do ministra infrastruktury
w sprawie wykluczenia komunikacyjnego i braku połączeń kolejowych ze słowackim Popradem i Koszycami
Zgłaszający: Elżbieta Gelert
Data wpływu: 22-10-2024
Szanowny Panie Ministrze,
inicjatywa obywatelska zwróciła się do nie z prośbą o interwencję w sprawie wykluczenia komunikacyjnego i braku połączeń kolejowych ze słowackim Popradem i Koszycami wraz z konkretnymi propozycjami rozwiązań, opartych o udane rozwiązania słowackie.
W Polsce w ostatnich 30 latach wiele się udało, ale wykluczenie komunikacyjne to jedna z niechlubnych rzeczy, w której jesteśmy dosłownie najgorsi w Unii Europejskiej. Nie ma drugiego takiego kraju UE poza Bułgarią, w którym byłaby sytuacja, że do wielu miejscowości nie dojeżdża żaden transport publiczny lub kursują zaledwie dwa-cztery mikrobusy dziennie. Europejski standard pozamiejskiego transportu publicznego jest nie tylko w takich krajach, jak Niemcy, Austria, Holandia, Szwajcaria, Belgia, Szwecja, Norwegia, Finlandia czy Francja, ale również w państwach położonych na południe od Polski: w Czechach, Słowacji i Węgrzech. Lepszy transport autobusowy niż w Polsce jest nawet na Białorusi i Ukrainie. Polska jest niechlubną "czerwoną wyspą" i rozwiązanie tego problemu powinno być wspólnym zobowiązaniem wszystkich sił politycznych w Polsce - na szczęście transport publiczny jest wyłączony z tak dzielących Polaków sporów i tutaj nie ma barw partyjnych, każdy spośród 460 posłów popiera dobry, europejski standard pozamiejskiego transportu publicznego w Polsce.
Dlaczego jest tak źle? To nie jest niczyja wina, tylko skutek trudniejszej niż w Czechach i Słowacji transformacji w Polsce po 1989 roku, gdy musieliśmy pokonać większą zapaść gospodarczą od Czechów, Słowaków i Węgrów i niestety rykoszetem uderzyło to w PKS-y. Później popełniono niezamierzone błędy podczas reformy samorządowej Buzka, gdzie inaczej niż w Czechach i Słowacji, nie przypisano odpowiedzialności za transport autobusowy nowo utworzonym samorządowym województwom i tylko im, tylko rozproszono te kompetencje między gminy, powiaty i województwa. Dziś wszyscy eksperci wiedzą, że ustawa z dnia 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym jest niewłaściwa, ale taka już została. O wiele lepszy byłby model słowacko-austriacki oparty o regiony lub nawet krytykowany w samych Niemczech model niemiecki oparty o związki transportowe, ale tę reformę trzeba w końcu zacząć przeprowadzać. Pierwsza rocznica wyborów to dobra okazja, by zacząć to robić.
Pod koniec sierpnia eksperci inicjatywy obywatelskiej złożyli przez ePUAP w Ministerstwie Infrastruktury petycję w sprawie reformy transportu publicznego, zawierającą pięć głównych postulatów. Oprócz reformy na wzór słowacki, petycja zawiera postulaty możliwe do realizacji już w przyszłym roku - ujednolicenie ulg w transporcie publicznym oraz ujednolicenie bazy przystanków autobusowych celem utworzenia jednolitej wyszukiwarki połączeń komunikacyjnych. Taka wyszukiwarka od lat z powodzeniem funkcjonuje na Słowacji - to www.cp.sk. Polska nie jest krajem o niższym poziomie rozwoju niż Słowacja, byśmy nie mieli takich standardów jak słowackie.
Drugą niepokojącą kwestią jest brak całorocznych bezpośrednich połączeń kolejowych pomiędzy Polską a Słowacją - dwoma najbliższymi kulturowo, społecznie i mentalnie sąsiadami, których jednak dzieli transgraniczne wykluczenie komunikacyjne. Pojawiają się nowe połączenia m.in. z Gdyni do Pragi i z Warszawy przez Czechy do Wiednia i Monachium, a wciąż mimo próśb nie ma ani jednego połączenia Intercity z Polski do Popradu i Koszyc. Ta niechęć do tworzenia przez polskie koleje połączeń ze Słowacją może dziwić, bo nie ma żadnego uzasadnienia. Polacy chcą takich połączeń, chcą jeździć i jeżdżą w słowackie Tatry, Podtatrze i do Popradu, Tatry Słowackie są oblegane przez polskich turystów podobnie jak Poprad i Koszyce, Słowacy kochają Kraków, Warszawę i Trójmiasto i chcą do nas jeździć, a wciąż kolejarze stosują jakieś uprzedzenia rodem z komunistycznej Czechosłowacji, gdy utarło się, że połączenia na południe są przez region Ostrawy, Bohumina i Chałupek. Od tego czasu wszystko zdążyło się zmienić, Czechosłowacja zdążyła się rozpaść, słowackie ministerstwo transportu zdążyło wielokrotnie apelować o bezpośrednie połączenia Intercity do Krakowa i Warszawy, a inercja okazuje się być silniejsza. Na zmianę tego dziwnego nastawienia nie wpływają też żadne argumenty - ani tłumy Polaków przez cały rok w słowackich Tatrach, ani tłumy Słowaków w Krakowie, Muszynie, Krynicy, Tarnowie i Trójmieście, ani rekordowa frekwencja pilotażowych pociągów Muszyna - Poprad. Dodajmy, że hamulcowym jest tylko strona polska. W latach 2022-2023 i wcześniejszych słowackie i węgierskie ministerstwa transportu proponowały uruchomienie trzech par pociągów dziennie na trasie Budapeszt - Koszyce - Muszyna - Kraków i tylko strona polska mówiła „nie”.
W związku z powyższym, uprzejmie proszę o odpowiedź na poniższe pytania:
1. Na jakim etapie jest rozpatrywanie petycji "5 razy tak dla transportu publicznego" i które spośród zawartych w petycji postulatów są w opinii ministerstwa cenne i warte wdrożenia?
2. Jak ministerstwo ocenia słowackie i austriackie doświadczenia w zarządzaniu autobusowym transportem regionalnym i na ile te doświadczenia mogą być cenne dla Polski?
3. Kiedy i gdzie odbędzie się posiedzenie polsko-słowackiej grupy roboczej ds. transgranicznej współpracy transportowej, kto spośród ekspertów zostanie na nie zaproszony i jakie tematy będą poruszone?
4. Kiedy można oczekiwać konkretnych decyzji w kwestii ujednolicenia ulg w transporcie kolejowym, drogowym i wodnym, jakie są efekty dotychczasowych prac w tym kierunku?
5. Kiedy można oczekiwać konkretnych decyzji w kwestii stworzenia jednolitej bazy przystanków i utworzenia uniwersalnej wyszukiwarki połączeń komunikacyjnych wzorem www.cp.sk?