do ministra sprawiedliwości, ministra zdrowia
w sprawie legalizacji aborcji dzieci w 9. miesiącu ciąży w Polsce oraz moralnego i prawnego upadku ochrony życia dzieci
Zgłaszający: Jarosław Sachajko, Anna Gembicka
Data wpływu: 22-04-2025
Szanowna Pani minister zdrowia, Szanowny Panie ministrze sprawiedliwości,
w Polsce - i słusznie - nikt nie zmusza matki do wychowywania dziecka, którego nie chce lub nie może wychowywać. Kobieta po porodzie może bez jakichkolwiek konsekwencji oddać swoje dziecko do adopcji. Niestety system adopcyjny w Polsce nie nadąża za potrzebami. Tysiące rodzin czeka latami na możliwość przyjęcia noworodka. Czeka w bólu, w niepewności, przechodząc przez psychiczne katusze. Czy to nie paradoks, że w kraju, gdzie tysiące rodzin pragnie adoptować niemowlęta, państwo umożliwia zabijanie dzieci, które mogłyby znaleźć kochający dom? Każde narodzone dziecko, które mogłoby zostać oddane do adopcji, byłoby dla takich rodzin największym możliwym cudem. Tymczasem, jak się okazuje, w Polsce w pełni legalnie i niemal bez żadnych ograniczeń, dopuszcza się zabijanie zdrowych, w pełni ukształtowanych dzieci w łonie matki - nawet w 9. miesiącu ciąży, na etapie, kiedy są w pełni zdolni do życia ludźmi, których jedyną "winą" jest to, że są niechciani.
Wstrzyknięcie chlorku potasu prosto w serce jeszcze nienarodzonego dziecka przywołuje tragiczne wspomnienia z okresu II wojny światowej gdy Niemcy stosowali podobne praktyki do zabijania polskich niemowląt. Obecnie chodzi o to, by dziecko nie urodziło się żywe. Bo gdyby przyszło na świat, byłoby normalnym, zdrowym noworodkiem, wymagającym od lekarzy ratowania życia, a nie zabijania.
Historia pokazuje, że dehumanizacja zaczyna się od arbitralnego decydowania o wartości życia. W 1943 roku niemieckie władze okupacyjne zalegalizowały aborcję dla Polek, ale zakazywały jej Niemkom, hierarchizując życie. Ten sam naród w 1933 roku uznał, że chorzy psychicznie i niepełnosprawni Niemcy będą zabijani, a w 1939 uznał, iż Polacy, Żydzi, Romowie - wszyscy, których życie uznawano za mniej wartościowe, będą eliminowani. Dziś, 80 lat później, obecny rząd stosujemy podobne kryteria wobec własnych nienarodzonych dzieci. Czy dziś, pozwalając na zabijanie „niechcianych” dzieci, nie stosujemy podobnych kryteriów? Czy takie podejście nie otwiera drogi do usprawiedliwiania eutanazji osób starszych, niepełnosprawnych czy psychicznie chorych, uznanych za „niewygodnych”?
Taką procedurę - potwornie brutalną, na wskroś niehumanitarną - opisała bez ogródek wiceminister zdrowia prof. Urszula Demkow. Z trudem przyznając, że jest to dla niej - lekarza, matki, człowieka - nie do pogodzenia, ale ... że takie są w Polsce procedury. Należy dodać, iż wytyczne obecnego rządu pozostają w jawnej sprzeczności z przyjętymi w naszym kraju normami prawnymi m.in. art. 39 Kodeksu Etyki Lekarskiej (Lekarz powinien z poczuciem szczególnej odpowiedzialności odnosić się do procesu przekazywania życia ludzkiego. Podejmując działania lekarskie u kobiety w ciąży lekarz równocześnie odpowiada za zdrowie i życie nienarodzonego dziecka).
Jak doszło do tego, że w Polsce – kraju, w którym Trybunał Konstytucyjny w 1993 i 2020 uznał, że ochrona życia dzieci nienarodzonych ma wartość konstytucyjną – dziś dopuszcza się bezkarnie aborcję dzieci zdolnych do życia poza organizmem matki? Jak to możliwe, że bez zmiany prawa, bez podpisu prezydenta, bez nowelizacji ustawy, wprowadza się de facto nowe prawo?
30 sierpnia 2024 r. - dzień, który przeszedł bez większego echa medialnego - to właśnie wtedy, podczas konferencji prasowej, premier Donald Tusk, minister zdrowia Izabela Leszczyna i minister sprawiedliwości Adam Bodnar ogłosili nową interpretację prawa. Natychmiast po tej konferencji szpitale w całej Polsce otrzymały niepodpisane dokumenty – "wytyczne", nakazujące umożliwienie aborcji w oparciu o liberalne, skrajnie szerokie rozumienie pojęcia "zagrożenia zdrowia matki".
Nie było ustawy! Nie było podpisu prezydenta! Było jedno niepodpisane pismo — i nowa rzeczywistość.
Tak właśnie funkcjonują w Polsce tzw. aborcjomaty – cała sieć usług pozwalających na zakup zaświadczenia umożliwiającego zabicie nienarodzonego dziecka na dowolnym etapie ciąży.
W krajach takich jak Francja czy Wielka Brytania aborcja w trzecim trymestrze wymaga ścisłego uzasadnienia medycznego. W Polsce wystarczy zaświadczenie od psychiatry, co stawia nas w pozycji bardziej liberalnej niż pozostałych krajach UE. Badania, takie jak metaanaliza w „British Journal of Psychiatry” (2011), wskazują, że aborcja w zaawansowanej ciąży zwiększa ryzyko depresji i zespołu stresu pourazowego u kobiet. Dlaczego państwo nie oferuje wsparcia psychologicznego zamiast ułatwiać nieodwracalne decyzje?
Święty Jan Paweł II przestrzegał nas przed takim upadkiem moralnym. W encyklice Evangelium Vitae pisał:
"Jeżeli bowiem przyjmiemy, że można zabijać niewinne dziecko w łonie matki, to jakim prawem będziemy zabraniać zabijać innych ludzi? Starszych, chorych, słabych? Skoro raz złamiemy zasadę, że życie ludzkie jest święte, nic nas już nie powstrzyma".
Czy naprawdę tego chcemy? Czy naprawdę chcemy być społeczeństwem, w którym życie ludzkie jest mniej warte niż wygoda, komfort lub decyzja jednej osoby?
W tym dramatycznym kontekście nie sposób nie przypomnieć o przysiędze Hipokratesa, będącej od ponad dwóch tysięcy lat fundamentem etyki lekarskiej.
"Nikomu, nawet na jego żądanie, nie podam trucizny, ani nie udzielę takiej rady. Podobnie też nie podam kobiecie środka na poronienie".
To właśnie ta zasada — absolutnej ochrony życia od poczęcia — stanowiła przez wieki etyczny fundament całej zachodniej cywilizacji medycznej. Czyżbyśmy uznali, że starożytni lekarze sprzed 2500 lat rozumieli lepiej sens życia i śmierci niż współczesne polskie władze? Czy naprawdę rozwój techniki, teleporady i aborcjomaty oznaczają, że straciliśmy zdolność odróżniania dobra od zła?
Jeżeli tak — to każdy z nas będzie następny.
W związku z powyższym uprzejmie proszę o odpowiedzi na następujące pytania:
W roku 2000 w Polsce żyło 38,25 mln Polaków, ile powinno rodzić się rocznie dzieci w Polsce aby w perspektywie 20 i 30 lat w Polsce ponownie żyło 38,25 mln Polaków? Jaki jest stosunek Pani Minister do postulatu wsparcia macierzyństwa poprzez:
a. Wspólny PIT i kwotę wolną od podatku dla każdego członka rodziny – umożliwienie rodzinom wspólnego rozliczania podatkowego, co zmniejszyłoby ich obciążenia fiskalne i zwiększyło opłacalność posiadania większej liczby dzieci.
b. Kredyt hipoteczny 0% dla rodzin z czwórką dzieci oraz 2% dla rodzin z trójką dzieci – dostęp do taniego finansowania mieszkań zwiększyłby bezpieczeństwo finansowe rodzin wielodzietnych.
c. Dodatek emerytalny dla kobiet w zależności od liczby wychowanych dzieci: