do ministra spraw zagranicznych
w sprawie działań MSZ na rzecz zbudowania mniejszości blokującej wobec umowy UE-Mercosur (iTA/EMPA)
Zgłaszający: Maciej Małecki
Data wpływu: 25-10-2025
Szanowny Panie Ministrze,
z dniem 25 lipca 2025 r. weszło w życie rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra Spraw Zagranicznych (Dz. U. 2025 poz. 993). Na jego mocy MSZ objął również dział administracji rządowej „członkostwo RP w UE”, co czyni go resortem wiodącym w kształtowaniu i koordynacji polskiej polityki wobec Unii Europejskiej, w tym w pracach Rady UE oraz we współpracy międzyresortowej w tym zakresie. Właśnie w tej nowej roli MSZ musi dziś zmierzyć się z jednym z najbardziej kontrowersyjnych porozumień handlowych ostatnich lat - umową między UE a krajami Mercosur (Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj), zatwierdzoną 3 września 2025 r. przez Komisję Europejską i oczekiwaną do przyjęcia przed końcem roku.
Umowa UE-Mercosur od samego początku określana jest mianem „wołowiny za samochód”. Ta potoczna nazwa oddaje sedno kompromisu: zyski dla niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego mają być okupione radykalnym otwarciem europejskiego rynku rolnego na import z Ameryki Południowej. Polska, której bezpieczeństwo żywnościowe oraz struktura wsi opierają się głównie na rodzinnych gospodarstwach, jest jedną z największych potencjalnych przegranych tej umowy.
3 września 2025 r. Komisja Europejska przedstawiła Radzie dwa równoległe wnioski: o zawarcie pełnej umowy o partnerstwie UE-Mercosur (tzw. EMPA) oraz o zawarcie tymczasowej umowy handlowej (Interim Trade Agreement, iTA) obejmującej wyłącznie kwestie handlowe. Umowa iTA, po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, mogłaby zostać przyjęta przez Radę większością kwalifikowaną (bez wymogu jednomyślności), natomiast EMPA wymaga procedury mieszanej z ratyfikacją przez wszystkie państwa członkowskie. Zakłada się przy tym, że po pełnej ratyfikacji i wejściu w życie EMPA umowa iTA zostanie uchylona i zastąpiona przez ostateczne porozumienie.
Pakiet uzgodnień przewiduje zwiększone kwoty taryfowe na najwrażliwsze towary rolne, które będą mogły trafić na rynek europejski:
Tymczasem deklarowane zobowiązania środowiskowe krajów Mercosur są jedynie symboliczne i trudne do egzekwowania. W praktyce oznacza to, że polski rolnik będzie zmuszony konkurować z importowanymi produktami wytwarzanymi przy użyciu pestycydów oraz środków ochrony roślin zakazanych od dawna w UE. Dla przykładu, zużycie pestycydów w Brazylii przekroczyło 12 kg/ha (2022 r.), podczas gdy w Polsce wynosi ono zaledwie ok. 2 kg/ha.
Raport Banku Pekao „Geopolityka na talerzu” wyraźnie wskazuje, że największym przegranym na tej umowie będzie rolnictwo, a głównym beneficjentem - przemysł motoryzacyjny Niemiec. Dla Polski oznacza to pogłębienie i tak dramatycznej asymetrii handlowej: w 2023 r. eksport do krajów Mercosur wyniósł niecałe 72 mln euro, przy imporcie przekraczającym 1,7 mld euro. Minimalne korzyści dla Polski dodatkowo uwypuklają nierównomierny charakter umowy. Głównymi produktami importowanymi z Mercosur będą soja i śruta sojowa, drób, wołowina a także cukier i zboża - towary, które mogą wypierać produkcję krajową.
Komisja Europejska próbuje przekonać opinię publiczną dodatkowymi „klauzulami ochronnymi”, tzw. hamulcami bezpieczeństwa (ang. circuit breakers). Jednak nie zostaną one zawarte w pierwotnym tekście umowy, lecz mają pojawić się dopiero w późniejszym akcie wykonawczym, co oznacza, że pozostają elementem wyłącznie politycznym i odwracalnym. W praktyce polscy rolnicy pozostaną bez realnej, prawnie wiążącej tarczy ochronnej.
Polska nie ma też istotnych korzyści w zakresie ochrony oznaczeń geograficznych. Włochy uzyskały ochronę dla 57 produktów, Hiszpania - dla 59, Francja - dla 63, Niemcy - dla 27, a Polsce przyznano zaledwie dwa: wódkę oraz oscypek. Co więcej, większość znaczących marek polskiej wódki należy obecnie do zagranicznych koncernów.
Krótko mówiąc, polscy rolnicy musieliby oddać swój rynek zbytu, a głównymi beneficjentami umowy stałyby się duże koncerny przemysłowe z Niemiec, Włoch i Hiszpanii. Polska, zamiast wykorzystywać własny potencjał żywnościowy, zostałaby sprowadzona do roli rynku zbytu dla taniej wołowiny, drobiu i cukru z Ameryki Południowej.
W związku z powyższym zwracam się do Pana Ministra z następującymi pytaniami:
Z poważaniem
Maciej Małecki
Poseł na Sejm RP