11. kadencja, 11. posiedzenie, 2. dzień (09-05-2024)

16. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (druk nr 322).

Poseł Adrian Zandberg:

    Drodzy Państwo! Znów spotykamy się, żeby porozmawiać o podatku dochodowym, a ja mam poczucie déj? vu. Najpierw Donald Tusk chlapnął zupełnie nieodpowiedzialne obietnice, potem podpisała się pod tym Konfederacja, a na koniec zrobił to PiS.

    (Poseł Grzegorz Braun: Odwrotnie.)

    Mam poczucie déj? vu, bo jesienią, kiedy trwała kampania, także nas namawiano do tego, żeby wziąć udział w tej licytacji. Różni eksperci od marketingu politycznego, jak to się ładnie nazywa, mówili: słuchajcie, ludzie to lubią, powiedzcie, że wy też dacie, że dacie więcej, że to przebijecie, że dacie 80 tys. Każdy lubi dostać przelewy, a skoro jest tak, że na tym rozwiązaniu zyskują bogaci, to wiadomo, że eksperci medialni z banków i z organizacji biznesowych pochwalą takie rozdawnictwo publicznego grosza. My się jednak do tej licytacji, w przeciwieństwie do was, szanowni państwo, nie rzuciliśmy. A dlaczego się nie rzuciliśmy? Ci, co teraz rządzą, właśnie się o tym przekonują. Wysoka kwota wolna oczywiście jest fajna, ale jest też kosztowna. To jest pewnie nie 50, a raczej 60 mld zł. Żeby obniżyć wydatki państwa o 60 mld zł, trzeba byłoby wprowadzić bardzo brutalne cięcia społeczne albo wprowadzić normalny, progresywny system podatkowy, jak w Europie Zachodniej. Tego, jak wiadomo, nikt z państwa poza nami na tej sali nie chce.

    Mówiłem już przy okazji ustawy Konfederacji, ale powtórzę, bo kiedy przyglądam się propozycji PiS-u, widzę, że PiS najwyraźniej albo tego nie zrozumiał, albo nie usłyszał - drodzy państwo, w Polsce podatek dochodowy finansuje samorządy. Podniesienie kwoty w taki sposób, jaki zaproponowaliście w tej ustawie - bez mechanizmów ochronnych - po prostu zarżnie finansowo wiele wsi i małych, biedniejszych miast. Im dana miejscowość biedniejsza, tym to rozwiązanie, które dzisiaj PiS dumnie przyniósł, będzie jej trudniej wprowadzić. Pytałem nawet na sejmowych korytarzach posłów prawicy, kiedy usłyszałem, że będą małpować Konfederację, czy w ogóle są świadomi, co przynoszą. Czy wy tego nie widzicie? Usłyszałem od nich, że to nieważne, że, cytuję: tutaj chodzi tylko o politykę, a poza tym to się fajnie sprzedaje, a najważniejsza jest przepychanka z Tuskiem. Otóż nie. Otóż drodzy panowie, tu nie chodzi...

    (Głos z sali: Z kim rozmawiałeś? Sam ze sobą?)

    Z kim rozmawiałem? Naprawdę chcecie poznać nazwisko? Z miłą chęcią.

    (Głos z sali: Dawaj.)

    Wicemarszałek Piotr Zgorzelski:

    Przepraszam bardzo, panie pośle.

    Poseł Adrian Zandberg:

    Myślę, że możecie np. zapytać swojego kolegę, który zajmuje się w waszym klubie problematyką zagraniczną. Taką podpowiedź wam dam.

    Otóż, drodzy panowie, nie, tutaj nie chodzi o wasze przepychanki z Tuskiem, tutaj chodzi o nasze wspólne państwo. To jest państwo, które utrzymujemy z podatków. Powiedzmy sobie otwarcie: obietnica Tuska z zeszłego roku była obietnicą bez pokrycia, tak samo jak kompletnie bez pokrycia są obietnice z tej ustawy, którą przyniosła Konfa, i z tej ustawy, którą przyniósł PiS.

    Drodzy państwo, chętnie bym poparł wysoką kwotę wolną w Polsce, ale taka ustawa musi mieć ręce i nogi. To powinien być pakiet: wysoka kwota wolna plus progresywne podatki, bo tak to działa tam, gdzie to działa naprawdę, tam gdzie jest sensowna wysoka kwota wolna, gdzie nie jest to tylko postulat publicystyczny, gdzie funkcjonuje ona jako element systemu. Tylko, jak już mówiłem, chętnych do wprowadzenia progresji podatkowej na tej sali nie ma, co zresztą widać było po neoliberalnej rejteradzie Prawa i Sprawiedliwości przy reformach podatkowych w poprzedniej kadencji. A bez progresji, drodzy państwo, ta wasza propozycja zmienia się w prezent dla bogatych, za który pośrednio płaci cała reszta, bo brakujące miliardy w budżecie trzeba jakoś zrównoważyć. Te cięcia skutkowałyby wyższymi kosztami życia dla milionów rodzin, dłuższymi kolejkami do lekarza, gorszymi szkołami, gorszym transportem publicznym, cięciami połączeń. To jest takie drobne oszustwo typowe dla neoliberalnych populistów z Konfederacji, których dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość małpuje. Niby państwo daje Kowalskiemu parę złotych, ale drugą ręką wyjmuje mu z kieszeni trzy razy tyle, bo jak usługi publiczne się posypią, to za wszystko trzeba będzie słono zapłacić prywatnie.

    Strasznie dziwię się panu posłowi Kuźmiukowi, że swoją twarzą i swoim nazwiskiem firmuje ustawę w takim kształcie. Panie pośle, ta propozycja lokuje Prawo i Sprawiedliwość (Dzwonek) po stronie nieodpowiedzialnego neoliberalnego populizmu. My rozwalania polskiego państwa nie poprzemy. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia