10. kadencja, 30. posiedzenie, 2. dzień (06-03-2025)

14. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o ochronie małoletnich przed treściami pornograficznymi w Internecie oraz o zmianie ustawy - Prawo telekomunikacyjne (druk nr 1006).

Poseł Dorota Olko:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Szanowni Goście! Rozmawiamy dzisiaj o ochronie dzieci przed pornografią. Na początek chcę powiedzieć bardzo wyraźnie: to jest realny problem, a minister Gawkowski wraz z całym Ministerstwem Cyfryzacji, jak już na tej sali padało, jest w trakcie prac nad jego rozwiązaniem. Projekt dotyczący tej kwestii jest już w konsultacjach. Na początku chciałabym zaznaczyć, że walka z negatywnym wpływem technologii cyfrowych na zdrowie psychiczne szczególnie dzieci i młodzieży jest jednym z kluczowych elementów strategii cyfryzacji przygotowanych przez ministerstwo, bo ten wpływ niestety nie ogranicza się tylko do tego zjawiska.

    Ale wróćmy do korzystania z pornografii. Korzystanie z pornografii przez dzieci jest zjawiskiem powszechnym i nie mówimy tylko o nastolatkach, ale niestety także o dzieciach. Według raportu NASK pierwszy kontakt z pornografią dzieci mają średnio w wieku 11 lat. Co piąty badany pierwszy raz oglądał film pornograficzny, mając mniej niż 10 lat. Bardzo często ten pierwszy kontakt, jak też mówił przedmówca, następuje mimowolnie. Dziecko trafia na stronę pornograficzną, gdyż szuka innych treści w sieci. Większość badanych dzieci w wieku 12-16 lat ogląda pornografię przynajmniej raz w miesiącu. To są dane bardzo smutne, ponieważ tak wczesny i jednocześnie regularny kontakt z pornografią ma na dzieci bardzo konkretny wpływ: buduje nierealistyczny obraz ludzkiego ciała, seksualności, niezdrowe oczekiwania wobec siebie, wobec przyszłych partnerów czy partnerek.

    Szczególnie niepokojące są odpowiedzi na pytanie: Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się zobaczyć w Internecie treści pornograficzne z elementami przemocy, w których ktoś był zmuszany do jakiejś czynności seksualnej wbrew swojej woli? Połowa badanych albo widziała takie treści, albo nie jest w stanie określić, czy osoby - powiedzmy to głośno, głównie kobiety występujące w filmie - doświadczają przemocy. Więc tysiące polskich nastolatków ogląda w Internecie realną bądź odgrywaną przemoc seksualną wobec kobiet. To nie może nie zostawić w nich śladu i będzie miało wpływ na ich rozumienie przyjemności czy konieczności obopólnej, entuzjastycznej zgody na seks w przyszłości. Dziewczynkom, które takie treści oglądają, trudniej będzie stawiać granice. Chłopcom łatwiej je ignorować czy łamać. Wychowujemy więc pokolenie, dla którego gwałt, nadużycie, wymuszenie jest rzeczą naturalną, oglądaną w Internecie od dziecka - i to jest przerażające. To jest ogromny problem, który jako polityczka Lewicy, jako feministka bardzo chcę rozwiązać. Dlatego cieszę się z tego projektu, który jest już procedowany w Ministerstwie Cyfryzacji, i który opiera się na podobnych założeniach, co ten, o którym dzisiaj rozmawiamy. Nakłada on również obowiązek skutecznej weryfikacji wieku przy używaniu stron pornograficznych.

    Ale w przypadku projektu ustawy, o którym jest mowa, nie sposób nie zwrócić uwagi na jej autorów i ich dotychczasowy wpływ na bezpieczeństwo dzieci, bo to jest szkodliwy wpływ. To właśnie ze względu na działalność takich organizacji jak skrajnie prawicowe, ortodoksyjne Ordo Iuris pornografia jest często dzisiaj niestety jedynym źródłem wiedzy dzieci o seksie. Bo to przez wieloletnie wysiłki prawicy, państwa po tej stronie także, nie udało się wprowadzić w Polsce rzetelnej i obowiązkowej edukacji seksualnej.

    (Głos z sali: Żenująca pani jest.)

    Ostatni projekt został zablokowany przez Kościół katolicki, a edukacja zdrowotna, tak samo jak WDŻ, będzie niestety dla chętnych, czyli będzie z niej korzystało na razie pewnie 8-9% dzieci, a reszta będzie zdana na portale pornograficzne. To oznacza, że nikt nie nauczy dzieci zdrowego stosunku do swojego ciała i jego akceptacji. Nikt nie powie im, że nie zawsze znaczy nie - wy nie rozumiecie, że tego właśnie dzieci trzeba uczyć - a tylko tak oznacza zgodę. Nie dowiedzą się, w jaki sposób skutecznie zabezpieczać się przed niechcianą ciążą, przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, nie dowiedzą się, jak naprawdę wygląda stosunek seksualny, że nie tak, jak oglądają na portalach pornograficznych. Strach przed gender i rozmową o rolach płciowych z dziećmi sprawia, że wzorcem stają się właśnie aktorki i aktorzy porno. Wulgarna, przerysowana wersja kobiecości i męskości, której trudno sprostać i która nie przyniesie im szczęścia w dorosłym życiu - co do tego chyba wszyscy się zgadzamy. Ale właśnie ze względu na taką sytuację (Dzwonek) i na ten wasz opór przeciwko edukacji seksualnej dzisiaj strony internetowe są jedynym źródłem wiedzy, jedynym nauczycielem, bo jako konserwatywny kraj odrzuciliśmy wszystkie inne formy edukacji seksualnej.

    Dlatego - podsumowując - uważam, że ochrona dzieci przed pornografią jest kwestią bardzo ważną, palącą wręcz, ale jednocześnie trudno mi uwierzyć w dobre intencje autorów ustawy i trudno mi w nich widzieć rzetelnego partnera do rozmowy na ten temat. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia