10. kadencja, 41. posiedzenie, 1. dzień (24-09-2025)

4. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Zdrowia o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (druki nr 1609 i 1670).

Poseł Grzegorz Płaczek:

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowna Pani Minister! Centralna elektroniczna rejestracja to hasło, które powinno łączyć nas wszystkich. Któż z nas nie chce mieć szybszego dostępu do lekarzy? Któż z nas nie denerwuje się, kiedy ktoś inny mówi, że ma zarejestrowaną wizytę, nie odwołał, inny by chciał itd.? Przecież wszyscy kiedyś pójdziemy do lekarza. Problem na tej sali, problem w komisjach polega na tym, że jak jest jakaś idea, która nas wszystkich łączy, to przychodzą politycy i albo coś psują, albo zabierają się za coś, na czym się nie znają. Ten projekt ustawy czy idea pani minister jest słuszna. Natomiast przysłuchując się debacie w komisji, jako poseł wychwyciłem kilka rzeczy, wobec których - wydaje mi się - przechodzimy obojętnie, a nie powinniśmy. Chciałbym na nie zwrócić uwagę. Być może będzie jeszcze czas, żeby się nad nimi pochylić, bo w takiej formule i takiej formie ta ustawa wydaje się nie do zaakceptowania.

    Zacznijmy od tego, że ustawa zostawia tak naprawdę podmioty lecznicze z implementacją systemu bez wsparcia finansowego. W komisji pojawił się argument, że pieniądze, które dotrą do takich podmiotów, to będą kwoty w wysokości 5-10 tys. zł. To są kwoty, która - myślę, że wszyscy się zgodzimy - w 2025 r. jest na pewno niewystarczające, żeby mniejsze podmioty mogły poradzić sobie z taką implementacją. Pytanie w takim razie, kto za to ostatecznie zapłaci, czy to będzie szpital, czy to będą lekarze, czy to będą pacjenci. Kto zapłaci na końcu za implementację tego systemu?

    Drugie zagadnienie, drugi temat, który pojawił się w sumie bez odpowiedzi - jeśli odpowiedź padła, to była bardzo lakoniczna - dotyczy pytania, dlaczego ustawa nie zakłada jakichkolwiek zachęt dla lekarzy. Wiemy doskonale, że te zachęty - możemy się z tym zgadzać czy nie zgadzać - to rozwiązanie, które powoduje, że lekarze chętniej wprowadzają dane, bo to jest również dla nich jakiś czas, który muszą poświęcić, kiedy opiekują się jakimś pacjentem. Ustawa w tym obszarze milczy. Być może ta kwestia jest również jeszcze do zmiany bądź przemyślenia przez ministerstwo.

    Po trzecie, temat związany z pilotażem. Pan minister Cieszyński zwracał na to uwagę. Wydaje się nielogiczne to, że pilotaż nam się jeszcze nie skończył. Ewaluacja będzie następować w grudniu tego roku i styczniu następnego roku, a my już zakładamy, że w ustawie wiemy, co jest najlepsze dla naszego systemu. Nie możemy tego wiedzieć, dlatego że jest wrzesień 2025 i pilotaż jeszcze trwa. Kolejnym problemem, wyzwaniem związanym z implementacją tej ustawy jest to, że co prawda odnotowano do tej pory, pani minister, 800 tys. umówionych wizyt, natomiast w komisji padła informacja ze strony Ministerstwa Zdrowia, że tylko 10 tys. z nich zostało umówionych faktycznie przez pacjentów za pomocą Internetowego Konta Pacjenta. Reszta, ta zdecydowanie większa reszta to tzw. zasilenie inicjalne. Zarówno podczas przygotowywania ustawy, jak i podczas pilotażu nie przeprowadzono tak naprawdę na szeroką skalę testów, a mówimy o dosyć poważnym systemie, który potem będzie wpływał na to, czy ktokolwiek z nas, również panie posłanki i panowie posłowie, będzie mógł skutecznie i bezawaryjnie z tego systemu korzystać.

    Pojawił się również argument ze strony, zdaje się, Prawa i Sprawiedliwości. Któryś z posłów zwrócił uwagę, że prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych skierował długą listę uwag do projektu. Ministerstwo Zdrowia zapewniło, że te uwagi zostały wdrożone i są wdrażane. Mając ograniczone zaufanie do Ministerstwa Zdrowia, chciałbym nie być osobą, która coś wykracze, natomiast wydaje się, że jeżeli ustawa nie będzie bardziej precyzyjna w tym terminie, to możemy się zdziwić za kilka lat, kiedy będą wychodzić kolejne kłopoty związane z bezpieczeństwem naszych danych.

    Na kolejną rzecz zwracał uwagę pan poseł Cieszyński. Szkoda, że w pilotażu, pani minister, nie został przeanalizowany problem dotyczący sytuacji, gdy lekarze w czasie prywatnej wizyty będą kierować pacjentów na kosztowne badania w systemie publicznym. To jest coś, co wydaje się na tym etapie mogłoby zostać wychwycone i wyeliminowane z systemu, bo może potencjalnie dochodzić do nadużyć. Zwracam również ministerstwu uwagę na ten obszar. Pojawił się pomysł, żeby projekt ustawy trafił do podkomisji. Pomysł upadł. Wydaje mi się, że w perspektywie 10 lat wprowadzanie do niewydolnego systemu kolejnego rozwiązania informatycznego, który będzie kosztować polskich podatników 600 mln zł, niczego tak naprawdę pani minister nie zmieni. Bardzo dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia