10. kadencja, 38. posiedzenie, 3. dzień (10-07-2025)
29. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku od niektórych instytucji finansowych (druk nr 1320).
Poseł Jarosław Sachajko:
Bardzo dziękuję.
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Zanim się ustosunkuję do projektu ustawy, muszę państwu o czymś powiedzieć. W tej chwili Platforma Obywatelska, przykrywając swoją totalną nieudolność, odwołuje się cały czas do bardzo wysokiej inflacji za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Ona rzeczywiście była bardzo wysoka. Tylko, szanowni państwo, przypomnijmy sobie, kiedy to było - w 2022 r. Trzeba porównywać jabłka do jabłek, gruszki do gruszek. W 2022 r., kiedy wybuchła wojna, inflacja na Węgrzech wynosiła 22%, w Estonii - 20%, na Litwie - 18,5%, na Łotwie - 16,8%, w Czechach - 15%, a w Polsce - 14%. Czyli byliśmy na szóstym miejscu, jeżeli chodzi o wysokość inflacji. I proszę zobaczyć, jaka ogromna różnica była między Węgrami a Polską, między Estonią a Polską. Ale zobaczmy, jak teraz ten nieudolny rząd rządzi. W tej chwili nie jesteśmy na szóstym miejscu w Unii Europejskiej, tylko na czwartym. Rumunia - 5,4%, Estonia - 4,6%, Węgry - 4,5%, Polska - 3,5%. Czyli jeżeli porównujemy tamte czasy i tamte okoliczności oraz te czasy i te okoliczności, to się okazuje, że idzie wam dużo gorzej.
Szanowni Państwo! Znowu przypomnijmy sobie tamte czasy. Senat wysłał do Rady Polityki Pieniężnej dwóch swoich członków. Mieli większość, wysłali dwóch członków. Wiedzą państwo, co członkowie wtedy rekomendowali? Na szczęście byli w mniejszości. Aby raty kredytu... Aby oprocentowanie Narodowego Banku Polskiego było wyższe od inflacji. Szanowni państwo, większość z was by już dzisiaj nie miała mieszkania, jak oni by wtedy rządzili, bo wasza rata urosłaby niebotycznie, byłaby cztery razy wyższa, niż była w rzeczywistości. Tak wyglądałyby rządy Platformy Obywatelskiej. A więc, szanowni państwo, naprawdę nie zaczepiajcie tego tematu.
Wracając do stanowiska, panie marszałku, Wysoka Izbo, wspieram ten projekt ustawy, ponieważ dotyka on jednej z najbardziej palących i bolesnych spraw dla polskich rodzin, czyli niemożności zakupu własnego mieszkania z powodu skandalicznie wysokiego oprocentowania kredytów hipotecznych. Według oficjalnych danych Europejskiego Banku Centralnego na styczeń 2025 r. średnie oprocentowanie kredytów hipotecznych w Polsce wynosiło 7,42, podczas gdy w Unii Europejskiej średnie wynosiło 3,93. To nie jest różnica statystyczna, to różnica cywilizacyjna. Polskie rodziny płacą ponaddwukrotnie więcej za kredyt hipoteczny niż np. Niemcy, Francuzi czy Hiszpanie. I co gorsza, marża kredytowa, czyli to, co banki doliczają ponad podstawową stopę procentową, jest w Polsce najwyższa w całej Unii Europejskiej - aż 3,54. Dla porównania w Niemczech, we Włoszech czy w Austrii to często jest ok. 1%. (Dzwonek) Ten projekt ustawy nie zakazuje marż, nie centralizuje rynku, nie wprowadza sztywnych limitów. On po prostu wprowadza zachętę podatkową. Jeżeli bank będzie chciał stosować uczciwe warunki, to zapłaci mniej podatku. Co oznacza to dla statystycznego Kowalskiego? W przypadku właśnie tego kredytu, o którym była mowa, 600 tys. na 30 lat - 635 zł miesięcznie, czyli w całym okresie 229 tys. w waszej kieszeni. Ale słyszeli państwo, że wielu osobom to nie odpowiada. To także impuls dla gospodarki. Więcej rodzin ze zdolnością kredytową oznacza większy popyt na mieszkania, wzrost sektora budowlanego, wzrost zatrudnienia, a docelowo większe wpływy z VAT, CIT, PIT. Wreszcie to projekt społecznie sprawiedliwy, bo nie może być tak, że ci, którzy mają mniej, płacą najwięcej. A banki w Polsce często należą do zagranicznych grup kapitałowych i co roku raportują gigantyczne, kolosalne zyski, znacznie wyższe niż ich spółki matki w Niemczech czy we Francji.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jeżeli naprawdę zależy nam na rodzinach, na młodych ludziach, na rozwoju rynku mieszkaniowego i zdrowej gospodarce, proszę o poparcie tego projektu. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia