do ministra kultury i dziedzictwa narodowego
w sprawie wstrzymania działalności Centrum Lemkina dokumentującego rosyjskie zbrodnie wojenne w Ukrainie
Zgłaszający: Jarosław Sachajko, Marek Jakubiak
Data wpływu: 14-07-2025
Szanowna Pani Minister,
z ogromnym niepokojem, graniczącym z oburzeniem, przyjmuję doniesienia o decyzji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego skutkującej de facto wygaszeniem działalności Centrum Lemkina – zespołu, który od początku rosyjskiej inwazji dokumentował zbrodnie wojenne popełniane przez Federację Rosyjską na niewinnych cywilach na Ukrainie.
To decyzja niepojęta, niezrozumiała, i – jeśli nie zostanie wycofana – zapamiętana jako akt moralnej kapitulacji wobec odpowiedzialności za pamięć i sprawiedliwość.
Zespół Centrum Lemkina składał się z zaledwie 6 osób – czterech działających w terenie w Ukrainie i dwóch w Polsce. Działał skromnie, bez rozbudowanych struktur, bez PR-owego szumu, za minimalne środki budżetowe – a mimo to wykonał pracę, która powinna była być dziełem wielkich instytucji międzynarodowych:
– zebrał ponad 1700 relacji ofiar i świadków,
– dokumentował gwałty, egzekucje, uprowadzenia dzieci, tortury,
– robił to zarówno w Ukrainie, w warunkach wojennych, jak i w Polsce, wśród uchodźców i osób przesiedlonych.
Nie mówimy tu o wielomilionowym programie. Nie mówimy o setkach etatów. Mówimy o symbolicznie niskim budżecie, który przyniósł realny, mierzalny efekt historyczny, humanitarny i państwowy. Czy naprawdę nie stać państwa polskiego na 6-osobowy zespół, który zamiast słów i deklaracji – po prostu dokumentuje rosyjskie barbarzyństwo?
Tymczasem ministerstwo – mimo że rzecznik dyscypliny finansów publicznych uznał zarzuty wobec Centrum za bezpodstawne – nie przedłużyło umów. Bez raportu. Bez oceny. Bez alternatywy.
Musimy zapytać wprost: czy Polska wycofuje się z dokumentowania rosyjskich zbrodni? Czy ktoś w tym rządzie realizuje politykę „resetu“ i współpracy z Rosją „taką, jaka jest“? Czy naprawdę, w chwili gdy giną ludzie, a świadectwa są ulotne i niezastępowalne – jedyne, co potrafimy zrobić, to wyłączyć światło i zamknąć teczki?
Historia już nas nauczyła, że każda niewypowiedziana zbrodnia wraca. Podziemne dokumentowanie zbrodni niemieckich podczas II wojny światowej – przez rotmistrza Witolda Pileckiego, Jana Karskiego, Emanuela Ringelbluma – było naszym moralnym obowiązkiem i aktem niezgody na cywilizacyjną ciemność. Po wojnie dokumentowaliśmy zbrodnie komunistyczne: Katyń, Łubiankę, UB. Dziś – mając wolne państwo – wycofujemy się z najważniejszego frontu walki o prawdę?
W imię prawdy, w imię solidarności, w imię przyszłego rozliczenia rosyjskich zbrodni apeluję o przywrócenie finansowania Centrum Lemkina zanim będzie za późno.
W związku z powyższym proszę o odpowiedź na następujące pytania: