10. kadencja, 41. posiedzenie, 1. dzień (24-09-2025)

10. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy o rynku kryptoaktywów (druki nr 1424 i 1720).

Poseł Jarosław Sachajko:

    Szanowna Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Ten projekt ustawy jest przedstawiany jako europejska nowoczesność i szansa na uporządkowanie rynku kryptowalut. W rzeczywistości jest to kolejny krok w stronę pełnej centralizacji i kontroli obywateli przez państwo, krok, który może zniszczyć jedną z ostatnich przestrzeni wolności gospodarczej i technologicznej.

    Po pierwsze, projekt wprowadza gigantyczną biurokrację i kosztowne wymogi licencyjne dla wszystkich podmiotów działających na rynku. Start-upy, giełdy kryptowalut, małe firmy będą zmuszane do tworzenia dodatkowych komórek organizacyjnych, do raportowania i opłacania nowych danin. W praktyce wyeliminuje to mniejszych graczy i pozostawi pole jedynie dla kilku największych, często zagranicznych, korporacji. To nie jest wspieranie innowacji - to ich tłumienie.

    (Poseł Krystyna Skowrońska: Niech pan zostanie posłuchać odpowiedzi. Proszę się popukać po swojej głowie.)

    Pani poseł, proszę nie krzyczeć.

    Po drugie, ustawa przyznaje Komisji Nadzoru Finansowego i organom państwowym niebezpiecznie szerokie kompetencje: możliwość blokowania domen internetowych, zamrażania i przenoszenia środków obywateli bez wyroku sądu, a nawet ingerowania w prywatne portfele z kryptoaktywami. To jest otwarta furtka dla cenzury w sieci i zamach na prawo własności.

    Po trzecie, projekt wprowadza mechanizmy masowej inwigilacji. Każdy dostawca usług będzie zobowiązany do gromadzenia i przechowywania danych o klientach, ich transakcjach i przekazywania ich organom państwa. To znaczy, że każdy ruch na blockchainie powiązany z obywatelami Polski będzie w pełni monitorowany. Czy naprawdę chodzi o to, by ograniczano wolność gospodarki cyfrowej?

    Po czwarte, nie ma w przypadku tego projektu prawdziwej debaty o skutkach gospodarczych. Brak jest oceny, ilu polskich przedsiębiorców zamknie działalność, ilu przeniesie się za granicę, gdzie obowiązuje bardziej przyjazna jurysdykcja, ilu młodych ludzi zamiast stworzyć innowacje w Polsce, wyjedzie, by budować swoje firmy tam, gdzie państwo nie traktuje ich jak potencjalnych przestępców.

    Wreszcie cała ustawa jest podporządkowana decyzjom Brukseli. Polska rezygnuje z prawa do samodzielnego kształtowania własnej polityki gospodarczej w obszarze kryptoaktywów. Jeżeli Komisja Europejska zaostrzy regulacje, to polscy przedsiębiorcy będą musieli się podporządkować niezależnie od tego, czy ma to sens w naszym kontekście gospodarczym.

    Podsumowując, ten projekt nie jest ustawą proinnowacyjną. To ustawa represyjna, biurokratyczna i antywolnościowa. W imię ochrony konsumentów zabijamy rozwijający się rynek, wypychamy obywateli w szarą strefę i wzmacniamy kontrolę państwa nad prywatnymi firmami Polaków. To jest zła droga i należy ją odrzucić. Dziękuję.


Przebieg posiedzenia