Interpelacja nr 18210

do prezesa Rady Ministrów

w sprawie niewykonania publicznej zapowiedzi wypłat dla żyjących polskich ofiar niemieckiego narodowego socjalizmu

Zgłaszający: Jarosław Sachajko

Data wpływu: 02-07-2026

Szanowny Panie Premierze,

1 grudnia 2025 r. podczas konferencji prasowej w Berlinie zapowiedział Pan, że jeżeli Polska nie uzyska szybkiej i jednoznacznej deklaracji Republiki Federalnej Niemiec dotyczącej wypłaty zadośćuczynień dla żyjących polskich ofiar II wojny światowej, rozważy Pan zaspokojenie tej potrzeby ze środków polskiego budżetu. Zwracając się do strony niemieckiej, powiedział Pan: „Pospieszcie się“.

9 czerwca 2026 r., ponad pół roku po tamtej deklaracji, oświadczył Pan jednak, że daje Niemcom „jeszcze trochę czasu“. Nie wskazał Pan konkretnej daty granicznej, harmonogramu wypłat, wysokości świadczenia ani terminu przedstawienia projektu ustawy.

Polskie ofiary niemieckiego barbarzyństwa nie mają już „jeszcze trochę czasu“.

Są to najczęściej osoby mające ponad 90 lat, schorowane, wymagające pomocy opiekunów, rehabilitacji, leków i opieki pielęgniarskiej. Każdy miesiąc zwłoki oznacza, że kolejne osoby umierają, nie doczekawszy ani sprawiedliwości ze strony Niemiec, ani wykonania publicznej zapowiedzi polskiego premiera.

Tymczasem Republika Federalna Niemiec od dziesięcioleci finansuje regularne świadczenia dla określonych grup ofiar niemieckiego narodowego socjalizmu mieszkających na całym świecie, w tym w Izraelu.

Działający od 1992 r. Article 2 Fund wypłaca 667 euro miesięcznie, czyli według kursu NBP z 1 lipca 2026 r. około 2 866,50 zł miesięcznie. W skali roku jedna osoba otrzymuje zatem 8 004 euro, czyli około 34 397,99 zł rocznie. Analogiczną kwotę otrzymują osoby uprawnione w ramach Central and Eastern European Fund.

Jest to trwały, regularny i podlegający negocjacjom mechanizm kompensacyjny, którego polskie państwo nie wywalczyło dla polskich ofiar.

W 2025 r. Claims Conference rozdzieliła na świecie około:

— 530 mln dolarów bezpośrednich świadczeń, czyli około 1 998 524 000 zł,

— 960 mln dolarów na opiekę domową, żywność, leki i inne potrzeby socjalne, czyli około 3 619 968 000 zł.

Łącznie oznacza to około 1,49 mld dolarów rocznie, czyli około 5 618 492 000 zł przeznaczonych w jednym roku na świadczenia i pomoc społeczną dla określonych grup ocalałych.

Na samą opiekę domową w 2026 r. uzgodniono finansowanie w wysokości 923,9 mln euro, czyli około 3 970 552 640 zł. Środki te pozwalają starszym i schorowanym ofiarom pozostać we własnych domach oraz korzystać z pomocy opiekunów przy myciu, ubieraniu, przygotowaniu posiłków i wykonywaniu innych podstawowych czynności życiowych.

Dobrze, że ofiary niemieckiego narodowego socjalizmu otrzymują takie wsparcie. Nie wolno przeciwstawiać sobie poszczególnych narodowości ani grup ofiar. Tym bardziej należy jednak zadać fundamentalne pytanie:

W czym ofiary niemieckich zbrodni mieszkające w Polsce są gorsze?

Czy cierpienie polskiego dziecka odebranego rodzicom było mniejsze? Czy niewolnicza praca polskiego robotnika była mniej upokarzająca? Czy polska kobieta więziona w niemieckim obozie koncentracyjnym cierpiała mniej? Czy rodzina zamordowanego polskiego ojca poniosła mniejszą stratę?

Według ujawnionych informacji strona polska miała rozważać świadczenie wynoszące 10 tys. zł rocznie, czyli zaledwie około 833,33 zł miesięcznie.

Tymczasem świadczenie wynoszące 667 euro miesięcznie odpowiada obecnie około 2 866,50 zł miesięcznie oraz 34 397,99 zł rocznie. Oznacza to, że rozważana dla polskich ofiar kwota 10 tys. zł rocznie byłaby około 3,44 razy niższa od rocznej wartości świadczenia Article 2 Fund.

Przy założeniu 50 tys. beneficjentów:

— wypłata po 10 tys. zł rocznie kosztowałaby 500 mln zł rocznie,

— wypłata równowartości 667 euro miesięcznie kosztowałaby 400,2 mln euro rocznie, czyli około 1 719 899 520 zł rocznie.

Nie można twierdzić, że polskie ofiary mają być usatysfakcjonowane świadczeniem wynoszącym mniej niż jedną trzecią kwoty wypłacanej uprawnionym ofiarom w innym, finansowanym przez Niemcy systemie.

Nie ma być to żaden „gest humanitarny“, jałmużna ani akt niemieckiej dobroczynności. Pomoc humanitarna jest dobrowolna. Odpowiedzialność za dokonane zbrodnie dobrowolna nie jest.

Niemcy mają zadośćuczynić za masowe egzekucje, pacyfikacje wsi, niemieckie obozy koncentracyjne, deportacje, niewolniczą i przymusową pracę, wysiedlenia, germanizację dzieci, rabunek majątku oraz planowe niszczenie polskich elit, kultury i państwowości.

Należy również pamiętać o wcześniejszych wypłatach dla polskich ofiar. Nie mogą one jednak służyć jako argument za ostatecznym zamknięciem sprawy. Były to przede wszystkim ograniczone czasowo albo jednorazowe świadczenia, a nie trwały system miesięcznych rent, waloryzacji i opieki domowej.

Szczególnego rozwiązania wymaga sytuacja rodzin osób zamordowanych oraz tych ofiar, które zmarły, nie otrzymawszy żadnego rzeczywistego odszkodowania.

Niemiecka wojna nie zniszczyła wyłącznie życia osób bezpośrednio więzionych, deportowanych czy zmuszanych do niewolniczej pracy. Cierpiały całe rodziny. Dzieci pozostawały sierotami, wdowy traciły jedyne źródło utrzymania, a rodziny były pozbawiane domów, gospodarstw, przedsiębiorstw i dorobku wielu pokoleń.

Śmierć bezpośredniej ofiary nie może być dla państwa niemieckiego korzystnym zdarzeniem finansowym powodującym wygaśnięcie odpowiedzialności.

Dlatego oprócz regularnych i dożywotnich świadczeń dla żyjących należy przygotować odrębny system rekompensat dla małżonków i dzieci osób zamordowanych oraz dla najbliższych rodzin ofiar, które zmarły, nie doczekawszy zadośćuczynienia.

W związku z powyższym zwracam się do Pana Premiera z następującymi pytaniami:

  1. Co dokładnie oznaczała Pańska zapowiedź z 1 grudnia 2025 r. dotycząca możliwości wypłaty świadczeń z polskiego budżetu?
  2. Jak długi okres rozumiał Pan przez „szybką i jednoznaczną deklarację Niemiec“?
  3. Do jakiej konkretnej daty zamierza Pan nadal oczekiwać na decyzję rządu RFN?
  4. Czy wypłaty dla żyjących ofiar rozpoczną się jeszcze w 2026 r.?
  5. Dlaczego do 2 lipca 2026 r. Rada Ministrów nie przedstawiła projektu ustawy ustanawiającej takie świadczenie?
  6. Ilu potencjalnych beneficjentów zmarło od 1 grudnia 2025 r.?
  7. Ile osób obecnie żyjących w Polsce rząd uznaje za potencjalnie uprawnione do świadczeń?
  8. Czy istnieje aktualny, imienny rejestr osób uprawnionych lub potencjalnie uprawnionych?
  9. Czy rząd rozważa świadczenie w wysokości 10 tys. zł rocznie? Jeżeli tak, na jakiej podstawie uznano tę kwotę za odpowiednią?
  10. Czy jako punkt odniesienia zostanie przyjęta kwota 667 euro miesięcznie, czyli około 2 866,50 zł miesięcznie czyli 34 397,99 zł rocznie?
  11. Czy oprócz wypłat zostanie uruchomiony program opieki domowej, pielęgniarskiej, rehabilitacyjnej, lekowej i transportowej?
  12. Czy polskie wypłaty zostaną uruchomione zaliczkowo, a następnie rząd wystąpi do RFN o zwrot całej wydatkowanej kwoty?
  13. Czy rząd przygotuje system rekompensat dla żyjących małżonków i dzieci osób zamordowanych oraz ofiar, które zmarły bez otrzymania zadośćuczynienia?
  14. Czy przyjęcie świadczenia będzie oznaczało zrzeczenie się jakichkolwiek dalszych roszczeń przez beneficjenta, jego rodzinę lub państwo polskie?
  15. Czy zagwarantuje Pan, że indywidualne świadczenia nie zamkną ani nie ograniczą sprawy reparacji należnych Rzeczypospolitej Polskiej?
  16. Jaka dokładnie kwota zostanie zabezpieczona na ten cel w budżecie państwa?
  17. Czy wskaże Pan konkretną i nieprzekraczalną datę rozpoczęcia pierwszych wypłat?

Panie Premierze,

nie można w Berlinie mówić: „Pospieszcie się“, a następnie przez kolejne miesiące nie przedstawiać żadnego rozwiązania.

Nie wolno czekać, aż problem zostanie rozwiązany biologicznie, ponieważ umrą ostatnie osoby uprawnione do świadczeń.

Polskie ofiary nie są ofiarami drugiej kategorii. Nie potrzebują kolejnej deklaracji. Potrzebują ustawy, konkretnej kwoty oraz konkretnej daty pierwszej wypłaty.