do ministra zdrowia
w sprawie znakowania produktów spożywczych, braku rzetelnego nadzoru nad wartością odżywczą i zdrowotną żywności oraz dopuszczania do obrotu substancji o udowodnionym działaniu toksycznym
Zgłaszający: Jarosław Sachajko
Data wpływu: 19-05-2025
Szanowna Pani Minister,
od ponad dwudziestu lat obserwujemy w Polsce systematyczny proces obniżania jakości żywności, przy jednoczesnym wzroście liczby chorych na nowotwory, choroby neurodegeneracyjne i zaburzenia psychiczne o czym obszernie informuje prof. Grażyna Cichosz (https://www.youtube.com/watch?v=lcLIDiXZiFE&t=1s). Dane epidemiologiczne oraz analizy składu produktów spożywczych wskazują jednoznacznie: mamy do czynienia z planowym, wieloetapowym procesem dopuszczania do żywienia ludzi substancji szkodliwych, obniżających wartość biologiczną pokarmu, wprowadzanych pod pozorem technologicznego postępu i zgodności z tzw. „prawem żywnościowym“.
Zawodzi zarówno system etykietowania żywności, jak i nadzór państwowy nad jakością zdrowotną produktów. Obecność neurotoksycznych dodatków (aspartam, glutaminian sodu), hormonów wzrostu w imporcie z MERCOSUR, transglutaminazy, hydrokoloidów, syntetycznych barwników i konserwantów, a także manipulacje przy znakowaniu pochodzenia białka czy kwasów tłuszczowych stanowią bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia publicznego.
Obywatele nie są informowani o zawartości aminokwasów egzogennych, pochodzeniu białek (czy są one pochodzenia zwierzęcego, czy roślinnego), obecności białek zmutowanych, glikowanych, zdenaturowanych czy utlenionych. Składniki te mają kluczowe znaczenie dla funkcjonowania układu odpornościowego, nerwowego oraz metabolicznego człowieka.
Jednocześnie trwa proces dyskredytacji białka zwierzęcego i jego składników takich jak aminokwasy siarkowe, podczas gdy to właśnie niedobory tych substancji, a nie ich nadmiar, powodują zaburzenia hormonalne, spadek płodności, wzrost nowotworów, depresję oraz otępienie wśród dzieci i dorosłych.
Etykiety produktów spożywczych są skandalicznie nieczytelne i wprowadzają w błąd. Po zmianach w prawie, producenci nie mają obowiązku podawać składników, które występują poniżej 2% całkowitego składu produktu. W efekcie część substancji potencjalnie toksycznych lub alergennych jest ukryta.
Szczególnie niepokojący jest brak informacji o:
Przy wydłużanych terminach przydatności mięsa (do 23 dni) dopuszcza się produkt do obrotu pomimo utraty do 30-70% wartości biologicznej białka i witamin. Nikt nie informuje obywateli, że produkt może być formalnie „świeży“, ale biologicznie „śmieciowy“.
Trwa też bezprecedensowa kampania promująca weganizm, pomimo że badania dowodzą wyższej zachorowalności na nowotwory, depresję i problemy poznawcze wśród osób na dietach bez białka zwierzęcego. WHO i KE planują ograniczenie spożycia mięsa i mleka o 50% do 2050 r. pod pozorem walki z emisjami metanu, ignorując fakty, że pasione pastwiskowo krowy emitują wielokrotnie mniej metanu niż w przemysłowej produkcji.
Wszelkie inicjatywy oddolne, mające na celu ujawnienie zagrożeń lub wycofanie szkodliwych składników, są sabotowane. Zarekwirowanie całego nakładu podręcznika akademickiego „Rolnictwo Ekologiczne“ przez prokuraturę za wskazanie rzeczywistych zagrożeń dla zdrowia publicznego jest jednym z wielu dramatycznych przykładów cenzury wiedzy naukowej.
Wobec powyższego wnoszę o odpowiedzi na następujące pytania: