10. kadencja, 39. posiedzenie, 2. dzień (23-07-2025)
20. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji do Spraw Deregulacji o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (druki nr 1242 i 1416).
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha:
Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pozwólcie państwo, że zacznę od projektu ustawy, później odniosę się do pytań i wystąpień klubowych. Przede wszystkim ustawa, która jest owocem prac deregulacyjnych, współpracy ze stroną społeczną, kumuluje dwie propozycje. Jedna dotyczy zasad uiszczania opłat od pozwów w sprawach o roszczenia majątkowe. Jest to reguła generalna, dotyczy każdego podmiotu, każdej osoby inicjującej takie postępowanie, i o tym powiem za chwilę. Drugie zagadnienie czy drugi postulat dotyczy stricte zasad zwalniania od kosztów przedsiębiorców, którzy mogą występować z takim uprawnieniem analogicznie do osób fizycznych w przypadku, gdy ich sytuacja majątkowa nie pozwala im na uiszczenie opłaty od pozwu.
Jeśli chodzi o pierwszą kwestię, opłaty od pozwu w sprawach majątkowych opierają się na dwóch modelach kształtowania opłaty od pozwu w zależności od wartości przedmiotu sporu, czyli jednego z kluczowych kryteriów, które jest zawsze wskazywane w pozwie, jeżeli dochodzi się roszczeń majątkowych. To jest wykładane już od początku studiów. Wartość przedmiotu sporu determinuje zarówno opłatę od pozwu, jak i właściwość sądu. Jeżeli wartość przedmiotu sporu nie przekracza kwoty 20 tys. zł, to do wysokości tej kwoty opłaty od pozwu są ukształtowane widełkowo. W zależności od wysokości kwoty jest to opłata stała wynosząca od 30 zł w przypadku roszczeń o wartości do 500 zł - 30 zł od pozwu - do 1 tys. zł, jeżeli to roszczenie nie przekracza kwoty 20 tys. zł. Natomiast w sytuacji kiedy wartość przedmiotu sporu, czyli wartość tego, czego dochodzimy przed sądem, przekracza 20 tys. zł, przechodzimy na tzw. opłatę stosunkową: 5% wartości przedmiotu sporu, nie więcej jednak niż 200 tys. zł.
To jest ta maksymalna granica, kwota którą można opłacić, wnosząc pozew do sądu. Zasadnym było, aby tę kwotę 200 tys. zł, czyli najwyższy możliwy próg, znacząco obniżyć, do 100 tys. zł. To jest odpowiedź przede wszystkim dla osób fizycznych, ale także tych, którzy jako osoby fizyczne prowadzą działalność gospodarczą, czy dla małych spółek, które w sytuacji, kiedy mają problem finansowy, muszą dochodzić swojej wierzytelności przed sądem. Jeśli wykonali jakąś usługę, za którą ktoś im nie zapłacił, to nie dość, że przechodzą trudną sytuację finansową z powodu braku zapłaty, to jeszcze muszą wyłożyć 200 tys. zł, jeżeli oczywiście ta wierzytelność jest w znacznej wysokości. Czasami to może być sto kilkadziesiąt tysięcy złotych, czasami mniej. Decyzja o wyznaczeniu tego progu na poziomie 100 tys. zł jest rozsądna odnośnie do możliwości wniesienia opłaty od pozwu, do możliwości finansowych i utrzymania stabilności finansowania sądów powszechnych. Mówimy tu o części 15/01 budżetu państwa, gdzie co roku uzyskujemy, mniej więcej, te wpłaty z planowanej w budżecie wysokości dochodów od pozwów. Obniżenie tego progu do 100 tys. zł nie zachwieje w żaden sposób tymi kwotami, które do sądownictwa trafiają z tytułu opłat od pozwów. Zatem to jest taka propozycja, wydaje się dość znacząca, ale także bezpieczna dla samego sądownictwa. Jakie będą efekty w przyszłości, to jest oczywiście niemierzalne, bo nie ma możliwości zliczenia tych wszystkich, którzy chcieliby wnieść pozew do sądu, a tego nie uczynili tylko z tego powodu, że opłata od pozwu była zbyt wysoka. Dlatego na to pytanie dość ciężko jest odpowiedzieć jednoznacznie. Niemniej jednak otwieramy naszym obywatelom, naszym przedsiębiorcom drogę do sądu, nie tylko poprzez obniżenie opłaty od pozwu, lecz także poprzez działania faktycznie usprawniające organizacyjną stronę dostępu do sądu, jak chociażby możliwość wnoszenia pism procesowych przez Internet, o czym już w tej Izbie mówiliśmy. Zresztą na tym posiedzeniu będziemy głosowali nad tą ustawą, która w sprawach cywilnych takie działania będzie umożliwiać. W sprawach karnych już taką ustawę uchwaliliśmy. To jest jedna część.
Drugi postulat dotyczy procedury zwolnienia od kosztów sądowych. To jest procedura, która przysługuje wszystkim, którzy w momencie wnoszenia pozwu do sądu z różnych przyczyn życiowych nie mogą uiścić opłaty, gdyż nie pozwala im na to ich sytuacja majątkowa. Taka procedura zwolnienia od kosztów przysługuje zarówno osobom fizycznym, konsumentom, osobom fizycznym, które mają spory z inną osobą fizyczną, a także przedsiębiorcom. Problem polega na tym, i to jest postulat, z którym zwróciła się do nas strona społeczna, że w przypadku przedsiębiorców, spółek przepis wymaga dzisiaj, aby taka spółka musiała przedstawić nie tylko sytuację majątkową samej spółki, która by to usprawiedliwiała czy w jakiś sposób wyjaśniała, dlaczego ta spółka nie może uiścić opłaty od pozwu, jak osoba fizyczna, ale dodatkowo przepis wymaga, żeby wykazać sytuację majątkową samych wspólników tworzących tę spółkę, aby faktycznie wykazać, że oni nie mogą np. zawrzeć umowy pożyczki ze spółką albo w inny sposób zasilić jej finansowo, dzięki czemu mogłaby uiścić opłatę od pozwu. Faktycznie, o ile jeszcze w przypadku spółek osobowych prawa handlowego, spółek jawnych, partnerskich jest to jeszcze w praktyce możliwe do wykonania, bo to są zazwyczaj jedna, dwie, trzy, cztery osoby fizyczne, które też ponoszą odpowiedzialność za zobowiązania spółki, o tyle w przypadku spółek kapitałowych, gdzie tych udziałowców może być kilkanaście, kilkadziesiąt, już nie mówiąc o spółkach akcyjnych, to wykazywanie przez każdego z tych wspólników swojej sytuacji majątkowej na potwierdzenie tego, czy nie mogą udzielić pożyczki spółce celem wniesienia opłaty od pozwu, było po prostu regulacją nadmiarową. Stąd też propozycja, żeby zrezygnować z tej części dotyczącej samych spółek kapitałowych i zostawić tę regulację dla spółek osobowych tam, gdzie wspólnicy ponoszą odpowiedzialność za zobowiązania spółki w trybie art. 33 Kodeksu spółek handlowych. W sytuacji, w której są bezpośrednie relacje pomiędzy spółką a wspólnikiem, faktycznie istnieje uzasadnienie, żeby ten wspólnik wykazał swoją sytuację majątkową. To jest całe clue, to są te zmiany.
Natomiast dziękuję za wszystkie pytania dotyczące tych dwóch regulacji. Dziękuję też za wszystkie głosy poparcia dla tego projektu. Mam nadzieję, że zostanie on przyjęty bez głosu sprzeciwu i bez głosu wstrzymującego. Wykonujemy ukłon wobec wszystkich, którzy nie tylko prowadzą działalność gospodarczą, lecz także muszą dochodzić swoich roszczeń przed sądem, po to by ułatwiać im te postępowania.
Pani Marszałek! To tyle, jeśli chodzi o sam projekt ustawy, ale nie mógłbym nie odnieść się do słów pana posła Wróblewskiego, który w swoim pierwszym wystąpieniu, nie ukrywam, bardzo mnie zaskoczył swoją jednoznaczną krytyką procesu deregulacyjnego. Uczestniczyłem też w posiedzeniach komisji, gdzie podobnego rodzaju uwagi pan poseł Wróblewski wypowiadał, i powiem szczerze - nie ma pana posła Wróblewskiego, chciałbym, żeby się do tego może odniósł przy innej okazji - że ja już trochę nie wiem, co jest głównym problemem dla pana posła Wróblewskiego. Z jednej strony słyszymy, że jeśli są kierowane ustawy, które odnoszą się do pojedynczych rozwiązań, to jest to rozwiązanie złe, bo to powoduje, że tych ustaw robi się dużo, one są drobne, robi się cała masa ustaw. Z drugiej strony słyszymy - to też było przy okazji chociażby prac nad ustawą tzw. lex Kamilek - że jak to może być, że w ustawach deregulacyjnych jest dosłownie tylko kilka przepisów, które dotyczą deregulacji, a kilka, kilkanaście innych przepisów tej deregulacji nie dotyczy, i po co się wprowadza takie duże ustawy, które nie dotyczą stricte deregulacji, tylko są takimi, które są merytorycznie związane z pracami innej komisji. To ja mam taki kłopot: Czy zasadne jest zatem z tych dużych ustaw wyciągać te małe przepisy stricte deregulacyjne i wprowadzać je jako drobne ustawy, czy właśnie tego nie robić, bo to też jest krytykowane, czyli te drobne ustawy wprowadzać do dużych regulacji, co by wymagało właśnie merytorycznego zaangażowania innych komisji sejmowych? Znaczy, jedno rozwiązanie jest złe i drugie rozwiązanie jest złe, bez alternatywnej propozycji. Mam nieodparte wrażenie po tej wypowiedzi pana posła Wróblewskiego, że proces deregulacyjny mu się najbardziej podobał w momencie, kiedy odbywał się na etapie rządowym, a w momencie, kiedy ta fala projektów ustaw wpłynęła do Sejmu i kiedy faktycznie komisja deregulacyjna musi się często spotykać, bo taka jest konsekwencja, to ten proces deregulacyjny przestaje się podobać, bo komisja musi się spotkać kilka razy, musi obradować w połączeniu z innymi komisjami, pojawiają się nowe zagadnienia, nie wszyscy może się na tym znają. No ale po to jest komisja połączona z innymi komisjami merytorycznymi. Nie wiem de facto, co finalnie panu posłowi przeszkadza. Wiem natomiast jedno: że w procesie deregulacyjnym, zarówno na etapie rządowym, jak i w Sejmie, sprawiamy, że dzięki tym zmianom obywatelom i przedsiębiorcom będzie się żyło lepiej. Dziękuję. (Oklaski)
(Poseł Krzysztof Ciecióra: Amen.)
Przebieg posiedzenia