do ministra rolnictwa i rozwoju wsi
w sprawie zuchwałego wtargnięcia aktywistów w dniu 24 stycznia 2026 r. do schroniska dla bezdomnych zwierząt w miejscowości Sobolew, a także ucieczki pewnej liczby psów do pobliskiego lasu
Zgłaszający: Jarosław Sachajko, Grzegorz Lorek
Data wpływu: 29-01-2026
Szanowny Panie Ministrze!
W dniu 24 stycznia 2026 roku doszło do faktycznego napadu na schronisko dla bezdomnych zwierząt w miejscowości Sobolew dokonanego przez aktywistów kilku organizacji pozarządowych oraz tłum osób działających razem i w porozumieniu, zorganizowany na grupie serwisu społecznościowego Facebook.
Do wdarcia się przez ogrodzenie i rozbicia kłódki na bramie schroniska przyznał się we wpisie na Facebooku, chwaląc się tym zuchwałym czynem karalnym, niejaki Konrad Kuźmiński, prezes stowarzyszenia o nazwie Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ), wobec którego prowadzone były postępowania karne w związku z odbieraniem przez niego zwierząt, a ostatnio zapadł wobec niego wyrok za kradzież psa, który uprawomocnił się wyrokiem Sądu Okręgowego w Sieradzu w październiku 2025 r., przy czym sąd uznał działanie Konrada Kuźmińskiego i innego działacza DIOZ za „zuchwałą kradzież mienia”.
Atakujący tłum przeciął także siatkę ogrodzenia i wdarł się na teren schroniska, a następnie różne osoby zaczęły otwierać kojce, zabierać z nich psy i oddalać się z tymi zwierzętami. Zabieranie zwierząt w opisanych warunkach oraz w opisany sposób wyczerpywało, jak podejrzewa się, znamiona kradzieży z włamaniem.
Jak upubliczniono na Facebooku, niektóre psy z kojców otwieranych przez tłum, który nie był powstrzymywany ani legitymowany przez funkcjonariuszy Policji, uciekły przez rozcięte ogrodzenie do lasu. Doniesienia o biegających po lesie psach potwierdzają osoby, które widziały zwierzęta w następnym dniu po napadzie na schronisko.
Co zdumiewa, obecni na miejscu funkcjonariusze Policji zamiast wezwać posiłki i powstrzymać ten napad – rozbijanie kłódki na bramie, przecinanie siatki oraz wdarcie się na posesję, penetrowanie pomieszczeń i kradzież psów, bo kradzieżą było de facto zabieranie psów przez nielegitymowane osoby, które wdarły się do schroniska – jedynie obserwowali działania napastników, co można odbierać jako przyzwolenie na samosądy.
W trakcie trwającego napadu i niekontrolowanego penetrowania terenu schroniska przez grupy osób, które zabierały w sposób niedokumentowany kolejne psy, przybył powiatowy lekarz weterynarii (PLW) z decyzją o zamknięciu schroniska i zakazie dla właściciela prowadzenia schroniska, co PLW uzasadnił brakiem wykonania wydanych wcześniej zaleceń, których charakter, jak mnie poinformowano, nie dawał podstaw do tak represyjnego działania PLW. Co istotne, jak wynika z doniesień medialnych, przeprowadzane bezpośrednio przed atakiem na schronisko kontrole – zarówno powiatowego lekarza weterynarii, jak też wojewody – nie wykazały uchybień, które zagrażałyby zwierzętom. Nie stanowiły istotnych nieprawidłowości drobne uchybienia, takie jak np. brak na wybiegach elementów absorbujących uwagę psa (czyli urozmaicenia dla eksploracji terenu przez zwierzę). Tak więc przybycie z decyzją o zamknięciu schroniska w czasie napadu na obiekt bardzo dziwi i niepokoi.
Następnie psy, które nie zostały zabrane w wyniku niekontrolowanego przechwytywania zwierząt przez osoby, zostały przekazane organizacjom: fundacji Judyta, stowarzyszeniu o nazwie Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt oraz Grzegorzowi Bielawskiemu, który jest wymieniany przy napadzie na schronisko w Sobolewie jako działający z ramienia stowarzyszenia o nazwie Pogotowie dla Zwierząt. Jednak stowarzyszenie to, wpisane do KRS, jest likwidowane decyzją sądu w związku z licznymi nieprawidłowościami w działaniu, natomiast stowarzyszenie zwykłe o tej samej nazwie zostało wykreślone z rejestru stowarzyszeń zwykłych starosty wągrowieckiego. Tak więc ponieważ stowarzyszenia o nazwie Pogotowie dla Zwierząt nie figurują w żadnym rejestrze, de facto psy zostały przekazane Grzegorzowi Bielawskiemu, który posiada sześć wyroków karnych za przywłaszczanie zwierząt.
W 2024 roku Grzegorz Bielawski odbywał ośmiomiesięczną karę bezwzględnego pozbawienia wolności za nieoddanie zwierząt odebranych właścicielom.
Postawa Grzegorza Bielawskiego, który ignoruje wyroki sądów, gdy są one niezgodne z jego oczekiwaniami, w pełni pokrywa się z traktowaniem prawa przez aktywistów, którzy napadli na schronisko w Sobolewie, gdyż nie odpowiadały im wyniki kontroli schroniska przeprowadzane przez jedynie uprawnione do takich kontroli i bezstronne instytucje państwowe. W sytuacji w której wyniki kontroli PLW oraz wojewody nie potwierdziły zarzutów, na podstawie których aktywiści chcieli doprowadzić do likwidacji schroniska, aktywiści, metodą czynów dokonanych, wdarli się do schroniska, likwidując je przy bierności Policji niewytłumaczalnej niczym innym, jak ugięcie się pod presją tłumu decyzji PLW.
Taka postawa aktywistów organizacji zwanych prozwierzęcymi godzi w fundamenty państwa prawa i nie może być tolerowana.
Informacje o wyroku karnym Konrada Kuźmińskiego, prezesa DIOZ, oraz wyrokach karnych Grzegorza Bielawskiego, który jest przedstawiany jako aktywista, wykreślonego z ewidencji stowarzyszenia Pogotowie dla Zwierząt, podaję po to, aby wykazać, komu oddano psy ze schroniska w Sobolewie, oraz aby uzasadnić, że istnieją podstawy, by lękać się o los tych psów. Podobnie upubliczniona na Facebooku rozmowa prezes fundacji Judyta ze współdziałającym z nią lekarzem weterynarii, gdzie wypowiedzi dotyczące tego, które psy ze schroniska przejąć, a których – określonych pogardliwie – nie zabierać, nakazują najwyższe obawy o sposób traktowania tych zwierząt po przejęciu przez fundację.
Wobec pojawiających się głosów zbulwersowanych przedsiębiorców, rolników i hodowców, można żywić obawy, że brak reakcji funkcjonariuszy w obronie napadniętego obywatela, jego miru domowego, mienia oraz prowadzonej przez niego działalności gospodarczej, a także decyzja PLW pogarszająca sytuację prawną właściciela schroniska, mogą świadczyć o przyzwoleniu ze strony instytucji i służb publicznych na działania bezprawne, co niektórzy wiążą z zaangażowaniem się w działania przeciwko właścicielowi schroniska osób znanych, w szczególności pani Doroty Rabczewskiej, która w swoich wystąpieniach na Facebooku sobie przypisuje doprowadzenie do zamknięcia schroniska w Sobolewie.
Faktycznie, wspomniana Dorota Rabczewska była bardzo aktywna we wspieraniu wrogich działań wobec schroniska w Sobolewie, a także stwierdziła na Facebooku, że zniszczenie dwóch schronisk, w tym schroniska w Sobolewie, to jest jej akcja i że przekazuje listę kolejnych schronisk, które w jej ocenie są „patoschroniskami”, do telewizji TVN i innych telewizji. Nawoływała także w swoim wystąpieniu, aby obywatele dalej brali sprawy w swoje ręce, i obiecała włączenie w „akcję” kolejnych znanych osób, co rodzi obawy, że nastąpią ataki na kolejne schroniska.
https://www.facebook.com/reel/929140566474454
Należy mieć na uwadze, że nawet gdyby były zastrzeżenia do działania schroniska czy gdyby wykazano nieprawidłowości, w żadnej mierze nie usprawiedliwia to samosądu dokonanego przez tłum inspirowany działaniem osób znanych oraz organizacji zwanych prozwierzęcymi.
Opisana sytuacja wpisuje się w narrację niektórych organizacji określanych jako prozwierzęce, które nie kryją, że dążą do wyeliminowania z tej branży prywatnych przedsiębiorców prowadzących schroniska dla zwierząt i do uzyskania monopolu na świadczenie usług w tym zakresie dla organizacji pozarządowych, co osiągają, doprowadzając do likwidacji schronisk prywatnych przedsiębiorców i przejmowanie w zarząd schronisk gminnych.
Monopol organizacji zwanych prozwierzęcymi w zakresie prowadzenia schronisk stanowi zagrożenie dla gmin, gdyż organizacje – monopoliści, nie mając konkurencji w postaci schronisk prowadzonych przez przedsiębiorców, będą podnosić ceny za opiekę nad zwierzętami i drenować budżety gmin.
Także likwidacja kolejnych schronisk przez działaczy różnych organizacji skutkuje zmniejszaniem się liczby miejsc dla bezdomnych zwierząt w schroniskach, co stwarza zagrożenie, że znaczna liczba bezdomnych zwierząt nie zostanie wyłapana i zabezpieczona w schroniskach, co spowoduje wzrost zagrożenia atakami bezdomnych zwierząt, np. łączących się w grupy psów, na ludzi, zwierzęta domowe, gospodarskie i dzikie, a także zwiększy ryzyko rozprzestrzeniania się wścieklizny.
Likwidacja schronisk spowoduje także sytuacje, w której coraz więcej zwierząt będzie trafiać pod opiekę organizacji, poza schroniskami, czyli bez nadzoru powiatowych lekarzy weterynarii, co jeszcze bardziej utrudni przeciwdziałanie bezdomności zwierząt. Jak wskazała bowiem Najwyższa Izba kontroli na stronie 98 raportu „Zapobieganie bezdomności zwierząt domowych” z wyników kontroli gmin i schronisk w roku 2024, dane przedstawione w informacji dotyczą tylko schronisk, bo brak jest jakichkolwiek informacji o zwierzętach utrzymywanych przez różne organizacje.
O ile w odniesieniu do schronisk znane są wskaźniki śmiertelności, ucieczek, adopcji, znakowania mikrochipem, sterylizacji i kastracji a także adopcji zwierząt, które to wskaźniki mogą być lepsze lub gorsze i wówczas można wdrożyć narzędzia do wymuszenia ich poprawy, to w odniesieniu do zwierząt utrzymywanych przez organizacje zwane prozwierzęcymi poza schroniskami nie wiadomo nic, poza pojawiającymi się niekiedy szczątkowymi danymi co do liczby zwierząt pod opieką niektórych organizacji. Organizacje obecnie nie mają bowiem obowiązku podawać w sprawozdaniach liczby zwierząt, które mają pod opieką, a także żadnych dotyczących takich zwierząt danych.
Istnieje więc niestety obawa, że zwierzęta, które będąc w schronisku były pod nadzorem powiatowego lekarza weterynarii, obecnie trafiły pod opiekę organizacji pozarządowych prowadzoną poza schroniskami, a więc w obszar poza wszelką kontrolą – na co zwracała uwagę Najwyższa Izba Kontroli.
Wobec pojawiających się zapowiedzi w mediach społecznościowych przez działaczy, którzy uczestniczyli w napadzie na schronisko w Sobolewie, o zamiarze likwidacji kolejnych schronisk dla bezdomnych zwierząt oraz wobec obaw o możliwości rozszerzenia tego typu napadów na fermy i gospodarstwa rolne, konieczne jest wprowadzenie procedur umożliwiających szybkie ściąganie posiłków sił policyjnych w celu odparcia takich ataków.
W związku z powyższym proszę o informację:
1. Ile zwierząt było w schronisku w Sobolewie przed napadem na ten obiekt dokonanym w dniu 24.01.2026 r. według danych z ostatniej kontroli schroniska przez powiatowego lekarza weterynarii przeprowadzonej przed wymienionym atakiem?
2. Ile zwierząt zabrały organizacje zwane prozwierzęcymi? Proszę o podanie numerów chipów tych zwierząt oraz informacji, z których gmin pochodziły i gdzie każde z tych zwierząt aktualnie się znajduje.
3. Ilu zwierząt los jest obecnie nieznany w wyniku opisanego ataku na schronisko, tzn. ile spośród zwierząt przebywających w schronisku przed napadem nie znajduje się wśród tych zabranych przez fundację Judyta, stowarzyszenie Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt oraz przez Grzegorza Bielawskiego?
4. Czy minister rolnictwa i rozwoju wsi zwróci się do ministra spraw wewnętrznych i administracji, aby wprowadził on procedury skutecznego przemieszczania posiłków sił policyjnych dla skutecznego przeciwdziałania atakom na schroniska dla bezdomnych zwierząt, na gospodarstwa rolne, na fermy, na hodowle? Środowisko rolników, hodowców i przedsiębiorców wyraża obawy, że brak reakcji Policji w obronie przedsiębiorcy prowadzącego schronisko dla bezdomnych zwierząt w Sobolewie, a wręcz przeciwnie, niejako wsparcie bezprawnego ataku o charakterze napadu wydaniem przez PLW decyzji uniemożliwiającej przedsiębiorcy prowadzenie jego pracy, będącej źródłem jego utrzymania, stanowi sygnał, że przedsiębiorcy, rolnicy i hodowcy mogą liczyć tylko na siebie, gdyż służby państwowe tolerują, a nawet akceptują przestępstwa dokonywane na ich szkodę.
5. Czy minister rolnictwa i rozwoju wsi zwróci się do głównego lekarza weterynarii o przeprowadzenie przez powiatowych lekarzy weterynarii w trybie natychmiastowym kontroli aktualnego miejsca umieszczenia psów zabranych przez fundację Judyta, stowarzyszenie Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt oraz przez Grzegorza Bielawskiego, który jest wymieniany przy napadzie na schronisko w Sobolewie jako działający z ramienia stowarzyszenia o nazwie Pogotowie dla Zwierząt? Stowarzyszenie to wpisane do KRS jest likwidowane decyzją sądu w związku z licznymi nieprawidłowościami w działaniu, natomiast stowarzyszenie zwykłe o tej nazwie, zostało wykreślone z rejestru stowarzyszeń zwykłych starosty wągrowieckiego.
6. Czy wobec sytuacji z coraz większą liczbą zwierząt gromadzonych przez organizacje społeczne poza schroniskami – które są niszczone, minister rolnictwa i rozwoju wsi podejmie inicjatywę wprowadzenia dla sprawozdań organizacji mających w celach statutowych ochronę zwierząt specyficznego dla działań tych organizacji formularza wymagającego podania szczegółowych danych, w szczególności odnośnie do przejętych przez organizację zwierząt bezdomnych, z podaniem wszystkich statystyk, jakie są obecnie wymagane wobec schronisk, a w przypadku zwierząt odebranych w związku z postępowaniami karnymi i administracyjnymi – sygnatur tych postępowań, danych sądów i organów, przed którymi się toczą oraz wyników tych postępowań w kontekście ich znaczenia dla dalszego losu zwierząt?