do ministra infrastruktury
w sprawie sytuacji w terminalach zbożowych
Zgłaszający: Marek Gróbarczyk, Czesław Hoc
Data wpływu: 07-05-2025
Szanowny Panie Premierze,
nie sposób dłużej milczeć w obliczu chaosu i braku kompetencji, jakie panują w obszarze zarządzania polską infrastrukturą portową w kontekście eksportu zbóż – zarówno polskich, jak i tranzytowych, w tym z Ukrainy. Obserwujemy rażący rozdźwięk między szumnymi zapowiedziami Pana rządu a faktami.
Sytuacja w porcie zbożowym w Gdyni jest jedną wielką farsą! W marcu 2024 roku wiceminister infrastruktury – powołując się na względy bezpieczeństwa narodowego i opinię służb – unieważnił przetarg, który wygrało zagraniczne konsorcjum Viterra. Jego słowa brzmiały wówczas:
„Musimy dbać i dbamy o bezpieczeństwo naszego kraju. Dlatego po zasięgnięciu opinii właściwych służb i organów decyzja resortu nie mogła być inna”.
A dzisiaj? Oto najnowsza deklaracja rzeczniczki Portu Gdynia, spółki podległej Skarbowi Państwa:
„Procedura przetargowa dotycząca terminalu zbożowego jest już na końcowym etapie. Zakładamy, że jeśli spółka Mondry nie zmieni zdania i zrezygnuje ze współpracy z Portem Gdynia, podpisanie umowy z nowym dzierżawcą i rozpoczęcie przez niego działalności może się niemal dokładnie zbiec z jej zakończeniem przez spółkę Mondry, co zapobiegnie przestojowi”.
Słowa te są szokujące i całkowicie podważają wcześniejsze stanowisko rządu. Jak to możliwe, że ten sam terminal ma trafić z powrotem w ręce Viterry, czyli podmiotu, któremu wcześniej odmówiono dzierżawy z powodu zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa?
Co więcej – w spółce Mondry, która dotąd dzierżawiła terminal w Gdyni, rozpoczął się proces zwolnień grupowych. Rząd nie tylko nie zbudował żadnego państwowego "bezpiecznika", o którym Pan mówił, ale realnie doprowadził do likwidacji spółki z polskim kapitałem, by oddać strategiczną infrastrukturę zagranicznemu koncernowi.
Podobny teatr obietnic rozegrał się w Gdańsku. Na konferencji prasowej 3 grudnia 2024 roku zapowiedział Pan, że państwo zbuduje terminal zbożowy, zwiększając zdolności przeładunkowe z 30 do 150 tys. ton miesięcznie. Zapowiedziano budowę dziewięciu magazynów o łącznej pojemności 152 tys. oraz zainwestowanie prawie 400 mln zł w rozwój infrastruktury drogowej i kolejowej. Co z tego wyszło? Przetarg na Pirs Rudowy został opóźniony i przesunięty na początek lipca 2025 r.
Tymczasem zboże z Ukrainy, które miało przejeżdżać przez Polskę tranzytem, zalega w silosach, a polski rolnik traci rynek zbytu. Ceny lecą w dół, eksport stoi, a Niemcy i Rumunia zacierają ręce – bo to ich porty (Hamburg, Konstanca) przejmują dziś rolę hubu, którą miała pełnić Polska. To nie tylko kompromitacja – to abdykacja państwa, które rzekomo miało dbać o interes polskiego rolnika. I to wszystko w sytuacji, gdy budżet państwa, zarządzany przez ministra Domańskiego, tonie w zadłużeniu, a każda przeładowywana tona zboża mogłaby zwiększyć wpływy z podatków.
Panie Premierze, jak ma czuć się polski rolnik, patrząc na to wszystko? Kiedy w polskich portach nie ma przepustowości, a zboże z Ukrainy zostaje w kraju i zmniejsza ceny skupu – to on płaci za Pańskie decyzje.
W związku z powyższym oczekuję odpowiedzi na dwa poniższe pytania: