Podkomisja stała do spraw zdrowia publicznego, obradująca pod przewodnictwem poseł Joanny Wichy (Lewica), przewodniczącej podkomisji, rozpatrzyła:
– informację na temat wpływu wypadków komunikacyjnych na stan zdrowia publicznego, ze szczególnym uwzględnieniem zdarzeń z udziałem hulajnóg i rowerów elektrycznych.
W posiedzeniu udział wzięli: Aleksandra Płońska naczelnik Wydziału Planowania Programów w Departamencie Zdrowia Publicznego, Bartosz Stawowski naczelnik Wydziału Systemów Informatycznych w Departamencie Analiz i Strategii oraz Mirosława Stocka-Mirońska naczelnik Wydziału Ratownictwa Medycznego w Departamencie Bezpieczeństwa Ministerstwa Zdrowia wraz ze współpracownikami, Leszek Jankowski zastępca dyrektora Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji wraz ze współpracownikami, Krystian Warda główny specjalista w Sekretariacie Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Monika Pajewska starszy specjalista inżynieryjno-techniczny w Zakładzie Monitorowania i Analiz Stanu Zdrowia Ludności Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Instytutu Badawczego, Tomasz Kępista samodzielny specjalista do spraw dostępności w Wydziale Postępowań Skargowych w Departamencie Dostępności Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, Marek Wleklik ekspert Izby Gospodarczej „Farmacja Polska”, Roman Roczeń specjalista do spraw dostępności Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego wraz ze współpracownikami, Mariusz Olczyk ekspert Instytutu Tyflologicznego Polskiego Związku Niewidomych, Ewa Illg-Latko wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, Martyna Stachewicz członek Stowarzyszenia Wspólne Jutro, Maciej Kołodyński członek zarządu regionu kujawsko-pomorskiego Partii Polska 2050 Rzeczypospolitej Polskiej wraz ze współpracownikami.
W posiedzeniu udział wzięli pracownicy Kancelarii Sejmu: Julia Rychter i Monika Żołnierowicz-Kasprzyk – z sekretariatu Komisji w Biurze Komisji Sejmowych.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Dzień dobry państwu. Przepraszam za jednominutowe opóźnienie. Posypuję głowę popiołem. Scenariusz dzisiejszego posiedzenia… No dobrze, tego się nie czyta. Przepraszam bardzo. To nie jest stand-up. To są obrady poważnej podkomisji. Otwieram posiedzenie podkomisji stałej do spraw zdrowia publicznego. Witam członków podkomisji i zaproszonych gości. Stwierdzam kworum.
Porządek dzisiejszego posiedzenia przewiduje rozpatrzenie informacji na temat wpływu wypadków komunikacyjnych na stan zdrowia publicznego, ze szczególnym uwzględnieniem zdarzeń z udziałem hulajnóg i rowerów elektrycznych. Informacje przedstawiają minister zdrowia, minister spraw wewnętrznych i administracji oraz komendant główny Policji.
Proszę państwa, pozwolę sobie zacząć dzisiejsze obrady podkomisji pewnym cytatem: „Policjanci pracowali na miejscu zdarzenia drogowego z udziałem hulajnogi elektrycznej. Pojazdem kierował 16-latek, który jechał z 14-latką. W pewnym momencie chłopak stracił panowanie nad hulajnogą i oboje przewrócili się na jezdnię. Zabrani zostali do szpitala. Dziewczyna przetransportowana została śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego”. To jest policyjny komunikat z 5 maja.
Proszę państwa, każdego dnia w naszej przestrzeni medialnej podobnych informacji jest coraz więcej. Ofiarami wypadków niestety najczęściej padają dzieci albo osoby młode. Wypadki z udziałem hulajnóg nie dotyczą tylko tych osób, które się nimi poruszają, aczkolwiek to też jest oczywiście ogromny problem, ale również osób postronnych, głównie seniorów, mam z dziećmi i samych dzieci, a także zwierzaków.
Nawet jeżeli pies jest na smyczy, może ulec wypadkowi, bo według przepisów smycze naszych zwierzaków są teraz nowoczesne, a pamiętam takie, które nie były aż tak liberalne dla zwierzątek. Dobrze, że takie są, bo skoro nie można psa puszczać wolno, to wyciągana smycz jest oczywiście bardzo przyjazna, ale generuje też różne bardzo niebezpieczne sytuacje. Podam przykład. Sama ostatnio miałam takie zdarzenie, gdy jechałam rowerem, że zupełnie nieoczekiwanie na ścieżkę rowerową wybiegł mi piesek, którego po prostu nie zauważyłam. Skończyło się ostrym hamowaniem. Na szczęście jechałam wolno, ale potłukłam kolana. Na szczęście nic się nie stało. Natomiast są sytuacje, w których to nie kończy się tak dobrze.
Podczas swojej pracy poselskiej odbyłam wiele rozmów z przedstawicielami organizacji, którzy się do mnie zwracali. Chodzi szczególnie o organizacje, które reprezentują osoby z różnymi niepełnosprawnościami, niedowidzące, na wózkach, niedosłyszące, dla których ogromnym problemem są właśnie takie urządzenia jak hulajnogi czy rowery elektryczne, które rozwijają ogromne prędkości i są na ogół dość ciche. To jest ogromne niebezpieczeństwo i zagrożenie. Przedstawiciele organizacji zwracali się do mnie z prośbą o to, żeby ten temat poruszyć, aby wybrzmiał on nie tylko w mediach, ale też w murach naszego parlamentu.
Ponieważ sama też uważam, że jest to duży problem, uznałam, że temat jest ważki. Dlatego państwa tutaj zaprosiłam w nadziei na to, że pochylimy się nad tym tematem, lecz nie tylko po to, żeby sobie – jak to się kolokwialnie mówi – porozmawiać, ale żeby naprawdę znaleźć rozwiązania. Wiem, że tworzy się pewne rozwiązania. Ministerstwo Infrastruktury je przygotowuje, ale to już trochę trwa. Wydaje mi się, że dobrze by było tę sprawę przyspieszyć, żeby to zadziało się szybciej, szczególnie że – z tego, co się orientuję, jak też z tego, co czytałam – wiem, jakie są rozwiązania w innych krajach europejskich.
To nie jest aż tak duża rewolucja. Wymaga to tylko podjęcia konkretnych decyzji i zastosowania pewnych rozwiązań, które są tak naprawdę techniczne, dlatego że mamy przepisy. Zaraz oczywiście usłyszę, że są rozwiązania prawne, bo czytałam komunikat, który przysłali państwo z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, tyle tylko, że niestety przestrzeganie zasad nie ma wiele wspólnego z realiami. Dlatego osobiście uważam, że dopóki nie przestanie być możliwe zostawianie takiego urządzenia, jakim jest hulajnoga, w dowolnym miejscu, w tym łamiąc przepisy, bez skutków dla osoby, która to robi, np. takich, że po prostu będzie płacić, aż nie odstawi jej na miejsce, to się będzie działo bez przerwy. Po prostu to się nie zadzieje, że ktoś będzie przestrzegał zasad.
Kończąc już, powiem, że sama miałam taki moment krytyczny, kiedy wjechałam w hulajnogę pozostawioną na ścieżce rowerowej na Polu Mokotowskim, bo po prostu jej nie zauważyłam. Słuchajcie, z pasją niemal fotoreporterską zaczęłam robić fotografie hulajnóg porzuconych w różnych miejscach. Szkoda, że właśnie tego nie przygotowałam. Nie pomyślałam o tym. Najbardziej denerwowały mnie takie sytuacje, kiedy – powiedzmy – w odległości dosłownie 5–10 metrów była stacja, gdzie można odstawić hulajnogę, ale nie, bo trzeba było ją postawić na środku chodnika, gdzie po prostu najwygodniej. Przejechanie np. wózkiem z dzieckiem czy wózkiem inwalidzkim było tam absolutnie niemożliwe bez podniesienia skądinąd ciężkiej hulajnogi i przestawienia jej na miejsce.
Poseł Iwona Maria Kozłowska (KO):
No i osoby niewidome, co chciałabym jeszcze podkreślić.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Tak, to już powiedziałam. Oczywiście, że jak najbardziej.
Kończąc swoją przydługą wypowiedź, oddaję teraz głos Ministerstwu Zdrowia.
Wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Ewa Illg-Latko:
Przepraszam. Czy mogę dodać jedno zdanie? To tylko uwaga dotycząca zostawiania hulajnóg.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Jasne, tylko proszę się przedstawić.
Wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Ewa Illg-Latko:
Dzień dobry. Ewa Latko. Jestem ze Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.
Komentarz do zostawiania hulajnóg, bo z kolei mam zdjęcie z tego tygodnia. Jak najbardziej, hulajnogi są postawione przy stojakach dla rowerów. Natomiast efekt jest taki, że dwadzieścia hulajnóg stoi w poprzek chodnika, bo tak niestety są postawione te stojaki. Niech teraz idzie osoba, która nie widzi. Musiałam obejść je trawnikiem, bo nie dało się przejść prosto.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Tak. Do takich przykładów pewnie zaraz jeszcze dotrzemy w trakcie dyskusji.
Teraz zapraszam przedstawiciela lub przedstawicielkę MZ. Nie widzę. Jest? Ojej, tak na końcu? Zapraszamy bliżej. Dlatego tak się zawahałam, czy ktoś jest, bo raczej zawsze państwo są z przodu. Bardzo proszę. Cieszymy się również z państwa obecności, bo rozumiem, że będą państwo reprezentować ministerstwo. Tego się trzymajmy. Zapraszam panią do głosu.
Naczelnik Wydziału Planowania Programów w Departamencie Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia Aleksandra Płońska:
Szanowna pani przewodnicząca, szanowni państwo, witam serdecznie. Nazywam się Aleksandra Płońska. Jestem naczelnikiem Wydziału Planowania Programów w Departamencie Zdrowia Publicznego MZ.
Rozpoczynając wypowiedź, zauważę, że w ostatnich latach rozwój tzw. mikromobilności jest bardzo dynamiczny, zwłaszcza w przypadku użytkowania hulajnóg i rowerów elektrycznych. Zjawisko to przynosi korzyści w zakresie mobilności, przede wszystkim miejskiej, jak również w zakresie ochrony środowiska, natomiast niezaprzeczalnie generuje oczywiście nowe wyzwania dla zdrowia publicznego i dla bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Dostępne dane jednoznacznie wskazują na to, że skala zdarzeń z udziałem tych środków transportu systematycznie rośnie, a ich konsekwencje zdrowotne są znaczące. W latach 2024–2025 i w pierwszym kwartale 2026 r. odnotowano ponad 14 tys. zdarzeń z udziałem hulajnóg elektrycznych oraz blisko 1 tys. zdarzeń z udziałem rowerów elektrycznych. Szczególnie niepokojący w tym zakresie jest wzrost liczby wypadków – w przypadku hulajnóg aż o 39%, a w przypadku rowerów elektrycznych o 32%. Co istotne, zdecydowana większość interwencji kończy się transportem pacjenta do szpitala, co wskazuje na poważny charakter obrażeń, które są konsekwencją tych wypadków. To realne obciążenie dla systemu ochrony zdrowia.
Tym, na co również warto zwrócić uwagę, jest struktura poszkodowanych, ponieważ w przypadku hulajnóg elektrycznych aż 45% zdarzeń dotyczy dzieci i młodzieży, a najliczniejszą grupę stanowią osoby w wieku 10–19 lat. Tendencja nasiliła się w ostatnim okresie. Udział młodych użytkowników tych urządzeń istotnie wzrasta. Oznacza to, że mamy do czynienia nie tylko z problemem transportowym, ale przede wszystkim z wyzwaniem edukacyjnym i zdrowotnym, które dotyczy młodego pokolenia. Nasza wstępna analiza wskazuje również na to, że większość zdarzeń ma miejsce w ruchu drogowo-ulicznym oraz w przestrzeni publicznej, co podkreśla wagę tego, jakie znaczenie ma przestrzeganie zasad bezpieczeństwa, a także właściwe przygotowanie użytkowników urządzeń elektrycznych do uczestnictwa w ruchu drogowym.
Jasno też widzimy sezonowość zdarzeń. Największa liczba wypadków przypada na okres wiosenno-letni, kiedy intensywność korzystania z tych środków transportu jest najwyższa. Według MZ w tym kontekście kluczowe znaczenie ma podejście systemowe, oparte na współpracy międzyresortowej. Problem bezpieczeństwa użytkowania hulajnóg i rowerów elektrycznych oczywiście nie może być rozpatrywany tylko w ramach jednego sektora, bo wymaga to skoordynowanych działań w obrębie całej administracji publicznej, w szczególności resortów zdrowia, edukacji, infrastruktury oraz spraw wewnętrznych.
Priorytetem według nas powinno być wzmocnienie edukacji zdrowotnej, rozumianej szeroko jako kształtowanie m.in. świadomości ryzyka, znajomości konsekwencji wypadków oraz odpowiedzialnych postaw w ruchu drogowym. Niezbędne jest włączanie treści dotyczących bezpieczeństwa w mikromobilności do programów szkolnych, kampanii społecznych oraz szerokich działań profilaktycznych. Młodzi użytkownicy muszą rozumieć, że nawet pozornie niewielkie zdarzenie może doprowadzić do poważnych urazów i długotrwałej rehabilitacji, a nawet trwałego uszczerbku na zdrowiu.
Równolegle konieczne jest rozwijanie wiedzy o zasadach bezpieczeństwa ruchu drogowego w zakresie zarówno przepisów, jak i praktycznych umiejętności poruszania się w przestrzeni miejskiej. Taki rozwój obejmuje m.in. promowanie stosowania środków ochrony indywidualnej, a więc kasków czy odpowiedniego oświetlenia pojazdów, co nie jest dla wszystkich takie oczywiste, czy też tak podstawowej sprawy jak kultura współdzielenia przestrzeni drogowej z innymi uczestnikami. Trzeba pamiętać, że musimy rozwijać możliwość monitorowania danych w tym zakresie, ale również sposobu, w jaki rozprzestrzenia się to zjawisko, o którym można powiedzieć, że jest relatywnie świeże. Będziemy stale analizować zdarzenia medyczne prowadzone przez system Państwowego Ratownictwa Medycznego. Ta analiza powinna stanowić podstawę projektowanych interwencji profilaktycznych i oceny skuteczności podejmowanych działań.
Podsumowując, rosnąca popularność hulajnóg i rowerów elektrycznych wymaga adekwatnej reakcji państwa. Według nas kluczowym elementem musi być edukacja oparta na rzetelnej wiedzy o zdrowiu, konsekwencjach wypadków i zasadach bezpieczeństwa. Musimy skoordynować nasze działania w tym zakresie między resortami, bo tylko wtedy będziemy w stanie skutecznie ograniczyć liczbę takich zdarzeń i poprawić bezpieczeństwo wszystkich użytkowników ruchu drogowego. Bardzo dziękuję.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Mogę tylko powiedzieć, że zgadzam się z każdym słowem, które pani powiedziała. Cieszę się, że MZ prezentuje takie stanowisko. Bardzo dziękuję.
Teraz prosiłabym o wypowiedź przedstawicieli Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Bardzo pana proszę.
Zastępca dyrektora Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji Leszek Jankowski:
Inspektor Leszek Jankowski, zastępca dyrektora Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.
Szanowna pani przewodnicząca, szanowna podkomisjo, szanowni państwo, ponieważ nie ma z nami przedstawiciela MSWiA, zostałem upoważniony do przedstawienia stanowiska ministerstwa, które później uzupełnię o informację KGP, którą przesłaliśmy pani przewodniczącej. Z tego, co mi przekazano, stanowisko MSWiA w formie pisemnej również zostało wysłane. Nie wiem, czy już dotarło, czy nie, ale zostało ono wysłane.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Tak, 40 minut przed posiedzeniem podkomisji, ale dotarło.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
OK. Jeśli państwo pozwolą, pokrótce przedstawię i jedno, i drugie stanowisko. Potem oczywiście będziemy odpowiadać na pytania i aktywnie uczestniczyć w dyskusji, jeżeli faktycznie, oprócz przedstawionego materiału, będą państwo mieli jeszcze do nas pytania.
Szanowni państwo, na wstępie należy wskazać, że bezpieczeństwo i porządek publiczny w obszarze ruchu drogowego, które niewątpliwie przekładają się pośrednio na stan zdrowia publicznego, pozostają w sferze bezpośredniego zainteresowania resortu spraw wewnętrznych. Obowiązujące rozwiązania prawne stanowią przedmiot ciągłej analizy, której celem jest wprowadzanie nowych i modyfikowanie istniejących regulacji, co pozwala wyjść naprzeciw społecznym oczekiwaniom oraz wyzwaniom stawianym na poziomie technicznym i prawnym w obszarze ruchu drogowego. W tym aspekcie szczególnie istotne jest skuteczne reagowanie na naruszenia, które bezpośrednio wiążą się z zachowaniami ocenianymi społecznie jako szkodliwe lub naruszające normy prawne.
Jeszcze tylko uzupełnię, że to stanowisko odnosi się do całości wypadków drogowych. Natomiast wiem, że dzisiejsze obrady podkomisji są poświęcone szczególnie bezpieczeństwu użytkowników hulajnóg elektrycznych i rowerów, ale o tym również jest mowa w tych stanowiskach.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
A także pieszych, panie inspektorze.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
Słucham?
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Chodzi także o pieszych.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
Tak, dotyczy to też pieszych.
Aktualne dane wskazują, że w minionym roku odnotowano zdecydowanie mniejszą liczbę osób zabitych w wypadkach drogowych. W 2025 r. do Policji zgłoszono 20 925 wypadków, co oznacza spadek o niecałe 3% względem roku poprzedniego. W wypadkach zaistniałych na polskich drogach śmierć poniosło 1660 osób, a to aż o 12,4% mniej niż w 2024 r., w którym zginęło 1896 osób, natomiast rannych zostało 24 590 osób, a więc mniej o niecały 1%. Nastąpiła znacząca poprawa bezpieczeństwa pieszych. Liczba wypadków z ich udziałem była mniejsza o blisko 10%, a śmierć w ich wyniku poniosło 18% osób mniej.
Podkreślić należy, że szczególnym obszarem intensywnych działań resortu spraw wewnętrznych – zarówno w sferze legislacyjnej, jak i w zakresie kontrolowanym poprzez służby – jest bezpieczeństwo niechronionych uczestników ruchu drogowego, w tym zwłaszcza rowerzystów i osób poruszających się na hulajnogach elektrycznych. Mając na uwadze wzrost liczby zdarzeń z udziałem hulajnóg elektrycznych, dostrzeżono konieczność interwencji w tym obszarze.
W efekcie dotychczasowe regulacje dotyczące hulajnóg i urządzeń transportu osobistego, a także urządzeń wspomagających ruch, które zostały wprowadzone w 2021 r., uzupełniono o kolejne przepisy. Zgodnie z ustawą z dnia 17 października 2025 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw, został wprowadzony obowiązek używania kasków ochronnych przez kierujących rowerem, w tym z napędem elektrycznym, hulajnogą elektryczną oraz urządzeniami transportu osobistego (UTO) w odniesieniu do osób, które nie ukończyły 16 roku życia. Odpowiedzialność za naruszenie obowiązku korzystania z kasku ochronnego przez dziecko do ukończenia 16. roku życia będzie spoczywać na osobie, która ma wobec niego obowiązek opieki lub nadzoru. Informacyjnie dodam, że obowiązek ten wejdzie w życie z dniem 3 czerwca br. i będzie sankcjonowany karą grzywny w wysokości do 100 zł.
Ponadto od dnia 3 marca podwyższono limit wiekowy pozwalający na poruszanie się hulajnogą elektryczną lub UTO po drodze z 10 do 13 lat. Natomiast w strefie zamieszkania osoby poniżej 13. roku życia będą mogły poruszać się na tych urządzeniach tylko pod opieką osoby dorosłej.
Zmiany, które wprowadzono do porządku prawnego, mają istotne znaczenie w zakresie ograniczenia ryzyka zaistnienia w ruchu drogowym sytuacji niebezpiecznych z udziałem użytkowników hulajnóg, w tym zmniejszenia wśród nich liczby ofiar, co znacząco wpłynie na poziom zdrowia publicznego.
W tym miejscu warto zauważyć, że zmiany były elementem szerszego pakietu nowelizacji przepisów ruchu drogowego, który został przygotowany przez rząd w celu podniesienia skuteczności zwalczania niepożądanych zjawisk, jakie godzą w bezpieczeństwo ruchu drogowego. Do porządku prawnego wprowadzono nowe typy dotychczas nienormowanych zachowań, charakteryzujących się znacznym stopniem społecznej szkodliwości, w tym penalizację piractwa drogowego i brawurowej jazdy. Informacyjnie tylko przytoczę, że pod koniec ubiegłego roku zostały uchwalone dwie ustawy.
Ustawa z dnia 4 grudnia 2025 r. o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego wprowadziła nowy typ czynu zabronionego, określając znamiona brawurowej jazdy i penalizując tzw. drift, czyli celowe wprowadzenie pojazdu mechanicznego w poślizg, a także jazdę z podniesionym kołem w przypadku motocyklistów. Zdefiniowano też nielegalny wyścig pojazdów mechanicznych. Penalizacja objęła organizowanie lub uczestniczenie w takich wyścigach. Wprowadzono wymóg zawiadomienia organu gminy w przypadku tzw. zlotów czy spotów, gdy liczba samochodów prezentowanych na otwartej i ogólnodostępnej przestrzeni przekracza dziesięć pojazdów. Zaostrzono również przepisy karne względem tzw. recydywistów, czyli osób, które ignorują zakazy prowadzenia pojazdów.
Druga z ustaw, czyli wspomniana już nowelizacja Prawa o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw z dnia 17 października 2025 r., wprowadziła regulacje m.in. w zakresie możliwości uzyskiwania uprawnień kategorii B przez osoby, które ukończyły 17 lat, pod warunkiem jazdy w towarzystwie pasażera, ale również obligatoryjnego zatrzymania prawa jazdy za przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej poza obszarem zabudowanym, co jest ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego i ograniczenia wypadków drogowych. Jak już wskazałem wcześniej, wprowadzono też podwyższenie minimalnego wieku wymaganego do kierowania hulajnogą elektryczną lub UTO z 10 do 13 lat oraz wymóg używania kasków ochronnych przez kierujących rowerem, w tym z napędem elektrycznym, hulajnogą elektryczną oraz UTO, w odniesieniu do osób, które nie ukończyły 16. roku życia.
Regulowane rozporządzeniem będzie wyłączenie możliwości zmniejszenia liczby punktów za naruszenie przepisów ruchu drogowego w przypadku niektórych czynów. Chodzi o tzw. kursy redukujące punkty, które odbywają się dzisiaj w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego. Przy odpowiedniej reakcji Policji na nowe typy przestępstw i wykroczeń w ruchu drogowym wprowadzone zmiany powinny służyć utrzymaniu, a nawet wzmocnieniu pozytywnej tendencji spadkowej liczby wypadków drogowych i ich ofiar. Działania te są równolegle uzupełniane o zadania profilaktyczne, które mają na celu zwiększenie świadomości społecznej w zakresie bezpiecznych zachowań i nawyków na drodze.
W tym kontekście jeszcze coś państwu przedstawię, bo niezależnie od inicjatyw służb MSWiA wspiera również przedsięwzięcia o charakterze profilaktycznym m.in. w ramach rządowego programu ograniczania przestępczości i aspołecznych zachowań „Razem bezpieczniej” im. Władysława Stasiaka. Obecnie trwa piąta edycja programu, która obejmuje lata 2025–2028. Zasadniczym założeniem programu jest ograniczenie najbardziej dokuczliwej dla obywateli przestępczości pospolitej oraz tworzenie efektywnych systemów bezpieczeństwa przy współpracy z lokalnymi społecznościami, obejmujących zarówno jednostki samorządu terytorialnego, jak i organizacje samorządowe.
Mówimy tutaj o ruchu drogowym. Obecna edycja programu „Razem bezpieczniej” zakłada siedem obszarów działań. Jednym z nich jest właśnie propagowanie kultury bezpieczeństwa ruchu drogowego, w które to ramy wpisują się działania profilaktyczno-edukacyjne skierowane do uczestników ruchu drogowego. Drugi obszar działań wpisujących się w realizację programu to budowa, przebudowa oraz remont elementów bezpieczeństwa infrastruktury drogowej, w tym budowanie dróg, pasów ruchu i przejazdów dla rowerów, a także montowanie sygnalizacji świetlnej oraz oświetlenia przed przejściami i w okolicy przejść dla pieszych. Na realizację tego rodzaju inicjatyw minister spraw wewnętrznych i administracji corocznie przeznacza z rezerwy celowej środki w wysokości 12 mln zł, a tylko w 2025 r. dofinansowanie uzyskało 115 takich projektów.
Jeśli chodzi o statystykę KGP, którą pozwoliliśmy sobie również państwu przesłać, chciałbym pokrótce odnieść się do tendencji występujących w ruchu drogowym, ale również zacząć od tego, że zakres danych… Zacznijmy od początku. Informacje o wszystkich wypadkach drogowych w Polsce gromadzone są w referencyjnej bazie, która jest prowadzona przez Policję jako system wypadków i kolizji drogowych, tzw. SEWIK. Zakres danych SEWIK nie pozwala na przeprowadzenie szczegółowej analizy wpływu wypadków drogowych na stan zdrowia publicznego, ponieważ w systemie nie są gromadzone informacje o doznanych obrażeniach, okresie hospitalizacji czy chociażby trwałym uszczerbku na zdrowiu, co ma wpływ na późniejsze funkcjonowanie ofiar wypadków. Dlatego też dane, które państwu za chwilę przedstawię, mają oczywiście wymiar poglądowy, ponieważ są to informacje o osobach zabitych, zarówno tych, które zginęły na miejscu, jak i zmarłych w ciągu 30 dni od daty wypadku, a także o osobach rannych, w tym ciężko. Natomiast przełożenie tego na szczegółową analizę, o czym powiedziałem wcześniej, jest niemożliwe w oparciu o tę bazę.
Jeżeli chodzi o 2025 r., łączna liczba ofiar na polskich drogach wyniosła 26 520 osób, z czego niestety 1660 osób zginęło, natomiast rannych zostało 24 590 osób. Łącznie doszło do 20 925 wypadków, na skutek których ofiary zostały poszkodowane. Odnosząc to do poprzednich lat, możemy powiedzieć, że następuje systematyczny spadek liczby wypadków i osób zabitych, co niewątpliwie przekłada się na poprawę szeroko rozumianego stanu zdrowia publicznego. Na przestrzeni ostatnich 10 lat odnotowano spadek liczby zabitych o 45%, a osób rannych o 40%, co świadczy o tym, że podejmowane działania i przyjmowane kierunki są właściwe, bo przynoszą oczekiwane efekty, aczkolwiek oczywiście jakiś czas temu została już wprowadzona w Europie wizja zero. Prekursorem była Szwecja. Polska również zakłada taką wizję zero. Szczytne i ambitne założenia są takie, żeby faktycznie do 2050 r. osiągnąć wizję zero.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Przepraszam, że tak wejdę w słowo. A czy są dane dotyczące wypadków śmiertelnych albo w ogóle wypadków z udziałem pijanych kierowców? Nie doczytałam tego w komunikacie, ale może dlatego, że czytałam szybko, a miałam mało czasu.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
Tak, jak najbardziej. Powiem, kierując to do wszystkich państwa, że oczywiście baza SEWIK pozwala nam na prowadzenie szczegółowych analiz w bardzo szerokim aspekcie, również pod kątem kierujących pojazdami, osób nietrzeźwych, pieszych i użytkowników z poszczególnych grup. Bardzo szczegółowy raport, jak co roku, publikujemy na stronie internetowej w zakładce obejmującej ruch drogowy i statystyki. Wszyscy państwo mogą tam sięgnąć do informacji, ale oczywiście przedstawię, jak wyglądała kwestia osób nietrzeźwych w 2025 r.
Wracając do miejsc występowania wypadków, powiem natomiast, że każdego roku do największej liczby wypadków dochodzi na obszarze zabudowanym, ale najtragiczniejsze skutki występują poza tym obszarem, co prezentuje większa tabela, którą zamieściliśmy w przesłanej państwu informacji. Wszystkim zgromadzonym informacyjnie tylko powiem, że 2025 r. w obszarze zabudowanym zginęło 637 osób, podczas gdy poza nim ponad 1 tys. osób. Jeżeli chodzi o liczbę rannych, to na obszarze zabudowanym obrażenia ciała odniosło 16 576 osób, podczas gdy na obszarze niezabudowanym 8 tys. osób.
Analizujemy oczywiście wiek ofiar wypadków. Wszystko to robimy pod takim kątem, żebyśmy potem jako Policja mogli to ujmować i typować miejsca szczególnie niebezpieczne, aby dyslokować tam funkcjonariuszy Policji i podejmować adekwatne działania związane z poprawą bezpieczeństwa na drogach. Jeżeli chodzi o wiek ofiar wypadków, nie rozgraniczając, czy są to osoby, które przyczyniły się do wypadków, czy były typowo poszkodowane, należy zauważyć, że wraz z wiekiem rośnie ryzyko udziału w wypadku. Potwierdzają to liczby dotyczące zarówno osób zabitych, jak i rannych. W kategoriach wiekowych, które są szczegółowo zaprezentowane, to seniorzy, czyli osoby powyżej 60. roku życia, są grupą, która najliczniej jest odnotowywana, jeżeli chodzi o ofiary wypadków. W ubiegłym roku 531 osób w wieku powyżej 60 lat zginęło w wypadkach drogowych.
Natomiast jeśli chodzi o pozostałe grupy, odnosząc to w ogóle do skali wszystkich ofiar wypadków, niezależnie od tego, czy są pasażerami, czy kierowcami, czy pieszymi, to tutaj kierujący pojazdami ogółem zajmują pierwsze miejsce. Wśród kierujących było 15 tys. poszkodowanych, z czego 1 tys. osób zginęło, a 14 tys. zostało rannych, w tym 4,5 tys. ciężko. Na drugim miejscu jest grupa pasażerów. W tej grupie ogółem zostały poszkodowane 6823 osoby, z czego 291 pasażerów zginęło, a 6532 osoby zostały ranne. W grupie pieszych, a więc niechronionych uczestników ruchu drogowego, były ogółem 4302 ofiary, z czego śmiertelnych 354, a rannych 3948.
Przechodząc teraz do rowerzystów i do użytkowników hulajnóg elektrycznych, czyli tej grupy, której dzisiejsze posiedzenie podkomisji jest szczególnie dedykowane, muszę powiedzieć, że dane gromadzone w SEWIK nie zawierają podziału na kierujących rowerami elektrycznymi i na kierujących rowerami bez dodatkowego napędu. Póki co, w naszej bazie gromadzimy te dane ogólnie, bez zawężenia i bez podziału. Dlatego też, mówiąc o ofiarach wśród rowerzystów, mówimy zarówno o typowych rowerzystach, jak i o osobach, które korzystają z rowerów z napędem czy też z tzw. pseudorowerów, bo pani przewodnicząca mówiła chyba o tym, że z takim zjawiskiem niestety mamy coraz częściej do czynienia na polskich drogach, głównie w aglomeracjach miejskich, gdzie faktycznie również z tym się spotykamy. Myślę, że gdy przedstawię materiał, to również w dalszej części będę chciał się na ten temat wypowiedzieć.
W ostatnich latach liczba wypadków z udziałem rowerzystów, czyli całej grupy, jak i zabitych oraz rannych rowerzystów, którzy brali udział w tych zdarzeniach, utrzymuje się na zbliżonym poziomie, nie wskazując tak naprawdę na określony trend. Patrząc na lata wcześniejsze, to jest mniej więcej porównywalna liczba zarówno wypadków, jak i osób zabitych, choć odnosząc to akurat do roku ubiegłego, powiem, że w 3425 wypadkach drogowych z udziałem rowerzystów zginęło ich 155. Rok 2025 był nieco bezpieczniejszy względem roku 2024.
Jeżeli chodzi o analizę pod kątem ofiar wypadków, w tym również przez pryzmat wieku, dostrzegamy tu trend starzejącego się społeczeństwa. Widzimy, że osoby powyżej 60. roku życia niestety najczęściej są śmiertelnymi i rannymi ofiarami zdarzeń drogowych.
Pod kątem miejsc występowania wypadków z udziałem rowerzystów możemy analizować poszczególne województwa. Tutaj nie będzie chyba większego zaskoczenia, jeżeli powiem, że najwięcej zdarzeń ma miejsce w takich aglomeracjach jak Kraków, Łódź, Poznań, Warszawa czy też Wrocław. Nie będzie również zaskoczeniem, jeżeli chodzi o występowanie wypadków z udziałem rowerzystów w podziale na miesiące. Wiadomo, że w miesiącach ciepłych, wiosennych i letnich, liczba zdarzeń jest relatywnie wyższa niż w pozostałych.
Jeżeli chodzi o kierujących hulajnogami elektrycznymi, te dane gromadzimy od 2022 r. Tak jak wskazywałem, w 2021 r. kwestie dotyczące użytkowników hulajnóg elektrycznych, UTO i urządzeń wspomagających ruch zostały uregulowane w przepisach. Od tamtej pory jako Policja zaczęliśmy gromadzić dane w naszym systemie policyjnym.
Natomiast dostrzegamy to, co już wybrzmiało z ust pani przewodniczącej i przedstawiciela MZ, że szczególnie niepokojąca jest dynamicznie rosnąca w ostatnich 2 latach liczba wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych. Liczba zdarzeń odnotowana w 2025 r. w naszej statystyce wynosiła 1158 wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg. Była ona ponad dwukrotnie wyższa niż jeszcze w 2023 r., kiedy odnotowaliśmy 537 osób.
Na szczęście w tym całym niepokojącym zjawisku, choć liczba ofiar śmiertelnych wśród kierujących również rośnie, to tylko 11 osób w ciągu roku. Natomiast biorąc pod uwagę, że w 2022 r. to były pojedyncze osoby, które zginęły, bo 3, w 2023 r. ponownie 3 osoby, a w 2024 r. już 5 osób, to oczywiście widzimy niekorzystny progres, ale liczba ofiar śmiertelnych przy tak dużym wzroście liczby wypadków na szczęście w dalszym ciągu pozostaje na niskim poziomie. Pamiętajmy, że każde życie ludzkie jest oczywiście ważne. Nie ma co patrzeć na to przez pryzmat statystyk, że to 11 osób. Bardzo niepokoi natomiast liczba rannych, jeżeli chodzi o hulajnogi elektryczne, która rośnie proporcjonalnie do wzrostu liczby zdarzeń z udziałem tych pojazdów. Chcę powiedzieć, że w stosunku do liczby wypadków w 2025 r. liczba osób rannych wśród użytkowników tych urządzeń wzrosła o ponad 59%.
Tutaj jest odwrotnie niż z rowerami. O ile przy rowerzystach dostrzegamy tendencję, że w zdarzeniach drogowych biorą udział przede wszystkim osoby starsze i to one są najczęściej ofiarami, o tyle przy hulajnogach elektrycznych, co również wybrzmiało już wcześniej, ofiarami najczęściej są osoby w wieku 7–14 lat i 15–17 lat, czyli dzieci i młodzież. Dlatego też zadecydowano o zwiększonej ochronie tej grupy poprzez wprowadzenie obowiązku noszenia kasków, który niebawem wejdzie w życie, jak i podwyższenie wieku z 10 do 13 lat. Analizując jeszcze głębiej wiek ofiar, można powiedzieć, że faktycznie 7–14-latki i 15–17-latki, czyli dwie kategorie wiekowe spośród całej populacji naszego społeczeństwa, stanowią ponad 56% wszystkich ofiar. Mówiąc już o konkretnych liczbach, w 2025 r. w grupie 7–14-latków zostało rannych 356 osób na 1 tys. w skali wszystkich grup wiekowych w całym kraju, a 235 osób w grupie młodzieży, czyli 15–17-latków. Wśród osób starszych było 25 ofiar. Tak więc tutaj, jeżeli chodzi o ofiary, widzimy, że dominują przede wszystkim dzieci i młodzież.
Podobnie jak to jest z rowerzystami, zwiększona liczba wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych występuje przede wszystkim w miesiącach ciepłych, w tym letnich, czyli od kwietnia do września. Zwiększona liczba wypadków przekłada się również na liczbę osób rannych.
Podsumowując już swoje wystąpienie, powiem, jaki był udział procentowy rowerzystów oraz kierujących hulajnogami elektrycznych, którzy zginęli lub zostali ranni w wypadkach, w ogólnej liczbie osób zabitych i rannych. Jeżeli chodzi o hulajnogi elektryczne, zginęło 11 osób, co stanowi 0,6% w skali wszystkich ofiar śmiertelnych wypadków drogowych w ubiegłym roku. Jeżeli chodzi o rowerzystów, było to 155 osób, co stanowi 9,3% w skali ogółu. W tej chwili bardzo dziękuję.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Bardzo dziękuję.
Czy ktoś z państwa zaproszonych gości chciałby jeszcze zabrać głos? Nie mówię teraz o stronie społecznej, tylko o przedstawicielach ministerstw. Nie. Rozumiem, że to jest pełna informacja. Dobrze. Bardzo państwu dziękuję.
Pozwolę sobie jako pierwsza na zadanie pytań, które mi się nasunęły, kiedy słuchałam pana wystąpienia. Czytałam też informację, którą dostaliśmy na maila. Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy, jest to, że wzrasta liczba osób pieszych, które ulegają wypadkom, a ich przyczyną – cytuję – są głównie gwałtowne wtargnięcia na przejście dla pieszych i niezwracanie uwagi na samochody.
Proszę państwa, miałam refleksję. Rozmawiam też często z kierowcami, np. jadąc taksówką, bo zwykle jestem ciekawa tego, jak inni ludzie postrzegają otaczającą rzeczywistość. Zadawałam im pytania dotyczące właśnie tego, jak oni widzą tę sytuację po wprowadzeniu przepisów, które dają pieszym pierwszeństwo na przejściu dla pieszych przed autem.
Proszę państwa, żeby była jasność, jestem absolutnie za tym, żeby pieszy miał pierwszeństwo na przejściu dla pieszych. Natomiast w sercu mam niepokój wynikający właśnie z danych statystycznych, że w jakiś sposób stało się tak, że ponieważ teraz mamy pierwszeństwo, to przestaliśmy być tak czujni, jak powinniśmy być. Po prostu jesteśmy święcie przekonani o tym, że absolutnie w każdej sytuacji kierowca nas zauważy, więc wchodzimy na przejście dla pieszych, zupełnie nie zwracając uwagi na nadjeżdżające auta. Oczywiście teraz uogólniam, bo na pewno są osoby, które wchodzą ostrożnie na przejście, zwracają uwagę i się zatrzymują. Mówię o sytuacjach, gdzie nie ma sygnalizacji świetlnej. Nierzadko też widzę osoby, które wchodzą na przejście dla pieszych, używając telefonu komórkowego. Nie mówię już o telefonie przy uchu, ale po prostu o skrolowaniu ekranu i niezwracaniu uwagi na nadjeżdżające auta.
Mówię o tym nie bez powodu, bo nie tylko po to, żeby coś powiedzieć, ale zastanawiam się, czy nie powinniśmy jednak przeprowadzić szeroko zakrojonej kampanii edukacyjnej dla pieszych, łącznie z tym, jak korzystać z prawa pierwszeństwa na przejściu dla pieszych, bo mam wrażenie, że niestety nie korzystamy z niego we właściwy sposób. Właśnie nie dbamy o siebie i o swoje bezpieczeństwo, będąc przekonanymi o tym, że kierowca będzie o to dbał i zabiegał.
Dokładnie taka sama sytuacja jest z rowerzystami. Sama jestem rowerzystką, jak również kierowczynią, więc widzę to z obydwu stron. Naprawdę wielokrotnie widzę, kiedy sama zatrzymuję się przed przejściem dla pieszych, jak osoba, która jedzie obok mnie rowerem, po prostu wpada na jezdnię, nie zwracając uwagi na to, czy jedzie auto. Przyznaję się bez bicia, że nie zawsze schodzę z roweru, ale się zatrzymuję, czekam i po prostu rozglądam, czy auto mnie przepuści, czy też nie. Sama miałam sytuację, w której brał udział 10-letni chłopiec. Wiem, że miał 10 lat, bo go o to zapytałam Byłam na tyle zdeterminowana, że go zawołałam, więc porozmawialiśmy sobie. Odbyliśmy rozmowę edukacyjną. To była bardzo mała prędkość przy skręcie w prawo, ale chłopiec po prostu wjechał na przejście dla pieszych na rowerze z ogromną prędkością, wjeżdżając mi prawie w auto. Myślę, że takich sytuacji jest naprawdę bardzo wiele. To jest jedna rzecz.
Drugą rzeczą są pseudorowery, o których już powiedzieliśmy. Szanowni państwo, jeżeli coś, co się nazywa rowerem, a tak naprawdę jest motorowerem, jedzie po chodniku z prędkością przekraczającą już nawet 20 km/h, które niby mogą rozwijać hulajnogi, ale one też jadą znacznie szybciej, to nasze bezpieczeństwo jako pieszych jest żadne. Naprawdę uważam, że powinniśmy systemowo zrobić coś z tą sytuacją i wyeliminować możliwość poruszania się tych osób po chodnikach, bo to naprawdę jest ryzykowne. Chodzi również o ścieżki rowerowe, bo to jest masywne urządzenie, a nie zwykły, delikatny rower, chociaż są też – że tak powiem – bardzo mocne rowery. Motorower jest po prostu dużym, ciężkim urządzeniem. Przy jakiejkolwiek kolizji z hulajnogą czy z rowerem te dwa urządzenia naprawdę nie mają szans, żeby to się nie skończyło jakąś tragedią. To jest druga rzecz.
Jeszcze jedna sprawa, o której państwo nie powiedzieli. Jest coś takiego, czego nie potrafiłam nazwać, więc dowiedziałam się od pracowników swojego biura, że to monocykl elektryczny, czyli takie koło, na którym ludzie poruszają się z ogromną prędkością. Nie mówię już o anturażu tych osób, bo one wyglądają strasznie w jakichś kaskach i strojach z „Gwiezdnych wojen”. Mówię wam, jak jestem na rowerze, a z naprzeciwka jedzie ktoś taki, to spotkanie jest dla mnie przerażające, a myślę, że nie tylko dla mnie. Monocykl jedzie bardzo szybko i jest cichy. Cofam to, co powiedziałam o motorowerach, że są ciche. Przy tych kołach elektrycznych one nie są ciche, tylko głośne. Monocykle jadą bardzo cichutko. Nie wiem, czy to jest w jakikolwiek sposób gdzieś wpisane. Co to jest w ogóle? Jak określić to urządzenie? To też rozwija ogromne prędkości.
Na koniec ostatnia rzecz. Teraz wszyscy kierowcy na pewno się na mnie rzucą, ale pan powiedział o punktach karnych. Mam zapytanie. Jak to właściwie jest? W momencie, kiedy ktoś przekracza prędkość, wjeżdża na czerwonym świetle albo robi cokolwiek innego, przychodzi mandat. Do mnie niestety też przychodzą raz na jakiś czas. Jest możliwość albo przyjęcia mandatu w wysokości – powiedzmy – 500 zł i 10 punktów karnych, albo 1 tys. zł i zera punktów karnych. Proszę państwa, żadna osoba, która posiada jakiekolwiek zasoby finansowe, a takich mamy trochę w Polsce, nie przyjmie punktów, tylko 100-procentowy mandat. Czy naprawdę tak powinno być? Rozumiem, że można to zrobić raz czy dwa, ale nie w taki sposób, żeby to była recydywa, bo za każdym razem ktoś po prostu zapłaci pełną kwotę i unika jakiejkolwiek odpowiedzialności. Mamy naprawdę wielu bogatych kierowców. Czy to naprawdę tak powinno być? Dziękuję.
Teraz proszę koleżanki o zabranie głosu. Bardzo proszę.
Poseł Wioleta Tomczak (Polska2050):
Dziękuję serdecznie, pani przewodnicząca. Dziękuję też za zwołanie bardzo ważnego posiedzenia podkomisji.
Po pierwsze, pozwolę sobie na komentarz do tego, co powiedziała pani przewodnicząca. Z mężem zawsze tłumaczymy dzieciom, że na cmentarzu jest bardzo wielu takich, którzy mieli pierwszeństwo. Myślę, że to dość chwytliwe hasło na kampanię, ale też oprócz kampanii i edukacji zdrowotnej, o której mówiła pani naczelnik, to tak naprawdę…
Mam pytania dotyczące ewentualnych systemowych rozwiązań. Najbardziej kieruję je do Policji. Być może to już się dzieje, tylko o tym nie wiemy. Czy w przestrzeni publicznej robią państwo kontrole dotyczące nieprawidłowego korzystania z hulajnóg? To po pierwsze. Jak chce się skorzystać z hulajnogi elektrycznej, to oczywiście na samym początku firmy rekomendują: „Załóż kask”, który nie jest przypisany do hulajnogi, bo to są kwestie higieniczne, ale też pewnie kask szybko zostałby skradziony. Z drugiej strony firmy mówią: „Akceptujesz regulamin korzystania z naszych usług”, w którym jest zapisane: „Musisz korzystać z hulajnogi w sposób jednoosobowy. Nie możesz zabierać pasażerów”. Dość często jednak widzimy, że zwłaszcza nastolatkowie poruszają się na hulajnogach we dwie, a nawet i w trzy osoby. Czy Policja kontroluje to w przestrzeni publicznej? Czy w miejscach najbardziej newralgicznych, gdzie to widać, są jakby łapanki nakierowane na te osoby?
Czy z drugiej strony jesteśmy w stanie wykorzystać do tego monitoring miejski? Coraz więcej miast ma coraz lepszy monitoring. Czego państwu potrzeba – więcej etatów czy specjalnej komórki do tego? Moim zdaniem chodzi o to, żeby monitoring miejski nie był wykorzystywany wyłącznie do tego, by obserwować wypadki, rozboje, kradzieże i tym podobne, a wtedy na nie reagować, ale także – wydawałoby się – mniejsze łamanie przepisów, właśnie po to, żeby jednak na podstawie sztucznej inteligencji i rozwoju cyfrowego móc zidentyfikować osoby, które złamały prawo. To trochę jak z wjazdem na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Dostajemy przecież mandat, o którym m.in. mówiła koleżanka. Być może już w niedalekiej przyszłości moglibyśmy takie rozwiązania wykorzystywać także do tego, żeby np. rodzice dostawali wezwanie do stawienia się, bo ich dziecko korzystało z hulajnogi elektrycznej w sposób nieuprawniony.
Myślę, że to mogłoby być skuteczne po 3 czerwca, kiedy wejdzie obowiązek noszenia kasków dla dzieci. Kara za jego nieprzestrzeganie jest dla niektórych śmiesznie niska, bo to 100 zł, ale chodzi o to, aby w tym wszystkim najważniejsza była nieuchronność tej kary, żebyśmy w sposób skomasowany mogli tak podziałać, żeby ludzie się nauczyli. Trochę jest tak, że jeżeli społeczeństwo to widzi, myśli się: „Aha, łamię przepisy jeden raz, drugi, trzeci, piąty, nic mi za to groźnego nie przysługuje, to tak naprawdę złamię je po raz kolejny”. Takie mam pytania.
Na sam koniec jeszcze pytanie z innej strony. Czy państwo jako Policja współpracują z samorządami w momencie, kiedy projektują nowe ścieżki rowerowe? Widziałam ostatnio taką propozycję mieszkańców u siebie w Gdyni. Dlaczego ścieżki są projektowane tak, że jest chodnik i ścieżka rowerowa zaznaczona tylko innym kolorem podłoża? Dlaczego pomiędzy nimi nie ma chociaż wąskiego pasa zieleni? Tak, żeby…
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Bo nie ma miejsca.
Poseł Wioleta Tomczak (Polska2050):
OK, że nie ma miejsca, ale mówię o nowo projektowanych, gdzie można by było przesunąć pas zieleni ze strony chodnika właśnie w obszar pomiędzy chodnikiem a ścieżką rowerową, czyli gdzieś zwęzić, a gdzieś poszerzyć.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Tak, przy nowych.
Poseł Wioleta Tomczak (Polska2050):
Przy nowych po prostu…. To znaczy nie wiem. Pytam się panów. Czy to jest w ogóle potrzebne? Czy ewentualnie to jest skuteczne pod kątem zwiększenia bezpieczeństwa? Przypuszczam, że i tak najwięcej zdarzeń czy wypadków mamy w przestrzeni, gdzie przecinają się szlaki, czyli pieszy musi przejść przez przejście albo ścieżkę rowerową, albo rowerzysta przejeżdża przez część drogi dla pieszych, tak? Z drugiej strony chodzi mi o kulturę funkcjonowania wszystkich użytkowników dróg. Czy w ogóle w tej sprawie są toczone jakiekolwiek rozmowy, żeby zwiększyć zakres bezpieczeństwa? Dziękuję bardzo.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Dziękuję bardzo.
Zapraszam koleżankę.
Poseł Urszula Koszutska (KO):
Bardzo dziękuję, pani przewodnicząca. Może krócej. Przepraszam.
Prawo o ruchu drogowym stale ulega zmianie, bo to jest rzeczywiście konieczne. Musimy patrzeć na zagrożenia, które się pojawiają. Od 3 czerwca br. wchodzi obowiązek noszenia kasku. Proszę mi to jednak wyjaśnić albo doprecyzować. Rozumiem, że jeśli dziecko będzie pod opieką rodzica, to ten kask nie jest konieczny. Były takie dyskusje.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Przegłosowaliśmy, że jest zawsze konieczny.
Poseł Urszula Koszutska (KO):
Właśnie. To dobrze, bo teraz właśnie się zastanawiałam, czy to jest… Czyli od 3 czerwca każde dziecko poniżej 16. roku życia musi mieć kask, niezależnie od tego, czy jest z rodzicem, czy bez niego. Chciałam to wyjaśnić.
Drugie pytanie dotyczy miejskich rowerów i hulajnóg. Jak 3 czerwca wejdą w życie te przepisy, to rozumiem, że wszystkie osoby, które będą korzystały z miejskich rowerów i hulajnóg, też muszą mieć kask, tak? Państwo będą to kontrolować. Czy jest jakaś kampania przygotowująca do tego, że pojawi się taki obowiązek? Myślę, że wielu korzystających z miejskich rowerów i hulajnóg po prostu nie zdaje sobie z tego sprawy, że nastąpi zmiana i że jest taka konieczność. Dziękuję bardzo.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Dziękuję bardzo.
Proszę koleżankę.
Poseł Iwona Maria Kozłowska (KO):
To jeszcze krócej. Witam państwa bardzo serdecznie.
Mam pytanie oczywiście o hulajnogi. Przeraża mnie to, co widzę, kiedy dwie młode osoby jadą na jednej hulajnodze. Na drogach i na ulicach jest coraz więcej wypadków. Właściwie trudno mi zapytać, jak państwo reagują, bo to jest odpowiedzialność samych młodych ludzi. W zasadzie jak do nich dotrzeć, żeby zrozumieli, że to jest bardzo niebezpieczne? Narażają się na utratę zdrowia, a wręcz nawet życia, bo naprawdę dużo takich informacji dociera do nas w ostatnim czasie.
Mówiliśmy o nietrzeźwych kierowcach, ale chciałabym jeszcze zapytać o tych, którzy nie mają prawa jazdy, bo zostali go pozbawieni, a właściwie dosyć systematycznie są zatrzymywani przez Policję. Okazuje się, że po raz kolejny, dziesiąty i setny, to ten sam kierowca, który od dawna nie ma prawa jazdy, bo zostało mu ono zabrane właśnie z powodu tego, że zachowywał się bardzo niebezpiecznie w stosunku do innych uczestników ruchu drogowego. Ma zabrane prawo jazdy, a mimo wszystko siada za kierownicę i jedzie. Teraz jest kwestia tego, czy mu się uda uniknąć kontroli Policji, czy się nie uda.
Szanowni państwo, wiem, że to są tematy strasznie trudne, bo jak patrzymy na statystyki, to jest tak, że w jednym roku jest więcej wypadków, potem to nam się zmniejsza, a w następnym roku znowu idzie w górę. Przede wszystkim – tak jak powiedziałam wcześniej – to jest chyba kwestia odpowiedzialności ludzi za siebie samych oraz edukacji, ale też odpowiedzialności rodzin, czy to jest opieka nad dzieckiem ze strony rodziców, czy zwracanie uwagi przez najbliższych. Skoro – powiedzmy – mąż jedzie z żoną, a siada za kierownicę po spożyciu alkoholu, to nie rozumiem, jak żona może na to wyrażać zgodę. To jest dla mnie po prostu niedopuszczalne. Jak można małe, kilkuletnie dziecko puszczać samo na drogę na hulajnodze czy rowerze? Nie wyobrażam sobie tego.
Nie podpowiem państwu, bo nie wiem, jak dotrzeć do tych osób, żeby zaczęły myśleć o swoim bezpieczeństwie i o swoich bliskich, ale też o tych, którzy poruszają się na drodze. Dotyczy to i pieszych, i innych kierowców, i rowerzystów, i osób na hulajnogach, bo to się cały czas rozwija. Jeżeli chodzi o coraz bardziej nowoczesny sprzęt, hulajnogi, rowery z silniczkami itd., to tego będzie coraz więcej. Obawiam się, że my się przed tym chyba nie wybronimy. Jak się przed tym zabezpieczyć? Jaką prowadzić – że tak powiem – profilaktykę zdrowotną?
Bardzo dziękuję. Chyba nie mówiłam krócej, bo trochę się rozwinęłam. Dziękuję bardzo.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Bardzo dobrze.
Poseł Urszula Koszutska (KO):
Jeszcze raz. Dziękuję, pani przewodnicząca. Mam pytanie dotyczące prawa, bo uważam, że konsekwencja jest najważniejsza przy zmienianiu zachowania osób. Czy na hulajnogach obowiązuje jakaś karta rowerowa? Czy te dzieci muszą coś zdawać, zanim wsiądą na hulajnogę? Czy muszą mieć jakiś dokument, który je uprawnia do kierowania hulajnogą? O to też chciałabym zapytać. Dziękuję bardzo.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Bardzo dziękuję.
Mam pewien pomysł. Zanim oddam głos państwu ze strony społecznej, to poproszę teraz o odpowiedzi na pytania, żeby panom, a głównie panu inspektorowi, było łatwiej odpowiadać.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
Bardzo dziękuję. Wynotowałem je sobie. Mam nadzieję, że zrobiłem to skrupulatnie. Postaram się po kolei odpowiedzieć na wszystkie państwa pytania.
Zaczęliśmy od pieszych, że liczba wypadków rośnie. Chyba nie do końca, dlatego że wypadki z udziałem pieszych mają miejsce nie tylko na przejściach dla pieszych, ale również i w innych obszarach. Jeżeli chodzi o rok 2025, to liczba wypadków z udziałem pieszych była niższa o blisko 10%. Mniejsza była też liczba ofiar śmiertelnych wśród pieszych o 17%. Liczba osób rannych wśród pieszych była niższa o 10%. Mówiąc ogólnie, wypadki z udziałem pieszych możemy oczywiście przeanalizować i rozłożyć na czynniki pierwsze, czyli ile z tych wypadków było z winy kierującego pojazdem, a ile z winy samego pieszego, ale i tutaj w jednym i w drugim obszarze w 2025 r. również mieliśmy spadki. Zarówno sami kierowcy powodowali mniej wypadków, jak i mniej było osób zabitych oraz rannych w zdarzeniach spowodowanych przez kierowców. W wypadkach spowodowanych przez samych pieszych ta liczba również była mniejsza i mniej było ofiar.
Mówiąc o wypadkach z udziałem pieszych, przede wszystkim jakby w pierwszym rzucie widzimy od razu przejście dla pieszych, gdzie faktycznie dochodzi do potrąceń. Wiemy, że przepisy nakazujące kierującemu zwolnić i umożliwić przejście pieszemu, który wchodzi na przejście, faktycznie już jakiś czas temu zostały wprowadzone. Gdzieś na początku widzieliśmy, że wzrastają nam liczby wypadków i ofiar, natomiast w tej chwili, odnosząc się do 2025 r., możemy powiedzieć, że wypadków na przejściach dla pieszych było mniej o 221, tj. o 8,7%. Mniej osób zginęło, jak również zostało rannych. W ubiegłym roku na wszystkich przejściach dla pieszych zginęło 105 osób, ale w stosunku do 2024 r. to było o 26 osób mniej, co w ujęciu procentowym daje prawie 20%.
Wydaje mi się, że pomału przepisy zaczęły docierać do kierowców. Korzystając z ruchu drogowego jako kierujący, pasażerowie i pieszy, widzą państwo, jak kierowcy zachowują się przy przejściach dla pieszych. My również to dostrzegamy, że kierujący pojazdami coraz częściej z własnej, nieprzymuszonej woli – tak to określę – zwalniają i są przygotowani do tego, żeby faktycznie zatrzymać się przed przejściem dla pieszych, widząc, że ktoś się do niego zbliża albo przed nim oczekuje. Widzimy pozytywne zachowania wśród kierowców.
Natomiast jeżeli chodzi o przywołany przez panią przewodniczącą przykład zachowania pieszego, które skutkuje wypadkiem, czyli nieostrożnego wejścia na jezdnię przed jadący pojazd, to faktycznie ta przyczyna jest najwyżej wśród wszystkich przyczyn wypadków powodowanych przez osoby piesze. W ubiegłym roku 414 wypadków, w których zginęło 65 osób, zostało spowodowanych właśnie przez pieszych, ale również i w tej kategorii liczby dotyczące wszystkich wypadków oraz zabitych i rannych były niższe niż w 2024 r.
Można więc powiedzieć, że piesi, mimo iż zyskali przywilej, powinni również zachowywać czujność i szczególną ostrożność. Przypomnę tylko, żeby to w tym miejscu wybrzmiało, że nie został zniesiony przepis, który zabrania pieszemu wchodzenia bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd i to również na przejściu dla pieszych. Z jednej strony jest przywilej, bo kierujący pojazdem powinien zwolnić, upewnić się i umożliwić pieszemu wejście na jezdnię, oczywiście bezpieczne i bezkolizyjne, ale z drugiej strony, jeżeli pieszy faktycznie wchodzi bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd, to takie zachowanie jest naganne i zabronione przepisami prawa.
Jeżeli chodzi o pseudorowery, to w tamtym roku również dostrzegliśmy niepokojące zjawisko zwiększonego ruchu tych pojazdów na polskich drogach i to znów głównie w aglomeracjach miejskich. Przypomnę tylko, że z własnej inicjatywy prowadziliśmy wiele wzmożonych działań. Były one prowadzone przez różne jednostki Policji. Skupialiśmy się na tym i w komendzie stołecznej, i w komendzie wojewódzkiej na terenie całego garnizonu, i w komendzie trójmiejskiej. Reagowaliśmy głównie na kierujących pseudorowerami. Przypomnę, że mandat za użytkowanie takich pojazdów niezgodnie z przepisami wynosi nawet do 1,5 tys. zł. Faktycznie również w naszej ocenie bliżej im do motorowerów aniżeli do rowerów, dlatego że one nie spełniają definicji typowego roweru, która jest określona w ustawie – Prawo o ruchu drogowym. Zwracamy na to uwagę. Natomiast proszę pamiętać, że typowym motorowerem to też nie jest, dlatego że wtedy musielibyśmy uznać, że kierujący powinien mieć kask, a pojazd winien być zarejestrowany i ubezpieczony. Tych warunków pseudorower również nie spełnia. Dostrzegamy więc powagę sytuacji, jak też prowadzimy działania.
Chcę również powiedzieć, że współpracujemy z Transportowym Dozorem Technicznym. Tutaj nawiąże troszeczkę do hulajnóg i płynnie przejdę do kolejnego tematu, bo TDT zyskał nadzór nad rynkiem i będzie też kontrolował hulajnogi elektryczne, które zgodnie z definicjami ujętymi w przepisach powinny poruszać się z maksymalną prędkością 20 km/h. Z praktyki wiemy, że tak często nie jest, bo na wolnym rynku sprzedawane są hulajnogi, które niezgodnie z przepisami potrafią rozwijać dużo wyższe prędkości. Tutaj rolą TDT jest to, żeby już na etapie sprzedaży, czyli wprowadzenia tego typu pojazdów na polski rynek, zainteresować się tą kwestią i na etapie przekraczania granicy Polski kontrolować importerów, którzy je sprowadzają, by faktycznie egzekwować przepisy.
Oczywiście ze swojej strony też staramy się reagować na prędkości, bo nic nie stoi na przeszkodzie, żeby użytkownika hulajnogi elektrycznej zmierzyć miernikiem prędkości, którym dysponują policjanci, czy też wideorejestratorem, w który pojazd zazwyczaj jest wyposażony, choć służy nam do innych celów. Zdarzało się, że nagrywaliśmy filmy, gdy przed policyjnym wideorejestratorem jechał użytkownik, który poruszał się z prędkością 60 czy 70 km/h. Wtedy oczywiście jest zatrzymywany do kontroli i z tego rozliczany.
Trwają również prace nad mobilnymi hamowniami, o czym pani powiedziała, bo pewnie o to chodziło. Mobilna hamownia pozwalałaby służbom kontrolnym na miejscu wyjąć urządzenie i sprawdzić, jaka jest maksymalna prędkość hulajnogi. Jeszcze raz przypomnę, że zarówno jeśli chodzi o monocykle, jak i o hulajnogi elektryczne, ich maksymalna prędkość powinna wynosić 20 km/h. Producent nie powinien dopuszczać do wyższej prędkości. Wiemy jednak, że wszystko to opiera się na elektronice, a dzisiaj z elektroniką jest tak, że bardzo szybko i w prosty sposób można obejść zabezpieczenie elektroniczne i podwyższyć sobie prędkość. Badamy ten temat. Sprawdzamy, na ile tego typu mobilne hamownie są przygotowane do tego, żebyśmy mogli je użytkować. Wiemy, że w innych krajach występują mobilne hamownie. Prowadziliśmy już rozmowy wspólnie z TDT, MI i Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.
Chcę tylko powiedzieć, że szybkie wprowadzenie hamowni też nie jest prostym zabiegiem, dlatego że jest to urządzenie, na podstawie którego ktoś potem dostaje mandat lub sprawa trafia do sądu, więc żeby wiarygodność tego urządzenia się obroniła, musi ono spełniać wymogi techniczne, które dzisiaj nie są określone w Polsce. Hamownie nie są objęte prawną kontrolą metrologiczną w Polsce, więc należałoby albo stworzyć takie przepisy, albo być może w ograniczonym zakresie wprowadzić przynajmniej świadectwo wzorcowania bądź inne dokumenty, które w przypadku trafienia sprawy do sądu pozwolą potwierdzić, że to, co zmierzyliśmy, odpowiadało stanowi faktycznemu.
Jeżeli chodzi o monocykle, nazywa się je urządzeniami transportu osobistego. Powiem, że jest to uregulowane w Prawie o ruchu drogowym. Wtedy, kiedy w 2021 r. wchodziły przepisy regulujące użytkowanie hulajnóg elektrycznych, weszły w życie również przepisy związane właśnie z UTO. W świetle definicji Prawa o ruchu drogowym jest to pojazd napędzany elektrycznie – z wyłączeniem hulajnogi elektrycznej – bez siedzenia i pedałów, czyli ma specyficzną konstrukcję, która pozwala użytkownikowi na poruszanie się, tak jak jest to określone – mówiąc w skrócie – i dla hulajnóg elektrycznych, i dla rowerzystów, i dla użytkowników UTO. W Prawie o ruchu drogowym są również przepisy, które jasno wskazują, jak należy się zachowywać na tego typu urządzeniach, ale tutaj istotna jest przede wszystkim prędkość, która – tak jak powiedziałem – powinna wynosić 20 km/h. A że tak nie jest? My to też wiemy, że różnie z tym bywa. Jeżeli monocykl jest w zasięgu wzroku policjanta, który podejrzewa, że taka osoba porusza się szybciej, oczywiście może on to skontrolować i wyciągnąć odpowiednie konsekwencje, ale wiadomo, że trzeba być po prostu na miejscu, dostrzec to i mieć jeszcze urządzenie, którym zmierzy się prędkość.
Przechodząc dalej, mamy punkty karne. Powiedziała pani, jaka jest sytuacja, że wiele osób, przede wszystkim właścicieli pojazdów, otrzymuje jakby dwa warianty, tak? Albo przyjmuje mandat karny i dostaje punkty, albo…
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Wszyscy tak dostają.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
Tak. To znaczy tutaj na początku powiem, że nie mówimy o mandatach policyjnych, tylko o mandatach kierowanych przez Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD), co jest związane z przekroczeniem prędkości.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Tak, to prawda.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
To Główny Inspektorat Transportu Drogowego. Mówiąc wprost, chodzi o fotoradary. Tutaj faktycznie punktem wyjścia jest ustalenie właściciela pojazdu na podstawie zdjęcia, czyli tablic rejestracyjnych. W świetle dzisiejszych przepisów dąży się oczywiście do tego, żeby ustalić, kto w danej chwili przekroczył prędkość, czyli kto kierował pojazdem. Korespondencja wysyłana jest do właściciela pojazdu, który faktycznie nie zawsze nim kierował, bo mógłby powiedzieć: „No tak, ale to moja żona kierowała” albo „Pożyczyłem samochód koledze” itd. W związku z tym są dwa warianty.
Pragnę jednak zwrócić uwagę, że mandat dotyczący kierującego i punktów jest wtedy, kiedy mówimy o sprawcy wykroczenia. Musimy mieć pewność, że osoba na zdjęciu popełniła wykroczenie, czyli przekroczyła prędkość. Wtedy w świetle ogólnych przepisów nakłada się za to punkty. Natomiast właściciel pojazdu jest oczywiście karany, ale za niewskazanie kierującego, ponieważ to on jest obowiązany go wskazać. Jeżeli tego nie uczyni, wtedy oczywiście kara jest wyższa właśnie po to, żeby unikać takiej sytuacji: „OK, to bez punktów przyjmę wyższą karę”.
Mogę również powiedzieć, że w tej chwili trwają prace zarówno w GITD, jak i w MI, z udziałem Ministerstwa Sprawiedliwości i KGP, żeby wypracować nowe rozwiązania właśnie w zakresie usprawnienia egzekwowania tych naruszeń ujawnionych automatycznie przez fotoradary. Niewykluczone, że niebawem pojawi się również projekt ustawy, ale ponieważ – jak mówię – nie jest to wprost bezpośrednia kompetencja Policji, to nie chciałbym szczegółowo się na ten temat wypowiadać. Jeżeli chodzi o…
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Przepraszam, to jeszcze tylko dopytam, bo pan już kończy odpowiadać na moje pytania. Mam jeszcze jedną uwagę.
Właścicielami pseudorowerów są głównie firmy, które rozwożą jedzenie. Tak się zastanawiam, czy w ramach uregulowania procederu poruszania się tych pseudorowerów po chodnikach z naprawdę dużą prędkością… Właściwie to oni jeżdżą, jak chcą. W jednym momencie są na jezdni, za chwilę na ścieżce rowerowej, potem na pasach, a później już na chodniku. Wiecie, to jest po prostu wolna amerykanka. To jest coś absolutnie nie do ogarnięcia, nawet żeby się spodziewać, gdzie taka osoba nagle się pojawi. Rozumiem ich, bo oni są w pracy i się spieszą, żeby dostarczyć jedzenie i wziąć kolejne zlecenie. Czy jednak nie powinniśmy jakoś prowadzić rozmów z tymi firmami, żeby to one ubezpieczały pojazdy? To jest ich pracownik.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
To też nie jest proste, dlatego że my również zgłębialiśmy ten temat. Pogłębialiśmy wiedzę. Okazuje się, że to nie jest do końca tak, jak pani powiedziała, że właścicielami pseudorowerów są firmy. W zasadzie w większości przypadków firmy nie są właścicielami tych pojazdów, dlatego że zatrudniają jedynie osoby, natomiast mówią: „To jest twoja sprawa, czym będziesz jeździł”, tak?
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Rozumiem.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
Natomiast są inne firmy, które udostępniają tego typu urządzenia, ale znowu zastrzegając: „Chcesz takie urządzenie od nas wynająć, leasingować czy kupić? Pamiętaj, że nie wolno ci się poruszać po drogach publicznych”. Kółko się zamyka. Dlatego mówię, że firmy, które sprzedają jedzenie, faktycznie nie są właścicielami tych pojazdów, a tylko zatrudniają ludzi, dając im po prostu wolny wybór, czym będą się poruszać, by dostarczać jedzenie.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Czyli potrzebujemy po prostu jakichś rozwiązań systemowych. Na to mi teraz wychodzi, że musimy odbyć jakąś debatę na ten temat. Musimy się spotkać i porozmawiać. Coś trzeba tu wymyślić. To zapraszam dalej do głosu. Przepraszam.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
Jeśli chodzi o monitoring, wybrzmiał pomysł pani poseł, żeby – trochę tak jak z fotoradarami – zapraszać, wzywać i rozliczać, czy kierującego, czy właściciela, czy rodziców. Nie do końca to znowu jest takie proste. W przypadku fotoradarów sytuacja jest prosta, jasna i czytelna, ponieważ mamy zdjęcie, gdzie jest tablica rejestracyjna z numerem. Mamy centralną ewidencję pojazdów, gdzie pod każdym numerem kryje się osoba fizyczna czy też podmiot, który jest właścicielem pojazdu i do którego możemy skierować korespondencję.
Natomiast hulajnogi elektryczne nie są rejestrowane. W związku z tym, o ile faktycznie widzimy je na monitoringu, że poruszają się po drogach, o tyle nie ma możliwości, żeby po czasie wezwać właściciela czy użytkownika hulajnogi, ponieważ musiałyby być przepisy, które by nam na to pozwalały, ale bardziej na podstawie wizerunku osoby. To trochę tak jak w innych krajach, ale nie europejskich, gdzie są takie systemy i rozwiązania. Wizerunek osoby jest po prostu gdzieś ujęty i robiony jest przegląd, ale to może nie tyle naruszenie, co jakby mocne wejście w sferę dóbr osobistych. W związku z tym, póki co, polskie prawo tego nie przewiduje.
Poseł Wioleta Tomczak (Polska2050):
Ale gdybyśmy zawnioskowali o to, że wszystkie firmy, które użyczają hulajnóg, muszą je mieć z jakimś numerem, tak jak pan mówi…
Członek zarządu regionu Partii Polska 2050 Rzeczypospolitej Polskiej Maciej Kołodyński:
Kluczowym aspektem jest to, że wymóg dotyczący tablic rejestracyjnych…
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Trzeba włączyć mikrofon. Po prawej jest przycisk.
Członek zarządu regionu Polski 2050 RP Maciej Kołodyński:
Kluczowym aspektem wydaje mi się właśnie to, co pan przed chwilką powiedział. Chodzi o wymóg tablic rejestracyjnych dla tego typu pojazdów, bo to jest klucz. Inaczej po prostu będziemy po omacku szukać kogoś, kto użytkował…
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Tak jest.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
To byłoby oczywiście rozwiązaniem problemu. Natomiast to jest pytanie. Nie leży to też w zakresie kompetencji Policji, więc nie czuję się upoważniony, żeby zajmować stanowisko, ponieważ kwestią rejestracji wszystkich pojazdów w Polsce zajmuje się MI. Tutaj oczywiście MI musiałoby pewnie zająć stanowisko, jak odnosić się do kwestii zwiększenia puli o użytkowników nowych pojazdów, które musiałyby być zarejestrowane.
Jeżeli chodzi o kaski, oczywiście dzisiaj możemy mówić, że to jest niska kara, bo tylko 100 zł mandatu. Natomiast chcę wskazać na walor edukacyjny, o którym państwo też mówili. Nie ukrywamy, że liczymy na to, że przepis się przyjmie, trochę tak jak i na stokach narciarskich, gdzie jest bardzo podobny przepis, a nastolatkowie i ich rodzice sami wiedzą, że uprawianie narciarstwa czy też snowboardingu na stokach przez młode osoby jest na tyle niebezpieczne, że kask po prostu chroni ich życie i zdrowie. Widać to było chociażby po statystykach i po bardzo szczegółowych debatach w Sejmie, które odbywały się przy wprowadzaniu przepisów pod koniec ubiegłego roku. Słychać to było również w głosach środowiska lekarskiego. Ordynatorzy szpitali przekonywali, jak znaczne są obrażenia ciała, a zwłaszcza głowy, u osób młodych. To była również podstawa do tego, żeby wprowadzić ten przepis. Co możemy robić z punktu widzenia Policji i służby kontrolnej? Oczywiście będziemy to egzekwować i reagować. Natomiast liczymy też na zdrowy rozsądek i rodziców, i samych dzieci, i młodzieży. Oczywiście nie powinno zabraknąć działań profilaktycznych i edukacyjnych. Liczę na to, że gdy 3 czerwca przepis będzie wchodził w życie, to tych informacji w środkach masowego przekazu będzie coraz więcej.
Odniosę się również do tych działań, które Policja prowadzi sama z własnej inicjatywy. Od 1 kwietnia do 26 czerwca działania profilaktyczne „Jednośladem bezpiecznie do celu” prowadzimy nie tylko z poziomu komendy głównej, ale także komend wojewódzkich, miejskich i powiatowych. Przygotowujemy króciutki spot o tym, jak się zachowywać na hulajnogach elektrycznych, co dotyczy też kasków. Publikujemy informacje na temat zmian w przepisach dotyczących hulajnóg, gdzie w grę będzie wchodził i podwyższony wiek, i obowiązek w zakresie kasku. Stale współpracujemy z firmą Screen Network. Korzystamy z ekranów, które znajdują się przy drogach, gdzie dzięki uprzejmości firmy zamieszczamy spoty policyjne, które są też publikowane, docierając do uczestników ruchu drogowego.
Tak więc mamy nadzieję, że nasze działania dadzą efekt w połączeniu z działaniami, które – jak zakładam – prowadzą również i KRBRD, i MI. W tej chwili w telewizji, ale nie tylko w niej, mogą państwo zobaczyć spoty Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń, gdzie również trwa kampania na rzecz poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Jesteśmy zaangażowani w te działania. Wieloaspektowo staramy się podchodzić do tych działań, nie tylko przez zmianę przepisów i ich egzekwowanie, ale również poprzez działania edukacyjne, informacyjne i promocyjne. Przede wszystkim to tak jak z wieloma kwestiami, że to dana osoba, a przede wszystkim rodzic, jest odpowiedzialna za to, żeby podopieczny po prostu założył kask i czuł się bezpiecznie, niezależnie od tego, że obowiązuje przepis, który obliguje czy będzie obligować do użycia kasku.
Padło pytanie o budowę dróg dla rowerów. Czy Policja włącza się w budowę dróg rowerowych i w jakim zakresie? Oczywiście przy każdych zmianach organizacji ruchu Policja opiniuje je pod kątem zgodności z przepisami, ewentualnie zgłasza sugestie w zakresie być może bezpieczniejszych rozwiązań czy też innych niż zaproponowane. Natomiast nie ingerujemy jako Policja w to, czy ma to być rozdzielone jakimś pasem trawnika, czy zrobione w inny sposób. To już jest kwestia możliwości, dostępności i kosztów, czyli bardziej sprawa projektantów i samorządów, jak do tego podchodzą.
Natomiast ze swojej strony chcę powiedzieć, że już od kilku lat wprowadziliśmy w Policji takie wewnętrzne przepisy, że każdy wypadek ze skutkiem śmiertelnym kończy się tzw. lustracją miejsca drogowego. Powoływany jest specjalny zespół. W ciągu kilku dni po zaistnieniu wypadku powołujemy zespół składający się właśnie z projektantów i z przedstawicieli zarządców dróg, ewentualnie z biegłych, a także z przedstawicieli Policji. Udajemy się na miejsce i analizujemy, czy infrastruktura drogowa bądź inne czynniki mogły zaważyć na tym wypadku. Jeżeli widzimy, że coś można zmienić, to oczywiście staramy się wtedy wnioskować o takie zmiany czy też o przebudowanie miejsca, żeby spełniało wymogi bezpieczeństwa.
Do kasków i kampanii to już chyba się odniosłem. Mówiłem również o hulajnogach elektrycznych.
Padło pytanie o to, jak dotrzeć do tych osób. Oczywiście nie jest to prosty temat. Jak do nich dotrzeć? Można zmieniać przepisy. Próbujemy również je egzekwować, bo taka jest nasza rola. Natomiast niezależnie od działań kontrolnych, które prowadzimy na drodze, próbujemy również podejmować działania profilaktyczne, prewencyjne i edukacyjne. Spotykamy się z dziećmi i z młodzieżą w szkołach. Spotykamy się z ludźmi na różnego rodzaju piknikach i eventach, gdzie również zwracamy na to uwagę. Staramy się włączać w różnego rodzaju kampanie, które są prowadzone przez innych partnerów. Tak więc na tyle, na ile możemy, staramy się to robić.
Aczkolwiek jeszcze raz odniosę się do zdrowego rozsądku tych osób. Po prostu to jest trochę tak jak z nietrzeźwymi kierowcami. Możemy apelować i mówić, ale jeżeli dana osoba nie zda sobie sprawy z tego, jak wiele szkód może wyrządzić innym i sobie, albo też ktoś, kto towarzyszy jej w trakcie przejazdu jako pasażer, nie zareaguje, to trudno mówić o tym, jak bardziej bezpośrednio mielibyśmy dotrzeć do tych osób.
Nawiążę jeszcze właśnie do – mówiąc kolokwialnie – pijanych kierowców, którzy łamią kolejny zakaz czy też go ignorują. Tu również zwrócę uwagę na przepisy, o których już mówiłem na wstępie.
Dwie ustawy zostały uchwalone pod koniec ubiegłego roku. Mówiąc ogólnie, miały one na celu poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Znalazł się tam również przepis, pozostający już jakby w kompetencji MS, który mówi o tym, że zawieszenie kary w przypadku takiego kierowcy może nastąpić w wyjątkowych sytuacjach. Przekładając to na konkretny przykład, wiemy, że faktycznie są takie osoby, które mają po kilka bądź nawet po kilkanaście zakazów prowadzenia pojazdów. Dzisiaj jednak coraz częściej stosowana jest przez sądy taka praktyka, że gdy Policja zatrzymuje taką osobę, to od razu z drogi trafia ona do aresztu, a potem odbywa karę pozbawienia wolności jako niestosująca się do wcześniejszego orzeczenia sądowego.
No i już na koniec ostatnie chyba pytanie o uprawnienia do jazdy hulajnogą elektryczną. Oczywiście dzisiaj osoba pełnoletnia nie musi mieć żadnych uprawnień, natomiast powyżej 13. roku życia musi mieć co najmniej kartę rowerową, żeby móc poruszać się po drogach publicznych. Bardzo dziękuję.
Poseł Iwona Maria Kozłowska (KO):
Mam jeszcze dodatkowe, krótkie pytanie. Czy przez Policję przeprowadzane są kontrole na ścieżkach rowerowych i pieszo-rowerowych?
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
Tak, oczywiście. Takie kontrole również są prowadzone. Cieszę się, że pani wróciła do tego pytania, bo tu chciałem nawiązać do naszych efektów.
Oczywiście, szanowni państwo, prowadząc analizy stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego, wartościujemy też nasze zadania i obszary, gdzie mamy najwięcej do zrobienia. Wychodząc od ogólnego poziomu bezpieczeństwa, a w skali kraju każdego roku ginie powyżej 1,6 tys. osób, patrzymy też, w jakich to się dzieje obszarach, czy to są kierujący pojazdami, czy to są piesi, czy to jest na przejściach dla pieszych, czy to jest na określonych odcinkach dróg. Tam staramy się dyslokować nasze siły i środki.
Nie będę oryginalny, bo pewnie powiem to, co wszyscy państwo wiedzą, ale zwracam tylko uwagę, że – jak utarło się mówić – prędkość jest główną przyczyną wypadków. Tak faktycznie jest, że prędkość sama w sobie jest niebezpieczna. Większa niż dozwolona prędkość przekłada się również na skutki wypadków. Nawet przy potrąceniach, jeżeli ktoś jedzie dużo szybciej, niż powinien, bardzo często kończy się to śmiercią pieszego bądź obrażeniami ciała. Analizujemy również te przypadki.
Staramy się, ale oczywiście nie jesteśmy w stanie być na każdym skrzyżowaniu i w każdym miejscu. Mamy ograniczone siły, choć liczba policjantów ruchu drogowego również systematycznie rośnie i obecnie wynosi 10 tys. w skali kraju, więc to jest 10% ogólnego stanu etatowego Policji. Uważam, że to jest naprawdę całkiem dużo, nawet porównując się do kolegów z innych krajów. Oczywiście staramy się reagować wszędzie tam, gdzie jesteśmy, również na drogach rowerowych. Natomiast nie powiem teraz, w jakim stopniu procentowo, odnosząc to do typowych jezdni.
Jeszcze tylko chcę państwu coś przytoczyć, bo w trakcie wypowiedzi jedna z pań chyba zapytała o to, czy podejmujemy interwencje wobec użytkowników hulajnóg elektrycznych. Tak, podejmujemy. Mam tutaj dane szczegółowe, ale w tej chwili już nie będę państwu mówić o wszystkich. Natomiast chcę powiedzieć, że tylko w ubiegłym roku o 115% zwiększyliśmy liczbę mandatów nałożonych na użytkowników hulajnóg elektrycznych. Mówiąc o konkretnych liczbach, 3,5 tys. wniosków o ukaranie zostało skierowanych na tego typu użytkowników, czyli o 200% więcej. Oczywiście też pouczamy, bo są również mniejsze przewinienia porządkowe, za które być może wystarczające jest pouczenie. Widząc jednak lawinowy wzrost wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych, które przekładają się potem na liczbę rannych ofiar, nasze działania zostały zaostrzone wobec tych użytkowników.
Zwracamy również uwagę na pasażerów, którzy są przewożeni na hulajnogach elektrycznych. Oczywiście dzieje się to wtedy, kiedy widzimy, bo też nie sposób, żebyśmy byli wszędzie i wszystko widzieli. Natomiast niestety często kończy się to zdarzeniami. Ostatnio w mediach publikowany był filmik, chyba zresztą przez jedną z komend, gdzie dwójka osób była przewożona na hulajnodze, która po prostu bezpośrednio zderzyła się z samochodem. Przekoziołkowały, ale na szczęście nikomu chyba nic się nie stało.
Zwracamy uwagę, ale jeszcze raz powtórzę, że musimy również docierać do tych młodych osób. Staramy się to robić przy każdej możliwej okazji, kiedy mamy kontakt i spotykamy się z nimi. Dziękuję.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Bardzo dziękuję.
Chcę potwierdzić, że tak się dzieje, bo gdy w swoim podwarszawskim okręgu jestem na jakimkolwiek pikniku czy innym wydarzeniu w terenie, to zawsze Policja – że tak powiem – ma swoje stoisko czy stanowisko. Naprawdę są tam super rzeczy, takie jak np. symulacja ruchu drogowego. Nie wiem…
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
Miasteczko?
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Właśnie takie miasteczko. To jest fantastyczna rzecz, naprawdę trafiająca do dzieci, więc fajnie, że zawsze jest tam dużo dzieciaków z rodzicami, które z tego korzystają.
Zanim państwu oddam głos, chciałabym jeszcze tylko powiedzieć, że bardzo ubolewam nad tym, że nie ma MI. Proszę? Jest. To dlaczegóż pan się nie odzywa w ogóle? No to bardzo źle, bo wywoływałam…
Główny specjalista w Sekretariacie Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Krystian Warda:
Pani przewodnicząca, nie byłem wzywany tutaj do głosu.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Nie był pan wzywany? Naprawdę?
Główny specjalista KRBRD Krystian Warda:
Nie usłyszałem, żeby MI…
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Rany, to najmocniej pana przepraszam, ale też pan się nie ujawnił, gdy pan z Policji mówił, że tutaj są rzeczy do MI, w związku z czym byłam przekonana, że nikogo nie ma. To naprawdę bardzo serdecznie pana przepraszam. Na szczęście nie zdążyłam wypowiedzieć gorzkich słów, bo chciałam powiedzieć, że MI nie lubi do nas przychodzić. Naprawdę mieliśmy wiele posiedzeń podkomisji, na których nie było nikogo od państwa. To z ogromną przyjemnością i z przeprosinami oddam teraz panu głos przed stroną społeczną. Jeszcze raz bardzo przepraszam.
Główny specjalista KRBRD Krystian Warda:
Dziękuję bardzo pani przewodniczącej i państwu. Nazywam się Krystian Warda. Jestem pracownikiem MI, natomiast na dzisiejszym spotkaniu reprezentuję Sekretariat Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Proponuję po prostu przysunąć całość mikrofonu. Będzie panu wygodniej.
Główny specjalista KRBRD Krystian Warda:
Tak jak powiedziałem, reprezentuję KRBRD, której jestem pracownikiem. Natomiast jestem także pracownikiem MI. Podczas dzisiejszego spotkania reprezentuję ministra infrastruktury.
Odnosząc się do wcześniejszych wypowiedzi i pytań, powiem, że pan inspektor dzięki swojej szerokiej wiedzy właściwie w pełnym zakresie był w stanie odpowiedzieć na pytania. Rzeczywiście np. rejestracja pojazdów leży w kompetencji ministra infrastruktury, którą to kwestię minister musiałby uregulować w formie rozporządzenia.
Jeżeli chodzi o działania informacyjno-promocyjne, to mogę tylko powiedzieć, że KRBRD w sposób ciągły prowadzi działania związane z popularyzacją właściwych zachowań wszystkich uczestników ruchu drogowego, czyli kierowców, kierujących, pieszych, rowerzystów, niechronionych uczestników ruchu drogowego, a także motocyklistów. Takie działania są realizowane w sposób ciągły.
Natomiast o szczegółach nie chciałbym się dzisiaj wypowiadać, ponieważ w tej chwili pewne procedury są w toku. Pan sekretarz krajowej rady nie mógł dzisiaj osobiście uczestniczyć w posiedzeniu. Upoważnił mnie do tego, żebym zebrał wszelkie pytania. Prosił, żeby w takim układzie przesłać je w wersji pisemnej, a wtedy będziemy w stanie szczegółowo się do nich odnieść. Wiem, że podczas dzisiejszego posiedzenia – powiedzmy – dosyć dużo czasu zajęło wystąpienie strony rządowej, a nie chciałbym też tego czasu zabierać wszystkim państwu, ale oczywiście w zakresie posiadanych przeze mnie informacji i wiedzy jestem gotów odpowiedzieć na każde pytanie. Dziękuję.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Naprawdę jeszcze raz przepraszam. W tej sytuacji chciałabym powiedzieć, że rzeczywiście jestem w kontakcie. W ogóle mieliśmy się dzisiaj spotkać z panem ministrem Bukowcem, ale niestety okazało się, że o godzinie 14.00 są głosowania, w związku z czym odwołaliśmy to spotkanie.
Z doniesień medialnych, ale też z materiałów, które dostaliśmy, wiem, że są prowadzone prace dotyczące tego, żeby rozwiązać systemowo sprawę parkowania hulajnóg. To jest już w zakresie pana resortu. Mam tutaj stanowiska seniorów i osób z niepełnosprawnościami, którzy – że tak powiem – dobijają się do państwa i proszą o te rozwiązania. Wiem, że jesteście w trakcie rozmów. W końcu to parkowanie ma być chyba zorganizowane w taki sposób, żeby były odpowiednie strefy parkowania, by tylko tam hulajnogi mogły być zostawiane, a nie porzucane gdzie bądź. Wiem, że te prace się toczą. Różne środowiska, które się do mnie zwracały, właśnie bardzo na to czekają, bo – prawdę powiedziawszy – oprócz prędkości głównym problemem są porzucane gdzie bądź hulajnogi, bo one po prostu przeszkadzają. Myślę, że na ten temat będą jeszcze pytania. Wtedy pozwolę sobie poprosić pana o odpowiedzi.
Teraz oddaję głos stronie społecznej. Bardzo proszę o zgłaszanie się. Proszę się przedstawić i zabrać głos.
Członek Partii Polska 2050 Rzeczypospolitej Polskiej Jarosław Dąbrowski:
Dzień dobry. Nazywam się Jarosław Dąbrowski. Jestem nauczycielem. Polska 2050.
Chciałem zaproponować do rozważenia przez państwa możliwość wprowadzenia odblasków na kurtkach kierujących rowerami czy hulajnogami, dlatego że sam pojazd, jeśli ma coś takiego, jest słabo widoczny. Natomiast obowiązkowe odblaski dla osób, które prowadzą taki pojazd, zwiększyłyby znacznie ich widoczność.
Mogę o tym powiedzieć z własnego doświadczenia, bo dojeżdżam z terenów podmiejskich. Jeśli nagle pojawiał się rowerzysta czy kierowca hulajnogi, skutkowało to tym, że ledwie byłem w stanie się przed nim zatrzymać i po prostu go minąć.
Natomiast osoba w kurtce z odblaskami będzie zdecydowanie dużo lepiej widoczna. Na pewno zmniejszy to liczbę wypadków, także śmiertelnych, więc pozostawiam to do rozważenia. Dziękuję za udzielony głos.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Dodam coś jeszcze odnośnie do tych odblasków. W różnych sytuacjach dobrze by było, żeby odblaski mieli też piesi, choć nie wiem, czy obowiązkowo. Przydałaby się kampania, bo naprawdę w takich miejscach, gdzie są łączone ścieżki rowerowe z chodnikiem, a znam akurat parę w swoim mieście, czyli w Warszawie, jak idzie osoba ubrana na czarno, to absolutnie nie jest widoczna. Proszę bardzo.
Członek Partii Polska 2050 Rzeczypospolitej Polskiej Jarosław Dąbrowski:
Właśnie w tej kwestii, bo uważam, że o ile dorosłych trudno zmusić, o tyle np. można by wprowadzić obowiązek, jeśli chodzi o ubrania dziecięce, bo tu właśnie mamy największą liczbę wypadków do 14. roku życia. Mówię o wprowadzeniu obowiązku wszywania elementów odblaskowych w kurtkę dziecięcą.
Oczywiście pojawią się pytania o koszta, ale jeśli to będzie na etapie projektowania, to ten koszt będzie nieduży, a poza tym daje to szansę polskim producentom, którzy by właśnie coś takiego produkowali. Jakiś procent kurtek, np. 10%, byłby już z wszywanymi elementami odblaskowymi. Widziałem osoby w takich kurtkach. Naprawdę są one widoczne i w mieście, i poza miastem. Zdecydowanie zwiększa to bezpieczeństwo. Dziękuję.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Kto jeszcze chciałby zabrać głos? Bardzo proszę.
Członek zarządu regionu Polski 2050 RP Maciej Kołodyński:
Jeszcze raz dzień dobry, bo się nie przedstawiłem. Maciej Kołodyński. Jestem wieloletnim samorządowcem z Bydgoszczy. Reprezentuję Polskę 2050 i region kujawsko-pomorski właśnie tej partii.
Otóż poruszyli tu państwo jeden z aspektów, który również – powiedzmy – jest istotny. Natomiast nie poruszamy tutaj aspektu infrastruktury, która w różnych kwestiach odbiega od standardów wysokiego lotu.
U nas w mieście Bydgoszczy jest to rozwiązane systemowo. Chwała za to panu prezydentowi, który wspólnie ze środowiskami rowerowymi i po konsultacjach z różnymi innymi ruchami, w tym pieszych, a także z doradcami społecznymi, wprowadził rozwiązania systemowe, oczywiście włączając w to radę miasta. Wprowadzony jest standard odnośnie do projektowania nowych ścieżek rowerowych lub tzw. DDR, czyli osobnych dróg dla rowerów. Niemniej jednak ze względu na koszty często ten standard jest może nie lekceważony, ale po prostu wygrywa jednak optymalizacja.
Poddaję tutaj pod dyskusję taki aspekt, który moim zdaniem jest istotny, bo chodzi o standaryzację procentowości udziału dróg o podwyższonym standardzie, czyli tzw. DDR, w stosunku do tzw. wyrobów czekoladopodobnych, czyli ścieżek pieszo-rowerowych. Czy można byłoby odgórnie na zasadzie ogólnopolskiej wprowadzić jakiś pułap np. w większych aglomeracjach powyżej 100 tys. mieszkańców? Nie wiem, czy na podstawie zapisu w uchwale bądź też na mocy rozporządzenia, ale np. przyjmujemy wytyczne, że procentowość udziału dróg o podwyższonym standardzie rowerowym do 2030 r. jest taka i taka. Chodzi tu o główne arterie wzdłuż takich metropolii, gdzie dzieje się też bardzo dużo wypadków.
Tutaj mam pytanie do pana inspektora odnośnie do ruchu drogowego, bo wiadomo, że statystyki są nieprecyzyjne – tak jak pan zauważył – à propos tego, czy są to rowery takie, czy siakie, czy jakieś inne. Czy nie należałoby się skupić na tym, żeby bardziej uszczegółowić statystyki? Myślę, że to nie byłoby problemem technicznym. Świat się rozwija. Pani zapytała o monocykle. U nas też tego dosyć dużo jeździ w metropolii.
Zajmę państwu jeszcze chwilę. Swego czasu wnioskowałem o pewien projekt. Mamy park rekreacji i wypoczynku, który nazywa się Myślęcinek. Tam jest bardzo duże skupisko osób, które jeżdżą na rowerach, ale jest też duże środowisko wrogo nastawionych do nich rolkowców i osób, które poruszają się właśnie różnymi innymi pojazdami. Jedni na drugich patrzą wilkiem. Może to jest takie trochę science fiction, ale była propozycja, żeby ich rozdzielić i zrobić osobną ścieżkę. Powiedzmy, że na pewnych obszarach można wybrać wyższy standard, że osobno byłaby ścieżka dla tych, którzy poruszają się na hulajnogach i na rolkach, a osobno ścieżka dla rowerów. Miałyby one być pomalowane np. innym kolorem. Nie zyskało to akceptacji. Może to jest trochę za bardzo science fiction. Natomiast przydałoby się to w pewnych obszarach, gdzie jeżdżą te grupy ludzi, zwłaszcza w okresach, gdy odbywają się tam pikniki i organizowane są różne eventy, a więc – powiedzmy – Malta w Poznaniu, a u nas Myślęcinek. Czy nie warto byłoby zastanowić się nad tym, żeby wprowadzić jeszcze wyższe standardy bezpieczeństwa odnośnie do rozdzielenia tych uczestników ruchu?
U nas nie zyskuje to przychylności. Projekty są spłycane. Wiadomo, że ze względów ekonomicznych robione są ścieżki rowerowe. Niemniej jednak muszę tu pochwalić zarówno radę miasta, jak i środowiska rowerowe, bo wytyczają bardzo ostre i mocne standardy odnośnie do rozdzielania tychże dróg. Bydgoszcz wpisuje się właśnie w ten wyższy standard.
Mam tylko pytanie Czy nie można byłoby tego zrobić odgórnie na zasadzie standardów ogólnopolskich? Dziękuję bardzo.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
To od razu panu odpowiem, że widzę już oczyma duszy cztery pasy – jeden dla rowerów, drugi dla rolkowców, trzeci dla monocykli i jeszcze czwarty dla tych motorowerów czy pseudorowerów. Ale by się działo…
Członek zarządu regionu Polski 2050 RP Maciej Kołodyński:
Przepraszam bardzo, ale chodziło tu tylko ściśle o ten park, gdzie naprawdę jest bardzo natężony ruch.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Żeby była jasność, rozumiem pana, ale…
Członek zarządu regionu Polski 2050 RP Maciej Kołodyński:
Na pewnych obszarach.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Skoro jesteśmy w tak kosmicznym nastroju, to w ten sposób to sobie wyobraziłam. Wydaje mi się, że w parku to tak, natomiast nie w przestrzeni miejskiej. Myślę, że przy ciasnocie naszych dużych miast to raczej jest nierealne, żeby wszystko rozdzielić.
Natomiast zgadzam się tutaj z koleżanką Wioletą, że dobrze by było, żeby ścieżka rowerowa w jakiś sposób była jednak oddzielona od chodnika.
Teraz panią zapraszam do głosu.
Wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Ewa Illg-Latko:
Jeszcze raz Ewa Latko, Stowarzyszenie Miasto jest Nasze.
Mam trzy pytania bądź propozycje. Jedna trochę à propos tego, co pan mówił.
Byłam ostatnio w województwie świętokrzyskim. Droga krajowa nr 73 Kielce–Tarnów. Mała miejscowość. Szeroka, ruchliwa droga. Nie ma tam nawet pobocza, po którym można pójść. Obok jest szkoła. Panowie mówili o tym, że najwięcej wypadków dzieje się jednak nie w aglomeracjach miejskich, tylko poza nimi. Zwracam się do MI, bo myślę, że tutaj konieczne byłoby ustalenie jakichś standardów dla takich dróg jak właśnie droga krajowa przebiegająca przez małe miejscowości, że po prostu musi być chodnik do bezpiecznego poruszania się, szczególnie dla dzieci, które akurat tam chodzą do szkoły. Poza spotkaniem mogę podać nazwę miejscowości. Sprawdzę to dokładnie na mapie.
Drugie pytanie również kieruję do MI. Powiedział pan, że minister musiałby wydać rozporządzenie, żeby zarejestrować hulajnogi. Co stoi na przeszkodzie, żeby zrobić to rozporządzeniem? Wydaje się, że nie jest to w sumie coś trudnego, żeby można było właśnie identyfikować hulajnogi. Nie wymaga to jakichś większych inwestycji czy czegoś takiego.
Trzecie pytanie jest skierowane do MSWiA. W Polsce jest wiele różnych wspaniałych przepisów, natomiast nie ma ich egzekucji. Mamy przepis o tym, że np. rowerzysta po prostu nie może jechać po przejściu dla pieszych, który jest absolutnie nagminnie łamany, że nie wspomnę już o tym, że ludzie jeżdżą po przejściach dla pieszych na czerwonym świetle. Teraz będziemy mieli kaski. To wspaniale, że mamy przepis, ale co z tego, że go mamy, kiedy nie będzie on egzekwowany? Tak samo jak mówiliśmy o tym, ile lat musiało to trwać, żeby wreszcie cokolwiek się stało, aby kierowca nie mógł mieć kilkunastu zakazów jazdy.
Chciałabym, żeby państwo się nad tym zastanowili. Jakie przepisy są martwe? Co powinno się zmienić, żeby te przepisy urealnić, biorąc również pod uwagę, ilu jest funkcjonariuszy Policji i jakie są możliwości kontroli? Mówiliśmy o tym, że kary muszą być nieuchronne, ale przepisy, które w ogóle nie są egzekwowane, powodują cynizm u ludzi w stosunku do prawa. Wtedy lepiej, żeby takiego przepisu nie było, niż żeby był to przepis martwy.
Aha, miałam zanotowane jeszcze jedno pytanie. Mianowicie lustracje wykonuje się w miejscach, gdzie wydarzył się wypadek śmiertelny. Czy nie można tego zrobić, zanim się to wydarzy? Mówię w tej chwili o Warszawie, gdzie zrobiono audyt na drogach różnej klasy. Nie było to robione na dzielnicowych. Audyt coś stwierdził. Jest audyt zero. Dalej nic nie robimy w tej sprawie. Przeznaczone są na to jakieś środki, ale według mnie ten postęp jest dużo za wolny. Czy moglibyśmy więc zrobić coś wcześniej niż dopiero po wypadku? Dziękuję.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Bardzo dziękuję.
Do tych tablic rejestracyjnych dorzucę rowery. Uważam, że rowery też powinny je mieć, chociażby dlatego, że są kradzieże. Ukradziono mi dwa rowery. Jestem taką szczęśliwą osobą. Potem, jak zgłosiłam kradzież Policji, rozmawiałam z panią, która zapytała mnie o numer ramy. Na Boga, nie miałam już tych papierów od roweru. Nie pamiętałam, jaki jest numer ramy. Rower można odnaleźć tylko po numerze ramy. Myślę więc, że gdyby nasze rowery miały nadane numery rejestracyjne, to też by właściwie nic nie szkodziło.
Teraz poproszę o odpowiedzi, a potem przejdziemy do następnych pytań.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
Rozumiem, że wszystkie oczy są skierowane na mnie, więc…
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Nie. Tutaj właśnie…
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
Myślałem, że pani przewodnicząca popatrzyła na mnie. Przepraszam.
Poseł Iwona Maria Kozłowska (KO):
Chciałby pan, bo tak dobrze się odpowiada, prawda?
Główny specjalista KRBRD Krystian Warda:
Jeśli mógłbym się odnieść do pytań dotyczących rejestracji, to – tak jak wcześniej wspomniałem – minister infrastruktury posiada takie kompetencje. Natomiast gdyby był taki postulat, czy ze strony parlamentarnej, czy ze strony społecznej, jak najbardziej zachęcam do skierowania formalnego wniosku, ponieważ jednoosobowo nie jestem w stanie się wypowiedzieć w zakresie kompetencji poszczególnych komórek organizacyjnych ministerstwa, a w szczególności co do homologacji i warunków technicznych, gdzie właściwy jest Departament Transportu Drogowego, który musiałby po prostu odnieść się fachowo do tych pytań.
Odnośnie do posiadanych przeze mnie informacji w zakresie budowy infrastruktury rowerowej i pieszo-rowerowej, to nasz sekretariat KRBRD opracował wytyczne ministra infrastruktury, które mają formę – powiedzmy – wyłącznie dobrowolną czy fakultatywną. To nie jest obligo dla samorządów, tylko coś w rodzaju podręcznika dobrych praktyk. Wytyczne sprzed paru lat są dostępne na naszej stronie, natomiast w dużej części pozostają one aktualne, ponieważ, zlecając to opracowanie, bazowaliśmy na różnych dobrych rozwiązaniach pochodzących z krajów wysoko rozwiniętych w tym zakresie. Wiadomo, że jest szereg krajów, gdzie infrastruktura i transport rowerowy od lat traktowane są na równi z transportem drogowym, a nawet gdzieś tam go wyprzedzają w wielu obszarach.
Z tego, co się orientuję, jako resort infrastruktury z pomocą różnych źródeł finansowania, tak krajowych, jak i zewnętrznych, przez lata prowadziliśmy też pewnego rodzaju wsparcie dla samorządów na poziomach wojewódzkim, powiatowym i gminnym z zakresu likwidacji różnych miejsc niebezpiecznych. Samorządy składały wnioski i otrzymywały wsparcie np. na budowę chodników. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że w wielu miejscach po prostu nie ma tej infrastruktury. To, że gdzieś dzieci do szkoły muszą iść poboczem, jest jak najbardziej naganne i nie powinno być dopuszczalne, tylko że minister infrastruktury nie posiada instrumentów finansowych, które byłyby w stanie pokryć całą sieć drogową kraju. Tam, gdzie są wytyczne, one oczywiście są, natomiast w przypadku nowo budowanej infrastruktury stosowane są już nowe rozwiązania, a w przypadku istniejącej można się ubiegać o wsparcie. Obecnie jednak jako sekretariat nie pośredniczymy w tego rodzaju finansowaniu.
Oczywiście zachęcam też tutaj do kierowania tego rodzaju postulatów do MI, ponieważ na pewno pan minister oraz zarządzany przez niego urząd i podległe mu organy przyglądają się temu problemowi i są go świadome. W szczególności mam tu na myśli generalnego dyrektora dróg krajowych i autostrad. Mimo wszystko zachęcam po prostu do kierowania pytań i postulatów w formie pisemnej, ponieważ jednoosobowo, choć bardzo bym chciał, nie jestem w stanie się do nich w szczegółowy sposób odnieść. Dziękuję.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Bardzo dziękuję.
Teraz zapraszam pana.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
Pokrótce pozwolę sobie odnieść się do kwestii odblasków. Pan zwraca uwagę na obowiązek wszywania do odzieży elementów odblaskowych przez producentów. Nie chcę się wypowiadać na ten temat, natomiast zwrócę uwagę na odblaski w nieco w innym kontekście. Mianowicie zarówno hulajnogi elektryczne, jak i rowery, są obowiązane mieć elementy odblaskowe na swoim wyposażeniu, jak również oświetlenie, więc tutaj jakby… Przede wszystkim, jeżeli już mówimy o jakimkolwiek problemie z dostrzeżeniem osób, to większy problem jest z zauważeniem pieszego, a nie oświetlonego pojazdu, ponieważ hulajnoga i rowery same w sobie powinny mieć elementy odblaskowe.
Jeżeli chodzi o uwzględnienie w SEDIK, czyli w naszej policyjnej bazie wypadków drogowych, podziału na rowery – tak je nazwijmy – elektryczne i tradycyjne, to powiem w ten sposób. Oczywiście z państwa punktu widzenia jest to być może niewielka zmiana. Chcę tylko powiedzieć, że choć baza jest prowadzona w systemie informatycznym, to karta zdarzenia drogowego liczy obecnie 195 różnych pozycji związanych z osobą, z okolicznościami, z warunkami atmosferycznymi i z pojazdem. Dzisiaj w karcie zdarzenia jest bardzo wiele elementów, które policjant musi wypełnić.
W tej chwili więc nie do końca widzimy zasadność dalszego rozbudowywania tej karty, tym bardziej że z takimi wnioskami zwraca się do Policji bardzo wiele różnych podmiotów. Podam ostatni przykład. Była propozycja, żebyśmy uwzględniali również rodzaj zwierzęcia, z którym doszło do zdarzenia. Faktycznie mamy taką kategorię jak zwierzę Natomiast nie mamy miejsca w tej karcie, żeby to jeszcze uwzględniać, tym bardziej że – z punktu widzenia Policji i lokalizacji zdarzenia – niepotrzebne nam jest określanie, czy to była sarna, dzik albo jeleń, czy jeszcze jakieś inne zwierzę. Nie mówię już o tym, że były i takie propozycje, gdzie chciano, żebyśmy wprowadzili również gatunki drzew w przypadku najechania na drzewo, bo taka pozycja też jest w naszych statystykach.
Tak więc propozycji rozszerzenia karty i katalogu, padających ze strony różnych podmiotów i instytucji, jest bardzo dużo. Natomiast – tak jak powiedziałem – dzisiaj karta jest już i tak mocno rozbudowana. Nie chcielibyśmy jej bardziej rozbudowywać, choć faktycznie dzisiejsza rzeczywistość jest taka, że moglibyśmy pewnie wprowadzić jeszcze sporo więcej kategorii.
Nie wspominając już o tym, że przy pseudorowerach znowu jest problem, bo jeżeli mówimy o rowerach i o rowerach elektrycznych, to faktycznie są one zdefiniowane, więc wiemy, jak zgodnie z przepisami powinny wyglądać, ale nawet gdybyśmy uwzględnili w naszej bazie rowery elektryczne, to pewnie pseudoelektryki by do tej grupy nie wchodziły. Musielibyśmy znowu dodać kolejną podkategorię pseudoelektryków, a być może jeszcze następną. W tej chwili nie rozważamy więc działań w tym zakresie.
Poruszany był jeszcze jeden temat. Odnosząc się do wypowiedzi pani, która wskazała martwe przepisy przy przejeżdżaniu w miejscu przejść dla pieszych, to choćby w tym zakresie…
Wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Ewa Illg-Latko:
Chodziło mi w ogóle o nieprzestrzegane przepisy.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
OK. Mam tego świadomość. Być może z państwa punktu widzenia tak to wygląda, że faktycznie Policja może i nie widzi, nie dostrzega czy nie reaguje.
Znowu jednak dysponuję tutaj statystyką, z której wynika, że w ubiegłym roku było 17 421 przypadków ujawnionych wykroczeń jazdy wzdłuż po przejściu dla pieszych właśnie przez rowerzystów, więc reagujemy na to. Jestem świadom tego, że nie każdy przypadek naszej kontroli przebija się do świadomości społecznej. Nie o każdym przypadku oczywiście państwo będą wiedzieć. Natomiast te dane gromadzimy wśród efektów naszej pracy. Chcę tylko powiedzieć i podkreślić, że wszędzie tam, gdzie naocznie widzimy te wykroczenia, oczywiście podejmujemy reakcję i je ujawniamy. W ubiegłym roku był to wzrost o 12%.
Natomiast jest jeszcze straż miejska czy gminna, która również ma uprawnienia do tego, żeby reagować wobec rowerzystów i osób pieszych. W związku z tym nie tylko my możemy to robić i robimy. Przypuszczam, że również i inne służby pewnie też to robią.
I chyba już ostatni temat, jeżeli chodzi o lustrację. Oczywiście odniosłem się do inicjatywy Policji. Wzorem dobrych praktyk, bo tak też w innych krajach się dzieje, uznaliśmy już kilka lat temu, że warto się zastanowić się nad tym, dlaczego doszło do wypadku drogowego, w którym zginęła osoba. Bardzo często jest to oczywiście podyktowane nawet nie tyle infrastrukturą, ile po prostu nieprawidłowym zachowaniem jednej bądź drugiej osoby. Mówię tutaj o uczestnikach ruchu drogowego.
Natomiast, odnosząc się do pani propozycji, żeby działać wcześniej, a nie po wypadku, jestem przekonany, że to jest jakby w kompetencji zarządców dróg. Wiem, że takie analizy są czynione przez zarządców dróg. Te kwestie są analizowane również na podstawie danych policyjnych i nie tylko. Przytoczyła pani właśnie przykład z audytem i oświetlenia, i przejść dla pieszych, i jeszcze dróg. Jak to widzimy przecież i w Warszawie, przebudowywane są jezdnie, ulice i drogi, budowane są drogi dla rowerów. To wszystko dzieje się nie z inicjatywy Policji, ale właśnie z inicjatywy samych zarządców dróg, którzy również dokonują własnych analiz pod kątem infrastrukturalnym. Zakładam, że jest to czynione tam, gdzie można poprawić nie tylko komfort użytkowników ruchu, ale również i bezpieczeństwo samego ruchu drogowego. Bardzo dziękuję.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Bardzo dziękuję.
Pani chciała jeszcze o coś dopytać. To bardzo proszę.
Wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Ewa Illg-Latko:
Mówiąc o tych martwych przepisach, mam na myśli coś innego. Absolutnie doceniam to, że było 17 tys. złapanych – w cudzysłowie – przypadków przejeżdżania przez pasy. Ile by ich natomiast było, gdybyśmy np. założyli na przejściach stosowne radary? Chodzi mi o to, żeby nie skupiać się na tym, co mamy. Jeżeli jest 10 tys. policjantów, a przejść w kraju – nie wiem – 1 mln, w każdym razie dużo, to po prostu wyłapujemy ułamek tego, co powinno być wyłapane.
Chodzi mi o to, żeby pomyśleć o narzędziach. Jako Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze proponowaliśmy np. radary akustyczne. To jest odrębny temat. Policja nie jest w stanie wyłapać tych ludzi, którzy ryczą samochodami. Są fotoradary. Tutaj tak samo. Monitorowanie przejść dla pieszych…
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Dodam, że ryczą i motocyklami.
Wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Ewa Illg-Latko:
Tak. Chodzi mi o to, żeby państwo pomyśleli o tym, co pomogłoby wam w pracy, żeby po prostu poprawić zachowania ludzi, bo możemy edukować i opowiadać, ale z jakiegoś powodu tam, gdzie jest monitorowanie, ludzie jednak zachowują się lepiej, a tam, gdzie go nie ma, mówią: „A co mi tam?”. Tutaj może być tylko wasza refleksja, bo… Wielokrotnie sama widziałam np. kogoś jadącego po chodniku, od Bolta czy od dostawcy, kto o mało mnie nie pobił, jak go zatrzymałam. Gdyby było monitorowanie, może byłoby lepiej.
Zastępca dyrektora biura KGP Leszek Jankowski:
Oczywiście, że jeszcze raz podkreślę, że nie jesteśmy w stanie być wszędzie tam, gdzie coś złego dzieje się na drodze, choć staramy się być, natomiast mamy też swoje priorytety. Te priorytety są podyktowane również analizą stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Pewnie w większym stopniu staramy się przeciwdziałać choćby nadmiernej prędkości na drodze, brawurze i jeszcze innym negatywnym zachowaniom, aniżeli wyłącznie przejeżdżaniu przejść dla pieszych, choć nie twierdzę, że to nie jest naganne. W miarę możliwości staramy się to również ujawniać.
Myślę, że pewnie z czasem będziemy wspierani akustycznymi radarami czy ekranami i jeszcze innymi narzędziami. Mówię tu oczywiście o systemowych rozwiązaniach. Sądzę, że przyszłość będzie pewnie oparta jakby na automatycznych rozwiązaniach. Wtedy faktycznie będzie można robić to szybciej i sprawniej oraz w większym stopniu egzekwować, ale dzisiaj opieramy się na takiej rzeczywistości, jaką mamy. To tyle. Dziękuję.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Bardzo proszę. Zapraszam pana do zabrania głosu.
Specjalista do spraw dostępności Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego Roman Roczeń:
Dzień dobry. Roman Roczeń, Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego.
Chcę, żeby na tym spotkaniu wybrzmiał głos niewidzących i słabowidzących. Pani przewodnicząca na początku zaznaczyła, że są prowadzone rozmowy. Mam pytanie. Co się dzieje, że od lat o to prosimy, a ciągle nie można wykonać prostego ruchu zaganiającego – że tak powiem – hulajnogi do stacji, tak jak to doskonale wypracowano z rowerami? Co to takiego? Czy aż tak silne jest lobby właścicieli hulajnóg? Czy aż tak dużo trzeba?
Wiecie, nasze tragedie są malutkie. Tam Policji się nie wezwie: „Co komu do tego, że się facet wywalił czy dziewczyna się trochę poturbowała? No, potknęła się. Bywa”. Dla każdego z nas to jest ogromny trud. Miasto ma mnóstwo swoich niespodzianek. Takie hulajnogi są ze wszech miar niepotrzebną niespodzianką. Rozumiem wygodę. Każdy by chciał mieć przystanek autobusowy pod klatką, tylko żeby ten autobus mu tam podjechał… Nie wiem. Te rozwiązania są przedziwne. Cały czas ich celem jest wygoda, ale gdzieś chyba warto się zatrzymać.
Konieczne jest rozwiązanie prawne, które firmom od hulajnóg po prostu nakaże realizować proste zadania. Dlaczego opanowaliśmy samochody? Nie można sobie podjechać samochodem pod klatkę schodową, choć byłoby wygodnie, bo są przepisy, że można parkować tu i tu, a z hulajnogami nie możemy sobie poradzić, choć to przecież byłby tylko przepis.
To tyle. Dziękuję. Ogromnie wierzę w to, że przestaniemy wreszcie o tym rozmawiać, a zaczniemy cieszyć się z tego, że już funkcjonuje rozwiązanie prawne.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Ogromnie panu dziękuję za ten głos, naprawdę z całego serca, bo to, że o tym mówię i że widzę to wszystko, o czym pan mówi, to jest jedno, natomiast jeżeli to kogoś dotyka bezpośrednio… Zechciał pan tutaj przyjść i to powiedzieć, więc jeszcze raz bardzo serdecznie chciałabym panu podziękować.
Chcę też powiedzieć, że to nie jest tak, że tylko o tym rozmawiamy. Na szczęście już tak nie jest, bo z tego, co mi wiadomo, naprawdę takie przepisy są w MI przygotowywane. Dlatego m.in. zwołałam to posiedzenie, żeby po wielokroć wybrzmiało, że tego pilnujemy i że trzymamy rękę na pulsie. Osobiście tego nie odpuszczę. Tak jak prowadzę ustawę dotyczącą ograniczenia alkoholu, tak tego też nie odpuszczę, dlatego że – tak jak pan powiedział – uważam to za bardzo realne niebezpieczeństwo dla wielu osób.
To jest fanaberia. To nie jest coś, co jest niezbędne do życia, żeby te hulajnogi były tak wszechobecne i bez ograniczeń funkcjonowały w naszej przestrzeni publicznej. Oczywiście wiem, że zaraz bym usłyszała, że są takie miejsca w Polsce, gdzie to jest jedyny środek lokomocji, którym można podjechać do przystanku autobusowego. No, są i takie, i różne inne argumenty. Tak, z tym się zgadzam. Natomiast życie w społeczeństwie polega na tym, że wszystkim członkom i członkiniom tego społeczeństwa powinno się żyć w miarę wygodnie i bezpiecznie. Dlatego o tym dzisiaj rozmawiamy.
Czy jeszcze ktoś z państwa chciałby zabrać głos? Bardzo proszę.
Ekspert Instytutu Tyflologicznego Polskiego Związku Niewidomych Mariusz Olczyk:
Dzień dobry. Mariusz Olczyk. Jestem tu z ramienia Polskiego Związku Niewidomych. Przeczytam to, bo cały tytuł jest dość długi. Jestem też członkiem grupy roboczej do spraw osób niewidomych i słabowidzących przy Radzie Dostępności w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej.
W ramach prac naszej komisji przygotowaliśmy opracowanie „Bezpieczeństwo poruszania się osób niewidomych i słabowidzących”. To dotyczy m.in. dróg rowerowych i parkowania hulajnóg, chociaż to nie jest główny element związany z hulajnogami, bo tych tematów jest zdecydowanie więcej, a jednym z nich jest np. homologacja, o czym mówił tutaj pan przedstawiciel MI. Zresztą nasze opracowanie trafiło do ministerstwa. Mam nadzieję, że ktoś na nie spojrzy i zapozna się z jego treścią. Generalnie w tym opracowaniu, które jest dość bogate, dotykamy spraw związanych z bezpieczeństwem poruszania się, a to jest coś, o czym – jak tutaj powiedział pan Roman Roczeń – właściwie się nie mówi.
W ramach naszej komisji zrobiliśmy pilotażową ankietę, aby zobaczyć, czy problemy, których dotykamy, a które potem przygotowaliśmy w tym opracowaniu, w jakiś sposób pokrywają się z odczuciami osób niewidomych i słabowidzących. Okazuje się, że właśnie hulajnogi, które są m.in. tak niebezpieczne, jeśli chodzi o parkowanie i o szybkość, powodują, że te osoby często decydują się np. nie wychodzić z domu. To jest stygmatyzacja. Po prostu podejmują decyzję, że albo nie pójdą w dane miejsce, bo wiedzą, że tam się szybko jeździ, albo siedzą w domu. To jest naprawdę bardzo duży problem, o którym się kompletnie nie mówi ani nie pisze, więc tak naprawdę jest nieznany, a wydaje się istotny, jeśli chodzi o osoby słabowidzące.
Chciałbym jednak zwrócić uwagę na inną rzecz, by trochę inaczej podejść do całego problemu. Jechałem do państwa autobusem, patrząc, jak wyglądają ścieżki rowerowe i jakie jest oznakowanie. Wsiadając, widziałem, że nie było już np. znaku związanego z tym, że obok biegnie ścieżka rowerowa. Jakie to niesie skutki? Jeśli nie ma znaku, to nie ma tej ścieżki i rowerzysta nie musi nią jechać. Nie ma takiego obowiązku. Może jechać drogą. Tak więc tworzenie źle oznakowanej ścieżki powoduje, że nie poprawia to sytuacji osób poruszających się na rowerach czy w ogóle użytkowników w transporcie miejskim. Nie zmienia to poruszania się po mieście. Wysiadając przy Pięknej, zauważyłem, że na przystanku autobusowym są dwa przejścia dla pieszych oznakowane pasami, ale nie ma znaku pionowego. Jak nie ma znaku pionowego, to nie ma znaku. To nie jest przejście dla pieszych. Rozpędzony rowerzysta nie musi się wcale zatrzymać. Może jechać. Dochodząc do przejścia dla pieszych, widziałem, że tam również nie ma pionowego znaku informującego o przejściu, ale są narysowane znaki. Jest to wadliwe oznakowanie.
Tak naprawdę w ten sposób projektowana i konstruowana przestrzeń jest pierwszym zaczynem wypadków. To prowadzi do różnego rodzaju zachowań, które powodują potem skutki, o jakich mówiło tutaj MZ, przedstawiając statystyki, a powiedziała i o nich Policja. To jest bardzo niepokojące. Naprawdę nie wiem, jak to zmienić.
Jeszcze detal. Przepisy prawa. Prawo jest stosunkowo dobre. Ma dużo dobrych zapisów. Można je jakoś tam doprecyzować, żeby właśnie wyeliminować jeszcze pewne braki.
Podam prostą rzecz. Droga rowerowa dwukierunkowa powinna mieć szerokość 2,5 metra. Proszę spojrzeć, jakiej szerokości jest droga wzdłuż parku. Naprawdę ona nie ma 2,5 m.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Ma 2 m maksymalnie.
Ekspert Instytutu Tyflologicznego Polskiego Związku Niewidomych Mariusz Olczyk:
Tak. To są takie drobiazgi. Co to oznacza? Rowerzyści wymijają się na 2 m, jadąc naprzeciwko siebie, a jak dorzucimy do tego różnego rodzaju pędzące urządzenia elektryczne, to naprawdę robi się bardzo niebezpiecznie.
Co więcej, jeśli robimy ścieżkę rowerową czy ścieżkę dla rowerów i dla pieszych po jednej stronie drogi, to rowerzysta nie musi z niej korzystać, jeśli ma ją po lewej stronie. Po prostu może jechać drogą do jakiegoś pierwszego skrzyżowania, by potem spokojnie przedostać się na ścieżkę. Na jakichś odcinkach mamy więc również rowerzystów.
Projektowanie jest trochę archaiczne. Mam wrażenie, że nie myślimy, tak jak to już jest powszechnie w innych miastach w Europie, a po prostu tworzymy coś, co jest potrzebne. Ścieżka rowerowa jest jak najbardziej potrzebna. To nie jest tak, że my to negujemy, tylko nie robimy tego mądrze i w sposób bezpieczny. Nie przewidujemy, że za 5 lat będzie dwa razy więcej rowerów, a pojazdów elektrycznych jeszcze więcej, bo przecież miasto chce być zielone. Wyrzuca się samochody z centrum miasta i zachęca do jeżdżenia rowerami. Wydaje mi się, że już na poziomie projektowania popełniamy mnóstwo błędów.
Teraz mam pytanie. Kto to nadzoruje? Kto wyraża zgodę? Dlaczego nie mamy jakiejś instytucji albo jakiegoś ciała, które by dawało ostatni glejt: „Zgadzamy się na zrobienie ścieżki, bo spełnia wszystkie wymogi, jeśli chodzi o szerokość, oznakowanie, itd.”? To jest niepojęte.
Jeszcze jedna rzecz związana z operatorami. Dwa miesiące temu byłem na spotkaniu komisji do spraw osób niepełnosprawnych, gdzie poruszany był też temat hulajnóg. Padło pytanie o to, w jaki sposób operatorzy sprawdzają respektowanie zapisów regulaminu. Okazuje się, że nakładają kary. Nie wyobrażam sobie tego, jak operator może nałożyć karę na swojego klienta, bo przecież, jeśli ją nałoży, to klient zmieni operatora. To tak nie działa. Tak naprawdę to jest fikcja. Nie mamy narzędzi. Okazuje się jednak, że operatorzy mają możliwość np. ograniczenia prędkości hulajnóg do 20 km/h, bo wrzucają blokadę i nie można się rozpędzić. Przypuszczam, że jest mnóstwo bardzo prostych i tanich rozwiązań technicznych. Skoro udostępniamy firmom prywatnym przestrzeń, która tak naprawdę jest dla wszystkich, to wymagajmy od nich chociażby przestrzegania przepisów, które są zapisane w prawie.
To chyba tyle, bo było tutaj poruszanych bardzo dużo sensownych tematów. Chciałbym, żeby to się zmieniło, aby właśnie osoby z tej słabszej grupy, w tym niepełnosprawne, miały odwagę wyjść na ulicę i się nie bać, że jak nagle z prawej czy z lewej strony ktoś nadjedzie z prędkością 40 km/h, to coś się może zdarzyć. Bardzo dziękuję.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Bardzo serdecznie dziękuję panu za ten głos.
Czy jeszcze ktoś z państwa? Powinniśmy już kończyć. Proszę, jeszcze kolega na koniec.
Dyrektor Biura Poselskiego Joanny Wichy Mateusz Stefankowski:
Mateusz Stefankowski, dyrektor biura posłanki Wichy.
Jak na samym początku powiedziała już pani przewodnicząca, mieliśmy mieć dzisiaj spotkanie z ministrem Bukowcem, ale będzie ono przełożone na inny termin. W sumie może nawet bardzo dobrze się stało, bo po tym posiedzeniu pojawiło się dużo nowych pytań, więc będzie czas, żeby je opracować.
Wspomniał pan o tym, że dwa miesiące temu było spotkanie komisji czy zespołu, w którym uczestniczyli przedstawiciele operatorów. Zapraszaliśmy ich, ale chyba nikt nie dotarł. Bardzo żałuję, bo byłoby fajnie, gdyby zabrali głos ze swojej strony. Zapraszaliśmy też przedstawicieli zawodów medycznych, choć nie związków zawodowych ani korporacji medycznych, tylko bezpośrednio zwracaliśmy się do Uniwersytetu Warszawskiego oraz do jednego z ekspertów z Białegostoku. Chyba też nikt nie dotarł, a szkoda.
Na posiedzeniu skupiliśmy się – w sumie słusznie – na przeciwdziałaniu wypadkom i niebezpiecznym zdarzeniom na drogach, ale dobrze byłoby też porozmawiać o tym, jak funkcjonuje leczenie, bo wypadkom, zwłaszcza tym niebezpiecznym, ulegają głównie dzieci. W sumie jestem tego bardzo ciekaw. Może trzeba będzie spróbować to jakoś uszczegółowić? Jak to wygląda? Czy są jakieś potrzeby w tym zakresie, np. jeśli chodzi o doposażenie szpitali bądź też jakieś usprawnienie procedur?
Może jeszcze poproszę koleżankę o odczytanie jednego pytania, bo na spotkanie z ministrem Bukowcem mieliśmy przygotowane pytania, przesłane m.in. przez Fundację Blind & Proud, która tak naprawdę zapoczątkowała nasze zainteresowanie hulajnogami elektrycznymi. Niestety przedstawiciele fundacji nie mogli wziąć udziału w dzisiejszym posiedzeniu, więc poproszę może o odczytanie pierwszego pytania, które właśnie bezpośrednio będzie dotyczyło Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i naszego posiedzenia. Dziękuję.
Członek Stowarzyszenia Wspólne Jutro Martyna Stachewicz:
Dzień dobry. Martyna Stachewicz. Reprezentuję Stowarzyszenie Wspólne Jutro.
Chciałam skierować pytanie. Czy jest planowane posiedzenie KRBRD na temat parkowania hulajnóg elektrycznych i poruszania się ich po chodnikach w kontekście bezpieczeństwa zarówno pieszych, jak i użytkowników hulajnóg elektrycznych? Dziękuję.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
To bardzo proszę o odpowiedź.
Główny specjalista KRBRD Krystian Warda:
Wedle posiadanych przeze mnie na dzień dzisiejszy informacji takie posiedzenie jest planowane, ale – tak jak wspomniałem – prosiłbym o przesłanie pisemnego wniosku w tej sprawie do pana ministra infrastruktury, jednocześnie przewodniczącego KRBRD. Dziękuję.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Bardzo dziękuję.
Proszę państwa, będziemy kończyć nasze spotkanie.
Muszę teraz przeczytać klauzulę. Stwierdzam zakończenie omawiania informacji. Na tym wyczerpaliśmy porządek dzienny posiedzenia podkomisji. Pełen zapis posiedzenia będzie dostępny na stronie Sejmu. Zamykam obrady podkomisji. Bardzo państwu dziękuję.
Od siebie dodam, że to było dobre spotkanie. Myślę, że to nie jest też tak, że nikt tego problemu nie widzi. Wręcz przeciwnie, bo z tej dyskusji, którą tu dzisiaj odbyliśmy, wynika, że odpowiednie władze mają – że tak powiem – szeroką wiedzę na temat zagrożeń. Jest też komunikacja między fundacją a ministerstwem. Jak widzę, toczą się rozmowy. Ze swojej strony też cały czas mam kontakt właśnie z osobami, które się do mnie zwracają, np. z seniorami czy też osobami z niepełnosprawnościami.
Proszę państwa, myślę, że jesteśmy na dobrej drodze, żeby uregulować hulajnogi. Na koniec powiem jeszcze jedną rzecz. Potrafię wygłaszać dosyć ekstremalne zdania i poglądy. Mój pogląd dotyczący hulajnóg… Trudno, ale muszę to powiedzieć. Uważam, że mogłoby ich po prostu nie być, tak jak w Paryżu, ale skoro już są, to niech one będą po prostu używane w sposób cywilizowany, pozwalający na to, żeby wszyscy uczestnicy ruchu drogowego i przestrzeni publicznej czuli się bezpiecznie. Bardzo dziękuję.
Wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Ewa Illg-Latko:
No tak, ale…
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Pani jeszcze chce mieć ostatnie słowo? To oddam je pani już po zakończeniu posiedzenia.
Wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Ewa Illg-Latko:
Ostatnie słowo.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
To jeszcze raz będziemy musieli zamknąć obrady. Bardzo proszę.
Wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Ewa Illg-Latko:
Ale według mnie to jest ważne. To, co powiem, będzie bardzo niepoprawne politycznie, ale edukacja musi być też prowadzona w języku ukraińskim. Niestety bardzo dużo młodzieży, którą widzę, to są młodzi Ukraińcy, którzy chyba inaczej spełniają obowiązek szkolny, bo przebywają w ciągu dnia na mieście i pędzą po chodnikach. Bardzo proszę, żeby to uwzględnić.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
No dobrze. Poruszyła pani temat rzekę.
W ogóle to rozmawiałam z ambasadorem Ukrainy na ten temat. Okazuje się, że w Ukrainie nie ma ścieżek rowerowych. Rozmawiałam też z młodymi osobami z Ukrainy – w odróżnieniu od innych, którzy po prostu krzyczeli – pytając ich, dlaczego chodzą ścieżką rowerową. Wszyscy oni mówili, że nie bardzo wiedzą, o co chodzi. Tak, ale właśnie nie mają takich ścieżek, więc jak tu przyjechali, to chodzili po ścieżce rowerowej, nie wiedząc, na jakie niebezpieczeństwo się narażają. Pan ambasador mi wtedy obiecał, że może się spotkamy i o tym porozmawiamy, więc odpowiedziałam, że oczywiście jestem gotowa. Natomiast poprosiłam, by przekazał tę wiedzę do szkół, gdzie są dzieci z Ukrainy, żeby zrobić tam właśnie lekcje poglądowe i wytłumaczyć, na czym polega ścieżka rowerowa. Przyznam szczerze, że nie wiem, czy takie spotkania i rozmowy się odbyły, ale bardzo dobrze, że teraz to wybrzmiało, bo mi się przypomniało…
Myślę, że tutaj też Policja byłaby pomocna. Jeśli chodzą państwo do szkół z różnymi pogadankami dotyczącymi bezpieczeństwa ruchu drogowego, to warto też porozmawiać z tymi dzieciakami z Ukrainy pod kątem wytłumaczenia im po prostu naszych przepisów, które mamy.
Proszę państwa, koleżanka chciała jeszcze dodać ostatnie zdanie. To już ostatni raz, zanim zamknę posiedzenie, tak?
Poseł Urszula Koszutska (KO):
Dziękuję, pani przewodnicząca. Chciałam zasugerować, żeby następnym razem do listy zaproszonych gości dopisać konsultanta w dziedzinie chirurgii dziecięcej, bo tymi przypadkami najczęściej zajmują się chirurdzy dziecięcy. Widzę, że na liście był konsultant chirurgii ogólnej i szczękowej, a myślę, że dzieci, które ulegają wypadkom, najczęściej jednak trafiają na inne oddziały. Dziękuję bardzo.
Przewodnicząca poseł Joanna Wicha (Lewica):
Bardzo dziękuję za tę uwagę.
Stwierdzam zakończenie omawiania informacji. Na tym wyczerpaliśmy porządek dzienny posiedzenia podkomisji. Pełen zapis obrad będzie dostępny na stronie Sejmu. Zamykam posiedzenie podkomisji.
Bardzo serdecznie państwu dziękuję. Do zobaczenia, bo myślę, że jeszcze się spotkamy na posiedzeniu poświęconym temu tematowi. Dziękuję.