do ministra energii
w sprawie zakresu oraz zasad polskiej pomocy energetycznej dla Ukrainy
Zgłaszający: Jarosław Sachajko
Data wpływu: 24-03-2026
Szanowny Panie Ministrze!
Polska od pierwszych dni rosyjskiej agresji udziela Ukrainie bardzo szerokiego wsparcia – zarówno militarnego, humanitarnego, logistycznego, jak i gospodarczego. Była i pozostaje jednym z najważniejszych państw niosących realną pomoc broniącemu się sąsiadowi. Polska otworzyła swoje granice dla uchodźców, przekazywała sprzęt, organizowała zaplecze transportowe i logistyczne, a także wspierała Ukrainę w utrzymaniu podstaw funkcjonowania państwa, w tym w obszarze bezpieczeństwa energetycznego.
Polski interes strategiczny jest w tej sprawie oczywisty. Dla Rzeczypospolitej Polskiej kluczowe znaczenie ma to, aby granica wolnego świata z Federacją Rosyjską była jak najkrótsza. Innymi słowy: im silniejsza, bardziej samodzielna i zdolna do obrony jest Ukraina, tym większe bezpieczeństwo Polski. Dlatego wsparcie dla Ukrainy ma nie tylko wymiar moralny i polityczny, ale również bezpośredni wymiar bezpieczeństwa narodowego.
Jednocześnie właśnie z tego powodu, że sprawa ma charakter strategiczny, polskie społeczeństwo ma pełne prawo oczekiwać od władz państwowych informacji rzetelnej, precyzyjnej i wolnej od propagandowych uproszczeń. W przestrzeni publicznej pojawia się bowiem bardzo wiele sprzecznych komunikatów dotyczących zakresu oraz zasad polskiej pomocy energetycznej dla Ukrainy. Z jednej strony słyszymy, że Polska przekazuje Ukrainie energię elektryczną, wspiera ją w dostawach gazu, zwiększa możliwości eksportowe i pełni rolę kluczowego hubu energetycznego. Z drugiej strony pojawiają się wypowiedzi osób wcześniej odpowiadających za strategiczne spółki państwowe, z których wynika, że paliwo czy energia nie były przekazywane nieodpłatnie, lecz na zasadach handlowych.
Powstaje więc zasadnicza wątpliwość: Jaki jest rzeczywisty model tej pomocy? Czy mamy do czynienia z klasycznym wsparciem odpłatnym, komercyjnym, częściowo subsydiowanym, czy też z mechanizmem mieszanym, w którym część kosztów ponoszą polskie podmioty publiczne, spółki Skarbu Państwa, operatorzy systemowi albo pośrednio polscy odbiorcy energii? To nie jest pytanie marginalne. To jest pytanie o przejrzystość państwa, o uczciwość komunikacji z obywatelami i o skalę rzeczywistego zaangażowania Polski.
W mediach pojawiają się informacje, że Polska deklarowała zwiększenie eksportu energii elektrycznej do Ukrainy w przypadku ograniczenia dostaw z innych kierunków, w tym ze Słowacji. Pojawiają się również doniesienia, że przesył gazu na Ukrainę osiąga bardzo wysokie poziomy, a Polska pozostaje jednym z głównych kanałów wsparcia energetycznego dla tego państwa. Jednocześnie przedstawiciele rządu zapewniają, że pomoc ta odbywa się odpłatnie. Skoro tak, to opinia publiczna ma prawo znać konkretne dane: skalę wolumenów, wartość transakcji, źródła finansowania, strukturę kosztów oraz ewentualne obciążenia po stronie państwa polskiego i polskich spółek.
Szczególne wątpliwości budzą wypowiedzi przedstawicieli rządu, którzy pytani publicznie o szczegóły kosztowe, nie przedstawiają żadnych liczb. W Radiu Zet Pan Minister, pytany o koszty dostaw energii elektrycznej z Polski na Ukrainę oraz o to, kto za nią płaci, nie podał konkretnych danych ani dotyczących kosztów samych dostaw, ani podmiotu, który faktycznie ponosi ich ciężar finansowy. Taka odmowa udzielenia precyzyjnej odpowiedzi w sprawie o tak dużym znaczeniu publicznym musi budzić uzasadnione pytania.
Chodzi o elementarną przejrzystość. Polacy mają prawo wiedzieć, jaka część tego wsparcia ma charakter czysto handlowy, jaka ma charakter publiczny, a jaka ewentualnie jest ukrytym kosztem przerzucanym na spółki państwowe, operatorów lub odbiorców krajowych. Państwo nie może jednocześnie budować politycznego przekazu o ogromnym wsparciu oraz uchylać się od pokazania twardych danych, gdy pada pytanie o rachunek ekonomiczny tej pomocy.
Rzetelna informacja jest konieczna także dlatego, aby nie manipulować opinią publiczną. W sprawach bezpieczeństwa, wojny, energetyki i kosztów ponoszonych przez obywateli nie może być miejsca na półprawdy, przemilczenia i propagandowe skróty. Społeczeństwo ma prawo znać stan faktyczny, a parlament ma obowiązek tę wiedzę od rządu egzekwować.
W związku z powyższym zwracam się z prośbą o szczegółową odpowiedź na następujące pytania: