do ministra rozwoju i technologii
w sprawie upadku polskiej branży ceramicznej z powodu katastrofalnej polityki energetycznej i braku realnej ochrony rynku
Zgłaszający: Jarosław Sachajko
Data wpływu: 03-07-2025
Szanowny Panie Premierze,
czy naprawdę musimy po raz kolejny powtarzać tragiczny scenariusz z końca lat 2000., kiedy to rząd PO-PSL – z premierem Donaldem Tuskiem na czele – obiecywał Polakom znalezienie "katarskiego inwestora", który miał uratować stocznie? Obietnice medialne, spektakularne wizyty i konferencje prasowe skończyły się wstydliwą kompromitacją i... likwidacją polskich stoczni. Gdy w Polsce niszczono przemysł stoczniowy, stocznie niemieckie – w tym te położone tuż za Odrą – zostały dokapitalizowane przez państwo niemieckie i działają do dzisiaj, zatrudniając tysiące ludzi i realizując miliardowe kontrakty. Polska poszła drogą demontażu przemysłu, Niemcy – jego wzmocnienia. Dziś dokładnie ten sam błąd powtarzacie Państwo wobec branży ceramicznej.
Polska branża ceramiczna to jedna z ostatnich gałęzi przemysłu ciężkiego opartego na polskiej pracy, polskich surowcach i eksporcie. Czy naprawdę chcecie Państwo przejść do historii jako ci, którzy pozwolili zrujnować sektor, który jeszcze kilka lat temu był trzecim co do wielkości producentem płytek ceramicznych w całej Unii Europejskiej?
W 2025 roku branża ceramiczna w Polsce znalazła się na granicy zapaści. Zatrudniająca ok. 6 tysięcy pracowników bezpośrednio i ponad 60 tysięcy pośrednio branża przestała być rentowna. Zakłady takie jak Cersanit, Paradyż, Opoczno, Tubądzin czy Cerrad ograniczają produkcję do 60% mocy – nie z powodu braku popytu, lecz z powodu niekontrolowanego wzrostu kosztów energii, gazu i opłat emisyjnych.
Rząd od lat mówi o wspieraniu przemysłu – ale co zrobiono realnie, by pomóc branży energochłonnej? Branża ceramiczna, podobnie jak hutnictwo, przetwórstwo szkła czy cementownie, została wystawiona na pastwę spekulacji cenowych i niestabilnego rynku uprawnień do emisji CO2. Tymczasem w Indiach czy Turcji:
- nie obowiązują żadne limity ETS,
- energia jest tańsza i subsydiowana,
- a transport i dumping kosztowy pozwalają zalać polski rynek produktami o 30–40% tańszymi niż polskie.
Według danych z 2024 roku:
- średnia cena płytek importowanych z Indii wynosiła 5,5 euro/m2,
- podczas gdy polscy producenci nie mogą zejść poniżej 8,1 euro/m2, by nie sprzedawać poniżej kosztów,
czyli polscy przedsiębiorcy muszą konkurować z firmami, które nie płacą za emisję CO2, mają tańszy gaz, tańszą pracę i tańsze surowce – a rząd nie robi nic, by ich chronić.
W lutym 2023 roku Komisja Europejska wprowadziła śmiesznie niskie cła antydumpingowe – na poziomie 6,7–8,7%, które nie zatrzymały importu. Dziś produkty z Indii mają już ponad 20% udziału w rynku, a w hurtowniach ich udział sięga 50%! Rząd jest zwodzony przez KE, a sam nie wspiera branży krajowej pomocą energetyczną.
Jeśli nie nastąpi natychmiastowa interwencja, do końca roku mogą upaść pierwsze zakłady. A to oznacza:
- dziesiątki tysięcy miejsc pracy zagrożonych,
- utratę dochodów budżetowych z akcyzy, CIT, PIT,
- drenaż technologiczny i przemysłowy do Azji,
- upadek lokalnych rynków pracy w województwach łódzkim i świętokrzyskim.
Co więcej – władze tolerują sytuację, w której produkty ceramiczne spoza UE, wytwarzane z naruszeniem norm środowiskowych i bez żadnych praw pracowniczych, mają pełny dostęp do polskiego rynku. To nie jest wolny rynek. To kapitulacja państwa polskiego przed importem dumpingowym i dowód na kompletną nieskuteczność rządu.
Polacy nie chcą wyjeżdżać. Polacy chcą pracować. Chcą mieć możliwość godnego utrzymania rodzin i rozwijania swojego potencjału w kraju. Ale to państwo musi im to umożliwić, chroniąc własny przemysł – tak jak czynią to Francja, Niemcy czy Hiszpania.
Jeśli państwo polskie ma przetrwać jako niezależna gospodarka, nie może być jedynie rynkiem zbytu dla dumpingowego importu i kapitału spekulacyjnego. Dziś pytamy o ceramikę, wczoraj były to stocznie, jutro będziemy pytać o cement, meble, maszyny, żywność. Bez przemysłu nie ma Polski.
W związku z powyższym zwracam się z pytaniami: