10. kadencja, 41. posiedzenie, 1. dzień (24-09-2025)

13. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Obrony Narodowej o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o języku polskim (druki nr 1611 i 1705).

Poseł Roman Fritz:

    Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie Pułkowniku! Wysoka Izbo! Mamy godz. 3 min 33, nie po południu, tylko w nocy, i przed chwilą wysłuchaliśmy chyba trzech praktycznie identycznych relacji, wystąpień klubowych. To była praktycznie wersja typu: kopiuj-wklej z uzasadnienia projektu, więc wysiłek państwa poszedł na marne.

    Co uderza w tym projekcie? To są dwa punkciki ustawy, bardzo proste. Natomiast ja mówię z punktu widzenia byłego tłumacza tekstów technicznych z różnych języków. I tak się składa, wiecie państwo, że mówicie wszyscy o tych straszliwych kosztach tłumaczeń. To są minimalne koszty w tej chwili w porównaniu z tym, co się kupuje. To są promile promila. Więc nie powołujcie się państwo na irracjonalne argumenty, kwestie, których nie ma. Wysilcie umysł i logikę, a potem referujcie.

    I teraz pytanie: Dlaczego akurat teraz dokonuje się pewnego wyłomu w ustawie o języku polskim? Mówicie państwo, że akurat teraz jest wojna za wschodnią granicą. To nie dzieje się teraz. Ona trwa już od ponad 3,5 roku, a nawet dłużej, bo de facto od 2014 r., kiedy to Federacja Rosyjska zajęła Krym. I budzimy się nagle z tą zmianą. Czy szykuje się coś, o czym nie wiemy? Po co ten pośpiech? Pośpiech jest wskazany jedynie w pewnych sytuacjach życiowych. Tak więc zachęcam do logiki, do myślenia i do racjonalizacji tego, o czym się mówi. Bo jeżeli jest polski eksporter sprzętu wojskowego czy jakiegokolwiek innego, to jest praktycznie zobligowany dostarczyć dokumentację w języku klienta. Dlaczego zatem teraz nie możemy tego odwrócić? Kupujemy sprzęt z dokumentacjami zachodnimi, np. w języku angielskim czy niemieckim, być może czeskim, być może koreańskim. Bo tam są świetne czołgi. Ja bym poprosił o wyjaśnienia. Bardzo dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia