Interpelacja nr 14627

do ministra zdrowia

w sprawie likwidacji oddziału ginekologiczno-położniczego w Szpitalu Powiatowym im. św. Jana Pawła II w Wadowicach

Zgłaszający: Mariusz Krystian

Data wpływu: 13-01-2026

Pani Minister,

z wielkim niepokojem i oburzeniem przyjąłem informację o planowanym zamknięciu oddziału ginekologiczno-położniczego (porodówki) oraz towarzyszącego mu oddziału noworodków w Szpitalu Powiatowym im. św. Jana Pawła II w Wadowicach z dniem 1 lutego 2026 r.

Wadowice – miasto o szczególnym znaczeniu historycznym (tu urodził się Karol Wojtyła – św. Jan Paweł II) – staną się od lutego miastem, w którym nie ma gdzie urodzić dziecka. Zamknięcie jedynej porodówki w powiecie wadowickim oznacza, że kobiety z największego powiatu w naszym regionie zostaną pozbawione możliwości porodu w swoim miejscu zamieszkania. Od 1 lutego ciężarne będą zmuszone szukać pomocy w szpitalach poza powiatem – w Suchej Beskidzkiej, Chrzanowie, Oświęcimiu, Myślenicach lub Żywcu. Dla wielu z nich wiązać się to będzie z koniecznością pokonania kilkudziesięciu kilometrów, co stanowi ogromne obciążenie logistyczne i psychiczne, zwłaszcza w sytuacji rozpoczętej akcji porodowej. Poród to nieprzewidywalny proces – opóźnienie w dotarciu do odległego szpitala może stwarzać realne zagrożenie życia i zdrowia matki oraz dziecka w nagłych przypadkach. Chaos organizacyjny, stres i lęk przed niezdążeniem na czas staną się udziałem kobiet z terenu powiatu wadowickiego, którym do tej pory zapewniano opiekę na miejscu. To sytuacja, którą lokalne media określiły wręcz jako „systemową katastrofę dla kobiet” z Wadowic i okolic. Oficjalny powód to pieniądze, a nieoficjalny skutek – kobiety zostają same, pozostawione przed porodem bez opieki szpitala, który dotychczas gwarantował im bezpieczeństwo.

Warto podkreślić, że wadowicka porodówka przez lata cieszyła się dobrą renomą i wysokim standardem opieki. Jej zamknięcie wywołało szok i oburzenie wśród mieszkańców i samorządowców. Decyzja ta jest odbierana jako cios w podstawowe poczucie bezpieczeństwa jego mieszkańców. Wadowice utracą kluczowy oddział szpitalny, co cofa standard dostępności opieki zdrowotnej dla kobiet do sytuacji rodem z XIX wieku.

Niestety przypadek Wadowic nie jest odosobniony – wpisuje się on w szerszy, ogólnopolski trend zamykania oddziałów położniczych w Polsce. Tylko w województwie małopolskim w 2025 roku zamknięto oddziały położnicze w trzech szpitalach: Brzesku, Olkuszu i Krynicy-Zdroju, zaś kolejna placówka (Dąbrowa Tarnowska) złożyła wniosek o zamknięcie od początku 2026 r.

Ministerstwo Zdrowia, zamiast realnie odpowiedzieć na problem, przygotowało rozwiązanie, które w swoich skutkach jest absolutnie skandaliczne i niedorzeczne. Zgodnie z nowym rozporządzeniem, jeżeli szpital ma izbę przyjęć lub SOR i jest oddalony o ponad 25 km od najbliższej porodówki, to będzie musiał zorganizować specjalną salę porodową, gdzie całodobowo dyżurować ma wykwalifikowana położna. Jej zadaniem ma być przyjęcie rodzącej, ocena stanu i – o ile czas pozwoli – zorganizowanie transportu do najbliższego szpitala z pełnym oddziałem położniczym. To rozwiązanie budzi poważne kontrowersje i obawy zarówno w środowisku medycznym, jak i wśród samych przyszłych matek. Krytycy nazywają je wprost „porodami na SOR-ach” i „państwową prowizorką”, która nie gwarantuje bezpieczeństwa rodzących. Jedna położna na izbie przyjęć nie zastąpi bowiem pełnego zespołu specjalistów, lekarza ginekologa położnika, anestezjologa, neonatologa, pediatry oraz zaplecza operacyjnego. Kobiety mają prawo obawiać się, że w razie komplikacji w takiej „izbie porodowej” nie otrzymają na czas pełnoprawnej pomocy medycznej. To rozwiązanie może naruszać ich prawo do poczucia bezpieczeństwa i godności w trakcie porodu, gdyż sprowadza tak ważny moment w życiu kobiety do improwizowanych warunków.

Zaistniała sytuacja – zarówno konkretnie w Wadowicach, jak i analogiczne przypadki w innych powiatach – została określona jako „modelowe piekło kobiet w Polsce powiatowej”. Konsekwencje ponoszą kobiety i ich rodziny. To odbieranie kobietom ich fundamentalnych praw – prawa do godnej, dostępnej opieki zdrowotnej w zakresie okołoporodowym. Każda kobieta ma prawo urodzić dziecko w bezpiecznych warunkach, pod opieką personelu medycznego, bez konieczności ryzykownej tułaczki. Tymczasem likwidując kolejne porodówki, odbiera się kobietom prawo wyboru miejsca porodu, zmuszając je do rodzenia daleko od domu lub w warunkach zastępczych. Trudno nie dostrzec tu naruszenia praw pacjenta. Zgodnie z ustawą o prawach pacjenta każda pacjentka ma prawo m.in. do świadczeń zdrowotnych odpowiadających jej potrzebom oraz do poszanowania godności i intymności podczas udzielania świadczeń. Czy poród w karetce na drodze do odległego miasta albo na izbie przyjęć bez pełnego zabezpieczenia specjalistycznego można uznać za realizację tych praw? Odebranie ciężarnym mieszkankom powiatu wadowickiego możliwości bezpiecznego porodu blisko domu jest równoznaczne z odebraniem im poczucia godności i bezpieczeństwa, które państwo powinno zapewnić.

Co więcej, sytuacja ta kłóci się z deklarowanymi przez rząd hasłami wspierania rodzin i poprawy dzietności. Zapewnienie opieki okołoporodowej to podstawowy element polityki prorodzinnej – jeżeli państwo nie gwarantuje kobietom nawet dostępu do porodówki, to jakie daje sygnały młodym Polkom planującym macierzyństwo? Głośno mówi się o kryzysie demograficznym, ale obecne działania (a właściwie ich brak) jedynie ten kryzys pogłębiają. W powiecie wadowickim w 2025 r. urodziło się ponad 570 dzieci. Państwo powinno wspierać, a nie osłabiać lokalne systemy ochrony zdrowia. Niestety, zamiast pomocy finansowej czy organizacyjnej dla zagrożonych oddziałów, obserwujemy bierną zgodę Ministerstwa Zdrowia na ich likwidację.

Pragnę zwrócić uwagę, że rząd Donalda Tuska oraz podległe mu Ministerstwo Zdrowia ponoszą pełną odpowiedzialność za tę sytuację. To obecna władza nadzoruje Narodowy Fundusz Zdrowia i decyduje o alokacji środków w systemie ochrony zdrowia. Zamiast realnie wesprzeć małe oddziały położnicze, rząd przygląda się, jak są one zamykane jeden po drugim. Jeśli kobiety będą musiały jechać nawet 100 km do najbliższej porodówki, a porody będą odbywać się na SOR-ach, to jest prawdziwe piekło kobiet. Takie działania – lub zaniechania – wprost godzą w prawa kobiet i stanowią de facto odbieranie im dostępu do opieki medycznej. Zamiast tworzyć warunki do rozwoju demograficznego, polityka obecnego rządu prowadzi do tego, że Polska się kurczy, a nie rozwija – bo jak mają rodzić się dzieci, gdy państwo nie zapewnia podstawowego bezpieczeństwa okołoporodowego? Rząd szedł do wyborów z hasłami o poprawie opieki zdrowotnej, a tymczasem w praktyce obserwujemy pogłębiające się zaniedbania. Zgotowanie kobietom takiego „piekła” jest niedopuszczalne w XXI wieku i musi spotkać się ze stanowczą reakcją.

Mając powyższe na uwadze, zwracam się do Pani Minister z następującymi pytaniami:

  1. Czy Ministerstwo Zdrowia zamierza podjąć pilną interwencję, aby powstrzymać likwidację oddziału ginekologiczno-położniczego w Wadowicach? Jakie działania kryzysowe zostaną podjęte, by zapewnić mieszkankom powiatu wadowickiego możliwość bezpiecznego porodu na miejscu, zamiast odsyłania ich dziesiątki kilometrów dalej? Czy rozważane jest przekazanie dodatkowych środków dla szpitala w Wadowicach, aby utrzymać funkcjonowanie porodówki?
  2. Czy zdaniem Pani Minister decyzja ta jest zgodna z konstytucyjną zasadą równego dostępu do opieki zdrowotnej oraz z ustawowymi prawami pacjenta (m.in. prawem do świadczeń zdrowotnych odpowiadających potrzebom i prawem do poszanowania godności i intymności podczas porodu)? Jak Ministerstwo Zdrowia zamierza zagwarantować poszanowanie godności rodzących kobiet w sytuacji, gdy zmusza się je do porodu w warunkach zastępczych lub daleko od domu?
  3. Czy ministerstwo dysponuje planem długofalowym, aby zatrzymać falę zamykania oddziałów położniczych w Polsce? Ile porodówek zostało zlikwidowanych od czasu objęcia rządów przez premiera Donalda Tuska i obecną ekipę (proszę o podanie liczby zamkniętych oddziałów położniczych w latach 2024–2026)? Jakie konkretne reformy systemowe są planowane, by zapobiec dalszemu występowaniu takich „modelowych piekieł kobiet” w kolejnych powiatach? Czy ministerstwo rozważa zmiany w finansowaniu oddziałów o niskiej liczbie porodów (np. dodatkowe dotacje lub specjalne kontraktowanie z NFZ), tak aby zapewnić ich utrzymanie ze względu na dobro pacjentek, nawet jeśli są nierentowne?
  4. Czy ministerstwo planuje w ramach zmienionych przepisów dopuścić do sytuacji, że mieszkanki powiatu wadowickiego będą zmuszone rodzić na SOR?