do ministra edukacji
w sprawie poszanowania symboli religijnych w placówkach oświatowych
Zgłaszający: Marek Biernacki
Data wpływu: 10-02-2026
Szanowna Pani Minister,
sprawa, która skłoniła mnie do zwrócenia się do Pani Minister, jest powszechnie znana. Stała się ona wręcz aferą o wymiarze ogólnopolskim, bez skrupułów wykorzystywaną przez niektóre środowiska polityczne. Chodzi tu oczywiście o incydent, do którego doszło 15 grudnia 2025 r. w szkole podstawowej w Kielnie w gminie Szemud w województwie pomorskim.
Na Pomorzu krzyż to przede wszystkim głęboko zakorzeniony symbol chrześcijański (zbawienie, ochrona, wdzięczność), ale z widocznymi śladami starszej, jeszcze przedchrześcijańskiej symboliki. Najbardziej „pomorsko” wygląda to w tysiącach krzyży przydrożnych – zwłaszcza kaszubskich Bòżich Mãk – które do dziś są żywym elementem krajobrazu i pobożności ludowej, były też wyrazem polskości i oporu wobec germanizacji i protestantyzmu w czasach zaborów.
Jako poseł ziemi kaszubskiej z niepokojem odebrałem dziesiątki sygnałów od mieszkańców tego regionu, zresztą nie tylko moich wyborców, o niepokojącej sytuacji w szkole podstawowej w Kielnie. Obraz wyłaniający się z relacji dzieci i rodziców odbiega od części relacji mediów i polityków, którzy głośny incydent odrywają od kontekstu kilkumiesięcznych napięć, jakie miały miejsce w szkole w kontekście obecności krzyża w jednej z klas.
Głośny incydent wyrzucenia krzyża przez jedną z nauczycielek szkoły był, wedle tych relacji, kulminacyjnym momentem sporu o obecność krzyża, a nie jego istotą. We wrześniu 2025 roku, po remoncie jednej z klas, krzyż zniknął ze ściany. Od tamtego czasu regularnie dochodziło do wieszania krzyża przez dzieci i zdejmowania go przez nauczycielkę. Sytuacja ta już na tym etapie była w mojej ocenie niewłaściwa i najzwyczajniej smutna. Prawdą jest, że w trakcie kilkumiesięcznego intensywnego konfliktu krzyż przestał pełnić rolę wyłącznie religijną, a zaczął być przedmiotem sporu. Z tego względu dzieci posłużyły się krzyżem, który w normalnych warunkach nie znalazłby się na ścianie jako prawdziwy wyraz szacunku do religii i tradycji. Krzyż, w wyniku długiego sporu, rosnących emocji i braku reakcji ze strony władz szkoły oraz gminy, stał się orężem oporu dzieci, odrywając się od stricte religijnego kontekstu. Niemniej działania dzieci były uwarunkowane troską o możliwość czczenia tradycji i poszanowanie wolności religijnej.
Zdaję sobie sprawę, że kwestie związane z poszanowaniem dla tradycji, w tym także dla symboli religijnych, to nie najłatwiejsza problematyka szkolnictwa powszechnego. Uważam jednak, i jest to w dużym stopniu także głos mieszkańców Kaszub, że organy publiczne, zarówno państwowe jak i samorządowe, nie mogą pozostawać bezczynnie wobec tego typu sytuacji. Odwracanie wzroku od problemu tylko ten problem potęguje.
Chciałbym zatem zadać następujące pytania:
Czy możliwe jest wskazanie dyrektorom placówek oświatowych i ich zwierzchnikom oraz organom nadzoru, że symbole religijne umieszczane w tych placówkach, za zgodą rodziców, winny być otaczane szacunkiem i nie powinny stanowić przedmiotu agresji i awersji?
Czy ocena sytuacji dokonywana przez kuratorium i ministerstwo obejmuje całość wielomiesięcznej sytuacji, czy traktuje jako jednodniowy incydent w oderwaniu od niej?
Czy ministerstwo działa aktywnie na rzecz poszanowania wyroku ETPC z marca 2011 roku, respektującego prawo do wieszania krzyży we włoskich szkołach? Czy na gruncie konfliktu w szkole w Kielnie i pluralizacji polskiego społeczeństwa nie wydaje się wskazane uwrażliwienie władz samorządowych oraz pracowników szkół na różne modele świeckości państwa, uwarunkowane historią, tradycją oraz wrażliwością religijną poszczególnych państw, regionów, a nawet gmin?
Czy ministerstwo działa aktywnie na rzecz poszanowania różnorodności kulturowej poszczególnych regionów i zasady decentralizacji państwa, by pozwolić mieszkańcom na kształtowanie ich przestrzeni wspólnych jak szkoły, urzędy i budynki użyteczności publicznej wedle ich wartości i oczekiwań?
Proszę mi pozwolić wyrazić przekonanie, że w Polsce jest wystarczająco dużo złości i konfliktów, a działalność szkół, organów prowadzących, czyli władz gminnych i powiatowych, oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej powinna być systemowo i jednostkowo ukierunkowana na łagodzenie waśni, emocji oraz atmosfery „wojny domowej” i hejtu. Warto ten wysiłek toczyć na poważnie, szanując wszystkie wrażliwości obecne w naszym różnorodnym narodzie. Nadużywanie siły władzy, w demokracji posiadanej zawsze tylko na chwilę, do walki ideologicznej i nierówne, wybiórcze i niesprawiedliwe traktowanie działających w dobrej wierze ludzi nie może przynieść niczego dobrego. Szczególnie wtedy, gdy lekcję niesprawiedliwości i nadużycia siły odbierają w szkole, z rąk posiadających władzę dorosłych, dzieci.
Z poważaniem
Marek Biernacki
Poseł na Sejm RP