do ministra rozwoju i technologii
w sprawie importowanego do Polski z Ukrainy cementu i widma upadku polskich firm produkujących ten surowiec oraz zwolnień w tym sektorze na masową skalę
Zgłaszający: Jarosław Sachajko
Data wpływu: 17-12-2024
Szanowny Panie Ministrze,
od 2019 r. do 2023 r. import cementu z Ukrainy do Polski wzrósł o ponad 1500 proc. Największy wzrost nastąpił – jak się domyślamy – po wybuchu wojny w 2022 roku. Widać to wyraźnie w rocznych zestawieniach, otóż: w 2020 r. z Ukrainy przyjechało do Polski 32 tys. ton cementu, w 2021 – 52,6 tys. ton, w 2022 – 101,7 tys. ton, w 2023 r. – prawie 340 tys. ton. Szacunki podają, że w jeszcze w 2024 roku import ma sięgnąć znacznie powyżej pół miliona ton, zaś w roku 2025 może to być nawet 1,5 mln ton. Co to oznacza dla polskich producentów? Totalną katastrofę i widmo zamykania polskich zakładów i zwolnień na masową skalę.
Wiarygodne źródła informują, iż ukraiński cement znajdujący się na polskim rynku pochodzi z prywatnej cementowni w Iwano-Frankowsku, która sprzedaje go przez spółkę założoną w naszym kraju. Ma ona przedstawicielstwo w miastach wschodnich naszego kraju, kolejno w: Białej Podlaskiej, Chełmie, Zamościu, Jarosławiu i Rzeszowie. Pomimo toczących się działań wojennych owa ukraińska cementownia jest aktualnie rozbudowywana, planuje się zwiększenie jej mocy produkcyjnych do, aż 4 mln ton rocznie. Polscy producenci znajdują się w niezwykle niekorzystnym położeniu, gdyż nie dość, że są zmuszeni konkurować z tańszym towarem, i to nie dość, że z Ukrainy, to jeszcze z cementem z Białorusi, Turcji czy Algierii. To stawia nasz cement i naszych producentów w pozycji przegranej.
Okazuje się, że statki załadowane cementem, napędzane mazutem, emitują ogromne ilości CO2, i opływając nasz kontynent, trafiają do Gdańska. Czy ma to cokolwiek wspólnego z ochroną klimatu, o której tyle teraz mówi Europa i za którą Polska ponosi gigantyczne koszty? To nieuczciwa konkurencja z Ukrainy i z innych krajów spoza UE, które nie ponoszą żadnych kosztów polityki klimatycznej. Czy taka nieuczciwość nie doprowadzi do bankructwa licznych polskich producentów? Niepokojąco przedstawiają się oceny Stowarzyszenia Producentów Cementu, gdyż jasno wskazują na fakt, iż Polskę czeka powtórka historii, podobnie jak to było z tanim węglem z Rosji, który kilka lat temu zalał nasz kraj. Problem jest o tyle poważny, że podczas gdy produkcja cementu w krajach poza UE, w tym w Ukrainie, systematycznie rośnie, w Polsce wciąż spada. Według danych GUS w 2023 r. produkcja cementu w naszym kraju zmalała o 11,9 proc. do 16,6 mln ton.
Z uwagi na przedstawione powyżej informacje zwracam się z uprzejmą prośba o udzielenie odpowiedzi na postawione poniżej pytania: