Interpelacja nr 11492

do ministra rolnictwa i rozwoju wsi

w sprawie dumpingu cenowego, drastycznych obniżek w skupach owoców i braku ochrony polskich rolników - apel o natychmiastową interwencję i ustawowe zabezpieczenie interesu producentów

Zgłaszający: Jarosław Sachajko, Anna Gembicka

Data wpływu: 01-08-2025

Szanowny Panie Premierze,

w sezonie 2025 mamy do czynienia z kolejnym, coraz brutalniejszym etapem praktyk cenowych stosowanych przez największych przetwórców działających na terenie Polski, takich jak Döhler+ (wcześniejszy SWZ i podmioty przejęte), Rauch, Austria Juice, Osmofrost oraz szereg podmiotów powiązanych kapitałowo z zachodnimi holdingami.

Od ponad 20 lat obserwujemy powtarzający się mechanizm: drastyczne, arbitralne obniżki cen w szczycie sezonu, tłumaczone rzekomym pogorszeniem jakości towaru, przestojami produkcyjnymi lub „zbyt dużym wolumenem“. W rzeczywistości mamy do czynienia z systemowym procederem mającym na celu złamanie rynku krajowego i wymuszenie cen skupu poniżej kosztów produkcji.

W tym roku proceder przybrał szczególnie rażące formy – na przełomie lipca i sierpnia 2025 roku ceny malin klasy przemysłowej (pw) spadły na rampach do poziomu 6,50 zł/kg, a na skupach lokalnych – nawet do 6,00 zł/kg. Klasa I potaniała do 7,50 zł/kg.

To poziom poniżej progu opłacalności wyliczanego na podstawie analiz instytutów rolniczych w 2023 roku – które jednoznacznie wskazywały, że koszt wyprodukowania kilograma malin nie może być niższy niż 7,60 zł/kg, nie licząc dodatkowych kosztów inflacyjnych, energii czy wzrostu płacy minimalnej w latach 2024 i 2025.

Początek sezonu – końcówka czerwca i początek lipca – dawał rolnikom nadzieję. Ceny malin klasy ekstra sięgały 12–13 zł/kg, a przemysłowej 10–11 zł/kg. Był to poziom, który pozwalał pokryć koszty, spłacić kredyty pomostowe, opłacić pracowników sezonowych i zrealizować minimalny zysk. Jednak w ciągu kilku dni lipca cena została obniżona o 2–3 zł/kg, co w praktyce zrujnowało kalkulacje setek tysięcy producentów.

Największym absurdem jest to, że maliny z Ukrainy były w wielu momentach droższe niż te skupowane w Polsce. W okresie największego dołka (ostatnie dni lipca) cena za najwyższą klasę malin na Ukrainie sięgała 8,90 zł/kg, podczas gdy u nas rolnik otrzymywał 6,00–7,50 zł.

Co więcej – to ten sam odbiorca. Te same firmy, które działają w Polsce, mają swoje spółki zależne w Mołdawii, Ukrainie i Serbii. Importują owoce po cenach rynkowych, ale od polskich producentów wymuszają dumping.

W Serbii producent malin dostaje równowartość 14–19 zł/kg w przeliczeniu na złotówki. Tłumaczeniem różnicy ma być zawartość brixów w koncentracie, która w Serbii sięga 12, ale w Polsce – w pierwszych partiach malin – było to 10–11, co nie usprawiedliwia różnicy o połowę.

Problemem fundamentalnym jest niemal całkowity brak polskiego kapitału w sektorze przetwórstwa owoców miękkich. Niemal wszystkie większe podmioty są kontrolowane przez podmioty zachodnie – w tym niemieckie, austriackie i holenderskie. Te same koncerny – przez spółki zależne – kontrolują rynek w krajach o znacznie niższych kosztach produkcji, z których bez ograniczeń importują towar do Polski.

Około 90% rynku przetwórstwa malin jest dziś kontrolowane przez kilka zagranicznych firm, które mogą w sposób arbitralny decydować o losie tysięcy rodzin.

Od 18 miesięcy mrożone są w Sejmie propozycje legislacyjne mające na celu:

Proponowane są również działania:

Niestety – projekty te są zamrażane przez większość sejmową w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Rząd i resort rolnictwa nie wykazują żadnej determinacji, by zaproponować swoje rozwiązania.

Od lat widać powtarzający się schemat:

To nie rynek. To planowany sabotaż krajowej produkcji i łamanie zasad uczciwej konkurencji.

UOKiK jako organ odpowiedzialny za przeciwdziałanie nadużyciom pozycji dominującej oraz za ochronę rynku przed zmowami cenowymi powinien natychmiast:

W kontekście opisanych wyżej skandalicznych praktyk cenowych oraz biernej postawy rządu wobec losu setek tysięcy polskich rolników szczególnie szokujące są wcześniejsze wypowiedzi liderów obecnej koalicji rządzącej – zwłaszcza polityków PSL i Koalicji Obywatelskiej – którzy jeszcze w 2023 roku, będąc w opozycji, grzmieli z sejmowej mównicy i scen protestów rolników, żądając natychmiastowej interwencji i deklarując pełne wsparcie dla producentów malin.

Krzysztof Paszyk (PSL) – w kontekście kryzysu malinowego 2023 r.:

„Nie ma naszej zgody na to, żeby polskiego rolnika grabiono. To, co dzieje się na rynku malin, to skandal. Potrzeba interwencji, a Krajowa Grupa Spożywcza powinna tu działać“ (wypowiedzi z lata 2023 r., dostępne m.in. na portalu wiadomoscirolnicze.pl).

Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL):

„Polskie rolnictwo to nasz skarb, a rolnicy to filar gospodarki. Nie możemy pozwolić, by byli oszukiwani i okradani przez wielkie koncerny. Dotyczy to szczególnie sektora owoców miękkich, gdzie brak stabilności jest wręcz dramatyczny“ (konferencje prasowe 2023 r., kampania przedwyborcza PSL).

Czesław Siekierski (PSL, minister rolnictwa i rozwoju wsi po objęciu władzy mówił):

„Krajowa Grupa Spożywcza musi odzyskać swój strategiczny charakter. Będzie wspierać rolników, w tym producentów owoców miękkich, poprzez skup, przetwórstwo i poszukiwanie nowych rynków zbytu. Musi być narzędziem do budowania silnego polskiego sektora rolno-spożywczego.“ (wiosna 2024 r., wypowiedzi medialne, m.in. w TVP Info, Radiu Maryja, Polsat News).

Michał Kołodziejczak (KO, były wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi):

„Będziemy interweniować na rynku owoców miękkich, bo to, co się dzieje, to skandal. KGS, jeśli będzie dobrze zarządzana, musi odegrać w tym kluczową rolę“ (jesień 2023 r. i wiosna 2024 r., rozmowy z RMF FM, Radio Zet, media społecznościowe).

„Polska musi chronić swój rynek. Musimy sprawdzić, co dzieje się z importem owoców miękkich, szczególnie z Ukrainy. Polscy rolnicy muszą mieć godziwą cenę za swoje produkty, a KGS ma być narzędziem do zapewnienia tej godziwej ceny“ (powtarzane publicznie deklaracje od jesieni 2023 r.).

Dziś, po 19 miesiącach rządów, z tych słów nie pozostało absolutnie nic. Nie ma interwencji KGS. Nie ma ustaw chroniących producentów. Nie ma ochrony przed dumpingiem z Ukrainy. Nie ma żadnego systemowego wsparcia dla plantatorów malin.

Czy te wszystkie wypowiedzi miały służyć wyłącznie zdobyciu władzy, bo „cóż szkodzi obiecać“?

Tym bardziej przerażająca jest dzisiejsza bierność, zamrażanie ustaw opozycji i brak jakiejkolwiek refleksji wobec rozpadu całego sektora. To już nie jest tylko brak strategii – to moralna zdrada rolników, którzy zaufali tym słowom i którzy teraz zostali pozostawieni samym sobie, z pustymi rachunkami i niezebranymi owocami.

W związku z powyższym zwracam się z następującymi pytaniami:

  1. Czy ministerstwo ma dane dotyczące kosztów produkcji malin w 2024 r. i 2025 r.? Czy są one uwzględniane przy analizie cen skupu?
  2. Czy ministerstwo planuje wprowadzenie minimalnych cen referencyjnych lub progów alarmowych?
  3. Czy rząd zamierza ograniczyć import owoców miękkich spoza UE w trakcie trwania sezonu zbiorów w Polsce?
  4. Czy prezes UOKiK podejmie postępowanie w sprawie dumpingu i nadużywania pozycji dominującej przez koncerny przetwórcze?
  5. Czy zostanie przeprowadzona kontrola powiązań właścicielskich między firmami przetwórczymi w Polsce a podmiotami działającymi na Ukrainie, w Mołdawii i Serbii?
  6. Czy rząd analizuje wpływ polityki tych firm na upadek polskiego rolnictwa i konkurencyjności naszych producentów?
  7. Czy władze planują systemowe wsparcie odbudowy przetwórstwa z udziałem polskiego kapitału? Jeżeli tak, to kiedy i jakie kwoty programów zamierzają uruchomić?
  8. Dlaczego Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie proceduje projektów ustawowych mających chronić producentów przed arbitralnymi obniżkami cen?
  9. Czy rząd planuje wprowadzenie obowiązku kontraktacji cenowej z góry, na wzór rozwiązań francuskich lub hiszpańskich?
  10. Czy ministerstwo planuje wprowadzenie obowiązkowego publicznego rejestru cen skupu z podziałem na firmy i regiony?