do ministra kultury i dziedzictwa narodowego
w sprawie zmiany terminu vacatio legis ustawy z dnia 13 lipca 2023 r. o zmianie ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami
Zgłaszający: Jarosław Sachajko
Data wpływu: 23-03-2025
Szanowna Pani Minister,
w ubiegłym roku ze względu m.in. na brak aplikacji, przepisów wykonawczych, a także kontrowersji związanych z absurdalnie wysoką wyceną kosztów nagród za odkrycia zabytków archeologicznych o szczególnej wartości naukowej i historycznej, przesunięto wejście w życie przepisów ustawy z dnia 13 lipca 2023 r. o zmianie ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. z 2023 r. poz. 1904 oraz z 2024 r. poz. 647), do 1 maja 2025 r.
11 marca 2025 r. do Rządowego Centrum Legislacji minister kultury i dziedzictwa narodowego wniósł projekt zakładający ponowne wydłużenie vacatio legis tej ustawy. Jak czytamy, argumenty przemawiają za tym, aby wejście w życie nowelizacji z 13 lipca 2023 r. zostało odsunięte w czasie do 1 stycznia 2027 r. Z uzasadnienia wynika, że według szacunków wejście w życie nowelizacji z 13 lipca 2023 r. w obecnym jej brzmieniu będzie skutkować wydatkami budżetowymi zakładanymi pierwotnie w wysokości łącznej ponad 14,7 mld zł rocznie. Niezbędna jest gruntowna zmiana regulacji przyjętych w 2023 r. oraz wydłużenie ich vacatio legis dla zapewnienia odpowiedniego okresu na prawidłowe wdrożenie nowych regulacji.
Zapoznałem się z uzasadnieniem i argumentami i jestem zszokowany jeszcze wyższą niż w ubiegłym roku wyceną wejścia w życie tej ustawy. Uważam, że wielu parlamentarzystów będzie oczekiwało weryfikacji tych horrendalnych kosztów. Już w ubiegłym roku wzbudziły one spore kontrowersje. Dlatego nie mogę nie podzielić się moimi wątpliwościami oraz informacjami i nie domagać się od ministra kultury i dziedzictwa narodowego bardziej szczegółowych wyjaśnień i odpowiedzi. Wysokość tych kosztów z całą pewnością trzeba wyjaśnić dokładnie, ponieważ jest to główny argument przeciwko tej ustawie.
Ministerstwo opracowując kosztorys, ponownie w uzasadnieniu powołuje się na pismo Powiatowego Konserwatora Zabytków z dnia 30 czerwca 2022 r. znak: KZ.410.00084.2022.IV., z którego wynika, że w trakcie realizacji 6 pozwoleń na poszukiwania pozyskano 63 niewątpliwe zabytki archeologiczne. Z danych Polskiego Związku Eksploratorów, którymi również dysponuję, pozyskanych w trybie dostępu do informacji publicznej, w postaci wspomnianego pisma, a także wszystkich sprawozdań z 6 pozwoleń, o których mowa w piśmie konserwatora oraz z dwóch protokołów komisyjnej oceny znalezionych przedmiotów wynika, że opracowany kosztorys na potrzeby zmiany tej ustawy, zawiera niestety liczne błędy. Pismo przede wszystkim nie dotyczy w ogóle statystyk związanych z liczbą zabytków archeologicznych, za które konserwator miałby przyznać nagrodę, nie dotyczy również materii „szczególności”, z której mogłoby wynikać upoważnienie do przyznania nagrody pieniężnej. Pismo powiatowego konserwatora zabytków jest tylko i wyłącznie zapytaniem skierowanym w 2022 r. do ministra kultury i dziedzictwa narodowego o to, jak postępować z innymi przedmiotami z poszukiwań, które nie są zabytkami archeologicznymi, czy innymi zabytkami ruchomymi.
Z analizy pozyskanych dokumentów wiadomo jednak, że 63 zabytki zakwalifikowane przez konserwatora jako zabytki archeologiczne zostały pozyskane na skutek prowadzenia poszukiwań i złożenia sprawozdań w latach 2020-2021, a nie jak uznało ministerstwo w jednym tylko roku 2022.
Ponadto przedstawiony kosztorys z góry zakłada nagrody pieniężne za wszystkie zabytki, które uznano za zabytki archeologiczne, a nie za zabytki archeologiczne o szczególnym znaczeniu naukowym historycznym lub artystycznym, o czym przecież stanowi przepis ustawy z 13 lipca 2023 r. Podobnie zresztą jak przy obecnie obowiązujących przepisach nie przyznaje się takich nagród za wszystkie zabytki archeologiczne, lecz tylko za takie, które mają znaczącą wartość, tak samo jak za inne zabytki ruchome i archiwalia. Miałem okazję zapoznać się z przedmiotami, jakie posłużyły za podstawę wyliczenia kosztów ustawy. Nie muszę być żadnym znawcą zabytków, by wiedzieć, że te konkretne przedmioty z całą pewnością nie mają takiej wartości. Dysponuję pełnym zestawieniem tych zabytków archeologicznych. Te przedmioty to np. popularne „boratynki”, miedziane monety z XVII w. bardzo popularne, wybito ich około 2 mld, które można kupić za 4-15 zł. Jednak ministerstwo w swoim uzasadnieniu usiłuje przekonać parlamentarzystów, że to za takie właśnie przedmioty państwo będzie zobligowane do wypłacenia nagrody pieniężnej w wysokości 11680 zł, oraz zobowiązane będzie każdorazowo do wystąpienia o opinię rzeczoznawcy, co pochłonie każdorazowo kolejne 3 tys. zł. Trudno jest przedstawione dane uznać za reprezentatywne i wiarygodne, choć są one przecież kluczowym argumentem w sprawie odroczenia terminu wejścia w życie ustawy z 13 lipca 2023 r., a w dalszym okresie zapewne całkowitej zmiany przepisów.
Jednocześnie Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich przygotowało własny projekt ustawy, który jest sprzeczny z założeniami ustawy z dnia 13 lipca 2023 r. W przypadku wejścia w życie takich przepisów zostałoby nie tylko zaprzepaszczone, to co udało się zrobić w ciągu ostatnich kilku lat, czyli zwiększyć nieco liczbę ludzi poszukujących z pozwoleniem konserwatora zabytków, zachęcić ich do edukacji, do otwartej współpracy z konserwatorami i archeologami. Nowa ustawa z 13 lipca 2023 r. miała ten trend współpracy nie tylko utrzymać, ale rozwijać poprzez zminimalizowanie biurokratycznych procedur włączenie do systemu legalnych poszukiwań większej liczbę poszukiwaczy, pozostających do tej pory poza systemem monitorowanym przez prawo i państwo. Proponowane przez Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich rozwiązania wprowadziłyby dalszą reglamentację poszukiwań poprzez zaporowe koszty rocznej opłaty licencji oraz przepisy, które uniemożliwiają właściwie poszukiwania z pozyskiwaniem wszelkich przedmiotów nawet śmieci z obawy przed karami finansowymi. Osiągnięto by w ten sposób odwrotny skutek niż zamierzony. Już wkrótce liczba poszukujących legalnie mogłaby drastycznie się zmniejszyć a do muzeów i naukowego obiegu przestałyby trafiać nowe i ważne źródła archeologiczne.
Strona społeczna reprezentowana przez PZE kilkukrotnie proponowała włączenie do rozmów innych specjalistów z zakresu archeologii, by nie ograniczać się w tej dziedzinie jedynie do udziału przedstawicieli Stowarzyszenia Naukowego Archeologów Polskich. Do takich spotkań i konsultacji obydwu środowisk nie doszło, choć prezydent podpisał w ubiegłym roku przesunięcie tej ustawy, dając szansę na „wysłuchanie środowisk z jednej strony naukowców, z drugiej strony eksploratorów oraz wypracowanie oczekiwanych poprawek”. A przecież temat nowoczesnych rozwiązań prawnych związanych z realizacją amatorskich poszukiwań nie jest obcym tematem dyskusji również wśród przedstawicieli polskiej archeologii naukowej. Wielu z nich dostrzega potrzebę zmian przepisów w zakresie poszukiwań, by potencjał społeczny miłośników i poszukiwaczy starożytności został wykorzystany z korzyścią dla dziedzictwa archeologicznego.
Dzisiaj, kiedy przygotowuję tę interpelację, na Uniwersytecie Warszawskim na Wydziale Archeologii trwa właśnie wykład w ramach seminarium doktoranckiego z numizmatyki antycznej na temat duńskiego modelu współpracy pomiędzy poszukiwaczami-amatorami a muzealnikami i naukowcami. Odkrycia dokonywane przez poszukiwaczy-amatorów są tam doceniane, ponieważ wnoszą istotny wkład w poznanie historii Danii. Na wykładzie pomimo zaproszenia nie pojawił się jednak ani jeden przedstawiciel Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego czy Narodowego Instytutu Dziedzictwa, choć ustawa z 13 lipca 2023 r., była inspirowana w dużej mierze właśnie duńskim modelem prawnym. Można się było zapoznać m.in. z kosztami działania DIME, czyli duńskiej aplikacji rejestrującej znaleziska, który wyniósł w ciągu sześciu lat 2 mln zł. Poszukiwanie starożytności z użyciem wykrywaczy metali cieszy się w Danii podobnie dużym zainteresowaniem jak w Polsce, konieczne więc było uregulowanie prawne zabezpieczające dziedzictwo archeologiczne oraz oczekiwania społeczne pasjonackie obywateli, czego brakuje niestety w naszym kraju i wiele wskazuje, że stan taki ma pozostać.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie jest jednak zainteresowane poznaniem i zrozumieniem funkcjonowania nowoczesnych rozwiązań prawnych wprowadzonych w takich krajach europejskich jak Dania, Anglia i Walia, czy Holandia oraz Norwegia, czyli tam, gdzie poziom takiej właśnie aktywności obywatelskiej jest spory i jest w jakiś sposób doceniany przez państwo.
W związku z powyższym proszę o wyjaśnienie wątpliwości poprzez udzielenie odpowiedzi na następujące pytania: