do ministra energii
w sprawie reformy systemu zapasów interwencyjnych (ropy naftowej i paliw)
Zgłaszający: Janusz Kowalski
Data wpływu: 08-12-2025
System transportu w Polsce jest w bardzo dużym stopniu zasilany energią pochodzącą ze spalania paliw wyprodukowanych w trakcie rafinacji ropy naftowej. Transport lotniczy, wodny (morski i śródlądowy) czy samochodowy funkcjonuje na terenie naszego kraju dzięki wykorzystaniu praktycznie wyłącznie paliw ropopochodnych. Nawet transport kolejowy, choć do jego prowadzenia wykorzystuje się w znacznym stopniu zelektryfikowane trasy kolejowe, generuje również znaczące zużycie paliw (wiele linii nadal nie jest zelektryfikowanych). Można zatem podsumować, że system transportowy w Polsce jest uzależniony od paliw ropopochodnych.
W ostatnich okresach konsumpcja paliw w Polsce systematycznie rośnie. Dla przykładu: w latach 2020-2024 popyt krajowy na paliwa wzrósł o 16%. Jeszcze niedawno prognozowano stopniowe zmniejszanie się zapotrzebowania na paliwa. Przyczyną tego miał być choćby istotny wzrost liczby samochodów elektrycznych w całej flocie aut w Polsce. Rządowy Plan Rozwoju Elektromobilności w Polsce, przyjęty w 2017 r., zakładał, że w 2025 r. będziemy mieli ponad 1 mln zarejestrowanych aut elektrycznych. Tymczasem liczba takich samochodów dopiero co przekroczyła granicę raptem 100 tys. Inne zmienne (np. ograniczenia w dofinansowaniach do zakupu aut elektrycznych) pozwalają na wniosek, że tempo elektryfikacji transportu osób i towarów w Polsce nie będzie znaczące w kolejnych latach. Odnotowywany w ostatnich latach (szczególnie w perspektywie 2015-2023) wzrost gospodarczy był efektem znacznej dynamiki podmiotów gospodarczych funkcjonujących w Polsce, a także aktywności indywidualnej Polek i Polaków we wszystkich sferach działalności społecznej. To ożywienie na szczęście trwa i generuje wzrosty zużycia paliw. Dane obrazujące konsumpcję paliw w 2025 r. wskazują, że w podstawowych gatunkach wyniki zużycia z poprzedniego roku będą w roku bieżącym co najmniej utrzymane (olej napędowy, LPG) albo nastąpią znaczące wzrosty (benzyny). Na kolejne lata nie prognozuje się dla Polski recesji, choć gdyby polityka gospodarcza rządu była prowadzona prawidłowo – a niestety nie jest – to wzrost gospodarczy w Polsce byłby znacząco wyższy. Wszystko to prowadzi do wniosków, iż na przyszłe lata należy przyjmować scenariusze stopniowego, powolnego wzrostu konsumpcji paliw w Polsce.
Jednym z filarów bezpieczeństwa energetycznego Polski jest bezpieczeństwo paliwowe. Jest ono zapewniane, podobnie jak w innych państwach UE czy w innych państwach członkowskich Międzynarodowej Agencji Energetycznej, przez funkcjonowanie systemu zapasów interwencyjnych. W ramach systemu są utrzymywane zapasy ropy naftowej oraz paliw gotowych, których łączna ilość – w przypadku Polski – ma odpowiadać ilości ropy i paliw importowanych (w układzie netto) w okresie 90 dni średniorocznie (inaczej mówiąc: zapasy interwencyjne mają zabezpieczać normalne funkcjonowanie społeczeństwa i gospodarki przez okres 90 dni). Zapasy interwencyjne są podzielone wg odpowiedzialności na: agencyjne, które tworzy i utrzymuje Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych („RARS“), i obowiązkowe, które tworzą i utrzymują przedsiębiorcy (producenci i importerzy paliw i ropy). Poziom zapasów jest wprost uzależniony od konsumpcji krajowej. Jeśli w Polsce więcej paliw zużywamy, to znaczy, że musimy także więcej ropy i paliw importować, a to oznacza wzrosty poziomu zapasów do utrzymania. Ostatnie dane RARS (2023 r.) wskazują, że poziom zapasów ogółem wynosi ok. 10 mln m3 (ropy i paliw łącznie).
Ropa i paliwa są przechowywane w magazynach różnych typów. Wg danych RARS (2023 r.) ogólna pojemność polskiego systemu magazynowania wynosi ok. 15 mln m3. Objętości przystosowane do przechowywania ropy naftowej (9 mln m3) można uznać za wystarczające zarówno na potrzeby przechowywania zapasów interwencyjnych, jak i utrzymywania zasobów operacyjnych przedsiębiorstw przerobu ropy naftowej. Natomiast już od co najmniej 5 lat pojemności magazynów paliwowych (6,1 mln m3) są niewystarczające dla właściwego funkcjonowania polskiego rynku. Utrzymywanie rosnących corocznie zapasów paliw powoduje kurczenie się wolnych pojemności, które mogą być wykorzystywane do bieżącej działalności rynku, czyli obsługi logistycznej produkcji, importu i dystrybucji hurtowej, a później detalicznej paliw. Realizowane w ostatnich latach inwestycje w budowę nowych magazynów – choć stanowią kroki we właściwą stronę – są dalece niewystarczające. Dodatkowo przedsiębiorcy wskazują, że mimo znaczących trudności w ulokowaniu zapasów (właśnie paliw, w tym szczególnie benzyn) w magazynach, o czym sygnalizowali wielokrotnie organom państwa, nie otrzymywali i nie otrzymują odpowiedniego wsparcia dla rozwiązania tych problemów. A przecież utrzymywany w Polsce system zapasów interwencyjnych powinien być wspólną odpowiedzialnością państwa i przedsiębiorców. Z drugiej strony jednak – w ostatecznym rozrachunku – to organa państwa odpowiadają za utrzymanie stanu bezpieczeństwa energetycznego.
Od wielu lat przedstawiciele rynku paliwowego domagają się przeprowadzenia reformy systemu zapasów, także na posiedzeniach sejmowej komisji ds. energii, której jestem wiceprzewodniczącym. System ten nie był kompleksowo zreformowany mimo praktycznie 20-letniego funkcjonowania – w tym czasie sytuacja na polskim rynku paliwowym zmieniła się diametralnie. Regulująca zapasy ustawa z dnia 16 lutego 2007 r. o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym („ustawa o zapasach“) przechodziła różne nowelizacje w zakresie dotyczącym ropy naftowej i paliw, jednak trudno je uznać za reformy kompleksowe. Wystarczy wskazać choćby na – wynikający z ustawy – system reakcji państwa na kryzys w dziedzinie paliw, który może być efektem różnych przyczyn, z tymi najtrudniejszymi jak: wojna, wielkie katastrofy naturalne czy będące ich konsekwencjami stany nadzwyczajne. System ten, oparty na papierowych dokumentach i planach, kompletnie nie uwzględnia i nie wykorzystuje nowoczesnych możliwości komunikacji i zbiorowego zarządzania, które w trakcie reakcji kryzysowej (np. racjonowania paliw) byłyby niezbędne.
W ostatnim czasie otrzymałem wiele sygnałów świadczących o złym stanie funkcjonowania systemu zapasów interwencyjnych, zwłaszcza o nieprzygotowaniu go na przyszłe wyzwania. Widziałem szerokie opracowania eksperckie, miałem możliwość wysłuchać wypowiedzi specjalistów przedstawianych w czasie konferencji gospodarczych i branżowych, przeprowadzałem rozmowy z przedstawicielami rynku paliwowego.
W podsumowaniu tego przekazu można stwierdzić:
W pierwszym przypadku skutkiem będzie kryzys paliwowy, bowiem wolumeny paliw dostępnych na rynku (podaż) będą istotnie niższe niż potrzeby konsumpcyjne niezbędne do normalnego funkcjonowania kraju (popyt).
W drugim – skutkiem będzie zmniejszenie zapasów krajowych poniżej wymaganych prawem międzynarodowym minimów, czyli stan zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego.
Wobec powyżej zarysowanej sytuacji obecnej i prognozowanej przyszłości systemu zapasów interwencyjnych w Polsce proszę o odpowiedź na następujące pytania: