjnym, jak pan wie, jest obietnica przystąpienia do strefy euro bez daty i bez kursu. A jak wiemy, sprawa jest kontrowersyjna.
Ważne pytanie o Mołdawię. Proszę przyznać, że w sprawie Mołdawii Unia Europejska, w tym Polska, wygrała konfrontację z Rosją. Szacujemy, że ruscy rzucili tam 200 mln dol. na to, żeby szalę zwycięstwa przychylić na rzecz sił nacjonalistyczno-prorosyjskich, ale się nie udało. Myśmy z kolei dali pieniądze na zakup gazu z innego niż rosyjski kierunku i to chyba pomogło w zabieganiu o głosy Naddniestrza. Jak pan wie, to też jest problem. Liczba krajów dysfunkcyjnych, z niepełną kontrolą nad swoim własnym terytorium w Unii Europejskiej nie powinna być nieograniczona. Mamy już Cypr. Więc lepiej by było dla Unii Europejskiej i dla Mołdawii, żeby najpierw zintegrowała Naddniestrze, a dopiero potem weszła do Unii Europejskiej. Jest też druga kwestia. Oni bardzo by chcieli być odłączeni od Ukrainy, dlatego że podejrzewają, że Ukraina będzie czekać jeszcze dłużej. My się temu opieramy, dlatego że z kolei byłby to zły sygnał dla Ukrainy.
A jeżeli chodzi o zachodnie Bałkany, jest tam jeden wielki słoń w pokoju. Pan oczywiście wie, o kogo chodzi. Powinna być też ograniczona co do ilości liczba ruskiej agentury wewnątrz Unii Europejskiej. Dopóki wszystkie kraje Bałkanów Zachodnich razem z największym nie zsynchronizują swojej polityki zagranicznej z unijną, będzie to trudne. A Serbia znowu na przykład w sprawie rezolucji ONZ, o której już mówiłem, nie poparła stanowiska całej reszty Unii Europejskiej. No więc trudno. Oni mówią, że muszą zsynchronizować dopiero, jak będą członkami. Nie, nie, trzeba to zrobić, jak jest się kandydatem. Robią dużo, żeby sobie zaszkodzić.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dziękuję bardzo.
Teraz poseł Bliźniuk.
Poseł Paweł Bliźniuk (KO):
Panie premierze, chciałbym podziękować na wstępie, że już w tezach jest uwypuklona kwestia suwerenności technologicznej jako jeden z aspektów podniesionych do rangi strategicznej. Mam krótkie pytania, dlatego że mamy już mało czasu. W zeszłym roku był podpisany traktat polsko-francuski. Jedną z naszych osi wzmacniania pozycji Polski jest również budowanie relacji bilateralnych. Pytanie, czy trwają jakieś negocjacje. Mówiło się o Wielkiej Brytanii. Na jakim są etapie – jeżeli są prowadzone – negocjacje dotyczące podpisania traktatu z kolejnym państwem, które jest potęgą nuklearną w Europie?
Chciałbym także pogratulować fantastycznego wystąpienia w Oslo oraz nawiązać do niego, czyli do południowej Skandynawii. Czy w zakresie państw skandynawskich chcemy pogłębiać nasze relacje i współpracę w ramach formuły traktatowej? Czy tutaj są jakieś plany? To jest pierwsza rzecz.
Druga kwestia dotyczy Chin. Jest akapit o Chinach. Mam na myśli pozycję państwa przyglądającego się, zabiegającego o pozyskiwanie rynków zbytu dla naszych towarów. Pytanie o coś więcej. Jak pan premier to widzi?
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dziękuję bardzo. Miały być dwie kwestie, a dokładnie były ze cztery albo pięć.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Ja doliczyłem się trzech. Po pierwsze, traktat. Cyzelowanie tekstu traktatu polsko-brytyjskiego jest na ostatnich etapach. Brytyjczycy wręcz chcieli podpisać już w najbliższych tygodniach. Pewnie się to nie uda, ale jest blisko. Na jedną rzecz zwracam uwagę. Zależy im nie na tym, żeby to dobrze przesądzić, ale żeby zamarkować ich zainteresowanie zawarciem umowy o wymianie więźniów. Niestety 600 naszych rodaków doświadczyło karzącej ręki brytyjskiej sprawiedliwości, a tylko 16 Brytyjczyków w Polsce. Oczywiście oni mają strasznie przepełnione więzienia i chcieliby… Z kolei dla nas jest to koszt. Więc sprawa jest kontrowersyjna. Niemniej uważam, że powinniśmy uaktualnić traktaty, które mamy sprzed 30 lat, które były zawierane, gdy byliśmy jeszcze kandydatem do wielu miejsc, gdzie dzisiaj jesteśmy. Jak pan odejmie koszty broni atomowej, to budżet obronny Polski jest większy od budżetu obronnego Francji. Polska ma więcej czołgów niż Niemcy, Francja i Wielka Brytania razem wzięte. Mógłbym tak recytować dalej. Jesteśmy dużo poważniejszym graczem.
Południowa Skandynawia to jest poezja. Oczywiście jest to nasza aspiracja cywilizacyjna. Jak pan weźmie większość indeksów międzynarodowych dotyczących dobrostanu, wykształcenia, długości życia, jakości demokracji, wolności prasy itd., Skandynawia zawsze plasuje się w czołówce, dlatego że osiągnięto tam moim zdaniem fajną równowagę. Są to bardzo konkurencyjne gospodarki jednocześnie z dobrze wymyślonymi usługami publicznymi. Jest to nie tylko zdrowie, ale także inne świadczenia.
Jednocześnie są to kraje, które podzielają nasze poczucie zagrożenia. Najlepsze sojusze są z krajami, którą nie robią przysługi, tylko czują to samo. Są to tzw. sojusze nieegzotyczne. I mam nadzieję, że zauważył pan ważną decyzję o zakupie okrętów podwodnych od Szwecji. Kolejne zakupy. Jako minister obrony w rządzie Prawa i Sprawiedliwości kupiłem pierwszy dywizjon nadbrzeżny przeciwokrętowy. Teraz mamy kolejne, współpraca z Finami, Rosomaki i inne rzeczy. Oni chcą naszych Piorunów. Mamy wspólny interes w cywilizowaniu ruchu statków po Bałtyku i w ochronie infrastruktury krytycznej. Będę o tym mówił w exposé, dlatego że jesteśmy krajem przewodniczącym Radzie Państw Morza Bałtyckiego, organizacji, która kiedyś liczyła liczbę fok, a dzisiaj zajmuje się twardym bezpieczeństwem. Rosję wyrzuciliśmy. Dosłownie w przyszłym tygodniu będzie nadzwyczajne posiedzenie ministrów spraw zagranicznych krajów Rady Państw Morza Bałtyckiego w Warszawie. Chcemy się naradzić, co sądzimy o negocjacjach amerykańsko-rosyjskich w sprawie Ukrainy. Wobec wątpliwości, jakie Stany Zjednoczone wywołują co do ważności, jaką Europa ma w ich oczach, zawieramy traktaty dwustronne i wielostronne tu, w Europie, jako kolejną polisę ubezpieczeniową.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dziękuję bardzo.
Pani posłanka Bodnar, proszę.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Jeszcze Chiny, przepraszam. Chińczycy obiecywali chyba już kolejnym rządom, że wreszcie nasze kurczaki będą mogły znaleźć się na chińskich stołach – i ciągle nie ma ostatniego podpisu. To są ich metody. Znamy je, wiemy, jacy potrafią być sprytni, wykorzystując różne luki w naszych systemach. Są to chociażby setki milionów paczek, od których nie płacą VAT, nie płacą podatków itd. Łatamy to, ale zawsze się… Tu jest to samo. Jest to skomplikowany partner. My mamy trochę lepszą sytuację od innych, dlatego że w zasadzie nasz handel to jest czysty deficyt, więc nie mogą nam zrobić krzywdy. Kiedyś w Parlamencie Europejskim ukułem slogan: współpracować tam, gdzie można, konkurować tam, gdzie trzeba, ale i konfrontować tam, gdzie to nieodzowne. Informacja dosłownie z ostatnich 48 godzin, że poprzez jakąś spółkę krzak w Tajlandii dostarczyli olbrzymie ilości dronów siłom zbrojnym Federacji Rosyjskiej, jednocześnie zastrzegając się, także wobec mnie osobiście, że broń Boże, oni broni Rosji nie dostarczają. No i tak to jest.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Sprawa chińska, panie ministrze, w parlamencie często jest dyskutowana na gruncie parlamentarnej dyplomacji w kontekście relacji z Tajwanem – jest duża grupa posłów, którzy bardzo się tym interesują – ale też w kontekście relacji z Chinami na kontynencie. Jest duża grupa posłów, która się tym interesuje, chce wyjeżdżać. Muszę powiedzieć, że może nie dzisiaj, ale może jeszcze raz powinniśmy jakoś przedyskutować to w jakimś gronie na niższym szczeblu, jak w tej sprawie powinniśmy postępować. Często mam rozmowy z Kancelarią Sejmu na ten temat.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Polska ma politykę jednych Chin, podtrzymywaną przez wszystkie kolejne rządy. Oznacza to, że my nie rozstrzygamy, kto kogo przejmie, czy Tajwan odzyska Chiny kontynentalne, czy na odwrót, ale Chiny są jedne. Bardzo ważne, żeby się tego trzymać. Dla uświadomienia powiem państwu, że kiedy w Wilnie Litwa nazwała przedstawicielstwo Tajwanu właśnie przedstawicielem Tajwanu, a nie Tajpej, Chińczycy przestali wydawać wizy jakimkolwiek obywatelom Litwy i dosłownie z tygodnia na tydzień zamknęli ambasadę litewską w Pekinie. Chiny to już jest takie mocarstwo, które potrafi zrobić krzywdę.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dziękuję bardzo.
Pani posłanka, proszę.
Poseł Izabela Bodnar (Centrum):
Dziękuję bardzo.
Szanowny panie przewodniczący, szanowny panie ministrze, Wysoka Komisjo, zanim przejdę do swojego właściwego pytania, chciałabym odnieść się w krótkim komentarzu do tego, co powiedział pan minister o procesie wyboru ambasadorów, dlatego że w tym skomplikowanym procesie jest również sito naszej Komisji, w której ambasadorowie uzyskują opinię. Chciałam panu ministrowi powiedzieć coś na ten temat, dlatego że przez ostatnie miesiące mieliśmy tutaj przyjemność gościć – nie wiem, ja jestem w Komisji bodajże pół roku, nie tak długo – na pewno kandydatów na kilkunastu ambasadorów. I muszę przyznać, że wszyscy w gronie Komisji, myślę, że ponad podziałami politycznymi, jesteśmy pod ogromnym wrażeniem ich profesjonalizmu, fachowości, doświadczenia. Naprawdę nie jesteśmy w stanie nie zachwycić się poziomem wiedzy tych ludzi, kiedy zadajemy im pytania itd. Widzimy, że są to absolutni zawodowi dyplomaci. Chciałam powiedzieć… Bardzo żałuję, że garnitur kolegów z Prawa i Sprawiedliwości jest przetrzebiony, widzę tutaj raptem kilka osób, a zazwyczaj jest dużo więcej kolegów z PiS i prowadzą oni zawsze bardzo intensywną dyskusję, także na temat ambasadorów, choć widać również po ich mowie ciała, że ambasadorowie robią na nich podobnie pozytywne wrażenie jak na stronie demokratycznej. Niemniej jednak jest w tym procesie pewien schemat. Zawsze na koniec dyskusji jeden z posłów, najczęściej jest to poseł Jabłoński, zadaje pytanie, czy kandydatura jest uzgodniona z prezydentem, po czym jak zwykle otrzymywana jest odpowiedź, że właśnie w trakcie procesu, w ramach konwentu itd., jest okazja zapoznać się z kandydatem na wiele różnych sposobów, a stricte w procedurze nie ma, że każdą ustawę czy każdą prerogatywę, która należy do ministerstwa, trzeba uzgadniać z góry z prezydentem, czy podpisze, czy nie podpisze. Generalnie dyskusje tak się kończą.
Panie ministrze, mam troszeczkę inne pytanie. Jak już jesteśmy trochę off the record, chciałabym zapytać, jak pan ocenia szczerze, realnie szansę na zakończenie konfliktu na Ukrainie właśnie w tej sytuacji, o której pan wcześniej powiedział, czyli chocholego tańca, który obserwujemy od roku w wykonaniu prezydenta Trumpa, który nawet, jak dzisiaj słyszę, twierdzi, że na samym szczycie jego priorytetów jest pokój na Ukrainie, po czym jednocześnie jego działania zupełnie na to nie wskazują. Tak jak już tutaj mówiliśmy, jest reset z Rosją, chociażby zahamowanie wsparcia finansowego dla Ukrainy, czerwone dywany dla Putina, wiszące zdjęcia, trochę jeden chodzący oksymoron, jeżeli chodzi o to, co się deklaruje, a to, co się wykonuje. A więc trochę trudno nam na to liczyć. Chciałabym zapytać w kontekście tego, że Ameryka przestała być dla nas wsparciem, parasolem, który zawsze mieliśmy, na ile szanse…
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Jeszcze nie przestała.
Poseł Izabela Bodnar (Centrum):
Jeszcze nie tak do końca. Na ile są szanse, panie ministrze, na rzeczywiste odmrożenie aktywów rosyjskich, które są w Europie, dlatego że to tak naprawdę…
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Robi się dużo tematów.
Poseł Izabela Bodnar (Centrum):
Nie, poprzedni to był tylko mój komentarz. Chodzi mi o to, że odcięcie Rosji tlenu finansowego na pewno bardzo poprawiłoby sytuację. Teraz pytanie, czy jest szansa w Europie, dlatego że bodajże Belgia to zablokowała…
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Nie.
Poseł Izabela Bodnar (Centrum):
…ale nie wiem, nie jestem pewna, nie chcę się tutaj wypowiadać. Czy jest szansa na ogromne aktywa, które mogłyby pójść na wsparcie dla Ukrainy? Dziękuję.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Dziękuję bardzo.
Proszę.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Dziękuję bardzo.
Dziękuję za miłe słowa o moich kandydatach. Następnym razem, gdy poseł Jabłoński będzie pytał o to, czy kandydatura jest uzgodniona z prezydentem, mam sugestię odpowiedzi: „Panie pośle, a na jakiej podstawie prawnej pan pyta?”. Nie ma takiego trybu, żeby minister musiał pytać, o kogo ma prawo złożyć wniosek. Jest to moja prerogatywa, na kogo składam wniosek. Tak samo nie ma podstawy prawnej na to, żeby Sejm, a jak państwo wiecie, pojawił się taki postulat, uprzedzająco pytał prezydenta, jaką ustawę ma uchwalić. Dojdziemy do absurdu. To co, premier ma pytać uprzedzająco pana prezydenta, kogo chce na ministra?
Poseł Izabela Bodnar (Centrum):
Pan Jabłoński tak by chciał.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
No tylko, że wtedy będzie ustrój prezydencki, wtedy będzie zmiana ustroju bez zmiany konstytucji. Chcecie zmiany konstytucji, proszę bardzo, trzeba zaproponować zmianę konstytucji, ale póki co jest taki ustrój, jaki jest. Dziękuję za sugestię pana przewodniczącego w sprawie ewentualnego dezyderatu. Tutaj jest moje pytanie do pana przewodniczącego Fogla. Przecież na forum Komisji część kandydatów uzyskała jednogłośne poparcie. No to dlaczego nie przekonujecie pana prezydenta, żeby podpisał chociaż tych, których sami poparliście? Nie podpisuje nikomu.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Panie ministrze, ponieważ my uważamy, że pan prezydent jest ostatnim, ale nieodłącznym ogniwem procedury i jest to jego finalna decyzja.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Głos wraca do pana ministra.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Jest to postponowanie roli Komisji. Jeżeli Komisja kogoś zatwierdza, to jest to pozytywna… Pan prezydent nie jest trzecią izbą parlamentu, pan prezydent nie jest władcą absolutnym. Karol III nie ma władzy absolutnej. On też podpisuje nominacje ambasadorów, ale do głowy mu nie przyjdzie, żeby nie dawać nominacji ludziom, których zatwierdziła Izba Gmin.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Myślę jednak, że wysnuwanie bezpośrednich porównań między ustrojem polskim a brytyjskim jest lekkim zagalopowaniem się.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
No ale tam jest król, a u nas tylko prezydent i to na pewien okres. Król może…
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
Zażartuję sobie, panie ministrze – a ile osób wybrało króla?
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Rodzice.
Poseł Radosław Fogiel (PiS):
No właśnie.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Pan Bóg wybrał króla.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Tak jest, Pan Bóg wybrał króla.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Proszę państwa, wyczerpaliśmy…
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Aktywa rosyjskie, jak już chyba sobie powiedzieliśmy, są zamrożone. Nie ma tam kwestii odmrożenia. Odmrożenia już nie będzie. Natomiast jest kwestia, co z nimi zrobić. Pomysł był taki, żeby dać je Ukrainie. Nie było na to zgody m.in. węgierskich przyjaciół naszej prawicy. Natomiast tak jak mówiłem, będą one przedmiotem roszczeń. Wbrew szumowi medialnemu, resetowi z Alaski, czerwonemu dywanowi dla zbrodniarza wojennego Putina nie spodziewam się szybkiego końca wojny, dlatego że czerwone linie rosyjskie i ukraińskie nie spotykają się. Putin chce się wycofać z wojny dopiero wtedy, gdy będzie mógł powiedzieć: „Co prawda nie podbiłem całej Ukrainy, ale przynajmniej Donbas”. A Zełenski mówi, dosłownie powtórzył to wczoraj: „Dlaczego miałbym oddać tereny, których ruscy nie są w stanie podbić? Kramatorsk, Słowiańsk są to umocnione miasta. My uważamy, że ruskim zajmie 18 miesięcy i 300 tys. trupów, żeby je podbić. To dlaczego ja miałbym je za darmo oddawać?”.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Jeździli do Słowiańska jeszcze parę lat temu i ciągle go nie zdobyli.
Proszę państwa, zgłosił się jeszcze pan Jan Malicki, który jest jednym z doradców. Jeżeli ma pan pytanie, dlatego że na wystąpienia już nie mamy czasu, to tym pytaniem zakończymy.
Stały doradca Komisji Jan Malicki:
Bardzo dziękuję. Z powodu braku czasu z pytań rezygnuję. Wypowiem się jako jedyny doradca. Pierwsza uwaga, która zostanie natychmiast skrytykowana tak jak we wszystkich poprzednich latach. Jest wiele obszarów w ogóle nieporuszonych przynajmniej w tym materiale. Być może będą one w pełnym tekście. Przy niektórych upierałbym się, radziłbym, że może warto wspomnieć o Białorusi i krajach bałtyckich. Powiedziałbym zwłaszcza o Białorusi.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
O Białorusi faktycznie będzie mało, ale tam nic się nie zmienia.
Stały doradca Komisji Jan Malicki:
Tu nie zauważyłem. Namawiam też, żeby od razu znalazło się wspomnienie… Chciałem domagać się Polaków na Wschodzie, ale rozumiem, że Polacy wystąpią gdzie indziej. Uwolni to pana od razu od jednego pytania.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Jak mówiłem, będzie to w exposé senackim.
Stały doradca Komisji Jan Malicki:
Dwie uwagi z dobrej woli czytelnika tysiąca tekstów i w pewnym sensie korektora. Namawiam pana ministra, żeby zamienić sformułowanie „wydatki na obronność Rosji” na „wydatki na cele wojenne”, dlatego że to my wydajemy na obronność, a oni wydają na wojnę.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Słusznie.
Stały doradca Komisji Jan Malicki:
To jest na stronie trzeciej, a na stronie szóstej à propos stosunków polsko-amerykańskich jest napisane, że przykładów współpracy jest znacznie więcej, m.in. pierwsza elektrownia jądrowa zbudowana w oparciu o technologię amerykańską. Moim zdaniem nie mamy jeszcze elektrowni atomowej.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Budowana, a nie zbudowana.
Stały doradca Komisji Jan Malicki:
Pewnie chodzi o budowaną, a nie zbudowaną.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
To oczywiście literówka.
Stały doradca Komisji Jan Malicki:
Pozostałe pytania wycofuję, ponieważ nie ma czasu.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Proszę państwa, no i wiadomo już, że przydają się doradcy Komisji. Panie ministrze, doradcą Komisji jest jeszcze pani profesor Anna Siewierska, pan Marian Staszewski i druga pani Siewierska, gdyż mamy dwie panie Siewierskie.
Tym samym kończymy posiedzenie Komisji. Porządek został wyczerpany.
Zamykam posiedzenie. Bardzo dziękuję za pana czas. Myślę, że raz w roku dłuższa rozmowa z Komisją bardzo pomaga dialogowi także w sprawach ambsadorskich.
Wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski:
Dziękuję za merytoryczną dyskusję. Gdyby tak było na sali plenarnej, to można by żyć.
Przewodniczący poseł Paweł Kowal (KO):
Cudów nie będzie, panie ministrze.