do ministra infrastruktury, ministra klimatu i środowiska
w sprawie współpracy z Czechami podczas zagrożenia powodziowego
Zgłaszający: Agnieszka Ścigaj, Marcin Ociepa, Anna Dąbrowska-Banaszek, Grzegorz Piechowiak, Krzysztof Ciecióra, Paweł Kukiz
Data wpływu: 24-10-2024
Szanowna Pani Minister, Szanowny Panie Ministrze,
w połowie września wszyscy byliśmy świadkami powodzi w południowo-zachodniej części naszego kraju. Nie wchodząc w tym momencie na grunt przyczyn tegorocznej powodzi, a raczej poziomu przygotowania instytucji państwowych do stawienia czoła żywiołowi, pragnę poruszyć kwestię współpracy z naszymi południowymi sąsiadami – Czechami.
Przykładem niech będzie dramat, jaki dotknął mieszkańców gminy Głuchołazy, która leży na pograniczu polsko-czeskim i w kontekście zagrożenia powodziowego jest całkowicie zależna od strony czeskiej, albowiem jest technicznie niemożliwe utworzenie jakiegokolwiek zbiornika retencyjnego między granicą polsko-czeską a Głuchołazami, które są miastem granicznym.
W sytuacji, w której bezpieczeństwo naszych obywateli oraz infrastruktury jest zależne – w pewnych sferach, niestety – niemal wyłącznie od naszych sąsiadów, w obliczu tragedii, która dotknęła gminę Głuchołazy oraz jej mieszkańców, konieczne stają się rzetelny przegląd oraz korekta zasad współpracy między Polską a Czechami, ponieważ – jak niestety dowodzi przykład ostatnich tygodni – współpraca ta jest nieskuteczna, skoro w wyniku ulewnych opadów deszczu dochodzi do tak ogromnej tragedii, jakiej byliśmy świadkami w połowie września br.
Jak wynika z informacji opublikowanych w serwisie internetowym Ministerstwa Infrastruktury (https://www.gov.pl/web/infrastruktura/wspolpraca-polsko--czeska) zasady współpracy między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Czeską w przypadku zagrożenia powodzią reguluje dwustronna umowa z 2015 roku. Ponadto na ww. stronie internetowej znajduje się szereg informacji odnośnie do realizacji tej umowy, zatem teoretycznie jesteśmy świetnie przygotowani i zabezpieczeni przed powodzą. Teoretycznie, bo jak było w praktyce – wiemy.
Ponadto jest faktem, że służby czeskie już w tygodniu poprzedzającym weekend, w którym doszło do powodzi, alarmowały, że będą dokonywać ogromnych zrzutów wody po to, aby chronić swoich mieszkańców i infrastrukturę. Informacje w tej sprawie podawały w dniu 11.09 br. media w Polsce, m.in. https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-zagrozenie-pogodowe-jest-realne-czesi-podjeli-radykalne-dzia,nId,7778809 (11.09 po południu) oraz https://tvn24.pl/tvnmeteo/swiat/czesi-boja-sie-powtorki-z-1997-roku-st8082388 (11.09 wieczorem). Dodatkowo zarówno przed, jak i w czasie powodzi na bieżąco był aktualizowany ogólnodostępny (przez Internet) czeski serwis, w którym informowano o bieżącej wysokości rzek w Czechach oraz ilości przepływającej przez nie wody.
Mając na uwadze fakt, że dla rzeki granice państwowe nie istnieją, można było nie tyle się spodziewać, co być w 100% pewnym, że w przypadku istotnego zwiększenia poziomu rzeki Bila (Biała Głuchołaska, pol.) w Czechach, za dzień lub dwa równie lub relatywnie wysoki będzie poziom tej rzeki po polskiej stronie granicy. Niestety, mimo publikacji przez Czechów informacji, że poziom rzeki Bila jest krytyczny, prezes Rady Ministrów przybył w sobotę wieczorem do Głuchołaz, gdzie – jak podają media (https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/wroclaw/premier-tusk-w-glucholazach-zatroskana-mina-szefa-rzadu/wvypzs3) – miał zatroskaną minę, obserwując most, który kilka godzin później został zerwany w dramatycznych okolicznościach.
Mając na uwadze liczne ludzkie dramaty, które zostały spowodowane opisanymi wyżej wydarzeniami, oraz starając się w sposób konstruktywny zapobiegać tak katastrofalnym skutkom powodzi, uprzejmie proszę Państwa Ministrów o odpowiedź na następujące pytania: