do ministra nauki
w sprawie statusu doktorantów
Zgłaszający: Krzysztof Szczucki
Data wpływu: 13-03-2024
Zgodnie z założeniem reformy szkolnictwa wyższego liczbę doktorantów radykalnie zmniejszono i obecnie do szkół doktorskich przyjmowani są tylko najlepsi, za to doktoranci uzyskują stypendium, które co do zasady powinno pozwolić im na utrzymanie się i poświęcenie w pełni obowiązkom uczelnianym, bez podejmowania dodatkowej pracy. To zresztą nie jest możliwe, bo obowiązki doktoranta to nie tylko przygotowanie pracy i czasochłonne prowadzenie badań, ale także cały szereg innych zadań: prowadzenie zajęć ze studentami w ramach praktyk, uczestnictwo w zajęciach, konferencjach, seminariach, przygotowywanie artykułów naukowych do renomowanych czasopism, nauka języków obcych celem uzyskania certyfikatu i osiągnięcia biegłości językowej. Wymagana jest także nieodpłatna działalność na rzecz uczelni (np. udział w działalności promocyjnej, działalność organizacyjna i administracyjna, np. przy przygotowywaniu dni otwartych i konferencji), która jest raportowana na cosemestralnych sesjach. Uczelnia wymaga też dyspozycyjności i poświęcenia się nauce oraz działalności na rzecz swojego wydziału. Profesorowie argumentują to tym, że przecież doktoranci dostają duże stypendium, więc teraz muszą być wdzięczni i poświęcić się w pełni szkole doktorskiej.
Sytuacja finansowa i mieszkaniowa doktorantów jest trudna i każde dalsze opóźnianie podwyżek nawet o miesiąc może powodować poważne w skutkach konsekwencje życiowe dla wielu młodych ludzi. Przykładowo na jednej z trójmiejskich uczelni publicznych stosuje się dla doktorantów 1,5-krotność stawki studenckiej. Nie jest to jednak osobny dom doktoranta, tylko zwykły, stary akademik studencki, gdzie doktoranci mieszkają razem ze studentami, dlatego dziwią te wyższe koszty.
W związku z tym proszę o odpowiedź na poniższe pytania: