10. kadencja, 10. posiedzenie, 2. dzień (25-04-2024)

8. punkt porządku dziennego:

Informacja Ministra Spraw Zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2024 roku.

Poseł Marcin Przydacz:

    Bardzo dziękuję.

    Szanowna Pani Marszałek! Szanowny - już nieobecny - Panie Ministrze Spraw Zagranicznych!

    (Głos z sali: Pan wraca, panie ministrze.)

    To też pokazuje gotowość do debaty szefa polskiej dyplomacji, że wychodzi w trakcie debaty.

    Ja muszę powiedzieć, nieobecny panie ministrze, że jestem rozczarowany pańskim wystąpieniem. Wydawałoby się, że ta dobra tradycja, sięgająca jeszcze II Rzeczypospolitej, w której to minister spraw zagranicznych, szef polskiej dyplomacji wychodzi przed Wysoką Izbę i mówi o planach i priorytetach polityki zagranicznej, zostanie utrzymana.

    Apeluje pan tutaj o zgodę, o współpracę w zakresie tych najważniejszych spraw, zwłaszcza z zakresu polityki bezpieczeństwa, po czym wychodzi pan przed Sejm i prawie połowę swojego wystąpienia koncentruje na przytykach politycznych, na insynuacjach, na nieuzasadnionej w moim przekonaniu krytyce.

    Panie Ministrze! Kampania się skończyła, naprawdę. To miało być miejsce poważnej debaty, bo jesteśmy w bardzo trudnych czasach. Jesteśmy w czasach, w których za naszą wschodnią granicą toczy się wojna.

    Powiedział pan, że nadrzędnym celem każdego państwa jest zachowanie bezpieczeństwa. Ja z tym się zgadzam. Rzeczywiście tak jest. Naszym nadrzędnym celem powinno być zachowanie bezpieczeństwa państwa polskiego i tak naprawdę całego regionu. Jesteśmy w czasach, w których od lat chyba wiemy - my wiemy, nie wiem, czy pan to wie, czy wiedział to pan - że celem polityki rosyjskiej jest odbudowa imperium, odbudowa imperium rosyjskiego na gruzach dzisiejszego ładu międzynarodowego, połamanie wszelkich norm prawa międzynarodowego, odbudowanie stref wpływów, dominacja, coś, co chyba dla każdego Polaka znającego podstawy historii jest jasne. Od 400 lat politykę rosyjską Moskwa tak prowadzi.

    Tymczasem pan zasłynął jako ten, który próbował realizować politykę resetu wobec tej samej putinowskiej Rosji. (Oklaski) Obrazki, jakie pozostaną po pańskim poprzednim pełnieniu funkcji ministra spraw zagranicznych, to wspólne palenie papierosków z ministrem Ławrowem w Warszawie, to dopuszczanie ministra Ławrowa na zamknięte debaty polskich ambasadorów o naszej polityce zagranicznej, to wreszcie odbicie się od bram Kremla, gdzie chciał się pan dostać, a po prostu pana nie wpuszczono. I to jest ten profesjonalizm w tamtej służbie zagranicznej? Tak panu tę wizytę załatwili, że nie mógł pan wjechać na Kreml i dopraszał się wejścia? To jest ten profesjonalizm tamtej służby?

    Dopuścił się pan podczas tego swojego wystąpienia szeregu insynuacji, manipulacji dotyczących polskiej polityki zagranicznej ostatnich 8 lat. Przez ostatnie 8 lat naprawdę wspólnie z panem prezydentem rząd zabiegał o zwiększenie bezpieczeństwa państwa polskiego, o coś, co wam się nie udało. W 2015 r., kiedy przyszliśmy do władzy, nie było wojsk NATO-wskich i amerykańskich w Polsce. Dzisiaj mamy ich ponad 10 tys. Polska armia, jeśli chodzi o wyposażenie, była w bardzo złym stanie. Dzięki dobrej dyplomacji, dzięki dobrym zabiegom, nie tylko jeśli chodzi o relacje z Amerykanami, lecz także z Koreańczykami, udało nam się odbudować potencjał polskiej armii w ramach polityki obrony i odstraszania. Na szczycie w Warszawie udało nam się przekonać prezydenta Obamę i innych naszych sojuszników do rozlokowania w ramach eFP i tFP wojsk NATO-wskich w Europie środkowej, a wy powoływaliście się na NATO-Russia Founding Act. Mówiliście: nie, to jest przecież obowiązujący dokument, nie można drażnić niedźwiedzia. Ten sam niedźwiedź rozlokował bardzo agresywne uzbrojenie w obwodzie królewieckim, tym obwodzie, w przypadku którego wprowadzaliście ruch przygraniczny, aby do Polski wjeżdżało jeszcze więcej Rosjan z tego przepełnionego agenturą i wojskiem obwodu. Myśmy to zatrzymali. Rozbudowywaliśmy infrastrukturę prawną razem z Amerykanami bez względu na to, jakiej politycznej proweniencji Amerykanie rządzili w Białym Domu. Prezydent Obama był w Warszawie, prezydent Trump był w Warszawie, prezydent Joe Biden był tutaj dwukrotnie w ciągu jednego roku. Myślę, że dla was to było nie do wyobrażenia. Chwali się pan Redzikowem. Przecież chcieliście spowolnić Redzikowo, zamknąć to. Nie byliście zwolennikami rozbudowy tej infrastruktury. Dzisiaj pan wychodzi i mówi o Redzikowie. To jest zasługa naszych rządów w ostatnich latach.

    NATO-wskie plany obronne. Za waszych czasów, czyli do 2015 r., kiedy pan pełnił najważniejsze funkcje, NATO-wskie plany obronne w ogóle nie obejmowały Europy Środkowej i Wschodniej, w ogóle nie obejmowały Polski, a jeśli już, to chodziło o pomoc, ale w pierwszej kolejności mieliśmy bronić się sami. Na szczycie w Wilnie w ostatnim roku zaadaptowaliśmy plany obronne do aktualnej sytuacji. Chodziło o to, żeby ta filozofia została zmieniona. Prezydent Joe Biden mówił: każdy centymetr kwadratowy NATO-wskiej ziemi musi być broniony od pierwszego momentu.

    Polityka wschodnia. Mówi pan o pomocy Ukrainie. Rzeczywiście Polacy stanęli na wysokości zadania i kiedy było trzeba, pomagaliśmy Ukraińcom. Pomagali im nie tylko zwykli obywatele, lecz także rząd, co w jakiś sposób uciekło panu podczas tego wystąpienia. Trzeba docenić to, co się wydarzyło na polsko-ukraińskiej granicy w momencie próby, docenić to, jak rząd polski, w tym także Ministerstwo Spraw Zagranicznych, realizował odważną i pełną determinacji politykę. My, panie ministrze, nie chcemy płynąć w głównym europejskim nurcie, my chcemy go tworzyć, a żeby go tworzyć, trzeba odejść od filozofii klientelizmu, od pytania zachodu Europy, czy możemy zgłosić jakiś postulat. Trzeba determinacji. Taką determinacją wykazał się pan prezydent Andrzej Duda właśnie w 2015 r., kiedy zaczął dyskusję o obecności wojsk NATO-wskich w Polsce. Wtedy też niektórzy politycy Zachodu - tak jak dzisiaj - otwierali usta w reakcji na nasz postulat dotyczący Nuclear Sharing i mówili: nie, być może, to nie jest możliwe. Po kilku miesiącach decyzje zapadły, ale do tego trzeba było odwagi, determinacji i przede wszystkim przedłożenia interesu państwa Polskiego nad swój własny partykularny interes i swoją własną kampanię związaną z ubieganiem się o stanowiska międzynarodowe. To w moim przekonaniu ma miejsce dzisiaj.

    Obudziliśmy naszych partnerów i sojuszników z Europy i ze Stanów Zjednoczonych. Wymagało to naprawdę dużego wysiłku i czasami także powodowało pewne napięcia w relacjach. Jeździliśmy do Berlina, Paryża po to, aby przekonywać ich do pomocy Ukrainie. To się udało. Inicjatywa dotycząca czołgów Leopard to nasza inicjatywa, tak jak inicjatywy dotyczące szkoleń na samolotach F-16 oraz przekazywania twardego sprzętu Ukrainie. Gdyby nie ten sprzęt, być może dzisiaj wojska rosyjskie byłyby nie gdzieś pod Awdijiwką, ale pod Lwowem, tym ukraińskim Lwowem, o którym pan mówił i insynuował pan, że być może rząd Prawa i Sprawiedliwości myśli o jakimś rozbiorze. Wszedł pan tym samym tak naprawdę w narrację polityki rosyjskiej. Pańskie słowa były haniebne. Wyobrażenia o Rosji to zbiór iluzji, a pańskie podejście do naszych sojuszników i partnerów z Zachodu to podejście junior partnera. My jesteśmy od 20 lat w Unii Europejskiej i od 25 lat w NATO. Jesteśmy jednym z istotniejszych aktorów na scenie międzynarodowej.

    Mówi pan o braku skuteczności. Proszę się pochwalić, ile pakietów sankcyjnych na Rosję nałożyła Unia Europejska podczas pana urzędowania. Ile? Za naszych czasów z polskiej inicjatywy nałożono na Rosję 13 pakietów sankcyjnych. To jest miara naszej skuteczności w Unii Europejskiej. Mimo że Rosja cały czas kontynuuje swoją agresywną politykę, od kilku miesięcy żaden pakiet sankcyjny nie został przegłosowany, a przecież Donald Tusk mówił, że jego w Europie nikt nie ogra. To do roboty. Może rzeczywiście trzeba uszczelnić ten mimo wszystko dziurawy system sankcyjny, bo jak wiemy, rosyjska ropa ciągle gdzieś tam płynie. Trzeba cały czas nad tym pracować.

    (Poseł Grzegorz Braun: Przede wszystkim na Ukrainę płynie.)

    Konfiskata mienia. Myśmy doprowadzili do zamrożenia rosyjskich aktywów. Dzisiaj trzeba twardo zabiegać o to, aby skonfiskować te dobra i przeznaczyć je rzeczywiście na obronę Ukrainy, bo to leży w naszym interesie. Nic się w tym aspekcie nie dzieje. Zachęcałbym pana, aby pan cokolwiek w tej sprawie zrobił, albo pochwalił się przed Wysoką Izbą, jakie pan ma w tym zakresie plany.

    Bezpieczeństwo energetyczne to kolejny bardzo ważny wymiar polityki bezpieczeństwa. Pan mówi o Baltic Pipe? Przecież za waszych rządów podpisywaliście kontrakty z Gazpromem na kilkanaście lat do przodu. Komisja Europejska musiała interweniować i ograniczać rząd Platformy Obywatelskiej, aby nie uzależniać Polski od rosyjskiego gazu. Dzisiaj tych rosyjskich nośników energii w Polsce nie ma dzięki temu, że to zbudowaliśmy Baltic Pipe, zbudowaliśmy terminal LNG, rozbudowaliśmy infrastrukturę w Gdańsku.

    (Głos z sali: Co?)

    Interkonektory też pan sobie przypisał. Nic pan w tej sprawie nie zrobił. Interkonektory powstały w ciągu ostatnich 8 lat. Ale do tego trzeba było determinacji i odwagi.

    Mówi pan słusznie, że Ukraina i Mołdawia dzisiaj są bliżej Europy za sprawą Partnerstwa Wschodniego. Panie ministrze, nie twierdzę, że Partnerstwo Wschodnie nie odegrało pozytywnej roli, ale to nie był ten czynnik, jedyne narzędzie, które spowodowało zbliżenie Ukrainy i Mołdawii. Jeśli chodzi o Ukrainę, to mnie osobiście kojarzy się pan z namawianiem Ukraińców do podpisania porozumienia z Janukowyczem. Z Janukowyczem, który dzień później po tym, jak pan straszył Ukraińców, że albo podpiszą, albo będą martwi, wyleciał z Ukrainy i dzięki temu Ukraina prowadzi politykę prozachodnią, proeuropejską. A pan tak naprawdę chciał zatrzymać tego Janukowycza.

    Nie dowiedzieliśmy się niczego o polityce wobec Białorusi. Pańscy współpracownicy polityczni bardzo dużo mówili o tym, co trzeba wobec Białorusi robić. Jakieś pakiety sankcyjne, jakieś pomysły, jakiekolwiek idee wobec Białorusi? Co z Polakami mieszkającymi na Białorusi, także i tymi, którzy siedzą dzisiaj w więzieniach? Nam udało się chociażby wydobyć trzy działaczki polskie z białoruskich więzień. Andrzej Poczobut ciągle pozostaje w więzieniu. Trzeba tutaj podjąć jakiekolwiek działania, inicjatywy. Być może właśnie poprzez restrictive measures, jak mówią w Unii Europejskiej. Do tego potrzeba znów determinacji. Tymczasem pan chce restrukturyzować, ale tak naprawdę ograniczać funkcjonowanie kanału Biełsat. W tymże Biełsacie obsadza pan, czy w ramach waszego rządu, swojego nowego nominata, pana Broniatowskiego, byłego szefa rosyjskiego Interfaxu. Tak pan chce oddziaływać na przestrzeń wschodnią? Ataki hybrydowe na polską granicę mogą się powtórzyć. Mam nadzieję, że nie powtórzą się już wizyty waszych kolegów z Platformy Obywatelskiej z pizzą na tych granicach (Oklaski), bieganie z torbami przed strażnikami granicznymi. Z naszej strony nie zobaczycie tego, absolutnie. My będziemy popierać twardą politykę obronną i twardą politykę stabilizacji polskiej granicy.

    Formaty regionalne. Nie powiedział pan w zasadzie nic o B9, o Trójmorzu. Dlaczego? No dlatego, że to jest efekt naszych zabiegów. Pan wszystkie swoje assety lokował tylko w kierunku zachodnim. Nie doceniał pan Europy Środkowej, nie traktował pan tego, nie traktuje nadal jako wehikułu i narzędzia realizacji naszych wspólnych interesów. Pan chce jechać do Brukseli, do Berlina, po to żeby nauczać Litwinów, Czechów, Węgrów, zamiast w drugą stronę: najpierw z nimi rozmawiać, a później ze wzmocnionym mandatem jechać do Brukseli, Berlina czy Paryża.

    Trójmorze ma swój wymiar także w zakresie bezpieczeństwa. Pan mówi, że to był projekt geopolityczny. W żadnej mierze. To był i jest projekt upodmiotowienia Europy Środkowej i Wschodniej ukierunkowany na rozbudowę połączeń komunikacyjnych i infrastruktury, także pod kątem tzw. military mobility, po to aby wojska, np. NATO-wskie, mogły w razie potrzeby szybko się przemieszczać w tej części Europy. Zupełnie zapomniał pan o Trójkącie Lubelskim. Nic się w tej sprawie nie dowiedzieliśmy, co pan myśli o tym, jakie są plany polskiego MSZ-u w sprawie Trójkąta Lubelskiego, ważnej inicjatywy jednoczącej Polskę na bazie historycznie z Litwą i z Ukrainą.

    I wreszcie polityka wobec Stanów Zjednoczonych. Był pan w Waszyngtonie, rzeczywiście, ale spotkał się pan tylko z politykami demokratów. Nie wiem, czy nie chcieli się z panem spotykać republikanie, czy sam pan nie chciał, ale to bardzo źle, że pan się z nimi nie spotykał. Dobrze, że prezydent Andrzej Duda podczas swojej wizyty realizuje politykę dobrej współpracy zarówno z demokratami, jak i z republikanami. Pan raczej zasłynął bardzo krytycznymi komentarzami, zresztą tak samo jak pan premier Donald Tusk, wobec republikanów. A ci republikanie być może niedługo będą rządzić Stanami Zjednoczonymi i tak naprawdę będziecie wtedy prosić pana prezydenta Andrzeja Dudę, żeby udrożnił wam jakiekolwiek kontakty z republikanami. Bo wy wszystkie jajka wkładacie do tego samego koszyka, do jednego koszyka, a w naszym interesie jest utrzymywanie jak najlepszych relacji zarówno z demokratami, jak i z republikanami. Chodzi po prostu o dobre relacje transatlantyckie. (Oklaski)

    Do realizacji skutecznej polityki zagranicznej oczywiście potrzebna też jest skuteczna kadra dyplomatyczna. Pan tutaj bardzo dużo złych słów powiedział o polskich dyplomatach. Tych dyplomatach, którzy naprawdę z zaangażowaniem i sercem pracowali przez ostatnie 8 lat. I nie zawsze to byli dyplomaci pochodzący ze służby zagranicznej. Czy gdyby nie zaangażowanie pana ambasadora Wilczka w Waszyngtonie mielibyśmy dzisiaj ruch bezwizowy czy zniesienie wiz dla Polaków w Stanach Zjednoczonych? Czy gdyby nie zaangażowanie ambasadora Magierowskiego tam, w Waszyngtonie, mielibyśmy aktualny stan stosunków polsko-amerykańskich? Czy gdyby nie zaangażowanie stałego przedstawiciela Sadosia w Brukseli, mielibyśmy pakiety sankcyjne? To są wszystko tak naprawdę dyplomaci spoza służby zagranicznej. Pan by powiedział: nominaci polityczni. Ale jacy skuteczni, jacy dobrzy. Może trzeba docenić także i tych, którzy pracowali dla Polski, nie będąc z rodzin dyplomatycznych, nie będąc też absolwentami tych szkół, które pan tak bardzo hołubi i lubi.

    I ostatni wątek, panie ministrze. Za parę tygodni będzie szczyt NATO w Waszyngtonie. Okrągła rocznica NATO-wska. Nie dowiedzieliśmy się ani słowa co do pańskich priorytetów, jeśli chodzi o nasze oczekiwania na tym szczycie NATO-wskim. Pan prezydent Andrzej Duda mówi o konieczności zwiększenia wydatków na zbrojenie do 3%, a w pana priorytetach się to nie znalazło. Pan prezydent Andrzej Duda mówi o Nuclear Sharing, konieczności dołączenia w pełni do tego NATO-wskiego parasola ochronnego w zakresie wojsk nuklearnych. Pan, pański szef, premier mówi, że on w ogóle pierwsze słyszy. Jakby się obudził dopiero, że Polska zabiega o to, aby być pełnoprawnym członkiem NATO-wskim. Być może dobrze się stanie, że 1 maja dojdzie do tego spotkania w pałacu i być może pan prezydent Duda skutecznie wytłumaczy te niuanse polityki zagranicznej Donaldowi Tuskowi, bo to jest w interesie państwa polskiego. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia