do ministra zdrowia
w sprawie katastrofalnej sytuacji w leczeniu onkologicznym
Zgłaszający: Anna Pieczarka
Data wpływu: 29-10-2025
Aktualnie w Polsce choroby nowotworowe stanowią główną przyczynę śmiertelności wśród osób w tzw. wieku produkcyjnym. Szacuje się, że nawet co trzeci Polak w przedziale wiekowym od 30 do 50 lat zachoruje na raka. Zdecydowanie nie można więc bagatelizować dostępu do diagnostyki i leczenia onkologicznego, a taka sytuacja obecnie ma miejsce w naszym kraju!
Zewsząd docierają bardzo liczne sygnały od pacjentów, którzy skarżą się, że w ich przypadku proces diagnostyczny odbiegał od przyjętych zaleceń, ponieważ nie zostali objęci wprowadzoną dziesięć lat temu tzw. kartą Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego, która miała zapewnić nielimitowane finansowanie świadczeń. Dlaczego – z oszczędności i dziury budżetowej Narodowego Funduszu Zdrowia!
W takich wypadkach diagnostyka i leczenie są realizowane jedynie w ramach świadczeń limitowanych, a więc do wysokości kontraktu, który dany szpital ma podpisany z NFZ. To zdecydowanie wydłuża czas zakończenia diagnostyki, postawienia rozpoznania i włączenia leczenia oraz – mówiąc wprost – naraża chorych na niepowodzenie.
Do tej pory szpitale, nawet jeśli z pewnymi opóźnieniami, otrzymywały od NFZ zapłatę za świadczenia onkologiczne realizowane poza DiLO. Nie jest jednak tajemnicą, że fundusz zmaga się z potężnymi trudnościami finansowymi, płatności mogą więc być odraczane w czasie, istnieje obawa, że nie pojawią się wcale. Stąd szpitale zaczynają je limitować.
Pacjent poza kartą DiLO nie ma szans na to, by jego diagnostyka i leczenie były realizowane odpowiednio szybko i z wykorzystaniem wszystkich zalecanych badań. Według szacunków w niektórych województwach odsetek chorych, którzy znaleźli się w takiej sytuacji, może przekraczać nawet 50 proc.
W związku z powyższym pozwalam sobie zadać następujące pytania: