10. kadencja, 41. posiedzenie, 1. dzień (24-09-2025)

15. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu o poselskim projekcie uchwały w sprawie ustanowienia roku 2026 Rokiem Józefa Czapskiego (druki nr 1001 i 1255).

Poseł Roman Fritz:

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wiele słów padło na temat śp. Józefa Czapskiego. Z jego życiorysu wiemy już praktycznie wszystko, nie będę się zatem powtarzał. Zwrócę uwagę tylko na kilka aspektów. To był człowiek, który jako artysta nie wahał się sięgnąć po broń w obliczu zagrożenia własnego kraju w 1920 r. i 1939 r. Oddajmy mu głos, bo chyba nikt go nie cytował.

    W ˝Na nieludzkiej ziemi˝ pisze tak: Patrząc na tych ludzi, obserwując samego siebie, stwierdzałem, że nie staliśmy się lepsi ani odrobinę.

    W ˝Czytając˝ pisze: Podróż to także próba ucieczki przed widmami, które nie używając nowoczesnej lokomocji, jakoby zawsze spóźniają się, dając trochę wytchnienia w nowym miejscu.

    ˝Tumult i widma˝: Wnikanie właśnie w istotę sprzecznych odruchów, a nie zamazywanie ich, może pomóc we wzajemnym zrozumieniu. Dopiero za drugim, nieraz trzecim czytaniem docieramy do warstw ukrytych przed czytelnikiem pośpiesznym. Tych warstw broni jej gładkość, potoczystość, przemilczenia, a także mgiełka różowa przesłaniająca jej istotę. Sztuka zmienia świat w dziwny kryształ, który w człowieku wskrzesza coś, co, zdawałoby się, w nim zamarło. Nie ucieczka w jałowy estetyzm, ale w dotknięcie innego wymiaru przeżyć.

    Ponownie ˝Na nieludzkiej ziemi˝: Wystarczy trochę ubrać i odkarmić te kobiety z kirpicznych zawodów, z dalekich zesłań, wystarczy, aby ci mężczyźni wynędzniali, w podartych fufajkach, ˝męczennicy i bohaterowie˝, w cudzysłowie i bez cudzysłowu, z cyngą, z Kołymy czy Workuty, nałożyli mundury, podjedli - już wyłazi z nich ta sama stara tandeta, flirty, wódka, brak myśli, inteligencji, blaga i bezgraniczna zarozumiałość. Bolszewicy wszystko to widzą, wierz mi, że się cieszą.

    I na koniec jeszcze jeden cytat z ˝Na nieludzkiej ziemi˝: Kiedy jechałem autem z Moskwy do linii frontu - opowiada dalej kolejarz, wciąż kręcąc samosiejkę w bardzo brązowych od tytoniu palcach z brudnymi paznokciami - na terenach, które nasi odbili od Niemców, było jeszcze sporo trupów niemieckich na śniegu. Był wielki mróz i głęboki śnieg. Ot, nasze dzieci wiejskie to je oblewały wodą, te trupy, woda natychmiast zamarzała (Dzwonek) i wtedy dzieci używały ich zamiast sanek. Zjeżdżały na nich z pagórków.

    Konfederacja Korony Polskiej poprze uchwałę. Bardzo dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia