10. kadencja, 40. posiedzenie, 3. dzień (11-09-2025)

31. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych o komisyjnym projekcie ustawy o zmianie ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym oraz niektórych innych ustaw (druki nr 321 i 1553).

Poseł Ryszard Wilk:

    Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Jeżeli mówimy o Kaszubach, to chyba każdy wie, o co chodzi. Wszyscy wiedzą, gdzie są Kaszuby, kim są Kaszubi, że mówią po kaszubsku itd. Jeżeli powiemy: Wilamów, to już nie wszyscy. Wilanów to wszyscy wiedzą, tym bardziej że ostatnio Dino dość mocno go spopularyzowało. Natomiast tutaj mówimy o Wilamowie...

    (Głos z sali: Nie mówimy o Wilamowie.)

    (Głos z sali: Wilamowice.)

    Wilamowice

    ...i o tym, aby wpisać język wilamowski na listę języków regionalnych obok języka kaszubskiego.

    Ten projekt ma swoje plusy. Wyciągając to, co jest wpisane w projekcie, i nie tylko, to: pierwszy krok od 20 lat w stronę ochrony języka regionalnego, unikat w skali Europy, język ma 800 lat historii, symboliczne odcięcie się od prześladowań po II wojnie światowej, edukacja i kultura, gospodarka i turystyka, a także niewielkie koszty dla budżetu. To jest wszystko prawda i trudno z tym polemizować. Natomiast są pewne zdania, które podają w wątpliwość, czy akurat powinniśmy angażować cały aparat państwa, wpisywać ten język obok kaszubskiego jako język regionalny. Czy tu jest pewna adekwatność?

    Z wielką uwagą przysłuchiwałem się argumentom pana posła Giżyńskiego, który słusznie zauważył, że Wilamowian jest 16 i kilkudziesięciu nowych, którzy uczą się tego języka, a Kaszubów mamy 300 tys. Druga sprawa to, czy język wilamowski nie jest dialektem języka niemieckiego. Na to były przywołane naukowe argumenty. To oczywiście poddaję pod dyskusję, pod rozwagę państwa.

    W związku z tym projektem pojawią się też pewne koszty. One oczywiście w odniesieniu do budżetu całego kraju są kosztami symbolicznymi, ale jednak będą. Jednorazowe to zmiana dokumentów - dla 50 osób, które miały przymusowo zmienione nazwiska, koszt ok. 18 tys. zł na wymianę dowodów, praw jazdy, paszportów. Tablice dwujęzyczne na wjazdach do Wilamowic - osiem sztuk po 500 zł, czyli 4 tys. zł. Ale będą też koszty roczne. Szkolenie nauczycieli języka wilamowskiego w pierwszym roku to ok. 25 tys. zł, później subwencje oświatowe, dodatkowe środki na nauczanie języka w szkołach. Przy jednej podstawówce w gminie, 379 uczniów, to będzie kwota trudna do oszacowania, ale to kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. Dotacje dla organizacji i instytucji kultury na działalność kulturalną i rewitalizacyjną - szacunki w druku mówią o kwocie kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie.

    My absolutnie nie chcemy blokować żadnej mniejszości, tego, żeby pielęgnowali swoją kulturę, język, jak jest to opisane, czy tego, żeby ten język był nawet językiem regionalnym, natomiast tutaj cały czas chodzi o skalę. Czy ta skala, żeby to wpisywać do ustawy, nie jest za duża? Czy nie lepiej byłoby poszukać jakiegoś projektu w ministerstwie kultury, żeby im zachować tę kulturę? Bo tak jak wspomniałem, my rozumiemy te wszystkie argumenty, które były podane, tylko problem jest z tą skalą. Więc my jako Konfederacja będziemy się jeszcze zastanawiać, jak zagłosujemy nad tym projektem ustawy. Bardzo dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia