10. kadencja, 39. posiedzenie, 1. dzień (22-07-2025)

11. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej i Punkcie Informacji dla Przedsiębiorcy oraz ustawy o podatku od towarów i usług (druk nr 1449).

Poseł Andrzej Gawron (tekst niewygłoszony):

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość przedstawiam stanowisko w sprawie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej oraz ustawy o podatku od towarów i usług, zawartego w druku nr 1449.

    Na wstępie pragnę podkreślić, że Prawo i Sprawiedliwość przez lata swoich rządów konsekwentnie budowało cyfrowy potencjał państwa. Wprowadziliśmy skuteczne narzędzia do walki z mafiami VAT-owskimi, takie jak biała lista, z zasady popieramy wszelkie inicjatywy, które mają na celu ułatwienie życia polskim przedsiębiorcom i zwiększenie bezpieczeństwa obrotu gospodarczego. Idea stworzenia jednego okienka, w którym przedsiębiorca może uzyskać kompleksową informację o swoim kontrahencie, jest bez wątpienia słuszna.

    Niestety obecny rząd przedstawia nam tę ustawę jako deregulację. Muszę z całą mocą zaprotestować przeciwko takiemu nadużyciu tego słowa. Deregulacja to usuwanie barier, likwidacja zbędnych obowiązków. Tymczasem ten projekt nie likwiduje ani jednej bariery. Jest to projekt czysto informatyczny, polegający na technicznej integracji dwóch państwowych baz danych. Nazywanie tego deregulacją to zabieg czysto marketingowy, który ma przykryć brak realnych, odważnych reform na rzecz polskiego biznesu.

    Nasze główne, merytoryczne zastrzeżenia budzi jednak coś znacznie poważniejszego - kwestia bezpieczeństwa i odpowiedzialności. Mówimy tu o transferze wrażliwych danych podatkowych milionów polskich firm. W trakcie konsultacji Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zgłaszał poważne uwagi do ogólnikowości i braku precyzji proponowanych przepisów. I słusznie. Ustawa w żaden sposób nie określa standardów bezpieczeństwa tej operacji. Nie precyzuje ról administratorów danych ani procedur na wypadek błędów czy ataków hakerskich - rząd, w imię stworzenia wygodnego narzędzia, zdaje się lekceważyć ryzyka związane z ochroną danych.

    Kolejny alarmujący sygnał to ocena skutków regulacji. Czytamy w niej, że rząd szacuje koszt tej skomplikowanej operacji informatycznej na... 50 tys. zł. Taki budżet raczej nie gwarantuje ani jakości, ani bezpieczeństwa. To wygląda jak przygotowanie kolejnej cyfrowej prowizorki, która w praktyce może nie będzie działać.

    I tu dochodzimy do kluczowego pytania, na które ta ustawa nie daje odpowiedzi: Kto poniesie odpowiedzialność za błąd systemu? Wyobraźmy sobie sytuację: przedsiębiorca sprawdza kontrahenta i na podstawie możliwych błędów, nieaktualnych danych podejmuje złą decyzję biznesową, przez co traci pieniądze. Kto mu je zwróci? Minister rozwoju? Szef KAS? Czy może sam będzie sobie winien, bo zaufał państwu? Brak jest precyzyjnych zapisów o odpowiedzialności Skarbu Państwa za błędy systemu.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Klub Prawa i Sprawiedliwości dostrzega potencjalne korzyści płynące z tej inicjatywy. Nie możemy jednak poprzeć projektu w jego obecnym, niedopracowanym i ryzykownym kształcie. Brakuje w nim gwarancji bezpieczeństwa, realnej oceny kosztów i jasnych zasad odpowiedzialności państwa.

    Dlatego, choć jesteśmy krytyczni wobec przedstawionych rozwiązań, deklarujemy gotowość do merytorycznej pracy nad tym projektem w trakcie dalszych prac legislacyjnych. Chcemy gwarancji bezpieczeństwa dla danych polskich firm - takich rozwiązań, które realnie ułatwią im funkcjonowanie. Dziękuję.


Przebieg posiedzenia