10. kadencja, 10. posiedzenie, 2. dzień (25-04-2024)
8. punkt porządku dziennego:
Informacja Ministra Spraw Zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2024 roku.
Poseł Radosław Fogiel:
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Krótko się odniosę do pana posła Brauna. Rozumiem, że pan poseł zgodziłby się zapewne z tezą, że nie tyle obecność amerykańska co w ogóle istnienie jakiegokolwiek niepodległego, suwerennego państwa w bezpośredniej bliskości Rosji zwiększa ryzyko konfliktu.
Panie Pośle Braun! Narzekał pan na groteskę, ale nikt pana przecież do wystąpień nie zmuszał.
(Poseł Grzegorz Braun: Sprostowanie...)
Ale przechodząc do rzeczy, ubolewam - choć cieszę się z obecności ministra Bartoszewskiego - że pan minister Sikorski nie znalazł czasu na to, żeby wysłuchać całości tej debaty. Trochę jest to brak szacunku wobec tej Izby i wobec nadrzędnej roli parlamentu.
Całe wystąpienie, którego mogliśmy wysłuchać, było wystąpieniem niestety dość rozczarowującym, minimalistycznym. To był wyraz pozbawionej ambicji, samoograniczającej się polityki zagranicznej. Nie widziałem tutaj planu, nie widziałem wizji polityki, którą prowadzić powinno państwo takie jak Polska - państwo dumne, państwo posiadające odpowiednie zasoby, nie najmniejsze państwo w środku Europy. Mieliśmy za to do czynienia z obsesyjnie antyPiSowską publicystyką, która zajęła dużą część wystąpienia pana ministra, co zupełnie nie licuje z powagą tego, czym powinno być przedstawienie planów i zamierzeń polskiej polityki zagranicznej w nadchodzącym roku. To wszystko doprowadziło do stworzenia pewnej figury chochoła, z którym następnie pan minister bohatersko się rozprawiał.
Ale kilka uwag również o tym, czego brakowało w naszym przekonaniu, jako Prawa i Sprawiedliwości, w tym wystąpieniu. Mówił pan minister o konieczności wzmacniania Wspólnoty Transatlantyckiej. To po co ciągłe ataki na część amerykańskiej sceny politycznej? My nie mamy tutaj w Europie tego komfortu, żeby decydować, jaka konstelacja polityczna będzie rządzić w Stanach Zjednoczonych. Ale jest w naszym interesie, by stosunki polskoamerykańskie były poprawne, ba, dobre. I nieodpowiedzialne atakowanie części amerykańskiego establishmentu tylko po to, żeby zdobyć poklask kilku możnych w Unii Europejskiej, jest kompletnie nierozsądne i szkodzi polskiemu interesowi.
W sferze globalnej pan minister albo prześlizgnął się, albo wręcz w ogóle nie zajął się tak istotnymi elementami, regionami jak chociażby Indie, region Indo-Pacyfiku, który również z punktu widzenia strategii bezpieczeństwa urasta dzisiaj do jednego z pierwszorzędnych problemów światowych. Wiemy czy domyślamy się, jakie plany strategiczne ma nasz największy sojusznik, jak to będzie wpływało na Pakt Północnoatlantycki, również na możliwości jego obecności w Europie. Nie usłyszeliśmy nic o polskiej polityce zagranicznej w Afryce, gdzie nasze interesy powinny być reprezentowane. Poprzedni rząd rozpoczął polską obecność w Afryce na zupełnie innym poziomie niż do tej pory.
(Poseł Marek Rząsa: Na poziomie wiz, na poziomie wiz najlepiej.)
(Głos z sali: Na poziomie otwierania placówek.)
(Głos z sali: Z bazaru.)
Jeżeli pan poseł lubi sobie pokrzykiwać, panie pośle, może pan zapyta ministra Sikorskiego, kiedy zostanie powołany polski ambasador w Rwandzie. Placówka jest gotowa, została ustanowiona przez poprzednika pana ministra. Rwanda jako jeden z nielicznych krajów Afryki np. głosuje wraz ze światem zachodnim w ONZ przeciwko Rosji. Jest to bardzo wartościowa inwestycja z punktu widzenia polskiej polityki zagranicznej.
Strategia wobec Chin. Usłyszeliśmy raptem kilka ogólników o tym, co powinna, a czego nie powinna Unia Europejska. Ale jaką Polska powinna mieć strategię wobec Chin? W Stanach Zjednoczonych toczy się na ten temat dyskusja, a teraz jest debata dotycząca tak szczegółowych kwestii jak chińskie aplikacje. Co polska dyplomacja ma do powiedzenia na ten temat?
Milczenie w kwestii najbliższego regionu i naszych najbliższych partnerów. O państwach bałtyckich, kluczowych dla wschodniej flanki NATO z polskiego punktu widzenia, nie usłyszeliśmy nic. Co z Kaukazem Południowym? Co z krajami, które aspirują do Unii Europejskiej, ale równocześnie są w regionalnych konfliktach? Jestem tym bardziej zdumiony, że pan minister Sikorski, oddajmy mu to, jako jeden z pomysłodawców Partnerstwa Wschodniego zdawał się być zainteresowany tym regionem.
Słyszeliśmy za to dużo o Trójkącie Weimarskim, trójkącie, który sam w sobie, w swojej idei, nie jest niczym złym. Jest pytanie o proporcje, jest pytanie o to, jak do Trójkąta Weimarskiego podchodzimy. Nieprawdą jest, jakoby był to format przez poprzedni rząd zaniedbany. Tylko w zeszłym roku odbyły się dwa szczyty w formacie weimarskim, również z udziałem prezydenta. Tylko mam niestety przekonanie, że Trójkąt Weimarski w optyce dzisiejszych władz to swego rodzaju koncert mocarstw, może recital mocarstw, biorąc pod uwagę jego zakres, gdzie Polska jest traktowana jako listek figowy dla naszej części Europy, a rządzący cieszą się, że są doproszeni do stołu, gdzie zapadają ich zdaniem decyzje, tylko bez ich obecności, bez ich wkładu. Jako Prawo i Sprawiedliwość w swojej polityce zagranicznej nie unikaliśmy tego formatu, jak już wspomniałem, ale traktowaliśmy go jako forum wymiany idei, jako klub dyskusyjny, gdzie mogliśmy przedstawiać nasz punkt widzenia, a nie otrzymywać wytyczne.
Ostatnia sprawa, o której pan minister mówił, to kwestie infrastrukturalne, organizacyjne w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Mam nadzieję, że te szumne zapowiedzi znajdą odzwierciedlenie w działaniach, bo poprzednia ministerialna funkcja Radosława Sikorskiego wsławiła się wyłącznie likwidacją placówek. Chciałbym w takim razie usłyszeć, jakie nowe placówki będą otwierane, jakie będą remontowane, gdzie będą dokonywane zakupy nieruchomości pod polskie placówki, bo polska dyplomacja tego wymaga.
I na zakończenie. Pan minister był łaskaw powiedzieć o toczącej się od 2 lat wojnie na Ukrainie. Myślę, że wielu z nas na tej sali zgodzi się, że ta wojna toczy się dużo dłużej, że rozpoczęła się co najmniej w 2014 r. aneksją Krymu. Nie dziwię się, że pan minister stara się o tym nie pamiętać, biorąc pod uwagę, co wtedy mówił, biorąc pod uwagę jego słynne słowa: podpiszcie albo wszyscy będziecie martwi, biorąc pod uwagę politykę jego ówczesnego rządu wobec Wschodu. W tym samym kontekście pan minister tutaj powiedział, że musimy stanąć w prawdzie. Tak, panie ministrze, musimy stanąć w prawdzie, musimy stanąć w prawdzie z tym, jaką politykę pan również firmował. Bo padały tu oskarżenia niegodne i niemające nic wspólnego z faktami. Czy w ramach tego stanięcia w prawdzie serial ˝Reset˝ zniknął z przejętych mediów publicznych? Jest niedostępny, bo pokazywał, jak błędną politykę, żeby nie określić tego mocniej, wobec Rosji prowadził Donald Tusk z Radosławem Sikorskim? Czy nie kto inny jak Radosław Sikorski, dzisiaj próbujący kreować się na antyrosyjskiego jastrzębia, wchodził w dywagacje, że przecież Putin to nie Stalin? Mówił Radosław Sikorski: jeśli morduje, to detalicznie, a nie hurtowo. Mając takie wypowiedzi na swoim koncie, na miejscu pana ministra byłbym dużo bardziej zachowawczy, jeżeli chodzi o to, co pada z tej mównicy. Dziękuję serdecznie. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia