Interpelacja nr 17596

do ministra rodziny, pracy i polityki społecznej

w sprawie zgody Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej na projekt dopłat do składek ZUS dla artystów zawodowych w sytuacji narastającego ubóstwa dzieci, emerytów i osób żyjących poniżej minimum egzystencji

Zgłaszający: Jarosław Sachajko

Data wpływu: 05-06-2026

Szanowna Pani Minister!

Sprawa projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny, przewidującego dopłaty ze środków publicznych do składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne budzi zasadnicze wątpliwości społeczne, finansowe i moralne. Nie dlatego, że państwo nie powinno dostrzegać trudnej sytuacji części twórców i artystów. Problem polega na tym, że w tym samym czasie setki tysięcy polskich emerytów otrzymują świadczenia niższe niż minimalna emerytura, dzieci żyją w skrajnym ubóstwie, a miliony obywateli znajdują się w strefie zagrożenia ubóstwem lub wykluczeniem społecznym. W takich warunkach rząd decyduje się stworzyć specjalny mechanizm dopłat do składek dla jednej, wybranej grupy zawodowej.

Według publicznie dostępnych informacji oraz danych przytaczanych w debacie publicznej, projekt zakłada objęcie pomocą około 20 tysięcy osób, przy szerszej grupie około 62 tysięcy twórców i artystów w Polsce. Koszt tego rozwiązania może wynieść ponad 300 mln zł rocznie już na starcie, a pod koniec okresu oceny skutków regulacji nawet ponad 400 mln zł rocznie. Same dopłaty do składek mają wynosić około 238-336 mln zł rocznie, natomiast administracyjna obsługa systemu kolejne 17-19 mln zł rocznie.

Jednocześnie próg uprawniający do wsparcia ma być określony na poziomie do 125% minimalnego wynagrodzenia, co według dostępnych informacji oznacza dochód rzędu około 68 tys. zł brutto rocznie. Oznacza to, że państwo zamierza dopłacać do systemu emerytalnego wybranej grupie osób, których dochody mogą być znacząco wyższe niż dochody wielu emerytów, rencistów, rodziców samotnie wychowujących dzieci czy pracowników o najniższych wynagrodzeniach.

Trudno zrozumieć, jak Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej mogło zaakceptować takie rozwiązanie w sytuacji, gdy z danych dotyczących ubóstwa wynika dramatyczny obraz życia części polskich rodzin. Według najnowszych progów minimum egzystencji za 2025 r. samotna osoba pracująca potrzebowała ponad 1000 zł miesięcznie na biologiczne minimum przetrwania, emeryt około 970 zł miesięcznie, a rodzina z dwojgiem dzieci ponad 3500 zł miesięcznie. Minimum socjalne TO: prawie 1950 zł miesięcznie dla samotnej osoby pracującej i ponad 6200 zł miesięcznie dla rodziny 2+2.

Nie są to kwoty luksusu. To są kwoty elementarnego przetrwania i minimalnego uczestnictwa w życiu społecznym. To są granice, poniżej których ludzie zaczynają rezygnować z leczenia, jedzenia dobrej jakości, ogrzewania, transportu, edukacji dzieci, leków i najprostszych potrzeb życiowych.

W przypadku dzieci sytuacja jest szczególnie bolesna. Nie istnieje jedna oficjalna statystyka „dzieci głodujących”, ale najbliższą twardą miarą jest liczba dzieci żyjących w skrajnym ubóstwie, czyli w gospodarstwach poniżej minimum egzystencji. Według dostępnych danych za 2024 r. w skrajnym ubóstwie żyło około 364 tysięcy dzieci. To nie są liczby abstrakcyjne. To są dzieci, które dorastają w domach, gdzie brakuje pieniędzy na podstawowe potrzeby.

W tym samym państwie setki tysięcy emerytów otrzymują świadczenia niższe niż minimalna emerytura. Według danych ZUS w grudniu 2025 r. liczba emerytur nowosystemowych niższych niż najniższa emerytura wyniosła ponad 459 tysięcy. Średnia emerytura w tej grupie wynosiła około 1185 zł brutto, mediana około 1236 zł brutto, a najniższe wypłacane świadczenia były symboliczne. Najliczniejszą część tej grupy stanowiły kobiety.

W tym kontekście trzeba zapytać wprost: jak państwo polskie może tłumaczyć emerytowi z emeryturą poniżej minimum, że nie ma pieniędzy na realne rozwiązanie jego problemu, ale znajdują się setki milionów złotych na dopłaty do składek wybranej grupy zawodowej? Jak wytłumaczyć to matce, która nie ma pieniędzy na korepetycje, obiad w szkole albo wizytę u specjalisty dla dziecka? Jak wytłumaczyć to osobie niepełnosprawnej, która czeka na wsparcie? Jak wytłumaczyć to rodzinie, która pracuje, płaci podatki i składki, a mimo to żyje na granicy minimum socjalnego?

Rządzący od miesięcy mówią o konieczności uszczelniania systemu, racjonalizacji wydatków, odpowiedzialności finansowej i porządkowania finansów publicznych. Tymczasem tworzy się kolejny szczególny mechanizm, kolejną wybraną grupę, kolejną kategorię obywateli, którym państwo ma dopłacać do składek na innych zasadach niż większości Polaków.

Zwykły przedsiębiorca musi sam opłacać składki. Rolnik, pracownik, rzemieślnik, opiekun osoby niepełnosprawnej, sprzedawca, kierowca, pielęgniarka, nauczyciel, pracownik fizyczny — wszyscy słyszą, że system musi być stabilny, że nie ma pieniędzy, że obowiązują limity, kryteria, kolejki, procedury i ograniczenia. A jednocześnie państwo mówi wybranej grupie: wam dopłacimy.

To rodzi pytanie o elementarną sprawiedliwość systemu. Jeżeli celem państwa jest budowanie kapitału emerytalnego obywateli, to dlaczego rozwiązanie ma dotyczyć tylko jednej grupy zawodowej? Dlaczego priorytetem nie są najpierw osoby żyjące w skrajnym ubóstwie, dzieci, emeryci poniżej minimalnej emerytury, osoby z niepełnosprawnościami, opiekunowie i ludzie, którzy przez całe życie pracowali, a dziś nie są w stanie utrzymać się z własnego świadczenia?

Szczególnie niezrozumiałe jest to w kontekście uprzywilejowanych systemów emerytalnych i składkowych. W Polsce nadal funkcjonują grupy, które korzystają ze szczególnych zasad zabezpieczenia emerytalnego, w tym sędziowie, prokuratorzy czy część służb mundurowych i wojskowych. W debacie publicznej zbyt rzadko stawia się pytanie, czy osoby należące do najlepiej uposażonych grup finansowanych z budżetu państwa nie powinny w większym stopniu uczestniczyć w powszechnym systemie składkowym.

Jeżeli rząd chce naprawdę uszczelniać system, to powinien zacząć od analizy największych przywilejów, wyjątków i nierówności, a nie od tworzenia kolejnego specjalnego mechanizmu dla wybranej grupy. Jeżeli państwo chce solidarności, to solidarność powinna zaczynać się od najsłabszych, a nie od tych, którzy potrafią najskuteczniej przebić się do procesu legislacyjnego.

Dlatego proszę o odpowiedź na następujące pytania:

  1. Czy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej analizowało skutki społeczne projektu w zestawieniu z sytuacją osób żyjących poniżej minimum egzystencji, dzieci w skrajnym ubóstwie oraz emerytów pobierających świadczenia niższe niż minimalna emerytura?
  2. Czy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej uważa za sprawiedliwe, że państwo ma dopłacać do składek wybranej grupie zawodowej, podczas gdy ponad 459 tysięcy emerytów pobiera świadczenia niższe niż najniższa emerytura?
  3. Jak ministerstwo uzasadnia społecznie i moralnie przeznaczenie ponad 300 mln zł rocznie na dopłaty do składek dla artystów w sytuacji, gdy według dostępnych danych setki tysięcy dzieci w Polsce żyją w skrajnym ubóstwie?
  4. Jakie kryteria dochodowe mają uprawniać do dopłaty i czy ministerstwo potwierdza, że próg ten odpowiada 125% minimalnego wynagrodzenia?
  5. Czy możliwa będzie sytuacja, w której osoba posiadająca znaczny majątek, nieruchomości lub inne aktywa otrzyma dopłatę do składek tylko dlatego, że w danym okresie wykaże dochód poniżej progu?
  6. Ile osób pobierających emerytury niższe niż minimalna emerytura można byłoby wesprzeć kwotą odpowiadającą rocznemu kosztowi projektowanych dopłat dla artystów?
  7. Czy ministerstwo przygotowało analizę, ile dzieci żyjących w skrajnym ubóstwie można byłoby objąć realną pomocą za kwotę ponad 300 mln zł rocznie?
  8. Czy ministerstwo uważa, że pomoc wybranej grupie zawodowej powinna mieć pierwszeństwo przed systemowym rozwiązaniem problemu emerytur groszowych i emerytur poniżej minimum?
  9. Czy zdaniem ministerstwa tworzenie kolejnych wyjątków składkowych jest zgodne z zasadą powszechności i przejrzystości systemu ubezpieczeń społecznych?
  10. Czy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej uważa, że najlepiej zarabiający sędziowie i prokuratorzy powinni zostać objęci obowiązkiem płacenia składek emerytalnych na zasadach zbliżonych do powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych?
  11. Czy ministerstwo uważa za sprawiedliwe, że zwykły przedsiębiorca musi samodzielnie płacić pełne składki, często niezależnie od faktycznego dochodu, podczas gdy wybranej grupie zawodowej państwo zamierza dopłacać do składek?
  12. Czy ministerstwo analizowało wpływ projektu na poczucie sprawiedliwości społecznej wśród obywateli, którzy nie korzystają z żadnych szczególnych dopłat, mimo że ich dochody są niskie i nieregularne?
  13. Czy ministerstwo przedstawiło Radzie Ministrów zestawienie pokazujące, jakie grupy społeczne znajdują się dziś w najtrudniejszej sytuacji ekonomicznej i czy artyści zawodowi rzeczywiście należą do grup wymagających pilniejszej pomocy niż dzieci w skrajnym ubóstwie, osoby z niepełnosprawnościami i emeryci poniżej minimum?