do ministra rolnictwa i rozwoju wsi
w sprawie niespójnej i koniunkturalnej polityki rządu wobec importu produktów rolnych z Ukrainy
Zgłaszający: Jarosław Sachajko, Anna Gembicka
Data wpływu: 30-07-2025
Szanowny Panie Ministrze,
w ostatnich miesiącach polscy rolnicy – a wraz z nimi całe społeczności lokalne, spółdzielnie, przetwórcy i konsumenci – z niepokojem obserwują coraz bardziej niespójną i koniunkturalną politykę rządu wobec importu produktów rolnych z Ukrainy. Szczególne zaniepokojenie budzi fakt, że autorami wielu deklaracji, które do dziś nie zostały zrealizowane, są przedstawiciele PSL – partii, która w kampanii wyborczej 2023 roku najgłośniej deklarowała obronę interesów polskiego rolnika.
W dniu 25 lipca 2025 roku portal Farmer.pl przytoczył wypowiedź wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, który – komentując przedłużenie unijnego bezcłowego handlu z Ukrainą – zapowiedział, że „jeśli trzeba będzie – Polska utrzyma krajowy zakaz przywozu towarów z Ukrainy”.
Czy jest to kolejna deklaracja z cyklu: „cóż szkodzi obiecać”– maksyma, która stała się w ostatnich miesiącach symbolem politycznego cynizmu, ignorancji wobec dramatów rolników i kompletnego upadku zaufania do słowa władzy?
W dokumencie programowym z kampanii wyborczej zatytułowanym „PSL. Program Polskiego Stronnictwa Ludowego z 2023 roku” deklarowano m.in.:
Tymczasem rzeczywistość po wyborach wygląda zupełnie inaczej, obserwujemy:
Rolnictwo nie jest tylko branżą. Jest podstawą polskiej żywności, krajobrazu, kultury i bezpieczeństwa. Dla setek tysięcy rodzin to styl życia i jedyne źródło utrzymania. Oszukiwanie rolników, składanie im fałszywych obietnic, a następnie odwracanie się plecami po objęciu stanowisk – to nie tylko błąd polityczny. To zdrada zaufania społecznego.
Wicepremier Kosiniak-Kamysz jest dziś nie tylko liderem partyjnym. Jest twarzą rządu. To na nim spoczywa odpowiedzialność za spójność polityki wobec wsi. Nie może zatem kolejny raz zasłaniać się Komisją Europejską, Brukselą, partnerami koalicyjnymi – ponieważ jako polityk rolniczy złożył konkretne deklaracje, których dziś nie realizuje.
Jeśli rząd i PSL nie zaczną traktować poważnie własnych słów, polska wieś przestanie traktować poważnie państwo. Już dziś tysiące rolników nie wierzy w żadne zapewnienia – bo przekonali się, że obietnice to tylko „paliwo kampanijne”, a po wyborach zostają jedynie medialne frazesy.
Maksyma: „cóż szkodzi obiecać” staje się symbolem demoralizacji obecnej władzy i zapowiedzią dalszego spadku zaufania do instytucji. W połączeniu z obecną sytuacją rolnictwa (import, inflacja, brak rekompensat, brak opłacalności, kryzys zbytu) tworzy to wybuchową mieszankę społecznego gniewu.
W związku z powyższym kieruję do Pana Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi następujące pytania: