10. kadencja, 40. posiedzenie, 2. dzień (10-09-2025)

14. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Nadzwyczajnej o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (druki nr 1425 i 1558).

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha:

    Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Szanowni Państwo! Chciałbym wyjaśnić chyba istotę tego projektu, bo mam wrażenie, że wiele obaw czy pytań, które padły z tej mównicy, wynika albo z braku w ogóle przeczytania tego projektu, albo z braku zrozumienia treści tego przepisu czy to w zakresie obecnie obowiązującej normy, czy też proponowanej. Przede wszystkim nic się nie zmienia w zakresie zasad odpowiedzialności w relacji inwestor - generalny wykonawca i kolejni wykonawcy czy podwykonawcy będący w łańcuchu inwestycyjnym. W tym zakresie nic się kompletnie nie zmienia. Nic. To, co się jedynie zmienia, to są zasady ponoszenia odpowiedzialności finansowej przez inwestora, która dzisiaj jest uruchomiana w ten sposób. Chodzi o to, żebyśmy mieli jasność. W szczególności kieruję te słowa do pana posła Sachajki, którego wystąpienie było kompletnie oderwane od tego projektu. A mianowicie inwestor ponosi solidarną odpowiedzialność za zobowiązania w stosunku do podwykonawcy, o ile podwykonawca został formalnie zgłoszony, a inwestor nie wniósł sprzeciwu. Czyli sprzeciw jest instytucją chroniącą inwestora, która umożliwia wyłączenie się z jego odpowiedzialności solidarnej w stosunku do mniejszych. I dzisiaj inwestor ma sztywne 30 dni, żeby mógł zadecydować, czy będzie ponosił odpowiedzialność, współodpowiedzialność finansową, czy nie będzie jej ponosił. Podwykonawca od momentu zgłoszenia czeka z niecierpliwością 30 dni na to, czy inwestor zechce wziąć na siebie tę współodpowiedzialność. Do tego dnia pół łopaty nie może wbić. Czeka, czy inwestor będzie tę odpowiedzialność ponosił, czy nie będzie jej ponosił. Ten przepis powoduje, że inwestor w umowie z wykonawcą - nie na mocy tego przepisu, w umowie z wykonawcą - może zostać zobowiązany do tego, że ten termin będzie miał krótszy. A zatem inwestor zostanie umową z wykonawcą zobowiązany do tego, że nie będzie już czekał 30 dni na podjęcie decyzji, tylko będzie czekał 20, 14, 7 dni, zgodnie z tym, jak strony się umówią. A więc jedynym podmiotem, który może negatywnie odczuć konsekwencje tej nowelizacji, jest inwestor, który nie będzie miał już sztywnych, ustawowych 30 dni na zadecydowanie, czy podwykonawca mu się podoba, czy nie, czy będzie go akceptował, czy nie. W umowie z generalnym wykonawcą może zostać zobowiązany do tego, że ten termin będzie krótszy. Koniec. Jak nie umówi się z generalnym wykonawcą, to stosowany będzie obowiązujący obecnie zgodnie z kodeksem termin 30-dniowy. Ten termin może być co najwyżej krótszy, ale zasady brania współodpowiedzialności finansowej przez inwestora pozostają dokładnie takie same.

    A zatem podwykonawca, który zawiera umowę z generalnym wykonawcą, będzie mógł zacząć pracę szybciej. Co więcej, praktyką jest - nie wiemy, bo nikt tego nie mierzy - że w tym 30-dniowym okresie najczęściej podwykonawcy zaczynają pracować. Bo kto w przypadku inwestycji będzie czekał 30 dni? Zapewne w przypadku dużych inwestorów ten termin maksymalnie jest wykorzystywany do tego, żeby formalnie się wypowiedzieć. Najczęściej podwykonawcy zaczynają pracować, będąc w stanie niepewności co do tego, czy inwestor ich zaakceptuje i czy weźmie na siebie odpowiedzialność, czy nie. Później dochodzi do problemów, konfliktów w sytuacji, gdy podwykonawca już wykonał pewien zakres prac, a inwestor stwierdza: hola, hola, miałem termin 30-dniowy i zgłaszam sprzeciw. I co w tym przypadku z etapem wykonanych prac? Rodzą się konflikty, toczą niepotrzebne spory. Utnijmy to.

    To jest przepis, który co najwyżej zobowiązuje inwestora do tego, by zadecydował szybciej, czy będzie brał na siebie odpowiedzialność. Jeżeli tego w umowie z generalnym wykonawcą nie uczyni, pozostajemy przy regułach dotyczących 30-dniowego okresu, które dzisiaj są określone w kodeksie. To jest przepis dedykowany podwykonawcom. I proszę, nie straszcie branży budowlanej. Nie straszcie tej branży. Dzisiaj to jest ok. 150 tys. podmiotów, które każdego dnia ciężko pracują. Skracamy ten sztywny, 30-dniowy okres kompletnie niepotrzebnej niepewności. Dzisiaj nie można skrócić tego terminu umową. Jeśli podwykonawca chciałby zacząć pracować, zanim inwestor się wypowie, i nikt nie ma co do tego zastrzeżeń, nie można skrócić tego terminu umową.

    To jest drobna, bardzo praktyczna zmiana, korzystna głównie z punktu widzenia podwykonawcy, a jedynym, tak jak powiedziałem, podmiotem w tym łańcuchu inwestycyjnym, który może odczuć negatywne skutki, jest inwestor, bo jemu skraca się termin przewidziany na wzięcie na siebie odpowiedzialności. I koniec. Jeżeli nikt nie będzie chciał ingerować w ten termin, pozostajemy przy regułach kodeksowych. Koniec i kropka, to jest cała filozofia, żadnego drugiego dna, żadnych problemów po stronie podwykonawców nie ma. Podwykonawcy są adresatem tych zmian, nie jest to natomiast jakiś negatywny efekt oboczny.

    (Poseł Sławomir Ćwik: Bardziej łopatologicznie się nie da.)

    Nie wiem, czy można jeszcze prościej to wytłumaczyć. A więc błagam was, przepraszam, z mównicy sejmowej, błagam, nie straszcie ciężko pracujących firm budowlanych, że może będą teraz jakieś fale upadłości, na litość boską. Bierzcie odpowiedzialność za to, co mówicie z mównicy sejmowej. To jest prosta zmiana - jeszcze raz podkreślę - którą negatywnie mogą odczuć jedynie inwestorzy. I tyle.

    (Poseł Marek Suski: Panie ministrze, my nie jesteśmy przeciw temu.)

    Panie pośle Sachajko, naprawdę proszę, występuje pan często, czasami się zgadzamy, czasami nie, błagam o odpowiedzialność za słowo. Nie straszcie podwykonawców. Oni mogą na tych przepisach tylko zyskać, bo będą mogli wcześniej zacząć pracę, licząc jednocześnie na to, że inwestor będzie brał odpowiedzialność za wypłatę wynagrodzenia przez generalnego wykonawcę. Dziękuję. (Oklaski)

    (Poseł Sławomir Ćwik: A moje pytanie, panie ministrze?)


Przebieg posiedzenia