10. kadencja, 37. posiedzenie, 1. dzień (24-06-2025)

16. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Edukacji i Nauki o poselskim projekcie ustawy o Instytucie imienia Wincentego Witosa (druki nr 829 i 1325).

Poseł Dorota Olko:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wincenty Witos jest niewątpliwie bardzo znaczącą postacią w polskiej historii. Trzykrotny premier w odrodzonej Polsce, zasłużony w walce o odzyskanie niepodległości i o jej utrzymanie, uznawany za jednego z jej ojców. Jako lider ruchu ludowego stał się symbolem walki o prawa i godność mieszkańców wsi, a także o ogólną demokratyzację systemu politycznego i równouprawnienie wszystkich wyborców.

    Jego historia to historia zaangażowania na rzecz równości i sprawiedliwości. To historia działania w duchu solidarności społecznej i poszukiwania kompromisu. Zgadzam się więc z panem posłem wnioskodawcą, że te wartości wciąż są aktualne, i z panem marszałkiem, że postać Witosa łączy chyba wszystkich i niewątpliwie zasługuje na godne upamiętnienie, bo dziś same zasługi Witosa wciąż pozostają mniej znane od dokonań niektórych polityków zaangażowanych w odbudowę państwa polskiego. Intensyfikacji wymagają też badania historii ruchu ludowego.

    Można mieć jednak wątpliwości, czy proponowana w ustawie instytucja na pewno jest efektywnym wykorzystaniem środków publicznych na realizację tych celów, bo instytut ma propagować myśl polityczną Witosa, prowadzić badania historyczne, szczególnie totalitaryzmów XX w. Te zadania zostały zresztą już wymienione, więc nie będę ich powtarzać.

    To wszystko to jest ważna i potrzebna praca, ale po pierwsze, czy na pewno do jej wykonania potrzebujemy nowego instytutu? Skupienie się na badaniu totalitaryzmów i ich ofiar jest zaskakujące, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że istnieje Instytut Pamięci Narodowej. Także dbanie o miejsca pamięci mieści się w zakresie działalności IPN-u, który powinien to wykonywać we współpracy z konserwatorami zabytków.

    Jest też Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi. To właśnie ta instytucja wspólnie z IPN-em w ubiegłym roku prowadziła projekt edukacyjny skierowany do uczniów szkół rolniczych i tych pod patronatem Witosa, którego celem była właśnie popularyzacja wiedzy o Witosie oraz było rozbudzenie świadomości narodowej i patriotyzmu wśród młodzieży.

    Jest Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego, zresztą także tu, w Warszawie. Zadania planowane jako zadania instytutu mogą też wykonywać Muzeum Historii Polski, Instytut Pileckiego czy instytut Narutowicza, jeżeli weźmiemy pod uwagę zakres ich działalności. To jest długa lista.

    Myślę więc, że obawa wyrażona w uzasadnieniu projektu, że nieutworzenie instytutu może prowadzić do zanikania wiedzy o istotnych aspektach - tu cytuję - polskiej historii oraz wpływać negatywnie na edukację młodzieży w zakresie historii i patriotyzmu, to obawa nie do końca uzasadniona.

    Po drugie, wątpliwości budzi formuła projektowanego instytutu i sposób jego powołania. Instytut im. Wincentego Witosa ma być instytutem badawczym, choć działalność badawcza to jest niewielki wycinek jego działalności, bo większość spośród ośmiu celów wymienionych w ustawie koncentruje się na działaniach popularyzatorskich, edukacyjnych, upamiętniających. Zwracało zresztą na to uwagę sejmowe biuro ekspertyz. A jeśli Instytut im. Wincentego Witosa ma rzeczywiście pełnić funkcje badawcze, to powstaje pytanie o celowość projektu ustawy, bo w kontekście art. 5 ustawy o instytutach badawczych instytuty badawcze powołuje się rozporządzeniem i nie ma tutaj potrzeby powołania ustawą.

    Wreszcie po trzecie, dlaczego instytut - niech będzie, że badawczy - który ma zajmować się przede wszystkim tematyką historyczną, jest pod nadzorem ministerstwa rolnictwa, a nie ministra kultury? Zadania wskazane w ustawie nie mają wiele wspólnego z działem administracji rządowej: Rolnictwo, a też argumenty, które się pojawiały na posiedzeniu bodajże podkomisji, że wiąże się to z rozwojem wsi - umówmy się - są mocno naciągane.

    Wreszcie sama idea powoływania publicznych instytutów badawczych zajmujących się jednym nurtem myśli politycznej budzi pewne wątpliwości z naukowego punktu widzenia. Być może to jest dobry moment, żeby uczciwie porozmawiać o innym rozwiązaniu: o powoływaniu think tanków partii politycznych, które zajmują się właśnie pracą naukową, badawczą, popularyzatorską związaną z określonymi nurtami politycznymi, wszystkimi, i są dofinansowywane z budżetu państwa.

    Do tworzenia nowych instytucji powinniśmy podchodzić z rozwagą, zwłaszcza że za rządów Prawa i Sprawiedliwości powstało sporo nowych tego rodzaju (Dzwonek) instytucji, i rozważać ich powstanie przez pryzmat ich korzyści.

    Chcę podkreślić, że w ocenie Lewicy postać Wincentego Witosa zasługuje na godne upamiętnienie, ale apeluję o namysł Wysokiej Izby, czy projektowana w ustawie forma instytucji jest najlepsza. Dziękuję bardzo.


Przebieg posiedzenia