do ministra klimatu i środowiska, ministra rolnictwa i rozwoju wsi, ministra zdrowia
w sprawie dramatycznego wzrostu zachorowań na choroby pasożytnicze pochodzenia zwierzęcego, braku refundacji leczenia oraz zaniechania odrobaczania lisów w ramach szczepień przeciwko wściekliźnie
Zgłaszający: Jarosław Sachajko
Data wpływu: 26-07-2025
Szanowni Państwo Ministrowie,
w ostatnich latach obserwujemy alarmujący i systemowo lekceważony wzrost zachorowań na zoonozy – czyli choroby pasożytnicze i bakteryjne przenoszone ze zwierząt na ludzi. Szczególnie latem – w okresie intensywniejszego kontaktu z naturą, runem leśnym i glebą – wzrasta ryzyko zarażenia pasożytami przewodu pokarmowego i układu nerwowego, zwłaszcza toksokarozą (Toxocara canis i cati), bąblowicą (Echinococcus multilocularis i granulosus), giardiozą, włośnicą, a także rzadziej diagnozowanymi przypadkami leptospirozy, toksoplazmozy, tularemii czy echinokokozy.
Według dostępnych danych i doniesień środowisk lekarskich oraz weterynaryjnych w Polsce co roku dochodzi do kilkudziesięciu tysięcy przypadków takich zakażeń – bardzo często rozpoznawanych dopiero w zaawansowanym stadium. Pasożyty te mogą uszkadzać wątrobę, płuca, mózg, oczy oraz powodować przewlekłe zmiany zapalne. Wiele z tych chorób, np. bąblowica wielojamowa, wymaga wielomiesięcznej hospitalizacji, chemioterapii lub interwencji chirurgicznej (np. usunięcia części narządów). Leczenie jest trudne, kosztowne i obciąża pacjentów oraz system ochrony zdrowia.
Tymczasem w Polsce nie funkcjonuje spójny program profilaktyki zdrowia publicznego wobec tych zagrożeń, a refundacja leków przeciwpasożytniczych (takich jak albendazol, mebendazol, prazikwantel) jest ograniczona lub nie istnieje. Rodziny chorych ponoszą pełne koszty diagnostyki, leczenia i powikłań – często wynoszące od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych. Sytuacja ta uderza szczególnie w dzieci, rolników, mieszkańców wsi i osoby korzystające z rekreacji leśnej.
Najbardziej niezrozumiałym i niepokojącym aspektem jest jednak zaniechanie przez państwo elementarnej profilaktyki weterynaryjnej, jaką byłoby systematyczne odrobaczanie dzikich zwierząt mięsożernych – głównie lisów – w ramach realizowanego od lat programu doustnych szczepień przeciwko wściekliźnie. Szczepionki te są kosztowne (miliony złotych rocznie), a mimo to nie zawierają preparatów pasożytobójczych, takich jak prazikwantel – dostępnych w formie tabletek, możliwych do podania tą samą drogą.
Jest to przykład skrajnej nieefektywności i braku koordynacji między resortami: zdrowia, rolnictwa i środowiska. W Niemczech, Szwajcarii, Austrii i Czechach coraz częściej stosuje się łączone szczepionki i preparaty odrobaczające, co przynosi wymierne efekty epidemiologiczne.
Z danych europejskich (EFSA, ECDC) wynika, że obecność larw bąblowca w kale lisów jest w Polsce wielokrotnie wyższa niż średnia UE – na niektórych terenach sięga nawet 30–50% osobników. Brak odrobaczania dzikich populacji sprawia, że nie tylko runo leśne (jagody, poziomki, grzyby), ale i gleba oraz piaskownice w parkach stają się trwałym rezerwuarem chorób pasożytniczych, zagrażających dzieciom i dorosłym.
Pomimo tego:
- nie prowadzi się ogólnopolskich akcji informacyjnych o zagrożeniu,
- nie ma refundacji skutecznych leków,
- nie prowadzi się powszechnych badań przesiewowych,
- szczepienia dzikich zwierząt są nieskutecznie wykorzystywane do przerwania cyklu rozwojowego pasożytów.
Brak zdecydowanych działań jest sprzeczny z konstytucyjnym obowiązkiem państwa ochrony zdrowia obywateli i zapobiegań zagrożeniom środowiskowym.
W związku z powyższym proszę Państwa o odpowiedź na następujące pytania: