Interpelacja nr 4240

do ministra finansów

w sprawie problemów polskich przedsiębiorców wynikających z podważania kosztów uzyskania przychodu przez organy podatkowe, które subiektywnie uznawane są za czynności niedokonane

Zgłaszający: Grzegorz Adam Płaczek, Bartłomiej Pejo, Ryszard Wilk

Data wpływu: 03-08-2024

Dnia 2 sierpnia 2024 roku

Szanowny Panie Ministrze,

w związku ze zgłoszeniem się do mojego biura poselskiego grupy polskich przedsiębiorców, którzy czują się oszukiwani przez polskie instytucje podatkowe, proszę o pochylenie się nad tematem oraz odpowiedź na pytania zadane na końcu interpelacji (w części F).

Grupa przedsiębiorców generująca w całości swoje dochody w Polsce podnosi problem trwającej batalii toczącej się między aparatem skarbowym a nimi o gwarantowane Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej prawa przedsiębiorcy.

Ich problemy podatkowe sprowadzają się do subiektywnego uznania przez organa skarbowe, że niektóre z przeprowadzonych przez ich firmy transakcji uznane zostały za czynności niedokonane. Przy czym aspekt niedokonania czynności organa upatrują przez jednostronne uznanie, że faktury dokumentujące te czynności zostały wystawione przez podmioty nieistniejące. Znamienne jest to, że organa nie kwestionują faktu rzeczywistego wykonania danych czynności, niemniej uznają, że czynności te wykonał inny podmiot niż ten, który został uwidoczniony na zakwestionowanych fakturach.

Taka metodyka prowadzenia kontroli podatkowych i postępowań jest bezwzględna. Organa skarbowe pozostają „głuche“ na argumentację przedsiębiorców popartą dowodami, że czynności objęte zakwestionowanymi transakcjami rzeczywiście zaistniały, a nadto służyły w następstwie do dokonania przez nas opodatkowanej sprzedaży. Organa są „głuche“ na tłumaczenia przedsiębiorców, że w czasie przeprowadzanych transakcji zrobili wszystko, czego można było racjonalnie od rozsądnego przedsiębiorcy oczekiwać – przedsiębiorcy wykorzystywali w tym zakresie narzędzie weryfikacji podatnika VAT udostępnione przez Ministerstwo Finansów oraz dotychczasowe doświadczenie i obecność na rynku danego przedsiębiorcy, w tym także poprawność i jakość wcześniej wykonywanych przez tego kontrahenta zleceń.

Skutki rozstrzygnięć w tych sprawach są dla przedsiębiorców katastrofalne. Zdaniem organów skarbowych przedsiębiorcy winni są tego, że podjęli współpracę z nieuczciwym kontrahentem, którego wiarygodności nie sprawdzili w sposób należyty, co skutkuje przełożeniem na ich firmy obciążenia podatkowego w postaci odmowy prawa do odliczenia podatku naliczonego zawartego w zakwestionowanych fakturach. Naliczone w ten sposób kwoty są wręcz astronomiczne i co oczywiste niemożliwe przez nich do zapłaty bez utraty płynności finansowej. Jednocześnie ewentualna natychmiastowa egzekucja tych kwot spowoduje konieczność ogłoszenia upadłości.

Przedsiębiorcy nie zgadzają się z takim rozstrzygnięciem organów KAS – są w stanie wykazać, że prowadzone sprawy miały na celu bezkrytyczne i dyktatorskie ściągnięcie nienależnego podatku przy rażącym pogwałceniu nie tylko prawa podatkowego, ale przede wszystkim prawa przysługującego każdemu przedsiębiorcy.

Geneza tych spraw podatkowych i problemów, jakich doświadczają przedsiębiorcy, dotyczy niekwestionowanego problemu społecznego ogólnie definiowanego jako oszustwa w zakresie podatku VAT.

Z całą stanowczością pragnę zaznaczyć, jako reprezentant tych przedsiębiorców, że jesteśmy wszyscy zdecydowanymi zwolennikami skutecznej i efektywnej działalności organów państwa w zakresie eliminowania nadużyć podatkowych. Jesteśmy zdecydowanymi zwolennikami eliminowania z życia gospodarczego podmiotów parających się przestępstwami podatkowymi. Niemniej, nie możemy patrzeć obojętnie na takie działania kontrolne, które prowadzone są w celu nieuzasadnionego obciążania winą uczciwych podatników. Nie może być aprobaty dla przerzucania odpowiedzialności za naruszanie bezpieczeństwa finansów publicznych na uczciwych przedsiębiorców, mogących być podstępnie i nieświadomie uwikłanych w ciąg przestępczych transakcji.

Słabość organów państwa w ściganiu rzeczywistych beneficjentów oszustwa podatkowego nie może być kompensowana dokonywaniem dodatkowego wymiaru podatku wobec przedsiębiorcy, który działa uczciwie, z należytą starannością, niczego nie ukrywa, nie ucieka przed kontrolą, a wręcz wzorowo współpracuje z organami mającymi stać na straży praworządności.

Niezrozumiałe jest to, że taką postawę przedsiębiorców z premedytacją wykorzystują organa podatkowe. Z doświadczenia przedsiębiorców wynika, że głównym celem takich ustaleń nie jest faktyczne wykrycie patologii i eliminacja przestępców, ale uzyskanie własnych „wskaźników“ skuteczności i efektywności osiąganych przez obciążanie uczciwego podatnika zobowiązanymi osób trzecich. Nie liczy się przy tym prawda obiektywna sprawy, ale tylko i wyłącznie dążenie do dokonania wymiaru podatku, bo tak jest najłatwiej. Dla organów liczy się dążenie do rozstrzygnięcia pod z góry obraną na początku kontroli czy postępowania tezę. Urzędnicy prowadzący sprawę dopuszczają się świadomego rozstrzygania w złej wierze, rażąco naruszając obowiązujące przepisy prawa podatkowego, prawa przedsiębiorców, a także przepisy prawa karnego. Taki sposób rozstrzygania sprawy nie jest do pogodzenia z zasadami zaufania do organów państwa i świadczy o prymacie interesu fiskalnego państwa przy dyskwalifikowaniu prawdy obiektywnej oraz swobodnej oceny dowodów.

Przedsiębiorcy, których reprezentuję w niniejszej interpelacji, to przedsiębiorcy prowadzący firmy rodzinne. Firmy te budują przedsięwzięcia gospodarcze zarówno pomnażając kapitał rodzinny, jak i kapitał ojczystego kraju, w którym przyszło żyć i pracować. W działalność są zaangażowane także osoby z młodego pokolenia naszych rodzin (dzieci i wnuki), które dopiero wchodzą na poziom uczestnictwa w działalności gospodarczej. Wszystkim zaangażowanym w prowadzone działalności, zwłaszcza tym młodym i nieskażonym niczym ludziom, należy się odpowiedź na wiele pytań. Trzeba wytłumaczyć, skąd się bierze rewolucyjny wręcz zapał aparatu skarbowego w niszczeniu polskich podmiotów gospodarczych? Trzeba wytłumaczyć, dlaczego aparat skarbowy nie ściga rzeczywistych beneficjentów wyłudzeń podatku VAT i woli zaspokoić się egzekucją, de facto, z majątku ofiar oszustw? Trzeba wytłumaczyć, dlaczego fiskus odmawia prawa do racjonalnej obrony i stawia jako podstawę decyzji niewykonalne żądania dochowania należytej staranności? Trzeba wytłumaczyć, dlaczego agresja fiskusa nakierowana na uczciwych polskich przedsiębiorców w efekcie eliminuje konkurencję zagranicznym podmiotom nierozliczającym się z polskim państwem? Jak przekonać tych młodych ludzi, że prowadzenie biznesu w Polsce jednak ma sens? To trudne pytania, ale zadaje je każdy obserwujący toczoną przez przedsiębiorców batalię z fiskusem. Jako poseł nie chcę, aby podstawowym zagrożeniem dla prowadzonego biznesu było opresyjne i agresywne działanie aparatu skarbowego.

A. Istota problemu – należyta staranność.

W tym miejscu pragnę przedstawić istotę problemu, który jawił się we wszystkich sprawach przedsiębiorców, którzy zgłosili się do mojego biura poselskiego. Chodzi tutaj o metodykę prowadzenia spraw podatkowych w podatku VAT, kiedy to organ ujawnia nierzetelną fakturę i zaczyna tą nieprawidłowością obciążać kontrolowanego. Podstawą kierowanych pretensji do podatników jest brak dobrej wiary bądź brak dochowania starannego działania w zakwestionowanych transakcjach. Na nic zdają się tłumaczenia, że na bazie posiadanej wiedzy i występujących okoliczności w badanych transakcjach firmy zachowały się tak, jak mógł się zachować każdy inny racjonalnie działający przedsiębiorca. Organa skarbowe uparcie dążą tylko do jednego – zrobić wszystko, aby obronić obraną przez siebie na początku kontroli tezę o świadomym udziale podatnika w oszustwie i przypisania mu odpowiedzialności finansowej. Należy tu zauważyć, że zgodnie z utrwaloną linią orzecznictwa TSUE i krajowych sądów administracyjnych w sytuacji, gdy organa podatkowe nie są w stanie udowodnić podatnikowi świadomego uczestnictwa w oszustwie, to zobowiązane są ocenić, czy podatnik w ustalonych okolicznościach faktycznych powinien był podejrzewać zaistnienie oszustwa u swojego kontrahenta. Punktem wyjścia tej oceny będą ogólne kryteria „sumienności kupieckiej“, zgodnie z którymi należyta staranność wymagana przy uwzględnieniu zawodowego charakteru prowadzonej działalności uzasadnia zwiększone oczekiwania co do umiejętności, wiedzy, skrupulatności i rzetelności, zapobiegliwości i zdolności przewidywania. Oznacza to konieczność poddania ocenie i rozważenia m.in. takich elementów, jak: nawiązanie przez podatnika współpracy, jej przebieg, okoliczności towarzyszące samym dostawom i płatnościom za nie, kształtowanie się cen dostarczanego lub nabywanego towaru. Nie ulega wątpliwości, że weryfikacja kontrahenta powinna być zindywidualizowana. Należy ocenić, czy istniały obiektywne sygnały związane z odbiegającym od standardowego w danej branży wizerunku kontrahenta i okoliczności transakcji, które mogły i powinny wzbudzać niepokój, obawy i wątpliwości. Konsekwentnie do tych zindywidualizowanych ocen należy ustalić, czy podatnik uchybił standardom starannego działania, czego mógł i powinien był unikać, co powinno było wzbudzić jego uzasadniony niepokój. Działanie w dobrej wierze i związane z tym dochowanie należytej staranności powinno być zawsze oceniane w odniesieniu do konkretnych okoliczności danego zdarzenia. Ocena postępowania dowodowego w przedmiocie należytej staranności powinna być powiązana z wykazaniem takich okoliczności, które powinny u racjonalnego przedsiębiorcy wywołać uzasadnione podejrzenia i obawy.

Niestety, organa skarbowe analiz dobrej wiary i należytej staranności nie prowadzą w duchu nakazywanym przez orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE oraz orzeczeń sądów krajowych.

B. Metodyka należytej staranności.

Co istotne w tej sprawie, samo Ministerstwo Finansów sporządziło dyrektywy badania należytej staranności opublikowane w dniu 25 kwietnia 2018 r. w dokumencie: Metodyka w zakresie oceny dochowania należytej staranności przez nabywców towarów w transakcjach krajowych. Genezą tej metodyki są przedsiębiorcy, którzy od czasu rozpoczęcia wzmożonych kontroli przez organa podatkowe upominali się o jasne wytyczne z Ministerstwa Finansów w zakresie tego, co można uznać za „dochowanie należytej staranności“. Zabiegi trwały całymi latami. Przedsiębiorcy chcieli jasnych wytycznych, które zapewnią im bezpieczeństwo obrotu i bezpieczny sen w przypadku kontroli. Tymczasem z drugiej strony na początku nie było woli, aby taki dokument stworzyć, aby przedsiębiorcom dostarczyć podstawowych narzędzi wspomagających weryfikację kontrahentów. Do tego, jak wynika z praktyki i orzecznictwa, te same czyny lub ich brak były różnie oceniane przez kontrolujących. Jeśli przedsiębiorca czegoś nie robił, to miał zarzut, że nie dochowuje należytej staranności, jak zaczął robić, to pojawiał się zarzut, że robi to dla „pozoru“ dochowania należytej staranności. Inaczej mówiąc, nie sposób było uzyskać pewność, że to, co się robi, robi się wystarczająco dobrze w zakresie proceduralnym i dokumentacyjnym.

Ostatecznie omawiana metodyka została opublikowana. Stanowi ona zbiór wskazówek dla oceny, czy podatnik dochował należytej ostrożności i staranności w transakcjach, w których uczestniczył, i czy w związku z tym może mu zostać odebrane prawo do odliczenia VAT naliczonego, jeśli okaże się, że transakcje te posłużyły wyłudzeniu lub oszustwom w zakresie VAT. Dokument ten skierowany jest bezpośrednio do organów podatkowych celem stosowania go w toku kontroli i postępowań podatkowych. Stwierdzenie, że podatnik podjął działania określone w tym dokumencie stanowi przesłankę do uznania, że należyta staranność w badanych transakcjach została dochowana. Istotne jest, że genezą powstania omawianej metodyki była chęć pomocy ze strony Ministerstwa Finansów podatnikom w celu określenia zestawu czynności, których wykonanie powinno uzasadniać podjęcie przez danego podatnika niezbędnych i koniecznych działań dla spełnienia wymogów starannego działania w transakcjach gospodarczych. Metodyka stanowi też odpowiedź na sposób prowadzenia kontroli i postępowań w sprawach, gdzie zachodzi podejrzenie oszustwa podatkowego i niezbędna jest ocena świadomości udziału poszczególnych ogniw łańcucha transakcji. Przedmiotowy dokument odnosi się do dyspozycji orzecznictwa unijnego, których przestrzeganie jest obowiązkiem organów Krajowej Administracji Skarbowej. Co istotne, w metodyce odnajdujemy ramy oceny należytej staranności, których powinny przestrzegać organa KAS. Ministerstwo Finansów przytacza tu tezę, że „organy podatkowe nie mogą w sposób generalny wymagać, aby podatnik, który zamierza skorzystać z prawa do odliczenia, badał, czy wystawca faktury za towary lub usługi, których odliczenie ma dotyczyć, jest podatnikiem, czy dysponuje towarami będącymi przedmiotem transakcji i jest w stanie je dostarczyć oraz czy wywiązuje się z obowiązku złożenia deklaracji i zapłaty podatku. Mogą oczekiwać jedynie zachowania minimalnego, zwyczajowo przyjętego w danej branży poziomu należytej staranności związanej z uzyskaniem przekonania, że towar nie jest nabywany od oszusta, i nie mogą wymagać więcej niż podstawowego i racjonalnego poziomu działania weryfikacyjnego. W szczególności nie mogą wymagać dokonywania przez podatników czynności sprawdzających lub kontrolnych, przerzucając w ten sposób własne zadania i obowiązki z zakresu kontroli“.

Biorąc powyższe pod uwagę, Ministerstwo Finansów zdefiniowało zestaw czynności, których wykonanie uznawane będzie za dochowanie należytej staranności.

Ale problem tkwi w tym, że organa skarbowe nie chcą uznawać tej metodyki. Ignorują argumentację podatników, którzy przedstawiają dowody, że wobec każdego z kryteriów formalnych, jak i transakcyjnych, spełnili wszystkie dyrektywy zwarte w tym dokumencie. Stosują tu komiczną wręcz argumentację: „Jeżeli dobrze nie prześwietlisz swojego kontrahenta, a gdzieś wcześniej dostawca jego dostawcy wyłudził VAT, to nie dołożyłeś należytej staranności w wyborze kontrahenta. Natomiast jeżeli dokonasz drobiazgowego sprawdzenia, to dostaniesz zarzut, że przygotowywałeś się do przestępstwa“. Cokolwiek zostałoby urzędnikowi przedstawione, on i tak będzie dążył do wydania decyzji wymiarowej, bo przecież tylko to stanowić będzie podstawę dla jego przyszłej premii za wyniki z przeprowadzonych egzekucji.

C. Niestosowanie norm należytej staranności w transakcjach organizowanych przez Skarb Państwa.

Jak trudne jest dochowanie należytej staranności na tle dynamiki organizacji i przeprowadzania transakcji dowodzi casus zakupów dokonywanych przez podmioty w czasie pandemii COVID-19. Pragnę tu zwrócić uwagę na powszechnie znane fakty i okoliczności (szeroko opisywane i komentowane przez media publiczne i prywatne) przeprowadzonych transakcji zakupu środków i sprzętu medycznego przeznaczonych do zwalczania wirusa SARS-CoV-2. Przedstawione dalej zdarzenia dowodzą, że nawet najlepiej sprawdzona transakcja, zabezpieczana dodatkowo przez odpowiednie służby i agencje rządowe, nie daje gwarancji całkowitego wyeliminowania ryzyka natrafienia na oszusta.

Faktem powszechnie znanym jest, że w Polsce od dnia 20 marca 2020 r. obowiązywał stan epidemii (rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 20 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii; Dz. U. poz. 491). Jest on konsekwencją podobnych stanów epidemicznych ogłoszonych przez większość państw świata, w tym w całej Europie, w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2. Wymusił on na formalnych strukturach zarządzania poszczególnych państw podjęcie działań w celu przeprowadzenia transakcji zakupu sprzętu medycznego i innych urządzeń specjalistycznych. Poniżej przedstawię przykłady takich transakcji.

Działania w tej kwestii podjęła Unia Europejska, która zakupiła w Chinach 10 mln maseczek ochronnych, dystrybuowanych następnie do innych krajów. Polska z tej partii zakupiła od UE 616 tys. maseczek z przeznaczeniem do ochrony personelu medycznego przed koronawirusem. Maseczki okazały się jednak bezużyteczne, gdyż nie spełniały wymagań jakościowych. Certyfikaty przedkładane w transakcji przez kontrahenta okazały się sfałszowane, co dyskwalifikowało całą dostawę jako bezużyteczną dla celów, w jakich dokonano zakupu (medycznych). Co istotne, odkrycia oszustwa dokonano już po zrealizowaniu transakcji.

Odrębne działanie podjęło m.in. Ministerstwo Zdrowia, które w okresie pomiędzy 20 a 30 marca kupiło, dzięki pośrednictwu zakopiańskiego biznesmena, 100 tysięcy maseczek FFP2 i 20 tysięcy maseczek chirurgicznych. Ponadto planowano dokupienie jeszcze od tego samego podmiotu 10 tys. maseczek z Ukrainy (48 zł za sztukę) i 3 tys. przyłbic. Łącznie wartość kontraktów wyniosła ponad 5 mln złotych. Następnie, już po zrealizowaniu transakcji i zapłacie ceny, okazało się, że zakupiony sprzęt nie spełnia wymaganych norm. Problem stanowiły sfałszowane certyfikaty jakościowe zakupionego sprzętu. Należy podkreślić, że oszustwa na poziomie Ministerstwa Zdrowia stały się faktem pomimo działania odpowiedniej procedury weryfikacyjnej dostawców w samym MZ, jak też tzw. tarczy antykorupcyjnej rozciągniętej przez CBA na każdą transakcję i nad każdym kontrahentem.

Będąc przy Ministerstwie Zdrowia, należy podać jeszcze inny przykład doboru kontrahenta. Ministerstwo Zdrowia kupiło 1,2 tys. respiratorów za łączną kwotę 200 mln zł od firmy E&K z Lublina. Kierował nią człowiek znany w środowisku przede wszystkim jako zaangażowany w handel bronią. Podejrzewany był o naruszanie embarga ONZ na dostawy broni i został wpisany na „czarną listę“. Jak to możliwe, że pomimo stosowanych procedur i ochrony CBA spółka, która ani w Krajowym Rejestrze Sądowym, ani na stronie internetowej słowem nie wspomina o działalności na rynku medycznym, nagle zawiera z polskim rządem potężny kontrakt na respiratory, który okazuje się wielkim oszustwem? Oprócz samego dostawcy wątpliwości budzi cena opiewająca średnio na 160 tys. za jedno urządzenie, gdzie cena rynkowa średniej klasy respiratora waha się między 40 a 50 tys. zł. Do dnia dzisiejszego nie została zrealizowana ani dostawa sprzętu ani też nie wiadomo, czy została zwrócona przedpłata Ministerstwa Zdrowia w wysokości 110 mln zł.

Jeszcze inne działania podjęły spółki Skarbu Państwa na zlecenie premiera rządu RP. Przykładowo spółka KGHM Polska Miedź zakupiła 7 mln maseczek ochronnych z Chin, które trafiły następnie do placówek zdrowotnych w całym kraju. Uroczystość przylotu największego samolotu Antonow An-225, który dostarczył tę partię maseczek, firmowała nawet obecność premiera i ministrów. Tymczasem pomimo agresywnych zapewnień zarządu KGHM (łącznie z groźbami podjęcia kroków prawnych w celu przeciwdziałania naruszaniu dóbr osobistych spółki), że sprowadzone z Chin maski mają wszystkie niezbędne certyfikaty, owe rzekome certyfikaty okazały się sfałszowane, co zdyskwalifikowało cały dokonany zakup. Podobny problem w transakcji zakupu maseczek z tej dostawy miały inne spółki Skarbu Państwa, tj. Lotos oraz Agencja Rozwoju Przemysłu, a także Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.

Biorąc powyższe pod uwagę, należy stwierdzić, że zarówno Komisja UE, rząd Polski, a także spółki Skarbu Państwa, nie potrafiły zabezpieczyć się przed nieuczciwymi kontrahentami (dostawcami). Pomijamy tutaj ocenę świadomego działania ze strony UE czy naszego rządu jako założenie nieprawdopodobne. Pomimo że transakcje przeprowadzane były w reżimie obowiązujących procedur i pod nadzorem służb specjalnych, ujawnienie oszustwa odbywało się dopiero po zrealizowaniu transakcji i dokonaniu zapłaty.

Należy zatem zadać pytanie, czy w takim razie UE czy państwo polskie, czy też same spółki z udziałem Skarbu Państwa poniosą konsekwencje tylko dlatego, że nieuczciwy był ich dostawca? Okazuje się, że nie. W publicznie prezentowanych wyjaśnieniach tych kwestii osoby reprezentujące poszczególne urzędy i organa przekonywały, że pomimo posiadanych procedur i narzędzi nie sposób było uniknąć tego typu oszustwa. Zapewniano opinię publiczną, że transakcje były pozytywnie weryfikowane przez CBA oraz służby Ministerstwa Finansów.

Należy zatem zadać pytanie, dlaczego to polscy przedsiębiorcy mają ponosić odpowiedzialność za coś, na co nie mieli żadnego wpływu, dochowując jednocześnie należytej staranności, a co najważniejsze – otrzymywany towar w rzeczywistości był zgodny z dołączonymi specyfikacjami. W naszej ocenie taki zróżnicowany sposób przypisywania odpowiedzialności stanowi przejaw rażącej niesprawiedliwości społecznej.

D. Rozstrzyganie wątpliwości na korzyść podatnika.

Należy także wspomnieć o braku respektowania przez organa skarbowe zasad rozstrzygania wątpliwości prawnych i faktycznych na korzyść podatnika. Pomimo wielu wniosków przedsiębiorców urzędnicy nigdy nie mają żadnych wątpliwości i takie wnioski ignorują. Co więcej, urzędnicy pomijają istotne fakty i dowody, które potwierdzają wersję wydarzeń prezentowaną przez przedsiębiorców, a przyjmują za pewnik wybiórcze, wyrwane z kontekstu pojedyncze zwroty i zdania świadczące o poprawności z góry założonej tezy urzędnika.

Trzeba tu przypomnieć, że zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika, określona w przepisie art. 2a o.p., została wprowadzona do podatkowego porządku prawnego od 1 stycznia 2016 roku. Treść przepisu konstruującego zasadę in dubio pro tributario dotyczy wątpliwości wynikających z niedających się usunąć wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego, niemniej zasada ta powinna być stosowana także do wątpliwości pojawiających się na tle stanu faktycznego. Takie stanowisko potwierdził minister finansów, wydając w dniu 29 grudnia 2015 r. ogólną interpretację przepisów prawa podatkowego nr PK4.8022.44.2015. Minister finansów potwierdził, że: „Wyrażona w art. 2a Ordynacji podatkowej zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika dotyczy tylko wątpliwości co do treści przepisów prawa, a nie wątpliwości co do stanu faktycznego. Z treści art. 2a Ordynacji podatkowej nie można jednak wyprowadzać twierdzenia, że w zakresie usuwania wątpliwości dotyczących stanu faktycznego obowiązuje norma odwrotna. Należyte stosowanie przepisów Ordynacji podatkowej dotyczących postępowania podatkowego, a w szczególności przepisów normujących przeprowadzanie dowodów, powinno zapewnić taki stopień wnikliwości badania stanu faktycznego, który prowadzi do ustalenia, jakie fakty w sprawie miały miejsce, a jakie nie zaistniały“. Ponadto minister wskazał, że adresatem tej normy jest w szczególności organ podatkowy rozstrzygający sprawę, niemniej podatnik ma również prawo powoływania się na tę normę prawną i żądania od organu jej zastosowania.

Omawiana zasada in dubio pro tributario znalazła swoje rozwinięcie i umocowanie w obowiązującym porządku prawa gospodarczego. Należy tu wskazać na ustawę – Prawo przedsiębiorców, gdzie zamieszczonych zostało szereg podstawowych zasad wiążących samych przedsiębiorców oraz zasad wiążących organa władzy publicznej w ich relacjach z przedsiębiorcami. Jak wskazał projektodawca: „wymienione zasady wynikają co prawda (bezpośrednio lub pośrednio) z przepisów Konstytucji RP, niemniej ich wyraźne uregulowanie w ustawie – Prawo przedsiębiorców ma swój głęboki sens i daje się bardzo racjonalnie uzasadnić. Po pierwsze, niektóre z tych zasad nie są zapisane w przepisach Konstytucji RP expressis verbis i zostały one wyprowadzone przez Trybunał Konstytucyjny dopiero w drodze twórczej interpretacji m.in. klauzuli demokratycznego państwa prawnego zawartej w art. 2 Konstytucji RP (dotyczy to np. zasady przyjaznej interpretacji przepisów, zasady pogłębiania zaufania, zasady pewności prawa). W takim układzie zasady te nie zawsze są dobrze znane wszystkim podmiotom prawa (w tym nie muszą być one znane wszystkim przedsiębiorcom), a ponadto ich szczegółowa treść, zakres oraz konsekwencje prawne mogą budzić w praktyce rozmaite wątpliwości. W związku z tym wyraźna rekapitulacja tych zasad w ustawie - Prawo przedsiębiorców ma swój ważny walor porządkujący, informacyjny oraz zwiększający świadomość prawną. Po drugie, wyraźne zakotwiczenie wymienionych wyżej zasad w ustawie - Prawo przedsiębiorców stanowi dodatkowe i dobitne przypomnienie organom władzy publicznej, że w ich relacjach z przedsiębiorcami zasady te mają pełną moc wiążącą i muszą być bezwzględnie przestrzegane, gdyż nie są one jedynie normami programowymi Konstytucji RP lub niewiążącymi apelami. Zasady te są normami prawnymi par excellence i muszą być przez organy władzy publicznej respektowane tak samo jak wszystkie pozostałe normy prawne zawarte w ustawie - Prawo przedsiębiorców. Po trzecie, w ustawie - Prawo przedsiębiorców omawiane zasady zostały przystosowane treściowo do stosunków związanych z podejmowaniem, wykonywaniem i zakończeniem działalności gospodarczej. Zasady te zostały więc dostosowane merytorycznie do specyfiki spraw związanych z działalnością gospodarczą, wyraźnie widocznej na tle pozostałych kategorii spraw z zakresu administracji publicznej. Po czwarte, przepisy ustawy - Prawo przedsiębiorców formułujące omawiane zasady dozwalają na określone odstępstwa od tych zasad w szczególnie uzasadnionych przypadkach (art. 10 ust. 3, art. 11 ust. 2 ustawy). To zaś wzbogaca treść tychże zasad w porównaniu z treścią dającą się wywieść z samych tylko przepisów Konstytucji RP“.

Wobec powyższego należy tu przywołać przepisy konstytucji biznesu:

Należy z całą stanowczością podkreślić, że skatalogowanie powyższych zasad w ustawie – Prawo przedsiębiorców z jednej strony pozwala przedsiębiorcy na powoływanie się na te zasady, a organa władzy publicznej obowiązane są te zasady respektować. Zwiększa to także możliwość ich skutecznego egzekwowania na etapie działań organów, jak i na etapie sądowej kontroli tych działań. Zdaniem projektodawców: „Jest to szczególnie istotne w postępowaniach, do których nie stosuje się co do zasady przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego, więc w szczególności w postępowaniach kontrolnych oraz podatkowych“.

Na tle powyższego stawianie w sprawach przedsiębiorców zarzutu czynności niedokonanej obarczone jest rygorem należytej staranności działania organu podatkowego. Stan faktyczny musi być ustalony na tyle precyzyjnie i jednoznacznie, że nie może się pojawiać żadna wątpliwość. Niemniej jakby się taka wątpliwość pojawiła, to należy ją rozstrzygać zgodnie z interesem podatnika. Zatem nie powinno być też sporu, że stosowanie zasady rozstrzygania wątpliwości prawnych i faktycznych na korzyść przedsiębiorcy powinno mieć zastosowanie w rozstrzygnięciu niniejszego postępowania.

Jak już wspominałem, w sprawach przedsiębiorców, których reprezentuję, organa te zasady zignorowały, jednocześnie unikając jakichkolwiek uzasadnień i kwitując wnioski stwierdzeniem, że oni żadnych wątpliwości nie dostrzegają. Nie można zrozumieć, dlaczego organa w tak jaskrawy sposób nie stosują prawa, które wytycza relacje przedsiębiorca – organ państwowy. Widać wyraźnie, że w przypadku obrony podatnika, urzędnicy są „głusi i ślepi“ na dowody i argumenty. Natomiast przy stawianiu zarzutów przedsiębiorcom wykazują się nieskończoną inwencją twórczą, niekoniecznie opartą na przepisach prawa.

E. Naruszenie przepisów prawa.

Podsumowując powyższe, nie sposób nie dostrzec świadomego naruszenia przepisów prawa, w tym w szczególności przepisów ustrojowych. Poniżej wskazuję na niektóre z nich, a mianowicie na naruszenie:

W zakresie prowadzenia postępowania dowodowego ukierunkowanego na rozstrzyganie wszystkich wątpliwych kwestii prawnych i faktycznych na niekorzyść przedsiębiorcy można wskazać na naruszenie:

W zakresie wad formalnych i merytorycznych prowadzenia kontroli i postępowań podatkowych wskazać można w szczególności na naruszenie:

Wskazane powyżej naruszenia przepisów są tylko jednymi z wielu, ale w każdej sprawie istota i podstawa opresyjnych działań wobec podatników pozostaje taka sama.

F. Pytania do ministra finansów.

W końcowej części niniejszej interpelacji chciałbym sformułować pytania w stronę ministra finansów jako decydenta w sprawach podatkowych:

  1. Czy jest Pan świadomy takiego sposobu prowadzenia postępowań w zakresie podatku VAT, gdzie trudności w ujawnieniu i wyegzekwowaniu należnego podatku od prawdziwego oszustwa rekompensuje się domiarem podatkowym wobec firmy uczciwie funkcjonującej na rynku i to tylko dlatego, że miał nieszczęście uczestniczyć w badanym łańcuchu dostaw, odnosząc się do lat 2020 – 2023?
  2. Ile było postępowań w zakresie podatku VAT, w których ujawniono oszustwo podatkowe polegające na uznaniu, iż badane transakcje stanowią czynności niedokonane lub sprzedawcą towaru lub usługi był inny podmiot niż wskazany na fakturze zakupu, ale faktyczny obrót towarowy nastąpił?
  3. Ile postępowań, o których mowa w pkt. 2, zakończyło się wydaniem decyzji podatkowej określającej podatek w innej wysokości niż deklarowany przez podatnika? Jaka była wartość ujawnionych w tych decyzjach zaległości podatkowych w poszczególnych latach 2020 – 2023?
  4. Jaka jest skala kwestionowania prawa do odliczenia podatku naliczonego przez organa celno-skarbowe i podatkowe w związku z tzw. pustymi fakturami i w przypadkach dokonania sprzedaży przez podmiot inny niż wskazany na fakturze? Ile było takich spraw zakończonych w latach 2020 – 2023 w pierwszej instancji, ilu podatników to dotyczyło i jakie to były kwoty?
  5. W ilu takich sprawach podatnicy składali odwołania od decyzji organów pierwszej instancji (ile spraw, ilu podatników, jakie kwoty)?
  6. W ilu takich sprawach organa drugiej instancji uchyliły decyzje organu pierwszej instancji w latach 2020 – 2023 (liczba spraw, ilu podatników, kwoty)?
  7. W ilu takich sprawach w latach 2020 – 2023 podatnicy złożyli skargi do WSA (dane za poszczególne lata, liczba spraw, ilu podatników, jakie kwoty)?
  8. W ilu sprawach tego typu WSA w latach 2020 – 2023 uchyliło lub stwierdziło nieważność zaskarżonych decyzji (dane za poszczególne lata, liczba spraw, ilu podatników i kwoty)?
  9. W ilu postępowaniach, o których mowa w pkt. 2, badana była należyta staranność?
  10. W ilu postępowaniach, o których mowa w pkt. 2, organa KAS analizowały cały ciąg transakcji i dokonywały analizy, czy poprzez multiplikację naliczeń podatkowych na każdym ogniwie ciągu transakcji Skarb Państwa otrzymuje dużo więcej niż należny podatek, gdyby oszustwa nie ujawniono?
  11. W ilu postępowaniach, o których mowa w pkt. 2, organa KAS badając należytą staranność, stosują opracowaną przez Ministerstwo Finansów „Metodykę w zakresie oceny dochowania należytej staranności przez nabywców towarów w transakcjach krajowych“?
  12. W ilu postępowaniach, o których mowa w pkt. 11, analiza stosowania metodyki należytej staranności została udokumentowana w aktach sprawy (adnotacje, protokoły, wyniki kontroli, decyzje)?
  13. W ilu postępowaniach, o których mowa w pkt. 2, podatnicy składali wnioski o zastosowanie metodyki badania należytej staranności? Ile z takich wniosków zostało pozytywnie rozpatrzonych?
  14. Ile było przypadków decyzji podatkowych w zakresie podatku VAT, gdzie jedną z podstaw prawnych rozstrzygania sprawy był przepis art. 2a ustawy – Ordynacja podatkowa (niedające się usunąć wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego rozstrzyga się na korzyść podatnika)?
  15. Ile było przypadków decyzji podatkowych w zakresie podatku VAT, gdzie jedną z podstaw prawnych rozstrzygania sprawy był przepis art. 10 ust. 2 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców, a w ilu przypadkach art. 11 ust. 1 tejże ustawy?
  16. Czy ustalenia podatkowe z decyzji, o których mowa w pkt. 3, stanowią jedną z podstaw oceny danego organu KAS?
  17. Jak zapobiegać działaniom organów KAS, gdy te odmawiają przedsiębiorcy przyjęcia dowodów dla udowodnienia swojej racji, w tym odmawiają uwzględnienia zastosowania metodyki należytej staranności i zastosowania zasad rozstrzygania wątpliwości prawnych i faktycznych?

Podsumowując, odnoszę wrażenie, że nasze polskie firmy stanowią klasyczne przykłady ofiar aparatu skarbowego, przykład nagannego prymatu pseudowyników skuteczności i efektywności walki z wyłudzeniami podatku VAT nad podstawowymi prawami przedsiębiorcy.

Głęboko zatem wierzę, że jest jeszcze szansa na sprawiedliwą ocenę całokształtu działania polskich firm, co stworzy szansę powrotu do aktywności gospodarczej przedsiębiorczych Polaków. Wierzę, że także Pan Minister zrozumie problem polskich przedsiębiorców i pomoże odzyskać wiarę w demokratyczne państwo prawne.

Z poważaniem

Grzegorz Płaczek
Poseł na Sejm RP