10. kadencja, 40. posiedzenie, 3. dzień (11-09-2025)
57. punkt porządku dziennego:
Informacja Wiceprezesa Rady Ministrów, Ministra Obrony Narodowej na temat naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.
Poseł Krzysztof Bosak:
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Przede wszystkim gratulacje dla wszystkich zaangażowanych w operację wojskową, w operację obronną. Gratuluję szefom najważniejszych instytucji państwowych prawidłowej współpracy.
I na tym, obawiam się, gratulacje należałoby zakończyć, bowiem nie jest to czas na poklepywanie się po plecach. Czas jest na to, żeby umiejscowić ten atak we właściwym kontekście, a tym kontekstem jest brak wystarczającego przygotowania naszego państwa na tego rodzaju ataki. Przypomnijmy doniesienia tylko z lipca i września tego roku. Dowiedzieliśmy się z mediów, z publikacji w lipcu i we wrześniu, że system antydronowy zakupiony przez poprzedni rząd, SKYctrl, nie jest rozwijany, nie jest modernizowany, że Rada Modernizacji Technicznej wstrzymała jego modernizację, a teraz słyszymy, że nie jest nawet rozmieszczony na granicy. Domagamy się odpowiedzi na pytanie, dlaczego. Dowiedzieliśmy się w sierpniu, że nowy system antydronowy, kompleksowy, który miał być budowany w ramach obrony przeciwlotniczej, o której mówił pan minister, system KINMA, został wstrzymany i w ogóle nie jest realizowany z powodu braku środków. Dowiedzieliśmy się, że system aerostatów rozpoznawczych Barbara - pan minister sam to w swoim wystąpieniu potwierdził - składa się zaledwie z czterech balonów. To jest nic. Dowiedzieliśmy się także, że specyfikacja systemu antydronowego, który ma zamówić Straż Graniczna, jest tak napisana, że dziwnym trafem spełnia ją tylko jedna izraelska firma.
Myślę, że jest dobry dzień na to, żeby do tych informacji się odnieść i wyjaśnić, dlaczego Polska nie dysponuje właściwie żadnym operacyjnie działającym systemem antydronowym. Oczywiście wspaniale, że pomogli nam sojusznicy. Duże podziękowania dla europejskich sojuszników, w szczególności tych, którzy byli zaangażowani w całą tę operację. Dzisiaj tutaj na galerii był nawet przez chwilę ambasador Czech. Czesi również wykazują solidarność, wysyłając nam śmigłowce do wsparcia. To wszystko bardzo dobrze. Natomiast, jeżeli tego typu ataki będą ponawiane, ataki służące testowaniu sposobu działania naszego czy naszych sojuszników, używania uzbrojenia, działania radarów, musimy sobie zadać pytanie, z czego my i z czego sojusznicy będziemy strzelać i do czego dokładnie będziemy strzelać. Uważam, że dokładne odpowiedzi powinny być udzielone także w parlamencie.
A więc zadam parę pytań i zachęcam posłów obozu rządzącego, żeby również wsłuchali się w te pytania. Po pierwsze, ile faktycznie było dronów bojowych wśród tych kilkunastu znalezionych już w tej chwili obiektów latających. Pierwotnie media podawały, że to były Shahedy, faktycznie niebezpieczne drony. Wszyscy jesteśmy ostrzegani przed dezinformacją, więc wystrzegajmy się jej. Ile było faktycznie Shahedów, a ile było styropianowych wabików udających Shahedy? Ile dronów lub obiektów latających opuściło nasze terytorium i ile z tych, które opuściły, to były wabiki, a ile to były faktyczne drony bojowe? Czy te, które opuściły nasze terytorium, to były drony bojowe? Jaki obiekt spowodował zniszczenie domu na Lubelszczyźnie? Myślę, że jego nazwa powinna paść, bo zapewne został znaleziony. Następne pytanie? Czy obecnie Rzeczpospolita przy swoich systemach radiolokacyjnych ma zdolność odróżniania wabików od dronów bojowych? Czy NATO-wscy sojusznicy mają zdolność odróżniania styropianowych wabików, kosztujących parę tysięcy dolarów czy euro, od dronów bojowych, kosztujących parędziesiąt tysięcy? Czy przy kolejnych takich atakach będziemy do styropianowych wabików strzelać rakietami z poderwanych sojuszniczych samolotów F-35 i co na to nasi sojusznicy? I z czego wynika milczenie naszych amerykańskich sojuszników wobec tego ataku? Bardzo prosiłbym o udzielenie odpowiedzi na te pytania, bowiem dotykają one istoty naszych zdolności obronnych i istoty naszych relacji sojuszniczych. Jestem, szczerze powiedziawszy, zdumiony tym, że od wczoraj trwa spektakl wzajemnych pochwał, wzajemnego gratulowania sobie w sytuacji, gdy także w sektorze cywilnym systemy ostrzegania ludności nie zadziałały prawidłowo.
(Głos z sali: Przecież pan przed chwilą gratulował.)
Widać rażący brak koordynacji pomiędzy strukturami wojskowymi i cywilnymi. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa reagowało z wielogodzinnym opóźnieniem. Informacje nie były prawidłowo przekazywane.
(Witold Zembaczyński: Zdrajco!)
To parlament jest miejscem, gdzie należy te rzeczy wyjaśnić. Jeżeli pan, panie pośle, i wy tutaj z koalicji rządzącej uważacie, że to, co się wydarzyło, jest dobrą okazją, żeby się poklepać po plecach, to głęboko się mylicie.
(Witold Zembaczyński: Zdrada!)
My tu jesteśmy od tego, żeby patrzeć władzy na ręce, żeby w interesie obywateli (Dzwonek) punktować zaniedbania, wątpliwości i podnosić jakość naszych zdolności obronnych. Tego się domagamy. (Poruszenie na sali)
(Głos z sali: Panie marszałku, ale to oni przeszkadzają.)
Te zdolności obronne mają być budowane, a nie pudrowane. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia