Odpowiedź na interpelację nr 2074

w sprawie planów likwidacji polskich ambasad i innych placówek dyplomatycznych

Odpowiadający: sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski

Warszawa, 02-04-2024

Szanowny Panie Marszałku,

w odpowiedzi na interpelację nr 2074 Pana Posła Pawła Jabłońskiego w sprawie planów likwidacji polskich ambasad i innych placówek dyplomatycznych, uprzejmie informuję, co następuje.

Zgadzamy się, że Polska jest piątym co do wielkości państwem Unii Europejskiej. Pytaniem pozostaje to, czy tę pozycję odzwierciedlać ma akurat liczba polskich placówek dyplomatycznych poza granicami naszego kraju, czy może bardziej skuteczność realizacji naszych celów w ramach europejskiej i transatlantyckiej wspólnoty. Każdy kraj i jego służba zagraniczna działa bowiem w innych uwarunkowaniach, historycznych i współczesnych. Każdy ma inną strukturę eksportu i zagranicznych inwestycji swoich przedsiębiorstw, każdy ma inną diasporę narodową, każdy inaczej podchodzi do polityki imigracyjnej i wizowej, każdy inaczej się promuje, a przede wszystkim każde państwo suwerennie formułuje katalog swoich interesów narodowych. Sieć placówek zagranicznych jest wypadkową tych czynników, a także możliwości budżetowych na danym etapie.

Sieć polskich placówek dyplomatycznych powinna być zawsze zgodna z aktualnymi interesami RP, pragmatycznie odpowiadać aktualnym wyzwaniom polskiej polityki zagranicznej, potrzebom realizacji naszych interesów politycznych, gospodarczych czy zaspokojeniu wymiaru konsularnego i polonijnego naszej polityki. To nie są jedynie kwestie zasobów, czasu czy nawet determinacji politycznej, jak pisze Pan Poseł. To kwestia przede wszystkim oceny sytuacji i potrzeb i – co niezwykle istotne – racjonalnego gospodarowania naszymi wspólnymi środkami.

W okresie po 2007 r. realizowano taki właśnie program. Budżet MSZ dynamicznie rósł, w tym także środki na placówkowe etaty, infrastrukturę i środki na działalność dyplomatyczną. Mogę Pana Posła zapewnić, że w niektórych kategoriach były one wówczas wyższe niż w 2023 r., mimo upływu dekady i wysokiej inflacji. Środkami tymi gospodarowano jednak racjonalnie. A przede wszystkim unikano pozorów, czyli m. in. zakorzenionej jeszcze w PRL tradycji podtrzymywania małych i skrajnie niedoinwestowanych placówek, dla samej obecności, często w miejscach, gdzie wówczas (sic!) nie zidentyfikowano realnych polskich interesów do obsłużenia przez dyplomację.

Tylko tytułem jaskrawego przykładu: nie zostało wówczas zlikwidowanych 7 konsulatów generalnych. Konsulaty Generalne w Londynie, Sztokholmie, Wilnie i Paryżu, jako umiejscowione w stolicach, obok istniejących ambasad, stały się wydziałami konsularnymi naszych placówek. Decyzja ta nie spowodowała żadnego uszczuplenia naszych możliwości działania, wręcz przeciwnie. Była czystą racjonalizacją struktur i wydatków. Zlikwidowano jedynie 3 konsulaty – Karaczi i Casablankę, placówki znajdujące się wcześniej w gestii Ministerstwa Gospodarki, które nie miały żadnego uzasadnienia. A także Warnę, która, jak można domniemywać, zapewniała faktycznie obsługę Domu Wczasowego KPRM.

Nawet jednak nie to jest najważniejsze. Kluczowe znaczenie ma to, dlaczego zostały podjęte wówczas takie decyzje i na co zostały przeznaczone środki. Otóż warto przypomnieć, że racjonalizacja sieci polskich przedstawicielstw była dostosowana do kluczowych wyzwań polityki zagranicznej w tamtym okresie. Powstały wówczas konsulaty generalne w Wielkiej Brytanii (Manchester), w Chinach (Chengdu), na Islandii (Reykiawik, przekształcony następnie w ambasadę), sfinalizowano utworzenie ambasady w Podgoricy, powołano samodzielne Instytuty Polskie w kluczowych lokalizacjach na świecie (Bruksela, Madryt, Pekin, Tokio, Nowe Delhi) i przede wszystkim nowe konsulaty polskie na Wschodzie (Sewastopol, Winnica, Donieck), by zrealizować z jednej strony ogromne wyzwania związane z wprowadzeniem ustaw o Karcie Polaka czy małym ruchu granicznym, z drugiej zaś odpowiedzieć na wyzwania nowej emigracji Polaków. Dodam, że ówczesna fala emigracji i wprowadzenie wskazanych powyżej ustaw wymagało dodatkowo wzmocnienia stanowiskami konsularnymi (ponad 100 etatów) naszych placówek nie tylko (choć przede wszystkim) na Wschodzie, ale i w całej Europie, USA i Kanadzie, w których rozpoczęto realizacje postanowień ustawy o Karcie Polaka i które stały się celem polskiej emigracji.

Kolejnym wyzwaniem tamtych czasów była potrzeba pilnej modernizacji i informatyzacji służby zagranicznej, których pozytywne efekty odczuwamy do dzisiaj i które stały się solidną bazą do działań w tym zakresie w kolejnych latach. Dla obsługi tych procesów na placówkach konieczne było stworzenie regionalnych stanowisk RAST (Regionalny Administrator Systemów Teleinformatycznych) i RASZT (Regionalny Administrator Systemów Zabezpieczenia Technicznego).

Niezależnie od powyższych uwarunkowań i wyzwań niezwykle istotna była ocena tego, jakich placówek dyplomatycznych potrzebujemy w poszczególnych regionach. Tak, regionach właśnie, bo Polska nie może być obecna we wszystkich krajach świata. Dlatego tak ważne było stworzenie, przede wszystkim w Afryce, silniejszych, regionalnych przedstawicielstw, ulokowanych w stolicach o funkcji regionalnej, które mogły dać szansę na większy, merytoryczny i profesjonalny zespół placówki i sprawniejsze jej funkcjonowanie. Rozdrobnienie i mikroplacówki, w których zawsze funkcjonuje dyplomata do spraw konsularnych i osoba o statusie dyplomatycznym do spraw administracyjno-finansowych oznacza z jednej strony nieuzasadnione koszty, ogromne trudności w procesie naboru i znikomą liczbę dyplomatów polityczno-ekonomicznych. Chyba, że głównym celem takich mini-placówek miałoby by być jedynie wydawanie kolejnych tysięcy wiz.

W odniesieniu do poruszonej przez Pana Posła kwestii planów Ministerstwa Spraw Zagranicznych w zakresie rozwijania sieci polskich placówek zagranicznych i wyrażanych obaw co ewentualnych zamiarów likwidacji niektórych reprezentacji, chciałbym zapewnić, że ministerstwo pod obecnym kierownictwem nie zamierza dokonywać jakichkolwiek „automatycznych” cięć. Nie wykluczamy także utworzenia nowych. Konkretne decyzje dotyczące restrukturyzacji sieci polskich placówek zagranicznych zapadać jednak będą po dokonaniu pogłębionej analizy polityczno-ekonomicznej dotyczącej każdego indywidualnego przypadku oraz aktualnych potrzeb służby zagranicznej i dobrze rozumianych interesów RP.

Oczywiście są pilne kwestie, które wymagają podjęcia i szybkich decyzji, choćby zawieszenie działalności polskiego przedstawicielstwa w Chartumie (Sudan Południowy), dla uruchomienia, którego nie tylko nie znajdujemy dzisiaj uzasadnienia (bo trudno uznać za takowe prezentowane przy uruchamianiu ambasady argumenty o potencjalnym wzroście ruchu turystycznego), ale i którego funkcjonowanie z racji sytuacji bezpieczeństwa jest fizycznie niemożliwe.

Z wyrazami szacunku

z up. Władysław Teofil Bartoszewski
Sekretarz Stanu