Interpelacja nr 11423

do ministra klimatu i środowiska, ministra rolnictwa i rozwoju wsi

w sprawie niszczenia tam bobrowych przez PGW Wody Polskie, braku wykorzystania naturalnych mechanizmów retencji wodnej oraz marnotrawstwa środków publicznych na fikcyjne użytkowanie łąk

Zgłaszający: Jarosław Sachajko

Data wpływu: 31-07-2025

Szanowni Państwo Ministrowie,

zwracam się do Państwa z najwyższym niepokojem wynikającym z obserwacji oraz licznych relacji terenowych i naukowych, które wskazują na skrajnie nieracjonalne i szkodliwe działania Wód Polskich w zakresie tzw. utrzymania przepustowości cieków wodnych poprzez systematyczne niszczenie tam bobrowych. Działania te prowadzą nie tylko do marnotrawienia publicznych środków, ale również do dewastacji lokalnych ekosystemów oraz zaprzepaszczają ogromny potencjał naturalnej, darmowej retencji wody w górnych zlewniach.

Tamy bobrowe – budowane przez gatunek objęty ochroną – są jednym z najskuteczniejszych mechanizmów małej retencji. Każda tama potrafi zatrzymać od kilkuset do nawet kilku tysięcy metrów sześciennych wody. W odróżnieniu od kosztownych i wieloletnich inwestycji hydrotechnicznych bobry robią to samodzielnie, bez dotacji i bez szkody dla środowiska – przeciwnie, działają na jego korzyść.

Tymczasem Wody Polskie, powołując się na skargi rolników lub tzw. utrudnione koszenie łąk, regularnie niszczą tamy bobrowe, doprowadzając do odwodnienia dolinek, zniszczenia siedlisk ptaków i płazów oraz zwiększenia ryzyka powodziowego w dolnych częściach zlewni. Skutek? Woda, zamiast zatrzymać się w górze, gwałtownie spływa w dół, zwiększając ryzyko podtopień w miejscowościach, które później – paradoksalnie – mają być chronione przez kosztowne zbiorniki retencyjne, które projektuje się w miejscu, gdzie wcześniej bobry naturalnie retencjonowały wodę.

Zgodnie z obecnymi przepisami wielu rolników deklaruje użytkowanie łąk ekstensywnych w ramach pakietów przyrodniczych (np. ptasiego lub motylkowego). W rzeczywistości użytkowanie to często sprowadza się do jednorazowego skoszenia łąki kosiarką bijakową, niezbędnego tylko po to, by „zgadzały się kwity” i można było otrzymać płatności z PROW.

W sytuacji gdy bobry zalewają fragment takiej łąki, Wody Polskie są proszone o „przywrócenie możliwości koszenia”, co prowadzi do likwidacji tamy.

Pytam więc wprost:

Z danych Lasów Państwowych wynika, że koszt wybudowania 1 m3 retencji w terenach górskich wynosi nawet 100 zł/m3. Tymczasem bobry – bez żadnych nakładów – są w stanie zretencjonować kilka tysięcy metrów sześciennych wody na jednym hektarze łąki.

Rozwiązanie? Zamiast płacić za fikcyjne koszenie i „ochronę siedlisk”, w mojej ocenie należy:

To realna, tania i trwała forma przeciwdziałania zarówno suszy, jak i powodzi.

Na podstawie zdjęć satelitarnych widać, jak wiele dolinek w górskich terenach Polski (Beskidy, Sudety, Podkarpacie) pozostaje odłogiem – niezagospodarowane, niekoszone, częściowo podmokłe. To właśnie tam bobry osiedlają się z naturalną chęcią. Gdyby tylko pozostawić je w spokoju, zbudowałyby system mikroretencji obejmujący tysiące hektarów i miliony metrów sześciennych wody.

Zamiast tego dziś:

Załączam zdjęcie wykonane 30 lipca 2025 roku o godzinie 14.35 przedstawiające dolinę z tamą bobrową w górach, która została częściowo podtopiona. Według relacji lokalnych mieszkańców Wody Polskie regularnie niszczą tamy w tym miejscu, ponieważ jedna z działek została zadeklarowana jako użytkowana rolniczo. Koszenie odbywa się raz do roku. Czy nie dla uzyskania płatności?

Tereny te nie mają wartości rolniczej – nie są wykorzystywane paszowo, nie nadają się pod zasiew, a ich zalanie nie zagraża ani infrastrukturze, ani ludziom.

Jednak z racji formalnego obowiązku „użytkowania” bobry muszą zostać wyparte. W opisie do filmu pod adresem: https://www.youtube.com/watch?v=ZRVs78E-ops autor pisze: Zlikwidowali najpiękniejsze i nikomu nieprzeszkadzające stanowisko bobrów w Jeleśni... kilka kilometrów od mojego domu. Bezsensownie! W czasie kiedy zwierzęta się właśnie rodziły. Teraz, w 2023 roku, w czasach lamentu nad zmianami klimatycznymi, zniszczyli naturalny zbiornik retencyjny z ok. 40 tysiącami ton wody.

W związku z powyższym proszę o odpowiedzi na następujące pytania:

  1. Czy Ministerstwo Klimatu i Środowiska prowadzi audyt skutków ekologicznych niszczenia tam bobrowych przez PGW Wody Polskie?
  2. Ile decyzji o rozbiórce tam bobrowych zostało wydanych w latach 2021–2025 i na jakiej podstawie?
  3. Czy Wody Polskie weryfikują, czy osoby zgłaszające potrzebę rozbiórki tam rzeczywiście wykorzystują łąki rolniczo, czy wyłącznie dla dopłat? Czy jest dozwolone koszenie kosiarką bijakową? Jeżeli tak, to jaki procent łąk jest koszony tym sprzętem?
  4. Jakie są przeciętne koszty interwencji związanej z likwidacją tamy bobrowej (koszt robocizny, sprzętu, nadzoru)?
  5. Czy brane są pod uwagę alternatywne sposoby współpracy z bobrami i wykorzystywania ich działalności jako elementu systemu małej retencji?
  6. Czy planowane jest wprowadzenie pakietu „bobrowego” jako alternatywy dla pakietów przyrodniczych w systemie dopłat rolno-środowiskowych?
  7. Czy resort analizował możliwość wyceny retencji wodnej jako świadczenia ekosystemowego i wprowadzenia dopłat ekwiwalentnych do zatrzymanej wody?
  8. Jak resort ocenia wpływ kosiarki bijakowej i pozostawiania biomasy gnijącej na łące na jakość runi łąkowej i siedliska motyli, szczególnie w kontekście pakietów ochronnych?
  9. Uprzejmie proszę odnieść się do treści merytorycznej przedstawionej przez autora filmu z linku: https://www.youtube.com/watch?v=ZRVs78E-ops.