do ministra zdrowia
w sprawie zasadności i sposobu wykorzystania dotacji przyznanej Wojskowemu Instytutowi Medycznemu na szkolenia z zakresu medycyny taktycznej
Zgłaszający: Wioleta Tomczak, Ewa Schädler, Piotr Paweł Strach, Paweł Śliz
Data wpływu: 05-06-2026
Szanowna Pani Minister,
znajomość medycyny taktycznej to kompetencja kluczowa dla każdego lekarza wojskowego, a w obliczu rosnących zagrożeń – coraz cenniejsza również wśród personelu cywilnego.
Dlatego z uznaniem przyjęłam informację, że Wojskowy Instytut Medyczny otrzymał dofinansowanie na organizację szkoleń w tej dziedzinie. Niestety, doniesienia medialne z ostatnich dni budzą poważne wątpliwości co do sposobu, w jaki przyznane środki zostaną wykorzystane.
Według informacji opublikowanych na stronie Wojskowego Instytutu Medycznego, instytut otrzymał łącznie 32,8 mln zł, z czego blisko 31,9 mln zł pochodzi z funduszy unijnych w ramach programu FERS. Projekt ma przygotowywać personel medyczny na zagrożenia zdrowotne o charakterze masowym – od katastrof, przez zdarzenia hybrydowe, po konflikty zbrojne. Cel jest niewątpliwie słuszny. Zastrzeżenia budzi jednak realizacja.
Z komunikatu Wojskowego Instytutu Medycznego wynika, że całość środków zostanie przeznaczona na przeszkolenie około 4 tysięcy osób, przy czym 3 tysiące uczestników ukończy kurs wyłącznie w formule e-learningowej.
Tymczasem medycyna taktyczna to dziedzina, w której kompetencje muszą być weryfikowane i doskonalone w warunkach praktycznych – szkolenie online nie zastąpi ćwiczeń z zakresu opatrywania ran, tamowania krwotoków czy ewakuacji poszkodowanych pod presją czasu i stresu. Forma ta budzi więc wątpliwości nie tylko organizacyjne, ale i merytoryczne.
Kolejną kwestią jest brak certyfikacji zgodnej ze standardami NATO. Uczestnicy szkoleń nie otrzymają żadnego z powszechnie uznawanych certyfikatów – ani TCCC (Tactical Combat Casualty Care), ani TECC (Tactical Emergency Casualty Care). Tymczasem, jak wynika z ustaleń „Gazety Wyborczej", kursy spełniające właśnie te standardy są dostępne na rynku w formule stacjonarnej, a ich koszt jest nawet kilkukrotnie niższy niż wynikający z kalkulacji Wojskowego Instytutu Medycznego koszt jednostkowy na poziomie około 8 tysięcy złotych na uczestnika.
Niepokój wzbudza ponadto tryb przyznania dotacji – bez przeprowadzenia postępowania przetargowego. W połączeniu z wysokim kosztem jednostkowym szkolenia i wątpliwą formułą jego realizacji rodzi to uzasadnione pytania o przejrzystość całego procesu.
W związku z powyższym zwracam się z następującymi pytaniami:
Jakimi kryteriami kierowało się ministerstwo, przyznając dotację na organizację szkoleń z zakresu medycyny taktycznej Wojskowemu Instytutowi Medycznemu, i czy przed jej udzieleniem dokonano analizy porównawczej ofert innych podmiotów?
Czy oprócz Wojskowego Instytutu Medycznego dofinansowanie na organizację i realizację szkoleń otrzymały również inne szpitale? Jeżeli tak, proszę o wskazanie, ile podmiotów otrzymało takie wsparcie oraz ile spośród nich stanowiły szpitale wojskowe?
Z jakich powodów zdecydowano się na szkolenia nieuwieńczone certyfikatami uznanymi przez NATO – TCCC lub TECC – i czy brak tej certyfikacji był znany ministerstwu w momencie przyznawania dofinansowania?
Jaki jest przewidywany szczegółowy program merytoryczny szkolenia, w tym zakres zagadnień teoretycznych i praktycznych oraz liczba godzin przeznaczonych na poszczególne moduły?
Czy ministerstwo otrzymało od Wojskowego Instytutu Medycznego szczegółowe uzasadnienie kosztu szkolenia w przeliczeniu na jednego uczestnika i jakie elementy składają się na kwotę około 8 tysięcy złotych?
Na jakiej podstawie zdecydowano, że większość szkoleń odbędzie się w formule e-learningowej, i czy ministerstwo oceniało adekwatność tej formy do specyfiki medycyny taktycznej?
Czy ministerstwo planuje przeprowadzenie kontroli prawidłowości wydatkowania środków przyznanych w ramach dotacji – zarówno pod kątem finansowym, jak i merytorycznej jakości zrealizowanych szkoleń?
Organizacja szkoleń z medycyny taktycznej jest potrzebna i powinna być realizowana z rozmachem. Tym bardziej istotne jest, aby odbywała się w sposób transparentny, efektywny kosztowo i zgodny z najwyższymi dostępnymi standardami. Zaniechania w tym zakresie oznaczają nie tylko uszczerbek dla zaufania publicznego, lecz przede wszystkim realne pogorszenie gotowości naszych medyków na wypadek sytuacji kryzysowej.
Z wyrazami szacunku
Wioleta Tomczak
Posłanka na Sejm RP