do ministra edukacji
w sprawie systemowych zaniedbań w ochronie dzieci przed przemocą
Zgłaszający: Agnieszka Ścigaj, Marcin Ociepa, Anna Dąbrowska-Banaszek, Krzysztof Ciecióra, Anna Kwiecień
Data wpływu: 20-11-2025
Szanowna Pani Minister,
tragiczne historie ośmioletniego Kamila z Częstochowy oraz kilkuletniego Szymona z Będzina wstrząsnęły opinią publiczną, obnażając rażące słabości instytucjonalnej ochrony dzieci w Polsce. W przypadku Kamila z Częstochowy, chłopca torturowanego przez ojczyma i pozostającego pod „opiekuńczym nadzorem” służb społecznych, sąd zdecydował o wyłączeniu jawności postępowania, a prokuratura – jak poinformowały media – umorzyła postępowanie wobec urzędników odpowiedzialnych za nadzór nad rodziną, nie dopatrując się ich winy. Ta decyzja wstrząsnęła opinią publiczną, ponieważ trudno zrozumieć, jak to możliwe, że dziecko – bite, przypalane, głodzone, mające liczne złamania – przez wiele miesięcy pozostawało w polu widzenia szkoły, opieki społecznej, sądu rodzinnego i lekarzy, a jednak nikt nie zauważył, że coś jest nie w porządku, nikt nie podjął skutecznej interwencji, w efekcie czego dziecko - w tragicznych okolicznościach - zostało zamordowane.
Tragiczna historia Kamila nie jest jednak odosobniona. Przypomina ona sprawę sprzed blisko dekady, sprawę Szymona z Będzina – chłopca, który również zginął w wyniku wielomiesięcznej przemocy domowej, mimo iż - podobnie jak w przypadku Kamila z Częstochowy - nad rodziną Szymona ciążył nadzór instytucji państwowych. Te dwa przypadki niestety nie są odosobnione i pokazują, że problem nie polega wyłącznie na błędzie jednostki, lecz na głębokiej niewydolności systemowej.
W skierowanej do mojego biura prośbie o podjęcie interwencji w tej sprawie pracownik socjalny wskazał, iż: „W wielu rodzinach, jakie odwiedzałem, byłem pierwszym pracownikiem socjalnym, który w ogóle przekroczył próg ich domu. W innych przypadkach wizyty ograniczały się do kilku słów i podpisu, a czasem nie odbywały się wcale, choć w papierach wszystko się zgadzało. Zorganizowany przez państwo system nie daje nam realnych narzędzi, czasu i wsparcia, by działać skutecznie.” To dramatyczne świadectwo potwierdza, że urzędnicy niejednokrotnie funkcjonują w systemie pozornej kontroli, w którym najważniejsze jest „uzupełnienie dokumentacji”, a nie faktyczna pomoc rodzinie. Nie sposób również pominąć roli szkoły i nauczycieli, którzy – z braku odpowiednich procedur, szkoleń lub wsparcia – często nie potrafią właściwie zareagować na objawy przemocy.
W 2023 roku Sejm przyjął tzw. lex Kamilek, które zwiększyło odpowiedzialność urzędników za zaniedbania w ochronie dzieci. Jednak wprowadzenie przepisów nie wystarczy, jeśli nie idą za nimi praktyczne narzędzia, standardy i realne wsparcie dla pracowników socjalnych oraz nauczycieli, po to, aby z jednej strony mogli działać skutecznie, z drugiej natomiast - aby otrzymywali ochronę od państwa w sytuacji, gdy podejmując interwencję, zostają narażeni na konflikt z rodzicami/opiekunami dzieci, które doświadczają przemocy.
Zaniedbania, które doprowadziły do śmierci dzieci takich jak Kamil i Szymon, pokazują, że problem tkwi nie tylko w jednostkowych błędach, lecz w strukturze państwowego systemu ochrony dzieci. To system, w którym często brakuje czasu na realną pracę z rodziną, szkoleń i wsparcia psychologicznego, współpracy między szkołą, pomocą społeczną i sądami oraz odpowiedzialności instytucjonalnej za brak reakcji. Urzędnikom trzeba stworzyć warunki do działania – realne, a nie pozorne. Bez tego każde kolejne „lex Kamilek” pozostanie jedynie symboliczną odpowiedzią na tragedię, a nie skutecznym narzędziem ochrony życia dzieci.
W związku z powyższym proszę o odpowiedź na następujące pytania: