do ministra rodziny, pracy i polityki społecznej
w sprawie niesprawiedliwego ustalania emerytur w oparciu o kapitał początkowy oraz potrzeby zmiany obowiązujących przepisów
Zgłaszający: Tomasz Kostuś
Data wpływu: 23-04-2026
Szanowna Pani Minister,
zwracam uwagę na systemowy problem związany z ustalaniem wysokości emerytur w oparciu o kapitał początkowy, który w szczególny sposób dotyka kobiet urodzonych w latach 60. Mechanizm ten – choć formalnie zgodny z obowiązującym prawem – w praktyce prowadzi do rezultatów rażąco niesprawiedliwych, nieuwzględniających realnego przebiegu kariery zawodowej, długoletniego stażu pracy oraz wkładu w system ubezpieczeń społecznych.
Punktem wyjścia jest przykład bardzo typowy dla tego pokolenia:
Kobieta rozpoczęła pracę zawodową w 1983 r. W 1988 r. urodziła pierwsze dziecko, w 1994 r. – drugie, korzystając z urlopów macierzyńskich i wychowawczych. Do 1 stycznia 1999 r. ma około 15 lat aktywności zawodowej i okresów związanych z macierzyństwem. Są to jednocześnie lata:
- rozpoczynania pracy i relatywnie niskich zarobków,
- największego obciążenia obowiązkami rodzinnymi,
- niewystarczającego uwzględnienia urlopów wychowawczych w systemie emerytalnym.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami przy ustalaniu kapitału początkowego uwzględnia się zarobki z 10 kolejnych lat kalendarzowych wybranych sprzed 1 stycznia 1999 r. Oznacza to, że nawet jeśli ubezpieczona przepracowała 15 lat przed reformą, tylko 10 z nich może być brane pod uwagę przy obliczaniu kapitału początkowego. W praktyce prowadzi to do sytuacji, w której:
- pomija się część realnie przepracowanych lat,
- ocenie podlegają wyłącznie lata najniższych wynagrodzeń,
- całkowicie ignoruje się fakt, że najlepsze zawodowo i finansowo lata przypadały po 1999 r.
Dodatkowo, urlopy wychowawcze sprzed 1999 r. traktowane są jako okresy nieskładkowe: wliczają się do stażu emerytalnego, ale nie wpływają na wysokość kapitału początkowego, ponieważ w tamtym okresie nie były odprowadzane składki na ubezpieczenie społeczne.
Po 1999 r. ta sama kobieta pracuje nieprzerwanie przez kolejne 25-26 lat, często osiągając wysokie wynagrodzenia i pełniąc funkcje kierownicze. Łącznie w 2026 r. legitymuje się około 43 latami aktywności zawodowej. Mimo tak długiego stażu oraz wieloletniego odprowadzania składek, jej prognozowana emerytura pozostaje rażąco niska i nieadekwatna do wkładu w system.
Obecnie przepisy pozwalają na ponowne przeliczenie kapitału początkowego wyłącznie w przypadku przedstawienia nowych dokumentów potwierdzających wyższe zarobki sprzed 1999 r. Nie istnieje natomiast żaden mechanizm korekty kapitału początkowego uwzględniający długość późniejszej kariery zawodowej czy wysokość składek odprowadzonych po 1999 r.
Ponadto w polskim systemie emerytalnym nie funkcjonuje instytucja emerytury stażowej gwarantującej minimalne świadczenie dla osób z bardzo długim stażem pracy (np. 40-45 lat), niezależnie od struktury kapitału początkowego. Wysokość emerytury zależy niemal wyłącznie od sumy zwaloryzowanych składek i kapitału początkowego, co w opisanych przypadkach prowadzi do rezultatów społecznie trudnych do zaakceptowania.
W związku z powyższym przedstawiam następujące postulaty zmian systemowych:
a) wprowadzenie możliwości ponownego przeliczenia kapitału początkowego na wniosek ubezpieczonego, uwzględniającego także przebieg kariery zawodowej po 1999 r., a nie wyłącznie zarobki sprzed reformy,
b) uwzględnianie pełnych 15 lat sprzed 1999 r. zamiast ograniczenia do 10 lat – jeśli ubezpieczony ma taki staż, te wszystkie lata powinny być brane pod uwagę przy ustalaniu kapitału początkowego,
c) zmienione zasady uwzględniania urlopów macierzyńskich i wychowawczych sprzed 1999 r., tak aby realnie rekompensowały utracone możliwości budowania kapitału emerytalnego,
d) wprowadzenie gwarantowanej minimalnej emerytury dla osób z bardzo długim stażem pracy (40-45 lat), na poziomie co najmniej minimalnego wynagrodzenia lub jego określonej części,
e) rozważenie wprowadzenia mechanizmu „emerytury stażowej z korektą kapitałową“, która nie opierałaby się wyłącznie na matematycznym podziale zgromadzonych składek, lecz uwzględniałaby całokształt aktywności zawodowej i wkładu pracy w skali życia.
Przedstawiony problem nie dotyczy pojedynczych przypadków, lecz tysięcy kobiet, które przez ponad cztery dekady pracowały, wychowywały dzieci i odprowadzały składki, a dziś otrzymują świadczenia rażąco nieadekwatne do ich wkładu w system.
W związku z powyższym proszę o odpowiedź na następujące pytania:
Będę wdzięczny za pisemną odpowiedź.
Z poważaniem
Tomasz Kostuś