10. kadencja, 39. posiedzenie, 2. dzień (23-07-2025)
16. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Gospodarki i Rozwoju o rządowym projekcie ustawy o certyfikacji wykonawców zamówień publicznych (druki nr 1184 i 1254).
Poseł Olga Ewa Semeniuk-Patkowska:
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Przed nami ostatni etap prac nad ustawą o certyfikacji wykonawców zamówień publicznych. Wracamy dziś do projektu, który jak podkreślałam wielokrotnie, nie przeszedł w pierwszym czytaniu żadnych konsultacji społecznych i w zasadzie po jednym z pierwszych posiedzeń Komisji Gospodarki i Rozwoju dzięki m.in. głosom Prawa i Sprawiedliwości został cofnięty do dalszych prac i procedowania w ministerstwie. Po pracach w komisji rząd chwalił się, że projekt został udoskonalony. Tymczasem zmiany, które wprowadzono, są albo czysto redakcyjne, albo niepokojące w skutkach. Przede wszystkim wprowadzono zamknięty katalog państw, z których wykonawcy mogą w ogóle ubiegać się o certyfikat. Zostali wykluczeni wszyscy spoza Unii Europejskiej i porozumienia WTO. To oznacza jedno: polskie firmy nie będą mogły zawierać partnerstw z podmiotami spoza tej listy i wspólnie ubiegać się o kontrakty. To zamach na swobodę działalności gospodarczej i konkurencję. Równocześnie nie rozstrzygnięto podstawowej kwestii, kto i w jaki sposób będzie certyfikował wykonawców. Wiemy, że powstanie nowa baza danych prowadzona przez prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, ale nie mamy żadnych gwarancji dotyczących przejrzystości, dostępności czy kosztów związanych z funkcjonowaniem tego rejestru. Mówimy o centralnym systemie decyzyjnym, który może tworzyć rynkową przewagę dla wybranych, bez mechanizmów realnej kontroli. Ustawa nadal określa certyfikację jako dobrowolną, ale dobrze wiemy, jak to się kończy w praktyce. Rynek szybko uzna ten dokument za domyślny wymóg, a ci, którzy go nie będą mieli, przestaną być traktowani jako poważni kontrahenci. To de facto wprowadzenie nowego obowiązku drogą tylnych drzwi bez konstytucyjnej podstawy. Rząd mówi: będziemy robić przeglądy co 4 lata. 4 lata to stanowczo zbyt długo, by pozostawić rynek bez bieżącej analizy skutków. Tego rodzaju zmiana powinna być objęta pilotażem i coroczną ewaluacją, nie powinien być to eksperyment na żywym organizmie gospodarki.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W maju mówiliśmy, że certyfikacja być może tak, ale nie w tej formie. Dziś po kolejnych pracach i poprawkach musimy powtórzyć to jeszcze mocniej. Certyfikacja nie może być narzędziem wykluczenia, nie może być źródłem nowej biurokracji, nie może stać się kolejnym rynkiem usług pośredniczących. Nasz klub konsekwentnie opowiada się za uproszczeniem, uszczelnieniem systemu zamówień publicznych, ale to, co dzisiaj proponuje rząd, idzie dokładnie w przeciwnym kierunku. Mnożymy formalizmy, robimy nadregulacje, wykluczamy mniejsze podmioty i pozostawiamy zbyt duże pole do uznaniowości urzędniczej. W związku z tym absolutnie nie jesteśmy w stanie w tej formie tego projektu poprzeć. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia