do ministra infrastruktury
w sprawie ryzyka stworzenia administracyjnej pułapki na rolników pod pozorem abolicyjnej legalizacji studni i urządzeń wodnych oraz potrzeby zasadniczej zmiany Prawa wodnego w zakresie korzystania z wód gruntowych na gruntach rolnych
Zgłaszający: Jarosław Sachajko
Data wpływu: 30-06-2026
Szanowny Panie Ministrze,
do mojego biura docierają liczne głosy rolników zaniepokojonych kierunkiem zmian dotyczących legalizacji istniejących studni oraz innych urządzeń wodnych wykorzystywanych w gospodarstwach rolnych. Przedstawia się je jako rozwiązanie abolicyjne, łagodzące skutki wcześniejszych zaniedbań i umożliwiające uporządkowanie stanu prawnego. W praktyce jednak istnieje poważne ryzyko, że nie będzie to realna pomoc dla rolników, lecz mechanizm wciągający ich w kosztowny i kontrolny system administracyjny.
Rolnikom mówi się: zgłoście istniejące studnie, zalegalizujcie urządzenia, a państwo odstąpi od opłaty legalizacyjnej albo sankcji. Nie mówi się jednak dostatecznie jasno, że legalizacja nadal może oznaczać konieczność przygotowania dokumentacji, operatów wodnoprawnych, map, opinii, badań, ocen technicznych, postępowań administracyjnych i ponoszenia kosztów obsługi specjalistycznej. Tym samym państwo nie znosi realnej bariery biurokratycznej. Państwo co najwyżej rezygnuje z części opłaty, a w zamian uzyskuje ewidencję studni, urządzeń wodnych, źródeł poboru i potencjalnych użytkowników wód.
To rodzi zasadnicze pytanie: czy nie powstaje baza danych, która w kolejnych latach stanie się podstawą do wprowadzenia obowiązkowych liczników, nowych limitów poboru, opłat abonamentowych, opłat za wodę wykorzystywaną w gospodarstwach rolnych, kontroli oraz decyzji ograniczających produkcję rolną?
Problem ma charakter systemowy. Obecne Prawo wodne traktuje wodę gruntową jako zasób w wysokim stopniu oderwany od prawa właściciela gruntu. Rolnik, który posiada ziemię, płaci podatki, ponosi ryzyko produkcji i odpowiada za stan gleby, nie jest traktowany jako naturalny gospodarz zasobu wodnego znajdującego się pod jego gruntem. W praktyce jest traktowany jak petent, który ma prosić administrację o zgodę na korzystanie z wody potrzebnej do produkcji żywności.
Ten model wymaga poważnej rewizji. Nie chodzi o brak ochrony wód. Woda jest zasobem strategicznym i musi być chroniona przed zanieczyszczeniem oraz rabunkową eksploatacją. Jednak nie da się skutecznie chronić wody przeciwko rolnikom. Trzeba ją chronić razem z rolnikami. Rolnik powinien być partnerem państwa, a nie podejrzanym podmiotem, którego należy przede wszystkim ewidencjonować, limitować i kontrolować.
Szczególnie istotne jest pytanie historyczno-prawne: dlaczego woda w studni, rowie i w gruncie rolnika przestała być traktowana jako zasób ściśle związany z własnością gruntu? Wcześniejsze rozwiązania prawne wyraźniej łączyły wody w studniach i rowach z właścicielem gruntu. Dzisiejszy model przesuwa punkt ciężkości w stronę państwowego władztwa, zgód administracyjnych i reglamentacji. Rząd powinien jasno wyjaśnić, kiedy dokonano tej zmiany, z jakich powodów, jakie były skutki dla gospodarstw rolnych i czy obecnie nie należy dokonać korekty tego modelu.
Obecny limit zwykłego korzystania z wód, czyli 5 m³ średniorocznie na dobę, jest oderwany od realiów produkcji rolniczej. Daje to 1825 m³ rocznie. Tymczasem jedno solidne podlanie hektara warzyw, sadu czy upraw specjalistycznych może wymagać setek metrów sześciennych wody, a sezonowe potrzeby mogą sięgać kilku tysięcy metrów sześciennych na hektar. Limit, który w przepisie wygląda niewinnie, dla wielu gospodarstw jest ilością symboliczną. Nie zabezpiecza produkcji żywności, lecz w praktyce administracyjnie ją reglamentuje.
Jeszcze poważniejszy problem polega na tym, że debata publiczna koncentruje się na legalizacji studni, podczas gdy zasadniczym problemem polskiego rolnictwa jest szybki odpływ wody z krajobrazu. Woda ucieka z pól, rowów, dolin rzecznych, terenów zmeliorowanych i obszarów górskich. Niszczeją lokalne systemy melioracyjne, brakuje zastawek, rowów, przepustów, odtworzonej dokumentacji, konserwacji i współdziałania między Wodami Polskimi, spółkami wodnymi, rolnikami i samorządami. Państwo zamiast zacząć od retencji i odbudowy lokalnego zarządzania wodą, zaczyna od legalizacji i ewidencjonowania studni.
W związku z powyższym proszę o odpowiedź na następujące pytania: