do ministra infrastruktury
w sprawie ustalenia ministra odpowiedzialnego za retencję wody w rolnictwie oraz racjonalnego gospodarowania funduszami na retencję wody
Zgłaszający: Jarosław Sachajko, Anna Gembicka
Data wpływu: 16-03-2024
Szanowny Panie Premierze,
od kilku tygodni rolnicy masowo protestują przeciwko rozwiązaniom Zielonego Ładu, w tym przeciw pomysłom na ugorowanie, zalesianie kolejnych gruntów ornych czy też zalewanie łąk zamiast ich mądrego nawadniania.
Zwracam się z prośbą do premiera RP, by premier ustalił, który minister jest właściwym do gospodarki wodnej na obszarach rolnych, a następnie zobligował go do przyspieszenia prac nad budową systemu ewidencji obiektów melioracji, w tym szczególnie melioracji nawodnieniowej na łąkach, która przez wiele lat służąc rolnikom, była jednocześnie podstawowym narzędziem i instrumentem do walki z suszą i powodzią w Polsce.
Rolnicy przez lata na swoich łąkach świadczyli usługi ekosystemowe dla całego społeczeństwa, znacznie wcześniej zanim ktoś w UE wpadł na pomysł, by tak to nazywać. Nawadniając łąki, rolnicy zwiększali retencję wody podziemnej i zapewniali przestrzeń do rozlewania się wód powodziowych.
Procesy gospodarcze z lat dziewięćdziesiątych, które doprowadziły rolników do ograniczania hodowli bydła, zmusiły ich tym samym do likwidacji wielu łąk i zamiany ich na grunty orne. Po wejściu do UE te negatywne zmiany wymuszały same urzędy, zgodnie z zasadą, że większe dopłaty dostaje "rolnik aktywny".
Taka była tendencja przez ostatnie 20 lat. Rolnicy naciskani i ograniczani przez różne programy zlikwidowali hodowlę bydła, a wraz nią zlikwidowali łąki. Same dopłaty do ptaków i motyli nie zrównoważyły im tych strat i nie wystarczyły, żeby rolnik mógł odzyskać koszty utrzymania łąki.
Dziś nadal modne są propozycje zalewania łąk w okresie letnim, co wcześniej wielokrotnie doprowadzało do tego, że łąki gniły, wydzielając ogromne ilości metanu (gazu którego potencjał cieplarniany jest 28 razy silniejszy niż dwutlenku węgla) i zamieniły się potem w trzcinowiska.
Dla wielu regionów i samorządów lokalnych łąki te stanowiły wcześniej obszary zabezpieczenia przeciwpowodziowego i obszar odnawiający zasoby wód podziemnych. Wcześniej, przed wejściem do UE, to łąki w dolinach rzek pełniły w Polsce funkcje przeciwpowodziowe. Mogły to robić tylko wtedy, gdy miały sprawne systemy melioracji nawodnieniowych regulujących przepływy wód. Tym wszystkim zajmowały się dobrze rozbudowane służby melioracyjne, korzystające z wiedzy państwowych instytutów, takich jak Instytut Melioracji i Użytków Zielonych w Falentach.
Niestety w UE wymyślono, że chcemy mieć użytki zielone, ale nie chcemy systemów melioracji na łąkach, jednocześnie nie dopilnowano, by tych użytków zielonych nie zamieniono w grunt orny. Te zmiany właśnie podważyły sens utrzymania systemów nawodnieniowych na łąkach. Gdy te systemy zaniedbano, między innymi poprzez oficjalny zakaz finansowania ich odbudowy ze środków UE, łąki zamiast być nawadnianie i retencjonować wodę, zamieniły się w suche płonące trzcinowiska. Przykładem niech będzie informacja z dnia 22 kwietnia 2020 roku, która obiegła media: "Biebrzański Park Narodowy trawiony jest przez ogromny pożar, który zasięgiem objął już powierzchnię około 6 tys. hektarów. Żywioł jest tak wielki, że widać go nawet z kosmosu”. Nad palącymi się obszarami przeleciały satelity i dzięki temu mamy okazję zobaczyć dobrej jakości zdjęcia satelitarne. Okazało się że jednokrotne koszenie, które miało pomóc motylom, nie powstrzymało ekspansji trzcin, a te właśnie są teraz przyczyną tych pożarów.
Do takich pożarów dochodziło już dużo wcześniej w całym kraju. Jedynym więc sposobem na uniknięcie takich sytuacji w oczach rolników było zaoranie tych nieużytkowanych trzcinowisk i zamiana ich w pola uprawne. Proces ten odbywał się za milcząca zgodą polskich urzędów oraz aprobatą i przy finansowym wsparciu KE. Należałoby zadać pytanie retoryczne: Czyje to było zaniedbanie? Na pewno nie rolnika - on był "aktywny" tak jak od niego oczekiwano.
Teraz w ramach zielonego ładu UE próbuje naprawiać to, co sama zepsuła, nakazując ponownie nawodnić te obszary. Niestety tak samo jak wtedy i tym razem to "naprawianie" odbywa się kosztem rolników.
Mamy w Polsce kilkaset tysięcy do miliona ha łąk z melioracyjnymi systemami nawodnieniowymi. Czas najwyższy przywrócić ministrowi rolnictwa i rozwoju wsi środki na ewidencję, odbudowę i konserwację tych systemów nawodnieniowych. Bo jak pokazuje wieloletnia praktyka w momencie przekierowania tych środków do ministra infrastruktury i Wód Polskich zostały i te środki i ten czas po prostu zmarnowane.
Rolnikom po ponownym naprawieniu tych systemów melioracyjnych należy wypłacać rzeczywistą rekompensatę za świadczenie na łąkach usług ekosystemowych polegających na zwiększaniu naturalnej retencji wody i utrzymaniu w gotowości terenów przeciwpowodziowych, w tym oficjalnych polderów zalewowych. Usługi ekosystemowe świadczone przez rolników nie powinny podlegać na wypłacaniu "napiwku" za ochronę ptaków i motyli, ale na pokryciu rzeczywistych kosztów poniesionych na retencję wody i ochronę przeciwpowodziową bo te i tak są dużo niższe niż budowa całej infrastruktury hydrotechnicznej, którą się tworzy w zamian procesów naturalnych. Temu służyły łąki rolników do czasu zanim KE w Polsce nie wpadła na pomysł, że łąki nie są dla krów ale przede wszystkim dla ptaków i motyli. A to wszystko dlatego, że wchodząc do UE swoją narracją zniszczono polskich meliorantów, a kompetencje do tego by decydować czy dany obiekt melioracji, łąkę nawadniać czy odwadniać i czy w związku z tym należy go naprawiać czy nie naprawiać, oddało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w ręce ornitologów i „motylarzy”, jako specjalistów, którzy zajęli miejsce meliorantów. Mimo widocznych skutków tych wszystkich zaniedbań i problemów jakie z tego wynikły, nadal brniemy w te same błędy, głosząc że mamy nową strategię wodną dotycząca ochrony nie łąk a mokradeł i częścią tej strategii jest dalsze lobbowanie za zakazem utrzymywania obiektów melioracji nawodnieniowej.
W związku z powyższym proszę Pana Premiera o odpowiedź na poniższe pytania:
1. Czy planowana jest aktualizacja krajowej ewidencji gruntów zgodnej ze stanem faktycznym uwzględniającym zaistniałe przed laty samoistne zalesienie się tysięcy ha gruntów ornych? Jeśli tak, proszę o przedstawienie planowanego harmonogramu. Jeśli nie, proszę o uzasadnienie takiej decyzji.
2. Czy planowana jest budowa systemu ewidencji obiektów melioracji i retencji wody w Polsce, z rzeczywistym wyliczeniem ilości retencjonowanej za ich pomocą wody i podawania rzeczywistego odsetka zatrzymania odpływu wody opadowej w ich zlewni? Jeśli tak, proszę o przedstawienie planowanego harmonogramu. Jeśli nie, proszę o uzasadnienie takiej decyzji.
3. Czy planowana jest odbudowa służb rolniczej retencji i melioracji? Jeśli tak, proszę o przedstawienie planowanego harmonogramu. Jeśli nie, proszę o uzasadnienie takiej decyzji.
Polityka zastępowania melioratorów hydroinżynierami znającymi się przede wszystkim na hydrotechnice i budowie dziesiątek kolejnych wybetonowanych sztucznych jezior będących potem w gestii ministra infrastruktury, a nie rolnictwa, była błędem, dlatego należy to naprawić. Reformy Prawa wodnego i tworzenie Wód Polskich przy Ministerstwie Infrastruktury odbyły się kosztem rolników i środków odebranych rolniczej melioracji i retencji.
4. Do składu Państwowej Rady Gospodarki Wodnej powinni wejść przedstawiciele środowisk rolniczych. Co Pan Premier sądzi na temat tego postulatu? Czy zostanie on zrealizowany, jeśli tak, proszę o informację kiedy może to zostać zrealizowane. Jeśli nie, proszę o uzasadnienie takiej decyzji.
5. Czy planowane jest uruchomienie w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej środków na retencję wody w rolnictwie w stopniu uwzględniającym potencjał retencji wody na łąkach i innych obszarach rolnych, na wzór programów retencji leśnej i górskiej dedykowanych dotychczas tylko Lasom Państwowym? Jeśli tak, proszę o przedstawienie planowanego harmonogramu. Jeśli nie, proszę o uzasadnienie takiej decyzji.
6. Środowiska zajmujące się gospodarką wodną postulują stworzenie przy Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi na bazie Instytutu Technologiczno-Przyrodniczego w Falentach i Centrum Doradztwa Rolniczego - Rolniczego Centrum Koordynacji Programów Środowiskowych, na wzór centrum działającego Ministerstwie Klimatu i Środowiska i Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych.
Taka instytucja mogłaby zajmować się opracowywaniem dokumentacji i wniosków o dofinansowanie kompleksowej odbudowy obiektów melioracyjnych obejmujących nieraz kilka wsi.
7. Systemy retencji i melioracji rolniczej budowane były przez instytucje państwa. Instytucje państwa muszą je więc zewidencjonować i odbudować i nie można teraz po latach tak wielkich zaniedbań liczyć, że ich odbudowa będzie możliwa rękami samych rolników. Tak jak w Ministerstwie Klimatu i Środowiska nikt nie liczy na to, że poszczególny leśniczy w małym leśnictwie będzie pisał i rozliczał wniosek na budowę leśnej retencji u siebie.
Jakie jest stanowisko Pana Premiera wobec tego postulatu? Czy Pana zdaniem możliwe jest powołanie tego typu instytucji o określonych powyżej zadaniach? Jeśli tak, proszę o przedstawienie planowanego harmonogramu. Jeśli nie, proszę o uzasadnienie takiej decyzji.
8. Jaki jest koszt retencji m3 wody w sztucznie wybudowanym zbiorniku wodnym, a jaki na łące rolnika uwzględniając wszystkie koszty?
9. Ile m3 retencjonowane jest obecnie w sztucznych zbiornikach wodnych? Ile m3 wody można zretencjonować na łąkach podwyższając lustro wody jedynie o 10 cm?
10. Wiedząc o drastycznie niższym koszcie retencjonowania wody na łąkach rolników w porównaniu z kosztem w sztucznych zbiornikach wodnych, planowane jest wypłacanie rzeczywistej rekompensaty za świadczenie na łąkach usług ekosystemowych polegających na zwiększaniu naturalnej retencji wody?
11. Ile ha łąk jest zmeliorowane instalacjami nawodnieniowymi i odwodnieniowymi? Jaki jest to procent wszystkich łąk w Polsce?
12. Ile dwutlenku węgla ulatnia się z łąk z powodu zbyt małego ich nawodnienia w ciągu roku?