10. kadencja, 10. posiedzenie, 2. dzień (25-04-2024)
8. punkt porządku dziennego:
Informacja Ministra Spraw Zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2024 roku.
Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Ustosunkuję się do pytania pana byłego wiceministra.
Wicemarszałek Monika Wielichowska:
Już wyszedł.
Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:
No właśnie, więc nie chcę...
(Poseł Jarosław Wałęsa: Proszę to odnotować w protokole.)
Właśnie, proszę odnotować w protokole, że pan były wiceminister nie był zainteresowany odpowiedzią na zadane przez siebie pytanie. (Oklaski)
Wicemarszałek Monika Wielichowska:
Odnotujemy.
Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:
Co do meritum, to chciałem, aby odnotowano w protokole, że wysłuchałem wszystkich pierwszych wypowiedzi sejmowych.
(Poseł Jarosław Wałęsa: Klubowych.)
Nie byłem na całej kilkugodzinnej debacie, ale wysłuchałem tych wystąpień, które były przedstawione jako pierwsze w imieniu wszystkich klubów i koła Kukiz`15. Jednocześnie proszę o odnotowanie w protokole, że przewodniczący partii, do której należy pan były wiceminister Jabłoński, nie raczył zaszczycić dzisiaj Wysokiego Sejmu swoją obecnością ani przez minutę. Jeszcze się do tego odniosę.
Pani Marszałek! Na wstępie chcę podziękować panu prezydentowi za to, że był dziś obecny w Sejmie i wysłuchał mojej informacji o zadaniach polskiej polityki zagranicznej. W exposé mówiłem o sprawach kluczowych dla polskiej racji stanu, bezpieczeństwa i przyszłego dobrobytu Polski. Obecność pana prezydenta potwierdza, że dostrzega wagę tych spraw. Jestem zobowiązany panu prezydentowi tym bardziej, że zdecydował się na udział mimo absencji kluczowych polityków PiS-u na czele z byłymi premierami i, jak już wspomniałem, prezesem partii. W tej chwili...
Przepraszam, nie jestem już teraz posłem, więc nie wiem, gdzie siedzą kluby.
(Poseł Roman Fritz: Tutaj jest Konfederacja.)
Właśnie, więc chyba w tej chwili nie ma już nikogo z PiS-u. To, że Konfederacja jest w centrum sali, przyznam, budzi moje nieustanne zdziwienie.
(Poseł Roman Fritz: Mieliśmy być tam, ale...)
(Głos z sali: Kłamstwo.)
A, przepraszam, zwracam honor. Proszę o odnotowanie w protokole, że na sali jest dwóch posłów PiS-u.
Zresztą chciałem podzielić się z Wysoką Izbą niepartyjną uwagą, że np. w parlamencie Szwecji posłowie siedzą podzieleni nie klubami, ale regionalnie, czyli siedzi się koło parlamentarzystów ze swojego regionu z innych partii. Ma to swoje plusy dodatnie i plusy ujemne, jak mawia klasyk.
(Poseł Jarosław Wałęsa: Prawa autorskie.)
Wicemarszałek Monika Wielichowska:
Chyba więcej minusów.
Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:
Natomiast uważam, że krytyka pana prezydenta jest chybiona, ale problem jest o wiele poważniejszy. Widać wyraźnie, że pan prezydent nie godzi się, przynajmniej od czasu gdy zmienił się rząd, z obowiązującą w Polsce konstytucją, której art. 146 jednoznacznie stwierdza, że to Rada Ministrów prowadzi politykę zagraniczną, i która prezydenta zobowiązuje do współdziałania z rządem w tej dziedzinie. Polska może mieć tylko jedną politykę zagraniczną, tę dysponującą oparciem w konstytucji i z mandatem demokratycznym. Każdy inny scenariusz groziłby chaosem i wystawieniem się na wpływy naszych adwersarzy. Prezydent Rzeczypospolitej jest oczywiście najwyższym przedstawicielem państwa i reprezentuje politykę zagraniczną rządu, a więc powinien wypowiadać się zgodnie z polityką Rady Ministrów, nawet gdyby miał się z nią nie zgadzać, a nie prowadzić własną. A więc nieuzgadniane z Radą Ministrów, a wręcz polemiczne wobec stanowiska rządu wypowiedzi o polityce zagranicznej wypada uznać za wyraz jego osobistych opinii.
Z ubolewaniem odnotowałem również, że pan prezydent został najwyraźniej wprowadzony w błąd w sprawie budowy polskiej ambasady w Berlinie. Nie wiem, kto mu powiedział, że chciałem sprzedać tę działkę. Decyzje o tej inwestycji zostały podjęte w okresie mojego poprzedniego urzędowania, a prace wstrzymano później za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Konkurs został rozstrzygnięty w 2012 r., a nowy rząd PiS-u oddał sprawę do prokuratury, po czym, gdy prokuratura nie dopatrzyła się nieprawidłowości, zaczął realizować inwestycję zgodnie z rozstrzygniętym za moich czasów konkursem. Więc naprawdę nie rozumiem, o co panu prezydentowi chodziło. I niestety nasza placówka jest raczej bliżej byłej ambasady radzieckiej niż amerykańskiej.
Jeśli chodzi o sprzedaż mienia placówek, to chciałbym poinformować pana prezydenta, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych dysponuje dziesiątkami... nie, chyba setkami różnych nieruchomości za granicą w bardzo różnych miastach, które przechodzą swoje wzloty i upadki, dzielnice w tych miastach też. W niektórych miejscach dzielnica wokół danej nieruchomości idzie w górę w rankingach, czasem schodzi na psy, czasami trzeba sprzedać czy to mieszkanie pracownika, czy garaż jakiś, czy wręcz przenieść siedzibę konsulatu, instytutu czy samej ambasady, czy rezydencji ambasadora do innej dzielnicy. Naprawdę sprzedaż takiej nieruchomości nie jest oddaniem placówki na Westerplatte, tylko to jest prowadzenie racjonalnej polityki nieruchomościowej. Jeśli, dajmy na to w Kolonii, gdzie kiedyś była ambasada PRL-u przy RFN, przestajemy mieć ambasadę, a kiedyś tam pracowało ponad 300 osób, i zostawiamy średniej wielkości konsulat, to jest nieracjonalne, żeby mieć 300 m2 na jednego pracownika. I oczywiście wtedy się podejmuje decyzję o sprzedaży. Ale robienie z tego aktu braku patriotyzmu jest po prostu zdumiewające.
Tak samo jest, jeśli chodzi o otwieranie i zamykanie placówek. Tak, przyznaję się, zamykałem placówki, mam tutaj pełen zestaw. Ale też otwierałem placówki, bo placówki się dostosowuje ciągle do mapy polskich interesów, do mapy obecności naszych rodaków za granicą, do zmieniającej się sytuacji. Na przykład otworzyłem konsulat w Sewastopolu na 4 lata przed inwazją, wiedząc co się święci, dzięki czemu podczas rosyjskiego anschlussu byliśmy najlepiej poinformowanym krajem w całym Sojuszu Północnoatlantyckim o tym, co tam się dzieje. (Oklaski) I oczywiście musiałem go zamknąć, gdy Rosjanie przejęli półwysep. To samo w Doniecku - otworzyłem konsulat w Winnicy, gdzie jest znacząca polska mniejszość, itd., itd. A faktycznie zamknąłem w Zimbabwe, bo tam został utworzony za PRL-u jako przyczółek do walki z imperializmem. I robienie z tego komuś zarzutów jest po prostu niedorzeczne.
Już kończę. Po mimice pana prezydenta odniosłem wrażenie, że najbardziej oburzył go fragment exposé, w którym powiedziałem, że Niemcy są naszym sojusznikiem. Naprawdę nie rozumiem, na czym polega kontrowersyjność takiego stwierdzenia i dlaczego to wywołało potrzebę okazania drwiny ze strony pana prezydenta.
Jak już wspomniałem, pan prezes Kaczyński tradycyjnie zbojkotował exposé, co mu nie przeszkodziło w wyrażeniu swej opinii na jego temat, która była tradycyjna. Odwołała się do nacjonalistycznych klisz, mitów i lęków. Prezes PiS straszył utratą suwerenności, która już wkrótce, uwaga, okaże się, że była incydentem historycznym, a Polska nie będzie już państwem, tylko, cytat: terenem zamieszkiwania Polaków, zaś MSZ przekształci się - to z dzisiaj, sprzed paru godzin - w wykonawcę czyichś poleceń.
(Poseł Grzegorz Braun: Ale pan ma odpowiadać na pytania. Panie ministrze, pan ma odpowiadać na pytania, a nie referować, co tam w mediach.) (Dzwonek)
Nie, nie, to nie w mediach, to prezes, poseł PiS dzisiaj powiedział o exposé. Wydaje mi się, że to jest jednak szef...
(Poseł Grzegorz Braun: Czy ktoś pytał pana o to?)
Poseł największego klubu sugeruje, że MSZ wykonuje czyjeś polecenia, panie pośle, a to poważny zarzut.
(Poseł Grzegorz Braun: No poważny.)
Zgoda, tylko kompletnie chybiony.
(Poseł Grzegorz Braun: Też go stawiam.)
Kompletnie chybiony.
(Poseł Grzegorz Braun: To też go stawiam.)
To proszę dać choćby cień dowodu na tak skandaliczne twierdzenie. Jestem ministrem spraw zagranicznych ósmy rok. I nigdy nikt z zagranicy nie wydawał mi żadnych poleceń. Proszę dać dowód. A, nie będę cytował. Jest stare MSZ-etowskie powiedzenie: na gębę jest krem Nivea, a potrzebne są papiery, dowód. (Oklaski)
Prezes Kaczyński zdaje się nie rozumieć, że nie każde przegrane głosowanie na forum europejskim oznacza utratę suwerenności. Tak jak w Sejmie, przecież niektóre stronnictwa czasami wygrywają, czasami przegrywają głosowanie. To nie oznacza, że utraciły swoją autonomię, swoją zdolność do działania. Bo gdyby tak było, że przegrane głosowanie oznacza utratę suwerenności, to w Europie już nie byłoby żadnych suwerennych państw. To mi bardziej przypomina ten serial ˝1670˝. Pamiętacie tę scenę? Pojechał na sejmik, zawetował, wygraliśmy. To jest koncepcja suwerenności jako polskiej hegemonii. Ma być tak, jak my chcemy. Cała Europa ma się dostosować do nas, a jak nie, to nie mamy suwerenności. I za poprzednich rządów jeden z dyplomatów mianowanych przez poprzedni rząd, spoza MSZ-etu, sformułował to na piśmie. Mianowicie zastępca ambasadora w Pradze napisał list do władz czeskich, że to, iż Polki śmią w Republice Czeskiej korzystać z prawa do aborcji tamtego kraju, jest naruszeniem polskiej suwerenności. Bo tak niektórzy z obozu nacjonalistycznego rozumieją suwerenność, ale to jest kompletne nieporozumienie. W każdym razie wdzięczny jestem prezesowi Kaczyńskiemu, bo udowodnił, że tłumaczenie tych mitów i urojeń, na których opierała się filozofia poprzedniego rządu, było jak najbardziej uzasadnione.
Pierwszy w imieniu klubu wystąpił mój poprzednik pan minister Zbigniew Rau. Wysłuchałem jego przemówienia w całości. Pan były wiceminister Jabłoński tego nie docenia. Uważam, że z ministrów tamtego rządu najmniej publicznych kompromitacji w Unii Europejskiej mieliśmy właśnie za pana ministra Zbigniewa Raua. Ale trochę nie rozumiem jego wypowiedzi. Bo pan zarzuca politykom to, że chcą kandydować do Parlamentu Europejskiego. Chciałbym panu ministrowi Rauowi uświadomić, że ja zrobiłem dokładnie odwrotnie, tzn. byłem posłem do Parlamentu Europejskiego i zrezygnowałem po to, żeby służyć w polskim parlamencie. Natomiast problem jest, uważam, ale on polega na czymś trochę innym niż to rytualne oskarżanie ludzi o ucieczki czy o pazerność. Każdy mierzy innych swoją miarą. Uważam, że problem polega na tym, że rzeczywiście jeśli ministrowie zarabiają mniej niż ich dyrektorzy departamentów, to niektórym przychodzi do głowy, że takie motywacje mogą występować. W tej chwili nie sprawdziłem, ale poprzednio byłem 1300. na liście płac MSZ-etu. I może z tym warto byłoby coś zrobić. Osobiście uważam, że w sektorze publicznym pensje polityków powinny być w relacji do średniej krajowej według jakiegoś mnożnika. Gdybyśmy to raz na zawsze ustalili, to na wiele lat można by sobie oszczędzić tych niemądrych ataków. Pyta pan minister, czy ja też wolałbym pracować za lepszą pensję dla Komisji Europejskiej niż dla polskich rządów. Jezus Maria, to jest ten poziom? Bo co? Bo wasz komisarz pracuje za darmo? (Dzwonek)
A dlaczego to pika?
Wicemarszałek Monika Wielichowska:
Bo już czas...
Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:
Ale rozumiem, że mam czas nieograniczony. Dobrze pamiętam?
(Głos z sali: 15 minut i koniec.)
Wicemarszałek Monika Wielichowska:
Nie, jest ograniczony, ale bardzo proszę kontynuować.
Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:
Pan minister Rau raczył powiedzieć, że za jego czasu z resortem pożegnało się 38 absolwentów MGIMO. Tak, to prawda. Zdumiałem się odwagą pana ministra, że zechciał o tym powiedzieć, bo prawie wszyscy z tych ludzi wygrali procesy sądowe w sądach pracy i ich przyjmowanie z powrotem do MSZ-etu zaczęło się już za rządu Prawa i Sprawiedliwości. Ta decyzja, którą chwali się pan minister Rau, kosztuje MSZ już, patrzę na dyrektora generalnego, czy dobrze pamiętam, ok. 2 mln zł. Ale odradzam panu ministrowi Rauowi brnięcie w tę insynuację, że są to, tak rozumiem, bo to takie klimaty tej strony sali, jacyś ludzie może na usługach państwa, w którym studiowali. Przypominam, że wszyscy ci ludzie mają ważne dopuszczenia do tajemnicy państwowej, byli wielokrotnie sprawdzani przez polski kontrwywiad, więc sugerowanie im takich zależności może się skończyć przegranym procesem sądowym.
(Głos z sali: Kolejnym.)
W dalszej części wypowiedzi chciałbym się odnieść do pytań nie po kolei, tylko tematycznie, z góry przepraszając tych, którym nie odpowiem po nazwisku. Jeśli ktoś uzna, że moje wyjaśnienia są niewystarczające, bardzo proszę o skierowanie pytania na piśmie.
Pan poseł Jarosław Wałęsa pyta, kiedy projekt nowelizacji ustawy o służbie zagranicznej wpłynie do Sejmu. Chyba wspomniałem w exposé, że projekt nowelizacji będzie przedstawiony rządowi już wkrótce, przed latem, i niezwłocznie przekazany do Sejmu, bo chciałbym, aby projektowane zmiany weszły w życie jeszcze w tym roku. Podkreślam, że to będzie mała nowelizacja obejmująca najpilniejsze, niezbędne zmiany, ale do końca roku mamy nadzieję sformułować docelową, nową ustawę o służbie zagranicznej.
Znowu chcę się odnieść do wypowiedzi pana ministra Raua. Chciałbym przypomnieć, że może nie za niego, ale za czasów ministrów PiS, ludzie byli odwoływani z placówek w trybie natychmiastowym. My jeszcze nikogo... Znaczy, wymieniliśmy stałego przedstawiciela przy Unii Europejskiej za zgodą pana prezydenta, ale jeżeli chodzi o rotacje, które szykujemy w tej chwili, to jeszcze chyba nie było ani jednej, a jestem na urzędzie 4 miesiące. Bo ludzie mają dzieci w szkołach, bo chcą się pożegnać zgodnie z protokołem dyplomatycznym. To się odbywa tym razem w sposób cywilizowany, więc nie widzę potrzeby atakowania mnie czy resortu za akurat to.
O MGIMO już było. O zamykaniu placówek. Rozumiem, że to jest taka zręczna formuła: zamykał placówki, no ale na Boga, mam listę placówek, które były zamykane i otwierane przez ostatnie 20 lat. Wszyscy ministrowie co do jednego tak zamykali, jak i otwierali placówki. Zrobienie z tego komuś zarzutu jest absurdem. Mam cały wykaz, jeśli ktoś chce - proszę bardzo.
Pan poseł Radosław Fogiel pyta, jakie placówki będą remontowane, gdzie będą dokonywane zakupy nieruchomości przeznaczonych na polskie placówki, bo słusznie twierdzi, że polska dyplomacja tego potrzebuje. Odnośnie do dużych procesów inwestycyjnych to po zakończeniu budowy ambasady w Berlinie planowane jest przygotowanie nowoczesnej, funkcjonalnej, znacznie większej od dzisiejszej i znacznie bliżej Białego Domu siedziby dla ambasady RP w Waszyngtonie. Poprzednio kupiłem rezydencję w Waszyngtonie, też pisano o tym bzdury, a dzisiaj ona bardzo dobrze służy ona kolejnym ambasadorom.
Chciałbym, żeby to było odnotowane w protokole: resort kupił tę rezydencję w kwartale, w którym złotówka do dolara była albo 2 zł, albo 2,2 zł. To był bardzo dobry zakup. Więc nie tylko dzisiaj złotówkowo zapłacilibyśmy znacznie więcej, ale wartość tej nieruchomości bardzo wzrosła, bo jest ona położona między ambasadą brytyjską a siedzibą wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych. (Oklaski) No i oczywiście można powiedzieć: A, mógł kupić 2 km dalej za połowę tej ceny. Oczywiście, że mógł. Tylko wtedy cały korpus dyplomatyczny by tam nie walił na imprezy, a tak - przychodzą. Tak się robi dyplomację. (Oklaski)
Planowanej i długofalowej modernizacji będą podlegać kompleksy ambasad w Nowym Delhi i Kairze. Kontynuowany będzie również wieloletni proces remontowy w Pekinie. Na bazie wieloletniej strategii modernizowany jest nadal zasób nieruchomości ambasady w Paryżu. Prowadzimy prace polegające na odtworzeniu i rewaloryzacji budynku Instytutu Polskiego w Paryżu. W Brukseli prowadzimy prace remontowe. Ponadto remontowane będą nieruchomości w Londynie na cele rezydencji Instytutu Kultury, a także w Edynburgu, Rzymie, Sztokholmie, Sydney i Budapeszcie. Chcemy, aby nieruchomości Skarbu Państwa, często niedoinwestowane, stały się atutem naszych placówek i wizytówką Polski. Planujemy także przygotowanie założeń prac remontowych budynku Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku oraz zmianę siedzib Stałego Przedstawicielstwa RP przy ONZ i Konsulatu Generalnego RP w Kantonie.
Chciałbym uświadomić Wysokiej Izbie, że wtedy, gdy poprzednio byłem ministrem, doszedłem do porozumienia z Ministerstwem Finansów, aby w Polsce wprowadzić dość rzadki na świecie system zarządzania mieniem MSZ. W większości krajów jest tak, że na kupno nieruchomości potrzeba zgody ministra finansów albo wyżej, a za sprzedaż środki trafiają do Ministerstwa Finansów. Co to oznacza? Że większość MSZ-etów nigdy nie chce sprzedać żadnej nieruchomości, bo oddają ministrowi finansów. W związku z tym te nieruchomości niszczeją i są często w złych dzielnicach. A myśmy zawarli umowę, na bazie której, jeśli coś sprzedamy, to możemy tych środków użyć na remonty w innych krajach, na całym świecie. Uważam, że to jest racjonalny system. Cieszę się, że moi następcy, a teraz poprzednicy go utrzymali.
Kiedy zostanie powołany ambasador RP w Rwandzie? W ostatnich miesiącach dokonaliśmy weryfikacji planów funkcjonowania ambasady w Rwandzie pod kątem założeń inwestycyjnych, kadrowych i finansowych. Wyniki tej analizy pokazały, że skala dotychczas planowanej inwestycji była dalece niekorzystna z punktu widzenia budżetu państwa. W związku z tym założenia funkcjonalne placówki zostały zrewidowane i będą w najbliższym czasie urealnione w stopniu pozwalającym na zachowanie naszej obecności politycznej w Rwandzie na szczeblu ambasadora.
Pan były wiceminister Przydacz stawia mi zarzut dotyczący zachęcania Ukraińców do podpisania porozumienia z Janukowyczem, który dzień potem uciekł z Ukrainy. To jest ta stara kaczka dziennikarska, według której ja kazałem Ukraińcom rzekomo się poddać. Ja nie wiem, ile razy trzeba coś prostować, żeby to wreszcie zostało zarejestrowane. Czy chodzi nam o jakąś elementarną prawdę i wymianę myśli czy tylko o obrzucanie się przeinaczeniami? Więc chcę państwu - już teraz do protokołu - przypomnieć, jak było. To rada Majdanu przy świadkach, ministrach spraw zagranicznych Trójkąta Weimarskiego: Polski, Francji i Niemiec, najpierw parafowała, a potem miała podpisać umowę z prezydentem Janukowyczem. Część rady Majdanu miała w tej sprawie wątpliwości. Z ministrem spraw zagranicznych Niemiec uświadomiliśmy radzie Majdanu, że Janukowycz przerzucił brygadę wojska z MON-u do MSZ-u i szykuje się do rozprawy z Majdanem. Przestrzegałem ich, tak jak przestrzegali niektórzy przed wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce, mówiłem, że to jest najlepsze porozumienie, jakie można zawrzeć, i że w jego wyniku reżim Janukowycza będzie podlegać dekompresji. I teraz - mam nadzieję, że to wreszcie was przekona - chcę zacytować wywiad z dziennika ˝Dziennik˝, który ukazał się 2 czy 3 tygodnie po tych wydarzeniach, wypowiedź osoby, do której moje słowa były skierowane, ukraińskiego profesora, prof. Ołeksija Harania. Cytuję: Sikorski za nic nie musi przepraszać. Podczas dyskusji na posiedzeniu rady z nim polemizowałem, ale dziś go poproszę - niech pan kontynuuje swoją pracę na rzecz Ukrainy, by na unijnym forum nie skończyło się na tradycyjnym brukselskim pustosłowiu. Owszem, tamta rozmowa z Sikorskim nie była najprzyjemniejsza, ale proszę, żebyście dobrze przekazali moje słowa. To, że Janukowycz nie poszedł na ostateczną pacyfikację Majdanu, jest wielką zasługą Sikorskiego. Koniec cytatu. Ile razy mam się jeszcze z tego tłumaczyć?
Pan Roman Fritz, Konfederacja, pytał: Czy mamy scenariusze dotyczące rozwiązania konfliktu na Ukrainie? Tak, mamy - przywrócenie międzynarodowo uznanych granic Ukrainy wedle tzw. formuły pokoju prezydenta Zełenskiego. (Oklaski) Tę wojnę Władimir Putin może skończyć w 5 minut, jednym telefonem do pana ministra Szojgu, jeśli powie: wycofujemy wojska z Ukrainy. Niestety Ukraina nie może tego skończyć jednym telefonem, i to jest duża różnica.
Pan były wiceminister Jabłoński pyta, dlaczego Niemcy nie dostarczają Ukrainie rakiet, co zostało zrobione tu przez MSZ. Z jednej strony mówicie, że to Niemcy dominują nad Polską, a z drugiej strony domagacie się, żebym ja wydawał polecenie Niemcom? Tak jeszcze nie jest. Gdybym mógł, tobym Scholzowi kazał: wyślij taurusy na Ukrainę, ale to jeszcze tak nie działa. Natomiast kropla drąży skałę, stanowisko zmienia nie tylko Republika Federalna Niemiec. Przecież my też niektóre rzeczy najpierw rozważaliśmy, dopiero potem zrobiliśmy. Stany Zjednoczone - tak samo. Kiedy pełniłem poprzednią funkcję, funkcję szefa delegacji Parlamentu Europejskiego do spraw stosunków między całą Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi, 1,5 roku temu byłem w Departamencie Skarbu USA, który odpowiada za sankcje finansowe. Mówiłem wtedy: zamroźmy, skonfiskujmy rosyjskie aktywa bankowe. Co powiedzieli wtedy Amerykanie za to odpowiedzialni? Powiedzieli: nigdy w życiu. Nie chcę tu wchodzić w szczegóły. Nigdy w życiu. A dzisiaj co? Sami są liderem tej inicjatywy, a Polska ją konsekwentnie wspiera. To, że państwa, rządy, politycy w świetle faktów zmieniają zdanie, to nie jest zarzut. Skoro oni zmieniają zdanie, to co państwo robicie? Mam nadzieję, że też zmieniacie zdanie.
Placówki utworzone i zlikwidowane w Ukrainie. To też pytanie ze strony Prawa i Sprawiedliwości. Już wspomniałem, że tworzyliśmy, zamykaliśmy placówki, czasami nas zmuszano do zamykania placówek w Ukrainie. Faktycznie, jeszcze w 2014 r. zamknąłem Konsulat Generalny w Doniecku, ale możecie sobie państwo wyobrazić dlaczego. Dzisiaj konsulaty generalne w Charkowie, Odessie i Winnicy ze względów bezpieczeństwa funkcjonują w siedzibach zastępczych, odpowiednio w Łucku, Kijowie i we Lwowie.
Pani poseł Elżbieta Polak pyta, jakie działania MSZ zamierza podjąć, żeby wyeliminować wypowiedzi pana prezydenta dotyczące Nuclear Sharing. Byłem o to dzisiaj pytany. Mogę oczywiście tylko apelować, ale polityka nuklearna Sojuszu Północnoatlantyckiego to jest sprawa, o której się rozmawia w Brukseli na najbardziej tajnych naradach. Jak poprzednio byłem ministrem spraw zagranicznych - teraz jeszcze wszystkich certyfikatów nie dostałem - to miałem dopuszczenie do tajemnicy na poziomie, który nazywało się bodajże Cosmic Atomal Crypto. Żeby wziąć udział w naradzie dotyczącej polityki nuklearnej, trzeba było mieć to najwyższe dopuszczenie NATO-wskie - kosmiczne, kryptograficzne i atomowe. Na takich forach się mówi o polityce rozmieszczania broni atomowej, planach bazowania itd., a nie na konferencjach prasowych. Z trybuny sejmowej jeszcze raz potwierdzę - Rada Ministrów nie upoważniała pana prezydenta do zajmowania się tą kwestią, do podejmowania działań w tej kwestii, ani do poruszania jej na forum publicznym, bo - wyczytacie to państwo - rzecznik Kremla Pieskow już ustosunkował się do tego i stwierdził, że taka ewentualna baza w Polsce będzie celem ataku nuklearnego Rosji. I nawet nie można się specjalnie temu dziwić. Więc po co zaczynać tę dyskusję publicznie, w mediach?
(Poseł Jarosław Wałęsa: Żeby w mediach...)
Panowie z Prawa i Sprawiedliwości też pytają o bazę amerykańskiej obrony rakietowej w Redzikowie. To jest kolejna sprawa, w której jestem naprawdę bezradny. Ile razy można powtarzać, że tą ręką podpisałem tę umowę. Nic nie zostało zablokowane. To myśmy wynegocjowali tę umowę. Potem był do niej aneks, bo Stany Zjednoczone zdecydowały o zmianie koncepcji technicznej. Zamiast międzykontynentalnych interceptorów zdecydowali się zbudować tzw. Aegis Ashore, czyli taką przeniesioną bazę z niszczyciela amerykańskiego i ona jest prawie gotowa. Ma być w tym roku uroczystość. Ma być w gotowości operacyjnej. Ile razy mam powtarzać, że myśmy to wynegocjowali, a nie zablokowali? Jak można otworzyć coś, co rzekomo zostało zablokowane? To myśmy wynegocjowali umowę o statusie wojsk i wszystkie umowy wykonawcze. Po co tak głupie kłamstwo propagować? Ja tego po prostu nie rozumiem. Przypominam, że podczas uroczystości podpisania umowy 20 sierpnia 2008 r... Każdy może sobie zerknąć, znaleźć fotkę, gdy to robię z ówczesną sekretarz stanu Condoleezzą Rice. Po tym podpisaniu było krótkie przemówienie. Kogo? Pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który wszystkim uczestnikom tego procesu, w tym nawet mnie, dziękuje za doprowadzenie go do końca. Więc przestańcie wprowadzać opinię publiczną w błąd.
Odniosę się do obecności wojsk NATO-wskich w Polsce. Fajnie jest przypisywać sobie zasługi innych, ale przypominam: Kto domagał się dwóch ciężkich brygad amerykańskich w Polsce? Kiedy pojawiła się pierwsza stała obecność amerykańska w Polsce? Na lotnisku w Łasku w 2013 r. Dalibóg, nie Prawo i Sprawiedliwość było wtedy u władzy. A to, że dzisiaj jest więcej amerykańskich żołnierzy, to prawda - jest ich więcej, ale nie do końca z satysfakcjonujących nas powodów. Gdyby nie agresja Putina na Ukrainę, to pewnie aż tylu amerykańskich żołnierzy dzisiaj by nie było. Ale są i oczywiście chcemy, żeby zostali jak najdłużej.
Pan były wiceminister Przydacz pyta, jakie jest stanowisko MSZ co do propozycji prezydenta Andrzeja Dudy dotyczącej zwiększenia wydatków na zbrojenia do 3% oraz propozycji Nuclear Sharing. O Nuclear Sharing już wspomniałem, a jeżeli chodzi o 3%, to chyba nawet rozumiem, o co panu prezydentowi chodzi: żeby pokazać, że Polska wydaje jeszcze więcej, żeby pokazać, że jesteśmy prymusem w NATO, bo jesteśmy. Wydajemy dzisiaj proporcjonalnie nawet więcej niż Stany Zjednoczone. Tylko że strona amerykańska poprosiła, żeby nie mówić o 3%, bo jeszcze nie wszystkie kraje sojusznicze wypełniają obowiązek dotyczący 2%. Jeśli postawimy poprzeczkę jeszcze wyżej, to na szczycie NATO-wskim będzie to wyglądało gorzej, a nie lepiej, a chcemy odnieść sukces. Bo to, że kraje leżące z dala od granicy z Rosją zaczęły wreszcie zwiększać swoje budżety obronne, to dobrze, a nie źle. Trzeba to docenić.
Pan były wiceminister Przydacz pyta się, z którymi republikańskimi politykami USA spotykał się minister Sikorski. Rozumiem, że w założeniu pytania jest domniemanie, że coś ze mną jest nie tak, jeśli chodzi o kontakty z republikanami. Chciałem panu byłemu wiceministrowi uświadomić, że pracowałem 3 lata w Waszyngtonie w republikańskim instytucie badawczym i znam ich paru lepiej od pana byłego wiceministra.
Oczywiście utrzymujemy też regularne kontakty i odbywamy regularne spotkania z politykami obu środowisk amerykańskiej sceny politycznej. Spotkania te odbywają się zarówno w trakcie moich wizyt w USA, kolejne są zaplanowane, jak i podczas wizyt amerykańskich polityków w Polsce, a także przy okazji takich wydarzeń jak np. monachijska konferencja bezpieczeństwa, gdzie jestem członkiem rady. Na ostatniej konferencji odbyłem rozmowę z trójką senatorów amerykańskich, z których dwóch było republikanami: James Risch i Peter Ricketts. Także w MSZ gościliśmy kilka delegacji amerykańskiego Kongresu z obu partii oczywiście. Odbywam spotkania z przedstawicielami amerykańskich think tanków, mojego macierzystego, raczej republikańskiego, American Enterprise Institiute, ale też International Republican Institute czy Marathon Initiative. Moje kontakty z amerykańskim politykami z Partii Republikańskiej zawsze związane były z uświadamianiem im poważnych zagrożeń, jakie wynikłyby dla Polski i całego NATO z ewentualnego zwycięstwa Rosji na Ukrainie, a niestety w Partii Republikańskiej dzisiaj - wynika to także z głosowania nad pakietem ukraińskim - trzeba bardziej te rzeczy tłumaczyć niż wśród demokratów. To jest w ogóle zdumiewająca rzecz, że partia Ronalda Reagana, część partii Ronalda Reagana dzisiaj głosuje przeciwko pakietowi pomocy dla Ukrainy. Administracja amerykańska dziękowała mi ostatnio za wystąpienia w mediach amerykańskich na rzecz pakietu.
Pan poseł Radosław Fogiel: Dlaczego pan atakuje część amerykańskiej sceny politycznej, zwłaszcza w kontekście potencjalnego wyboru Donalda Trumpa na prezydenta? No nie, panowie. Jak się mówi, że nieprzyjęcie pakietu oznaczałoby utratę wiarygodności w naszym regionie przez Stany Zjednoczone, to nie jest atak - to jest motywacja do działania. W końcu uzyskaliśmy ten pakiet. Jeżeli się mówi, że Stany Zjednoczone, i w tym republikanie, powinny głosować za przyjęciem pakietu, bo w przeciwnym razie Putin podejdzie pod granicę polską, być może zaatakuje NATO i amerykańscy żołnierze będą musieli być wysłani w większej liczbie do Europy, to nie jest atak, tylko perswazja, która skończyła się sukcesem.
Pytają panowie, byli wiceministrowie Przydacz i Dziedziczak o telewizję Biełsat. Czasy, w których Ministerstwo Spraw Zagranicznych obsadzało stanowiska dyrektorów w mediach, minęły. To władze Telewizji Polskiej mianowały na stanowisko prezesa telewizji Biełsat pana Aleksa Dzikawickiego, jednego ze współtwórców stacji, Białorusina zaangażowanego od lat w ruch opozycyjny i przez lata zastępcę pani Agnieszki Romaszewskiej. Telewizja Biełsat jest finansowana przez MSZ i spełnia ważną rolę w podtrzymywaniu wartości demokratycznych na Białorusi oraz w przeciwdziałaniu rosyjskiej dezinformacji. Wiążemy ogromne nadzieje szczególnie z rozwojem rosyjskojęzycznej odnogi stacji, programu ˝Vot tak˝, po to, aby wpływać na rosyjską i rosyjskojęzyczną publikę na terenie byłego ZSRR.
Telewizja Biełsat jest finansowana przez MSZ w kwocie 40 mln zł. Wartość realizowanych programów rosyjskojęzycznych w ramach TVP World oceniamy na 10-14 mln zł. Jeszcze w 2021 r. MSZ finansował Biełsat w kwocie 22,8 mln zł. W 2023 r. wyniosło ono już 63 mln. A na ten rok pani dyrektor Romaszewska domagała się 75 mln zł, którymi MSZ po prostu nie dysponował i nie dysponuje. Tak że tu nagle nastąpił jakiś ogromny proponowany wzrost. Apelujemy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji kierowanej przez pana Piotra Świrskiego, który wstrzymał przekazywanie funduszy z abonamentu dla Telewizji Polskiej, o przekazanie tych funduszy Telewizji Polskiej.
Pan były wiceminister Przydacz zarzuca mi brak informacji o polityce wobec Białorusi. Chyba nie przysłuchiwał się tej części mojego wstąpienia, bo mam wrażenie, że dość obszernie o Białorusi było, tak że proszę o odsłuchanie lub przeczytanie na stronach MSZ.
Pytanie o Andrzeja Poczobuta. Wszyscy, jak tu jesteśmy na tej sali, oczywiście żądamy uwolnienia polskiego dziennikarza o białoruskim obywatelstwie, który jest represjonowany tylko dlatego, że śmie mówić prawdę.
Pan były wiceminister Przydacz stawia zarzut prowadzenia polityki resetu z Rosją. Przypominam, że reset to nie był termin polski, to nie był termin Janukowycza czy Łukaszenki. Reset z Rosją to była koncepcja administracji Stanów Zjednoczonych. I ja też nie wiem, co powiedzieć. Przeczytajcie exposé. Nie znajduję tam elementów nadmiernie koncyliacyjnych wobec Władimira Putina, raczej mam wrażenie, że dość zasadniczo się wypowiedziałem.
Pan były wiceminister jest młodszy ode mnie, więc jeśli mogę, to przekażę mu radę: najniebezpieczniejszą rzeczą w polityce - jak się długo sprawuje władzę, to niektórym się przydarza - to jest wierzenie we własną propagandę. Rozumiem, że tak skrajnie propagandowy paszkwil Telewizji Polskiej mógł się podobać w sferach poprzedniego rządu, ale to jeszcze nie znaczy, że on miał cokolwiek wspólnego z prawdą.
Pan poseł Fogiel mówi, że nie wspomniałem o Kaukazie Południowym. Wspomniałem, proszę zerknąć do stenogramu.
Pan były wiceminister Przydacz mówił tak: za rządów Zjednoczonej Prawicy przyjęto 13 pakietów sankcji przeciw Rosji. Ile pakietów sankcyjnych zostało przyjętych w trakcie rządów koalicji KO - Trzeciej Drogi i Lewicy? To mi przypomina starą anegdotę z czasów PRL-u. Przed wojną nie było telewizorów, a teraz nie tylko są, ale i kolorowe. Naprawdę nie mogliśmy brać udziału w uchwalaniu 13 pakietów sankcji wtedy, gdy nie byliśmy u władzy. Teraz jesteśmy i kolejne pakiety sankcyjne są uchwalane. Dwa do tej pory, czyli ok. 20% wszystkich przyjętych. 13. pakiet został przyjęty nie za czasów Zjednoczonej Prawicy, lecz dopiero 23 lutego. Obejmuje on 191 wpisów i dodaje do listy towarów objętych zakazem eksportu produkty wykorzystywane w produkcji dronów. Polska przedstawiła 53 zgłoszenia do listy i m.in. z naszej inicjatywy rozpoczęto prace nad kolejnym, 14. pakietem sankcji. A więc teraz będzie telewizja nie tylko kolorowa, ale nawet 4K.
O zamrożonych środkach banku centralnego Rosji już mówiłem.
Pan były wiceminister Przydacz pyta też o Trójkąt Lubelski, o którym nie wspomniałem. Faktycznie, nie wspomniałem, ale z aprobatą się do niego odnoszę. To przestrzeń trójstronnej współpracy bazującej na unikalnym dziedzictwie wspólnej historii łączącej Polskę, Litwę i Ukrainę. Marzyłbym, żeby kiedyś do niego dołączyła demokratyczna Białoruś. Mamy nadzieję, że będzie on wykorzystywany do różnych zbożnych celów.
Pan poseł Radosław Fogiel powiedział, cytuję: o państwach bałtyckich nie usłyszeliśmy nic. Wiem, że czasami jest pokusa czytania w telefonach komórkowych i można coś przeoczyć. Było o państwach bałtyckich. Razem z państwami nordyckimi plus Rumunią i Czechami to są nasi najbliżsi sojusznicy i przyjaciele, z którymi rozumiemy się bez słowa. Nie wiem, jak można bardziej jasno to wyrazić.
(Głos z sali: Pamiętamy te słowa.)
Ciekawe pytania pana posła Fogla: Jaka jest polska, a nie tylko unijna strategia wobec Chin? Ale mam wrażenie, że dość precyzyjnie starałem się ją przynajmniej przedstawić. Oczywiście Polska z naszymi 38 mln ludności to jest ludnościowo jedno duże chińskie miasto, o którym nawet niekoniecznie słyszeliśmy. A więc wydaje mi się, że nie jest mikromanią powiedzenie, że dopiero jako cała Unia Europejska możemy mieć na Chiny wpływ. Ale życzę dobrze naszym najwyższym władzom w związku z planowanymi wizytami w Chinach. Będziemy przekonywać stronę chińską co do tego, że czasy europejskiego kolonializmu, tym razem w wykonaniu Władimira Putina, się skończyły i że trzeba to Rosji stanowczo komunikować. W tej sprawie Polska i Chiny mają podobne historyczne doświadczenia. W XVIII w., XIX w., XX w. oba nasze kraje były ofiarami nierównych traktatów i kolonializmu europejskiego.
Pan poseł Radosław Fogiel pyta o naszą strategię wobec Indo-Pacyfiku. To region olbrzymi, ale trochę odległy. Na ten region przypada 26% polskiego importu, ale tylko 3% polskiego eksportu, więc jest duże pole do popisu dla dyplomacji ekonomicznej. Tylko chciałbym uświadomić Wysokiej Izbie, że MSZ niestety już nie odpowiada za promocję gospodarczą. Ten dział został za waszych rządów przesunięty do innego ministerstwa. Tak jak MSZ został ogołocony z prowadzenia polityki europejskiej oraz polityki polonijnej. Nastąpiła instytucjonalna degradacja Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ale oczywiście będziemy wspierać inne ministerstwa w strategii dla Indo-Pacyfiku.
Pan poseł Grzegorz Braun z Konfederacji pyta, kto z członków kierownictwa resortu ma więcej niż jeden paszport.
(Poseł Grzegorz Braun: W ogóle w resorcie.)
Na to panu tak z głowy nie odpowiem.
(Poseł Grzegorz Braun: Prosiłem na piśmie. Proszę spokojnie odrobić lekcje i przekazać odpowiedź.)
Wicemarszałek Monika Wielichowska:
Panie pośle, koniec dyskusji.
Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:
Chce pan odpowiedzi na to, o co pan dzisiaj pytał, czy na to, co pan napisał, wysłał pisemnie? Jestem przygotowany do odpowiedzi na pytanie o kierownictwo.
(Poseł Grzegorz Braun: Pana nie było, kiedy pytałem, i poprosiłem o odpowiedź na piśmie pana ministra Bartoszewskiego.)
Aha.
(Poseł Grzegorz Braun: Ale korzystam z okazji i pytam, czy ma pan więcej niż jeden paszport.)
Z członków kierownictwa Ministerstwa Spraw Zagranicznych obywatelstwo innego kraju posiada pan minister Władysław Teofil Bartoszewski, jako jedyny.
(Poseł Grzegorz Braun: I co to za kraj?)
Jest to zaprzyjaźniony, sojuszniczy kraj - United Kingdom.
(Poseł Grzegorz Braun: Brawo! I nie ma tu konfliktu interesów?)
Wicemarszałek Monika Wielichowska:
Panie pośle, to nie jest czas na dyskusję.
Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:
Rozumiem, że Wielką Brytanię uznaje pan za kraj sojuszniczy i zaprzyjaźniony. (Oklaski)
(Poseł Grzegorz Braun: Czy mogę podyktować do protokołu: pan minister kpi czy o drogę pyta?)
Proszę zaprotokołować, że kpię. (Wesołość na sali, oklaski)
Wicemarszałek Monika Wielichowska:
Zapewniam obu panów, że wszystkie słowa wypowiedziane na tej sali są i będą zapisane w stenogramie.
Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:
Pan poseł Dziedziczak pyta o likwidację programów TVP Polonia. Rozumiem, że TVP Polonia jest w różnych ustawach, więc likwidacja nie jest w ogóle możliwa. Natomiast na podstawie zapisu porozumienia z dnia 15 grudnia 2022 r. realizowana jest współpraca MSZ i TVP Polonia. MSZ finansuje wytworzenie programów i audycji uzgodnionych z TVP Polonia w ramach protokołów do porozumienia.
Pan były wiceminister Szynkowski oraz pan były wiceminister Jabłoński pytają, jakie jest stanowisko Polski w sprawie zmiany traktatów dotyczących funkcjonowania Unii Europejskiej w odniesieniu do wypowiedzi ministra z exposé, cytuję: Nie jesteśmy przekonani, że niezbędna jest do tego zmiana traktatów, ale nie możemy wykluczyć, że część państw członkowskich uzależni od niej zgodę na dokończenie rozszerzenia. Staniemy wtedy jako kraj przed dylematem, czy zgodzić się na reformę traktatową, w której być może będziemy musieli zawrzeć kompromisy, czy zamknąć drogę do członkostwa naszym wschodnim i południowym sąsiadom, których akcesja jest korzystna. Koniec cytatu. Mam wrażenie, że pytanie odpowiada samo sobie. Nie rozumiem, co miałbym jeszcze do tego dodać.
Pani Marszałek! Na tym chciałbym zakończyć odpowiedzi na pytania posłów. Naturalnie jeśli kogoś pominąłem lub jeśli ktoś chciałby dodatkowych szczegółów, oczywiście jestem gotów do odpowiedzi na pytania skierowane do mnie na piśmie. Dziękuję bardzo za uwagę Wysokiej Izby. (Oklaski)
(Poseł Grzegorz Braun: W trybie sprostowania można?)
Przebieg posiedzenia