10. kadencja, 39. posiedzenie, 2. dzień (23-07-2025)
21. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji do Spraw Deregulacji o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo zamówień publicznych oraz niektórych innych ustaw (druki nr 1303 i 1418).
Poseł Witold Tumanowicz:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo zamówień publicznych to krok, który można ocenić pozytywnie, z pewnymi zastrzeżeniami. Podniesienie progu stosowania ustawy ze 130 do 170 tys. zł uprości procedury, zmniejszy biurokrację i może ułatwić wielu firmom wejście na rynek zamówień publicznych.
Dla mikro- i małych przedsiębiorców to szansa na większą aktywność gospodarczą, szczególnie w relacjach z samorządami. Nowe przepisy mogą być impulsem dla tych, którzy do tej pory unikali przetargów z powodu wysokich kosztów, terminów i procedur - i to dobrze, bo rynek powinien być dostępny, a nie zabetonowany przez duże podmioty wybierane pod przetargi. Jednocześnie przy zwiększaniu swobody zamawiających ogranicza się wykonawcom możliwość odwołania się do Krajowej Izby Odwoławczej. Do tego zamówienia do 170 tys. zł przestaną podlegać nadzorowi Urzędu Zamówień Publicznych. To oznacza, że całe tysiące zamówień rocznie mogą przechodzić poza systemem realnej kontroli - i tu dochodzimy do sedna. Ten projekt może być narzędziem w rękach nieuczciwych samorządów i przedsiębiorców, bo może doprowadzić do jeszcze większej liczby zamówień takich pomników próżności i niepotrzebnych kiczowatych inwestycji. Przykładów nie trzeba daleko szukać: choćby gliwicki kciuk czy gipsowe jajo Trzaskowskiego w Warszawie. Naprawdę trudno się dziwić, że społeczeństwo nie ufa temu, jak samorządy gospodarują cudzymi pieniędzmi, dlatego będziemy patrzeć innym na ręce, gdy te przepisy wejdą w życie. Jeśli zmniejszenie formalności ma oznaczać jeszcze więcej gliwickich kciuków czy warszawskich jaj, to nie udawajcie potem zdziwienia, że tracicie poparcie w społeczeństwie. Dziękuję.
Przebieg posiedzenia